Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Na swoje szczęście trzeba pracować

Witam Panowie!

Mam pewne zasady, które wpaja mi otoczenie i które ja sam sobie być może wymyśliłem. Zasady, które być może świetnie sprawdzają się do podtrzymywania tej właśnie machiny (zwanej społeczeństwem), a które nie zawsze są dla mnie dobre. W zasadzie to zastanowiłem się nad tym, że żyjemy w jednym wielkim kłamstwie. Wydaje mi się, że wszystkie społeczeństwa, w których religia stoi na piedestale to tak naprawdę społeczeństwa, gdzie dominuje hipokryzja. Czytam Wasze wpisy i zauważam, jak wiele lasek zdradza i żyje nieuczciwie, podobnie pewnie wielu facetów. Żeby było jasne - nie chcę tutaj oceniać samego faktu spania z kimś innym, chodzi raczej o to, że w zasadach religijnych wyraźnie jest napisane, że tego robić się nie powinno. Zasady społeczne podobnie. A jednak 90% ludzi biega co niedzielę do kościółka i robi z siebie mega wiernych i uczciwych katolików. Tak działa presja społeczna - oni wiedzą, że to chuja warte i nie chcą tam być, ale jednak lepiej pójść, bo lepiej się wygląda w oczach rodziny, otoczenia - kreuje się wizerunek uczciwego i dobrego człowieka. Szkoda tylko, że te zasady nie działają, nie sprawdzają się po prostu w stosunku do natury ludzkiej, która chce seksu i przyjemności. Nie dziwne potem, że tyle niezadowolonych min dookoła, które myślą sobie: "nosz kurwa, kocham tę kobietę, ale i ta mnie kręci...". Niesprawiedliwość tego całego systemu polega na tym, że jeśli chce się być uczciwym i jednocześnie pójść na głosem natury, to niestety wypadałoby zakończyć kontakt z tą osobą, którą się kocha, by przespać się z inną. Kiepska sprawa, nie?

Słyszałem o gatunku małp, które żyją sobie w gromadce i kopulują, kiedy im się podoba - każdy z każdym. Wystarczy, by jakieś wydarzenie było szczęśliwe i fajne (np. właśnie zjadły obiad i są zadowolone). I buch - ruchanko. Bez ograniczeń. Oczywiście - nie jesteśmy małpami, ale gdyby usunąć z nas wszelkie zazdrości, zawiści, egoizmy itp. oraz rozwiązać sprawę wychowywania dzieci - że dzieci są nasze, a nie konkretnej pary, mielibyśmy i uczciwe ruchanko, i miłość, i zrozumienie, i wolność. Zdaję sobie sprawę, że możecie to uznać za bzdury, ale przyznacie, że coś w tym jest? Wink

Zasady społeczne też działają we mnie, a raczej zauważyłem, że jestem strasznie przywiązany do pewnych zachowań i hamuję siebie niepotrzebnie. Kiedy zaczynałem być z moją dziewczyną, automatycznie przestałem nawet flirtować z innymi. Owszem, jakieś flirty się zdarzały, ale bardzo sporadyczne. Nie muszę chyba wspominać, że jest to jedna z tych rzeczy, która strasznie negatywnie wpływa na chłopaka, który uwielbia przebywać w towarzystwie dziewczyn, uśwmiechać się do nich, cieszyć się ich uwagą. Ale chciałem być uczciwy i rozumiem, że pewne zachowania nie są wskazane i sam nie chciałbym, by moja dziewczyna je robiła. Z drugiej strony sam nie wiem, czy ona nie flirtuje, to jedno, a drugie - normalnym ludziom ciężko bez flirtu, to przecież sama przyjemność! Bałem się tak naprawdę, że jak będę to robił, to skończy się zdradą, ale nie sądzę, by było to takie łatwe. Dlatego postanawiam dodać trochę elementów flirtu do mojej interakcji z otoczeniem Smile

Inną sprawą jest to, że straciłem kontrolę nad swoim szczęściem i pozwoliłem się nieść negatywnym emocjom, niepewności i poszukiwaniu rozwiązań w dzieciństwie. Mówiłem już o otoczeniu, które niestety jest w większości pesymistyczne. Trudno w tym otoczeniu być optymistą i podziwiam ludzi, którzy mimo wielu przeciności starają się być szczęśliwymi i realizują to dzień za dniem. Teraz widzę, że na szczęście trzeba pracować, to nie jest tak, że ono przychodzi samo. Trzeba się go nauczyć i wiedzieć, że można być szczęśliwym tak po prostu, w środku. Mimo tego, że czasem możesz dysponować niewielką sumą na koncie i ciężko związać koniec z końcem. Oczywiście to trudne zadanie, ale ja mam zamiar je realizować i intensywnie myślę nad tym, jak wyjść z pewnych przyzwyczajeń i z unieszczęśliwiania siebie. Dlatego jest ten blog Smile

Zauważyłem, że jeśli skupiam się na tym, co nie działa, to po prostu to nie działa i już. Nie naprawiam tego, tylko sprawdzam jeszcze bardziej, skupiam się na tym i powtarzam sobie - nie działa, nie działa, nie działa... Ciężko w tym wypadku oczekiwać od siebie samego szczęścia i radości. Mój umysł płata mi figle za każdym razem, gdy zaczynam z kimś być. Szukałem rozwiązań. Jak szukasz rozwiązań np. w przeszłości, to po jakimś czasie możesz dostać odpowiedź np. taką: "bo o Ciebie nie dbano i teraz szukaz uwagi". Aha. No więc szukam uwagi, bo o mnie nie dbano. Zajebiście. Jakbym miał time machine to bym się przeniósł w czasie i powiedział moim starym, że mają o mnie dbać więcej, bo inaczej będę szukał uwagi w dorosłym życiu. Ale nie mam takiego czegoś. W ogóle to szukanie takiego czegoś odbiera mi możliwości. Tak jak mówiłem, skupiam się na jednym, wciąż na tym samym, wciąż z głową w dół, kiedy życie ucieka przez palce. Trzeba myśleć, ale nie o przeszłości, tylko o tym, co jest teraz i jak działać TERAZ, żeby było dobrze.

A tymczasem tak naprawdę nic się nie zmieniło w samym otoczeniu i świecie. Jestem tylko trochę starszy, ale za oknem znowu po raz kolejny świeci słońce, a wcześniej była zima. To tylko ja zacząłem myśleć inaczej, myśleć bardziej pesymistycznie. Jeśli tak naprawdę mój problem jest z dzieciństwa, to dlaczego po prostu nie mogę sobie wyobrazić, że jestem tym dzieckiem, pomyśleć, czego się boję i powiedzieć sobie z perspektywy dorosłego, że nie ma się co bać i jedziemy dalej? Bo we mnie ostatnio więcej lęku niż radości. I ten lęk mnie niszczy, chociaż wszystko dookoła jest takie samo, a jedyną prawie zmianą jest to, że mam dziewczynę, a wcześniej nie miałem. Taki to paradoks.

Chcę powiedzieć, że powoli chcę stawiać małe kroczki w tym, żeby być szczęśliwym mimo tego, co zawsze mnie unieszczęśliwiało i działa na mnie tak destrukcyjnie. Chcę żyć tak samo, jak przed związkiem, nie ograniczać się (sam to robię, nikt mi nie każe) i po prostu pozwolić życiu płynąć, niż wiecznie zastanawiać się, co jest nie tak.

Niedawno pomyślałem sobie, że to jest sabotaż. To sabotaż własnego szczęścia, by pozostać ofiarą losu. Być może czytałeś kiedyś o tym, jak to sam siebie sabotujesz, kiedy masz podejść do pięknej kobiety - masz miliony excusów, myślisz sobie, że jesteś jej niewart. A tak naprawdę boisz się własnego szczęścia. Ja boję się własnego szczęścia będąć z kimś, a przy okazji walczę o uwagę robiąc z siebie ofiarę. Dwa mechanizmy i dwa schematy, które trzeba zwalczyć, żeby żyć szczęśliwie. I nie zwalczyć psychologią, bo to nie ten kierunek, tylko po prostu kontynuacją swojego wartościowego i mega ciekawego (mimo przeszkód, jakie sami sobie stawiamy) życia.

Następnym razem więcej napiszę o sabotowaniu siebie w związku - co myślę, żeby uczynić się nieszczęśliwym (czyli o konkretnych myślach i konkretnych sytuacjach). W końcu trzeba to wydobyć, a potem olać, jak inne excusy i problemy, które nie pozwalają być szczęśliwym. Widzę, że jeszcze trochę spora droga przede mną, ale będzie dobrze! Smile

Pozdrawiam czytających! Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika Prefekt

Myślisz, analizujesz, idziesz

Myślisz, analizujesz, idziesz powoli do przodu. Świetnie świetnie. Jak nie masz to poszukaj sobie ciekawe hobby a najlepiej dwóch i do tego dorzuć codzienne afirmacje na ten Twój ponury humor itp. Poczytaj o afirmacjach i sam zobaczysz jak zajebiste są efekty Wink A co do flirtu to hmm kiedy ja zagaduje nieznaną dziewczynę i zaczynam podryw czyli flirt, to daje jej uczciwą szanse na bycie ze mną. Jakbym miał podrywać, wzbudzać w nich zainteresowanie itp a potem nie zamykać to tylko bym je ranił, obniżał ich pewność siebie itp a tego nie chce robić. Dlatego zamień słowo flirt na słowo rozmowa, zwyczajnie poznawaj i rozmawiaj z kobietami ale od początku na poziomie zwykłej rozmowy żeby sobie dziewczyna nie robiła nadziei Wink Powodzenia.

na szczęście ta strona po

na szczęście ta strona po części zwiększa świadomość egzystencji, najważniejsze to obrać sobie cel i zadać pytanie co nas uszczęśliwi i dążyć do tego konsekwentnie , powodzenia

Portret użytkownika Hedoniz

Bardzo mi się podobają Twoje

Bardzo mi się podobają Twoje wpisy. Niesamowicie potrafisz opisać to co zapewne nie jednego z nas trapiło, nie jednemu z nas przeszły takie rozwiązania po głowie - ale Ty po mistrzowsku potrafisz zamienić to w zdania, w zdania z przekazem.
Szczęście jest również nawykiem, a jak tworzy się nawyk? poprzez częste wykonywanie danej czynności lub myśli. Jak stworzyła się ta myśl ? Poprzez programowanie które nastąpiło w momencie przebywania w danym otoczeniu, wzorce od rodziny itp. Jak uzyskać nawyk bycia szczęśliwym ? W momencie gdy mamy pesymistyczne myśli natychmiastowo zamieniamy je na pozytywne, dające nam szczęście i tak do skutku Smile

Portret użytkownika like_shapiro

bardzo dobry wpis na blogu,

bardzo dobry wpis na blogu, po przeczytaniu chyba każdy dostrzeże tam nawiązania do siebie. Cieszę sie bardzo że na stronie pojawiają sie takie tematy ktore nota bene nie są związane ściśle z uwodzeniem.

szacun

szacun

Portret użytkownika Chaninng

Myslenie w dobrym kierunku

Myslenie w dobrym kierunku 3mam kciuki za udane odblokowanie sie i zmienienie na lepsze;D