witam po dłuzszej przerwie, stałych jak i tych nowych bywalców strony 
niestety przychodze z problemem, nie pisałem bo nie mam nawet czasu na neta od pewnego czasu, a to w związku z pracą i to własnie przez nią (podobno) mam problem
ale do rzeczy:
jakiś czas temu dostałem prace, nie bede mówił jaka, ale tyrka od rana do nocy, pobudka o 5 powrót częśto po 20, praca jak praca, stało się, że z laseczką widuje się raz może dwa razy na tydzień i to w weekendy na godzinke dwie... do dzisiaj było ok, tęskniła itp, jak się widzieliśmy mieliśmy o czym opowiadać i w ogóle, mało gadamy przez tel i sms bo ja ciągle w biegu a słuzbowy częściej dzwoni niż mój. No ale dzisiaj panna się zbuntowała i mi mówi że ją zaniedbuje! No kurwa! że Ona teraz musi sama wszystko załatwiać a nawet niektóre rzeczy za mnie, bo ja taki ciągle zapracowany i zmęczony. No żesz w dupe jeża, sie pytam moja wina że mam tyle pracy i że świerzak w niej jestem i nie wszystko ogarniam i potrzebuje więcej czasu żeby siedzieć w tyrce? To ta tylko odpowiedziała że to też nie jej wina. wcześniej była zadowolona, że dostałem prace której szukałem pół roku, a teraz jakieś debilne pretensje. do tego teksty typu, niedługo naucze się wszystko sama robić i do niczego mi nie będziesz potrzebny, a takich kolegów co sobie wieczorem moge pogadać przez tel jak z Tobą to mam mase. Wkurwiłem się na poczatku, ale nie zjebałem jej tylko powiedziałem że nie sądziłem że tak mi kiedykolwiek powie... Wkurwienie jednak szybko minęło i przeszło ale zrobiło mi się kurewsko przykro :/ od dłuższego czasu miałem problemy finansowe, wygrzebuje się z małych pozyczek, nie miałem kasy żeby ją gdzieś zabrać, ale to nie przeszkadzało jej, tylko teraz taki numer, do tego mi mówi że dzisiaj miała do mnie przyjechać, ale nic o tym już nie wspomniałem
nie mam pojęcia jak mam z nia postapić, serio nie mam czasu na nic, wracam orobiony to tylko o łóżku myśle
ale dzisiaj serio spac mi się odechciało po takich tekstach
pomożecie?
Buba, znam twoja poprzednia historie, wiec jestem pewien ze z ta laska bedzie CI lepiej;) jesli chodzi o prace to troche zfolguj, moj kumpel ostatnio prawie sie rozstal z laska po 3-4latach bo tak mu sie spodobalo grzebac w samochodach ze dnaimi i nocami siedzial w garazu a do niej jezdzil raz na tydzien na 2 godziny, w koncu zrozumial ze mogl ja stracic i naprawil wszystko:) co racja to racja ale laska nie bedzie z toba jak bedziesz tylko pracowac ale bedzie jak bedziesz wiecej czasu z nią, tak mysle, powodzenia
Napiszę dużo więcej, niż zwykle, bo mnie Twój tekst poruszył,
wiele mi przypomiał i parę starych ran otworzył.
buba ... Twoja kobieta za Ciebie nie zarobi. Wszakże nie wyznajesz islamu i nie kupiłeś ją za wielbłąda, czy słoiczek CocoDuo.
Gen trafił genialnie. Cóż mogę dodać od siebie ?
Ja też wychodzę z finansowej czarnej dziury ... bardzo powoli.
Nareszcie zaczynam się ubierać w to co chcę i rozijać w kierunku w którym pragnę. A to wszystko dzięki pracy. Co do ilości godzin spędzonych w firmach. Z racji tego, że jestem studentem, mam nadzieję, że już w czerwcu magistrem, to się robiło cokolwiek i właściwie tylko w jednej pracy bywałem 8 godzin - Tartak. A tak 12 h to norma (tak wyglądają moje wakacje od 6 lat). Na studiach to z pracy na uczelnie i z powrotem i depresje były, warunki, z jednej roboty to mnie wywalil, dziś się z tego cieszę, bo płacili grosze, a praca była tylko w trybie nocym.
Jak kurwa. Tylko one chyba nie dostają 5zł brutto z godzię pracy.
Ale dziś miło jest usłyszeć, książe ładnie pachniesz, książe masz fajne buty (bo buty mam zajebiste - elegackie), książe masz zajebisty naszyjnik .... książe zabierzesz mnie za granice, książe jak można się dostać tam, a tam do pracy, jak jest tam. Ja pomagam na ile mogę i na ile jest to zgodne z moją własną racją stanu. Hehh.
A co do wsparcia kobiet w tamtym okresie to go de facto nie było.
Gdyż byłem w ich oczach nikim. A jeśli nawet sporadyczne przypadki mnie reanimowały (były takie indywidualistki) to reszta skutecznie wybijała mi z głowy (i im) poczucie własnej (mojej) wartości.
Heh. Praca, czy kobieta ? To i to. Powinna być dumna, że pracujesz, powiedz jej to, wytłumacz na spokojnie, że czujesz się w pracy wartościowszy, bo człowiek potrzebny czuje się wartościowszy i że cieszysz się, że masz kobietę, która to zrozumie. Powiedz jej, że oprócz szczerości, zaufania i wierności liczy się dla Ciebie wyrozumiałość i dystans. Życie to nie bajka - truizm - który oznacza dla mnie, że oprócz siły mięśni, determinacji, kondycji psycho-fizycznej, przemyślności, jest jeszcze takie coś, jak Los, Przeznaczenie, dla wierzących Wola Boska i może być tak, że będziesz rył jak wół, a i tak Cię wyjebią ... niech żyje kapitalizm !!! A może się wszystko potoczyć dobrze, będziesz miał spoko kierowników. Sam miałem takich i takich. Tak więc pracuj.
Bo o wiele gorzej będziesz się czuł, gdy przyjdzie do Ciebie dziewczyna i powie, że wszyscy sobie jakoś radzą, a Ty ciągle w Internecie siedzisz. To Cię zaboli. Ja miałem takie sugestie od paru kobiet. W ten sposób nas nie motywują, lecz kastrują. Gdy to zrobią zostawiają bez żalu, albo zakładają ramę przyjacila (wszystkie).
Uważam, że kobiety pociąga status społeczny, a za statusem społecznym finansowy. Nie oznacza, że masz zarabiać dla niej, lecz dla siebie, ewentualnie, od czasu, do czasu na was. Ale jeśli będziesz sobie radził, to każda normalna kobieta to doceni.
Zresztą skąd wiesz, że to ta jedyna ?
Miłość przemija, bieda zostaje - jak to mówiła moja pani od języka polskiego (dosłownie !!!).
Moje czasy studenckie mijają. Co pozostało z tego szarpania ?
- wyższe wykształcenie na dwóch kierunkach,
- miejsca, gdzie mogę się udać po pracę, a co za tym idzie po pieniądze,
- jeden kumpel, który okazał się kumplem naprawdę, załatwił mi robotę na zachodzie,
Ale z drugiej strony, trochę żalu:
- za imprezami na które nie było czasu, nie było hajsu i sił,
- za pięknymi dziewczynami, z którymi obeszłem się nie tak jak trzeba,
- gdzieś wszczepiona w umyśle agresja, która wybucha w najmniej odpowiednim momencie. Np. jak widze laseczkę, która idzie wyprostowana i dumna, jak paw, jakby brała 300 kg na klatę i była księżniczką Jordani, to się wkurwiam, nigdy nie spuszcze wzroku, bo wiem jak takowe na mnie patrzały, gdy byłem pod kreską, (moje zachowanie jest niesprawiedliwe), ale w tym przypadku huj ze sprawiedliwością.
Kocham tylko dobre, posłuszne, wyrozumiałe kobiety.
Ty też wymagaj od swojej wyrozumiałości (czy tego można wymagać?).
Niech taka będzie. Jeśli nie jest, odrzuć iluzje na bok i kop ją w dupę.
Kobieta powinna zrozumieć (poczuć), że koniunkturę trzeba wykorzystywać, bo nie trwa wiecznie.
Książe pozdrawia biograficzno-nostalgiczno-sentymentalnie-wkurwiony,
bo......
... bo do huja pana, ciekawe co by się stało, gdyby się rolę odwróciły i ona by kosiła hajs waląc nadgodziny i ciekawe, czy zebrałbyś się na odwagę i coś tam wyjąkał, że Cie zaniedbuje, a nawet jakbyś to zrobił, to Ciekawe, czy jakbyś postawił szlaban, ja, albo twoja kariera, to co by wybrała. Powiedziałby Ci, że ją ograniczasz, że jesteś zazdrosny, że sobie radzi ? Zresztą, czy miałaby wybór, od kiedy to godziny pracy ustala pracownik. (nie licząc sytuacji "od wielkiego dzwonu").
Mam nadzieję, że wiesz, już co masz zrobić. Przytul i porozmawiaj z nią.
O uczuciach, wyrozumiałości ... nie mów nic z tego co napisałem po "bo..." tak to możesz sobie tylko myśleć, a i tak nie za często.
Kłaniam się nisko - katharsisssssss.... - Książe dokonał samooczyszczenia - za pomocą środkowego dla Wielkomiejskich Dam.
Fuck you !!!
W życiu mężczyzny liczą się tylko trzy rzeczy:
Matka, pasja i wypłata.
no chyba rozmowa coś tu pomoże, szczera i spokojna, dzisiaj już wyluzowała (po południu) bo z rana nic się nie odzywała, bo podobno nie chciała mi przeszkadzać w pracy.
godzin nie moge ograniczyć bo to co mam za zadanie zrobić musze zrobić, jako że już obczaiłem się troche w tym wszystkim, w tym tygodniu kończe już prace godzine wcześniej, jeszcze tydzień i bede wracał o normalnej porze
Mądre słowa chłopaki, dzięki wielkie
mam nadzieje że to chwilowy jej bunt, bo wcześniej się tak nie zachowywała
co do życzliwych, w kolezanke wątpie, bardziej jakiś kolega, bo zaganiaczy kręci się sporo, bo dość smakowita z niej dupka, pewnie jakiś frendzel jej nagadał bo pewnie wspomniała że mało się widzi ze mną i ten działa, ale leje na to, mam poczucie własnej wartości
myśle że dziewczyna jest mądra i zrozumie, bo do tej pory tak było
a czy to ta jedyna? tego nigdy nie będę pewien, nawet po ślubie, tak to odbieram, po różnych przeżyciach tutaj opisanych i nie opisanych tak niestety podchodze do związku, człowiek jest tylko człowiekiem, może to ta, łączy nas bardzo wiele, ale jest zawsze ale, jak będzie potrafiła docenić, że ciężko pracuje, chce odłożyć troche grosza na przyjemności dla nas obojga to bedzie ok
cięzko jest czasem bo gdy ja kończe prace Ona siedzi jeszcze w swojej bo ma drugie zmiany bardzo często, nie chce też widzieć się z nią codziennie, bo wiem że źle się to kończy, są plusy i minusy braku czasu, ale mam nadzieje że będzie luz
dzięki jeszcze raz
jak ktoś ma jeszcze coś mądrego do napisania to z chęcią poczytam
no i gen oczywiście że planuje ją zabrać gdzieś w fajne miejsce, może poczuje znowu że jest dla mnie kimś wyjątkowym, nie chce też popadać ze skrajności w skrajność i na siłe kombinowac wyjście, bo ta zaraz się zczai że po jej lamentach na siłe coś robie, więc niech zapomni o całej sytuacji i wtedy coś wymyśle
joł trzymta się