Postaram się krótko. Jak przestać być needy na seks, po prostu wyluzować bo mi to nie wychodzi. Jestem w związku od ponad 4 miesięcy i jedyne co usłyszałem w sprawie seksu to, że " mi się nie śpieszy, na wszystko jest czas i miejsce". Jak już pisałem wcześniej próby podejmowałem. Wspominałem też, żę jestem jeszcze prawiczkiem i to nie wiem czemu mnie jakoś pogania, czuję się spięty i nie potrafię wyluzować.
Chciał bym mieć to po prostu w dupie, czy się będę z nią kochał czy nie. Ale ciągle coś mi mówi, że "chcę bardzo" a czasem nawet "muszę". Czuję się jakby moje "dziewictwo" było jakąś chorobą.
Wiec, nasuwają mi się pytania do was członków forum. Jak z wami było przed pierwszym razem, jak było z nastawieniem. Mieliście to raczej gdzieś i jakoś tak samo przyszło, czy staraliście się z tym coś z robić aż do skutku?
Z góry dzięki za odpowiedzi.
chłodnik, niech zrozumie że to jej obowiązek
hm ja Tobie powiem ze mnie rozdziewiczyla starsza dziewczyna, za gnoja wiec mialem problem z glowy. wal np konia przed kazdym spotkaniem. dluga gra wstepna. zero rozmow o WASZYM seksie na spotkaniach. Mozesz nawiazywac delikatnie do seksu, puszczac takie filmy gdzie sa subtelne sceny lozkowe, opowiadac historie zwiazane z seksem i takietam. badz cierpliwy, nie naciskaj! albo np idz do burdelu zeby sie nie filmowac. taki strach to lipa przed 1x bo moze Tobie nawet nie stanac od tego, w ostatniej chwili opadnie ci
nie no beka, aaale. to nic takiego ten caly seks wiesz? chociaz nie ma rzeczy lepszej od tego 
semper fidelis
Walenie konia przed spotkaniami? Po to żebym nie był napalony jak z nią rozmawiam czy co ? ;p
" aaale. to nic takiego ten caly seks wiesz? chociaz nie ma rzeczy lepszej od tego "
heh paradoks Pocieszenia to to nie jest :) To co napisałeś wydaję się takie non-needy
pamiętaj że seks nie zaczyna się w łóżku..
zamiast ja zmuszac jakimis sztuczkami poznaj jej powody i potem sprobuj zrozumiec. powodow moze byc mnostwo
Mówcie do mnie: "Ten,który szanuje Kobiety."
Może masz rację. Chłodnik nie zadziałał bo po próbach, pieszczotach itp. na początku związku zastosowałem chłodkini na ok 2 miesiące z tym ,że może był za mało surowy(po prostu zero sytuacji "łożkowych" przez 2 miesiącę).
No i dużym problemem jest też brak czasu. Ostatni raz kiedy mieliśmy czas by być sam na sam w mieszkaniu to było jakiś miesiąc temu....A tak to praca, szkoła, praca.
Nie napisałeś w jakim jesteście wieku i czy ona jest dziewicą.
Pisałeś, że były pieszczoty - mówisz o pettingu ? Czyli problem stanowi jedynie normalny stosunek ?
Porada z masturbacją jest dobra, zmniejszy to napalenie na nią, dzięki temu też więcej myślisz tą większą głową ; )
Miałem podobna sytuację z moja byłą. Była dziewica i nic z tych rzeczy, nawet pieszczot się bała. Nie znałem tej strony, ale zrobiłem wtedy tak:
Powiedziałem jej, ze jako facet po prostu potrzebuje tego i to dla mnie nie do zniesienia całować się z nią, przytulać i nic powiedziałem ze mi jaja w końcu wybuchną.
Ona oczywiście powiedziała swoje racje.
Powiedziałem, że jak najbardziej rozumiem i szanuje to.
Ale co miesiąc czasu zafundowałem jej epokę lodowcową. Zero przytulania, bliskości, nawet pocałunki takie szorstkie.
Kiedy pytała o co chodzi mówiłem po prostu, że nie mam ochoty, nie chce sie nakręcać. To zadziałało.
Teraz mam trochę inne podejście. Teraz zluzował bym z nią jak poprzednio, a samemu puknął ze 2 koleżanki- dla treningu. Nawet gdyby z nia nie wyszło to nie tracił bym czasu. Seks jest ważny dla każdego faceta.
Niektóre dziewczyny, zwłaszcza te młodsze nie są na to gotowe( bardzo to szanuje), ale nie zawracał bym sobie nimi głowy. Wrócił bym dopiero jak już będzie gotowa.
A odnośnie rady Krzemyka to nie wal konia. Lepiej idź do tego burdelu.
Z fizjologicznego punktu widzenia walenie konia Cie osłabia i można się od tego uzależnić. Lepiej zapisz się na jakieś sztuki walki, też obniżysz w ten sposób to napięcie.
Wydaję mi się, że przez ten trudny okres w historii polski zaczynam sobie tworzyć nie potrzebnie problemy.

Miałem z nią 2 sytuacje łóżkowe na samym początku, które zakończyły się tym ,że nie jest jeszcze gotowa itp. Zlałem to i zająłem się sobą i tak z 2 miesiące później jakoś tak się napaliłem nabrałem ochoty i jej powiedziałem"skarbie, chcę się z tobą kochać". Ona wtedy powiedziała, że rozmawiała już o tym z matką i w najbliższym czasie pójdzie do ginekologa po jakieś środki antykoncepcyjne. No i tyle.
W zasadzie problemu nie ma, bo skoro idzię z tym do ginekologa to znaczy, że chcę się kochać co się z tym wiążę ufa mi. Jak się jej zapytam to powie, że jej sie do niczego nie śpieszy bo za bardzo staram się o to i za bardzo mi na tym zależy. A wiem, że kobieta patrzy na wszystko przez pryzmat emocji, ufa mi mi więc wystarczy rozpalić w niej pożądanie. Jedynym problemem jest kompletyn brak czasu. Dawno już nie byliśmy sam na sam .
Więc zamierzam mieć to gdzieś, bo problemu nie ma tak samo jak czasu.
PS: Ja mam 17 lat ona 18 więc, jestem jeszcze gówniarz
no wiec wlasnie, problemu czasu za Ciebie nie rozwiazemy. Ona powiedziala prawde, nie naciskaj w rozmowach bo to nic nie da, ona w koncu sie przelamie, MUSI. Tak, masturbacja przed spotkaniem mialaby zmniejszyc Twoje rzadze, zebys na to tak nie napieral. Chlodnik w pieszczotach ZLY. Caly czas to robcie zeby miala ochote na coraz wiecej. Pierwszy raz jest bardzo nieprzyjemny dla niej w sumie, najwazniejsze i najlepsze sa nastepne. Zazdroszcze ze to jeszcze przed Toba - odkrywanie seksu fajna sprawa
semper fidelis
Dzięki Krzemek, twój optymistyczny wpis w ten ponury dzień dał mi dużo pozytywnej energi

Mam sporo rzeczy na głowie więc biore się do roboty.
Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam