Zawsze pytałem się o pomoc w moich sprawach. Tym razem pierwszy raz chodzi o mojego kolegę. Spytał mie się o radę ale sam nie wiem, jak mu pomóc.
Kumpel jest z panną. Poznałem ją. Trochę taka księżniczka. On sam mówi, że jest bardzo wymagająca.
No i w czym problem jego laska chce iść na disco w sobotę. A kumpel w ząb nie potrafi tańczyć. Jak go widziałem 4 lata temu w akcji to dosłownie egipskie ruchy. Mówił, że od lat nie tańczył. Unikał dyskotek wesel. Nie lubi i nie potrafi tańczyć. A ta panna jest na etapie, że go sprawdza czy nadaje się dla niej na całe życie. I z tego co mówił jest średnio zadowolona. A ten taniec w sobotę ma traktować jako ostatni i decydujący test. Jego kobietka ma któryś tam stopień tańca i wcześniej tańczyła w jakimś zespole. Do tej pory kombinował jak nie iśc z nią na bale. unikał tematu tańców. Mówił jej tak pójdziemy pójdziemy. Ale teraz jego panna naprawdę chce potańczyć. I postawiła na swoim. W 4 dni sie nie nauczy wymiatać. Widzę że jest w nią wpatrzony jak w obraz. I co on ma zrobić?
"A ten taniec w sobotę ma traktować jako ostatni i decydujący test." - jeśli dziewczyna tak by mnie testowała oraz całą naszą przyszłość pokładała w tym jak tańczę to... zatańczyłbym jej zajebiście ALE NA NERWACH. Bez jaj, że taniec ma decydować o kogoś przyszłości z kimś.
Niech idzie i uczy się tańczyć przy niej, dlaczego boi się przyznać że tańczyć nie umie?
Nie jest to koniec życia, ja też tego nie potrafię ale znalazłem sobie koleżankę, która tańczy w jakiejś szkole i jak jest okazja to na imprezach ćwiczymy... WYSTARCZY BY SIĘ NIE WSTYDZIŁ. A skoro to jest jego dziewczyna to niech szczerze jej powie, że chce aby go nauczyła tańczyć, powinna się zgodzić bez problemu ponadto chłopak będzie mógł wykorzystać emocje, które towarzyszą wspólnemu tańcu. Dlaczego większość szuka negatywnych stron medalu jak medal ma dwie strony...
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
ma bledne spojrzenie na to, traktuje to jak zycie albo smierc, moze za darmo go laska podszkolic to glupi nie korzysta, a potem beda pretensje ze nie umie i ze nic nie mowil, oraz frustracja
Pewnie problem leży głęboko w psychice. Nie chodzi o to, czy umie ten Twój kolega czy nie. On po prostu zapewne nie dał sobie szansy na nauczenie się... Więcej niż pewne, że wcześniej unikał dyskotek i nie uczęszczał tam zbyt często. Pewnie w jego głowie jest przeświadczenie ,że będzie wyglądać jak debil kiedy wejdzie na parkiet. Prawda jest taka, że kiedy będzie tak myśleć, to reszta ludzi też będzie tak o nim myślała.
Tak czy owak, zbytniej filozofii w tym nie ma. Taniec nie jest niczym mega trudnym. Przede wszystkim powiedz mu ,żeby dał sobie szansę, i poszedł się tam dobrze bawić. Niech się rozejrzy kiedy będzie na parkiecie. Oczywistym jest, że niemalże wszyscy ludzie będący tam nie wygrywali międzynarodowych zawodów w tańcu i nie poruszają się rewelacyjnie.
Nie liczy się, jak tańczy.. Ale jaką z tego czerpie przyjemność.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
Ja zawsze mówię, że nie umiem tańczyć ale to kocham dlatego taniec ze mną jest magiczny i w taki sposób nie narzekam na brak partnerek do tańca. Tacze wszędzie prócz miejsc do tego przeznaczonych o np na studiach na korytarzu, ostattnio nawet w moim samochodze tańczełem z dziewczyną prze pisoence"mam dwie lewe ręce" chodzi o chęci i energie!
Cenna rada : Nie naciskaj !
dobra mówicie o problemie psychicznym itp,ale jeśli ktoś na prawde nie lubi tańczyć jest to coś co w ogóle go nie interesuje ? to co wtedy.
No i kumpel był u mnie dziś z piwami nawet nie doszło do tańców. Szczegółów nie znam ale on wczoraj z nią zerwał, postawił się. Ona go prosiła by byli razem. Zgodził się. A dziś go załatwiła przyjechała do niego i ona z nim skończyła. Masakra.
"Ona go prosiła by byli razem. Zgodził się. A dziś go załatwiła przyjechała do niego i ona z nim skończyła. Masakra."
Jacy ludzie takie problemy, wcale mnie nie dziwi skala problemów z tańcem, bo to jakaś niedojrzała dziecinada, tworząca nieistniejące problemy i bariery...