Witam. Jestem z dziewczyną oficjalnie 8 miesięcy, nieoficjalnie ponad rok się spotykamy. Od 7 miesięcy uprawiamy regularnie sex. Jedyna forma antykoncepcji jaka stosujemy są prezerwatywy durex. Wiadomo, że nie dają one 100% pewności. Kiedyś nam jedna pękła, byliśmy u lekarza (nie jednego, bo pół miasta nie chciało dać recepty) przepisał on nam tabletkę wczesnoporonną. Wszystko skończyło się cacy. Jakiś czas póżniej spóźniał się jej okres (prawdopodobnie rozregulowany tabletką), postanowiłem, że zrobimy test. Przed powiedziała, że jeśli nie będzie w ciąży to pójdzie do lekarza po plastry. Wyszło, że dziecka nie będzie, a okres przyszedł po kilku dniach. Później ze swoich słów się wymigiwała.
Czasem jest taka sytuacja, że nalega abyśmy kochali się bez zabezpieczenia. Wtedy najczęściej wchodzę raz a kolejne już z prezerwatywą mimo jej niezadowolenia.
Ostatnio przyszedł okres, stwierdziłem, że to dobry czas by porozmawiać. Podjąłem rozmowę już nie po raz pierwszy. Tłumaczyłem, że plastry antykoncepcyjne wyjdą nas taniej, że nie chcę tabletek dla jej zdrowia. Ona ma studia, ja mam studia, gdyby coś się stało to był by koniec kariery. Że moglibyśmy to robić w każdej chwili na spontanie bez konieczności kupowania prezerwatyw. O przyjemności z takiego stosunku też nie muszę mówić.
Tłumaczy się, że kiedyś brała przez miesiąc i ją chłopak zostawił. Że jesteśmy za krótko. Ona nie ma czasu na lekarza. Będzie gruba. Prezerwatywy są ok, używa je kilka lat i nic się nie stało.
Chcę ją jednak jakoś przekonać i tu potrzebuję waszej pomocy ale również rad dotyczących antykoncepcji.
Ale w czym ci te prezerwatywy przeszkadzają? Że za drogo cię wynoszą?
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Po pierwsze za drogo, bo prawie zawsze kupuje ja. Po drugie, jest większe ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Mniejsza przyjemność.
Plastry kosztują 50 złoty, w tym miesiącu mam zamiar zastosować taktykę kupienia prezerwatyw za 25 złoty i do reszty się nie dokładam. Moge się nie kochać- bywa.
mnie tez wkurzaja gumki - bez gumek czuje wieksza bliskosc i wgl jestem bardziej podniecony, a w gumkach tak jakbym np. lizal cukierka przez papierek. Dobrze mowisz, ja trzymam Twoja strone - musisz ja namowic, postaraj sie z nia spokojnie porozmawiac, badz delikatny. Moja ex tez nie chciala brac tabletek i wolala gumki, czego ja nie lubilem i co tez uwazam za dziwne... ale ja mialem krotsze zwiazki.
Najlepiej będzie jak zabierzesz ją do ginekologa i wtedy wyjaśnicie sobie wszystko przy kimś bardziej kompetentniejszym w sprawach antykoncepcji - chyba stać ją na to?
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
moim zdaniem może podświadomie łaczyć plastry z utratą chłopaka. Może dlatego się boji. W zasadzie racjonalne dywagacje według mnie nie przyniosą wiekszych efektów, jesli do tej pory uporczywie się broniła.
Ja sprobowałbym jak E3 wybrać się z nią do ginekologa (choć jeśli bedziesz za bardzo naciskał to prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej na nie ). Wydaje mi się że najlepszym motywatorem do zmiany zabezpieczenia byłyby jej koleżanki. W zasadzie są na podobnych pozycjach, mają podobne problemy i jak to z kobietami
Mógłbyś spróbować jakoś przypadkiem kiedyś podczas spotkania z jej koleżankami przejść do tematu sex (np w formie żartu) poźniej pociagnać to dalej do przyjemnosci z seksu, następnie do tabletek/plastrów (ale najlepiej jakby to ktoraś z jej koleżanek przyjaciółek pociągnęła ten temat bo ty także możesz być tym złym).
Dość drażliwy temat, jedynie co wiem to że logiccznie raczej tu nic nie ugrasz.
HAVE FUN!
_Alvaro_
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
Chciałem iść do lekarza z nią, ale ona nigdzie nie idzie, nie ma czasu, jak podejmie inna decyzje to mnie poinformuje, ale nie wie kiedy to może być. Dodatkowo powiedziała, że ma już dość tego tematu i nie chce tego słuchać bo i tak jej nie przekonam.
Ogólnie podaje jej racjonalne argumenty "za", a ona stara się je odpierać, a jak ją czymś zagnę to udaje poważną, lecz twarz jej się śmieje i mówi "skończmy ten temat".
Np wczoraj mówi, że dla niej najważniejsze jest skończyć studia, a nie chodzić po lekarzach. Ja na to, że antykoncepcja w tej formie to przepustka do ich ukończenia, bo nas zabezpiecza przed niechcianą ciążą.
Jesteśmy na studiach 50 km od siebie, ale widzimy się dość często. W ostatnim tygodniu widzieliśmy się w pięć dni. (ma okres wiec bez seksu). Ona mówi, że nie mieszkamy ze sobą, nie widzimy się tak często. Chyba sama nie wierzy co mówi.
Na koniec dodała, że tabletki to nie jest 100 procentowa metoda zabezpieczenia. Dodałem "fakt, lepiej stosować prezerwatywy które mają jeszcze mniejszą skutecznośc".
Ogólnie jakieś mam takie wrażenie jakby nie chciała tych plastrów, bo gdzieś w myślach jej chodzi coś takiego, że w każdej chwili możemy nie być ze sobą, a ona zostanie z tym sama. Może to uraz po ostatnim chlopaku.
Kazała mi uszanować swoją decyzję, wiec ja do niej, aby uszanowała moją iż nie chcę seksu z prezerwatywą. Doszło do tego, że możemy tego nie robić wcale i zobaczymy kto dłużej wytrzyma, bo ona nie będzie chciała być z kimś kto nie zaspokaja jej potrzeb.
Odpuściłem temat, stwierdziłem, że nie ma sensu, jak będzie chciała to porozmawiamy.
W myślach stwierdziłem, że w sumie fakt, niech będzie ta prezerwatywa, ale.. zazwyczaj to ja kupowałem, przez ostatni miesiąc kupiła może paczkę. Teraz też będę kupował ale mniej, aby rozłożyć to na połowę. W końcu razem czerpiemy z tego przyjemność. Mówić jej o tym, czy wcielić plan w życie?
Wiem, że to niełatwe.
Ale - domeną kobiet jest gadanie i rozmyślanie.
Facet - działa.
Podjąłeś decyzję - realizuj. Sam sobie odpowiedziałeś na wątpliwości. Rozum masz.