Jestem z dziewczyną pół miesiąca. Ona studiuje w innym mieście, dojazd do niej zajmuje mi 1h do 1,5h w jedną stronę. Jako iż w tym tygodniu została na weekend, pojechałem do niej wczoraj i spędziliśmy ze sobą 7 godzin. Wszystko ładnie pięknie, niby nadal tak jest, ale pewna rzecz mnie irytuje.
Wczoraj powiedziała, że bardzo chce abym został, ale wszystkie jej koleżanki z pokoju zostają na weekend i nie będzie warunków na nic więcej, tylko się zirytujemy i będziemy niewyspani rano, a ona ma dużo nauki i musi być wypoczęta. Nie robiłem problemów, zrozumiałem, powiedziałem OK. Sytuacja jasna, zapewniła, że jeszcze nie raz przyjadę na noc.
W drodze powrotnej powiedziałem, że przyjeżdżam do niej jutro (czyli już dzisiaj, sobota). Odparła, że ma dużo nauki, projekty, inne obowiązki i nie znajdzie dla mnie czasu, bo ma kolokwia które chce zaliczyć. Sesja zaliczona. Kilka dni wcześniej powiedziała, że idzie na impreze w sobote, ale mnie nie wpuszczą bo nie jestem studentem, wiec pytam jak z imprezą. Odpowiedziała, że nie idzie, wieczorem są najlepsze warunki do nauki. Po raz kolejny mówię OK spoko, ucz się.
Dzisiaj zero kontaktu, potem była na chwile na komunikatorze, dosłownie 5 minut, bo miała przerwe w nauce. Pogadaliśmy chwile i dowiedziałem się, że idzie wieczorem do klubu (innego). Nie powiedziała mi tego, ale wiem że wpuszczają tam od 18 lat, nie trzeba być studentem. Ja oczywiście zonk, bo tak to czasu dla mnie nie znajdzie, jak zostane na noc to sie nie wyśpi, a na impreze idzie, i niby wróci wyspana? Mowię sobie, gra w chuja. Nic nie powiedziałem, życzyłem miłej zabawy. nawet nie zapytała czy może bym przyjechał, a podobno lubi się ze mną bawić.
Tu moje pytanie. Laska nie może się ze mną spotkać bo niby ma naukę, a na imprezę idzie. Jak zareagować? Powiedzieć jej co mi się nie podoba, czy olać i zastosować metodę lustra. Z tym lustrem jest o tyle kłopot, że nie mam w tym momencie gdzie iść, mogę jedynie wyjść pod monopolowy z kolegami na piwo. Więc to jej nie robi różnicy. Niby dzieli nas odległość i o tyle dobra sytuacja, że nie dowie się co robiłem, ale kłamanie raczej nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Jakiś czas temu sama mi powiedziała, że bez niej nie poszedł bym na imprezę, że nie umiał bym. Jest mnie pewna, za bardzo. Ja chcę dać jej do myslenia, tylko jak zrobić to subtelnie?
Zbierz ekipę i jedźcie na imprezę, nie odzywaj się pierwszy. Sama zadzwoni i zapyta się co robiłeś.
Lubię spuszczać się do buzi!
Nie myślisz przypadkiem za dużo, dziewczyna chce po całym dniu nauki się oderwać. Z drugiej strony nigdzie nie jest napisane, że musicie zawsze i wszędzie ze sobą razem wychodzić, szczególnie na początku, może nie jest Ciebie pewna i nie chce Was tak szybko razem pokazywać - wiesz jakie są baby.
Ja bym olał, jak by się akcja powtórzyła, to wówczas zaczął myśleć i w rozmowie, zahaczył o temat, ze coś u niej z pamięcią słabo ale bez wyrzutów.
Ale fakt jutro pierwszy się nie odzywaj.
Podziwiam osoby którym chce się bawić w związki na odległość 3 h podróży heeh tyle czasu tracić na dojazd powodzenia
Mój post---> moje zdanie!!! Subiektywne czy obiektywne nie ważne nie każdy musi się z nim zgadzać
Nie mam obecnie mozliwosci wyjścia na imreze, jak bym miał to juz bym tam był. Moge iść pod monopolowy.
Co do związku na odległość, mi też to coraz mniej odpowiada. Mało się widzimy, nie mamy czasu dla siebie praktycznie, zawsze z kimś. Przez ostatnie 5 miesięcy spotykania widzieliśmy się 3 dni w tygodniu, czasem od rana do samego wieczora. Dopiero ostatnio się tak zrobiło. Niedługo wakacje, jestem maturzystą więc będę je miał za miesiąc. Mam nadzieje, że wytrzymamy.
Dzięki za rady.
No nie wiem, nie wiem. Jasne, że zmęczona, że nauka, że odreagować. Ale z tego co mówisz, to nie rozrywasz się mocno poza byciem z nią i jeszcze powiedziałeś jej, że nie potrafisz się bawić bez niej. Łezka się w oku kręci od tych pięknych wyznań, tylko czule pytam, na chuj? Ona jakoś tam nie czeka na Ciebie z utęsknieniem, nie szuka okazji aby się z Tobą zobaczyć. Zresztą chyba sam to czujesz. Obawiam się, że ma Ciebie asekuracyjnie, a rozgląda się za czymś innym. Może tragizuję ale jakoś żaru w tym nie czuję. Póki co, nie narzucaj się i prowadź odrębne życie, postaraj się żeby było ciut bogatsze
To ona powiedziała, że nie mógł bym iść na imprezę bez niej. Żar jest, ale odległość robi swoje. Masz racje, nie będę teraz proponował spotkań, niech sama wyjdzie z inicjatywą. A póki co spadam. Miłej soboty Panowie.
dodam że porady miałeś, nie jechać ale jak widać nie posłuchałeś a teraz płaczesz, po co ci radzić jak i tak zrobisz po swojemu
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki