Witam. Jestem nowy na tym portalu i szczerze rady tutaj wiele pomagają.
Mam problem, jestem z dziewczyną na odległość(400km). oboje 27 lat.
Problem w tym że ostatnio ona ma mniejszą ochote sie widywać, ostatnio sie widzieliśmy na świeta, wcześniej raz na miesiać po kilka dni..Ona była w związku 8 lat ale ja zdradzał i go rzuciła, spakowała itp. Ze mną jest 10m-cy...codziennie do siebie dzwonimy, rozmawiamy długo, dużo smsów w czasie pracy.. wydaje sie wszystko ok. Problem w tym że ostatnio stwierdziła że nie powinnismy tak sie zachowywac jak małżeństwo tylko sie poznawać np podczas wspólnych wyjazdów, w sumie ma racje wg mnie. ale problem w tym że np na walentynki nie chce sie zobaczyc bo ona nie obchodzi tego dnia,,jest to możliwe?Dodam że często wyznajemy sobie uczucia ale mi brakuje bliskości a ona powiedziała że takie życie jak teraz jej odpowiada i chce byc sama ale mnie kocha...nielogiczne z jednej strony..dodam że jeżeli o sprawy łóżkowe chodzi to sie swietnie dogadujemy wiec dziwie się że jej tego nie brakuje...troche ostatnio jest trudniej dostepna i wiem że smsuję z byłym...Mam wrazenie że nie wie co robic ale ja nie chce byc jej planem rezerwowym...dodam również że jest bardzo trudnym typem kobiety, bardzo silna, niezależna i czesto wredna ale żałuje poźniej swojego zachowania ale to mnie w niej kręci że jest taka ostra a nie jakis francuski piesek.
Poradzcie jak z nia porowmawiać żeby jej nie skrzywdzić ale tak żebym sie dowiedział czy warto sie nadal poświęcać...co mam w ogóle robic jak myślicie?
Zwiazek na odleglosc jest nie lada wyzwaniem... Heh, ciezko by mi bylo zyc 400km od siebie..
Jesli mieszka blisko niej, a nie na odleglosc 400km to moze zrobic Twojej pannie niezle sito z mozgu i ladnie nia zakrecic... Wiele na to nie trzeba, szczegolnie jak drugi partner jest daleeeko..... Kto wie, czy ona sie z nim nie spotyka i czy nie doszlo do czegos wiecej. Ale nie mozesz tego typa uwazac na konkurencje.. Nie wspominaj o nim, zachowuj sie normalnie. DObrze by bylo jakby sobie robil jakies wypady ze znajomymi, moze akurat kogos poznasz wartosciowego..
Wasz wiek moze swiadczyc o szukaniu stabilizacji,ale czy na pewno? Sprobuj wybiec w przyszlosc, czy widzisz Ja u swoim boku jako towarzyszke zycia? Jesli tak i ona to podziela to warto walczyc, ale jesli nie, to lepiej odpuscic bo oboje sie z czasem zameczycie..
Walentynki to dzien jak kazdy inny. Komerycjne swieto majace na celu wcisnac jak najwieksza liczbe shitu zakochanym parom. Jednak mimo wszystko ta data, 14 lutego, poprzez ta cala nagonke sie wyroznia w kalendarzu. Czy ona nie obchodzi walentynek? Bardzo mozliwe, ze mowi prawde. Jednak w tym przypadku mi to podchodzi o zwodzenie za nos... Nie ma ochoty sie spotkac i szuka wymowki. Mozesz wyjsc z tego poprzez " Rowniez to swieto nie jest dla mnie wazne, ale czy potrzeba specjalnej okazji zebysmy sie zobaczyli? Chce sie spotkac po prostu z Toba". Jesli zacznie krecic to na pewno cos jest na rzeczy..
I tu pewnie swoja role odgrywa jej byly... Heh "BYLY" - jak to kazdego wkurwia ze sie taki typ pojawia, a przeciez wiekszosc z nas jest jakims "bylym"
Pewnie duzo o niej myslisz. Zadreczasz sie. Powiedz mi, skad wynika az tak duza odleglosc miedzy Wami? Wyjechales do pracy? Czesto sie widujecie?
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
Tak myślę że widze ja u boku i ona tez to podziela...tak mówi przynajmniej....
Problem w tym że widywalismy się czesto tak jak pisałem przynajmniej raz na miesiac i to po kilka dni...czasem nawet po 10...teraz od swiąt jeszcze nie i planujemy wspolny wyjazd na weekend na początku marca.
Mieszkamy tak daleko od siebie ale znałem ją juz wczesniej i jest z mojego miasta...po prostu jakis los sprawił ze sie spotkalismy i nas oboje to bardzo zauroczyło...jej były mieszka w tym samym mieście..jestem pewien że to ma wpływ na ostanie dziwne sytuacje z jej strony...trudno powiedzieć w jakiej formie relacji sa teraz ale nie chce tego osądzać co dokładnie ich teraz łaczy a może to tylko przyjaźń choć to nielogiczne bo ją bardzo skrzywdził a może ona chce mu wybaczyć tylko potrzebuje potwierdzenia że juz sie zmienił itd....ale nie chce mnie stracić bo ma pewnośc w stosunku do mnie i mówi mi często że mnie kocha....i jest może w rozterce i trudno znowu jej skrzywdzić mnie...
A może powinienem posunąć sie do tego że jak mi powie że jest u kolezanki...impreza itp lub powie o planach na weekend po prostu wsiąść w auto i pojechać sprawdzić...nie wiem już sam, bardzo mi na niej zależy bo jest wyjątkowa...może powinienem zastosować jakiś chłodnik lub wzbudzić troche zazdrości u niej??
Z tymi walentynkami to własnie chciałem stworzyć wyjątkowy klimat..jakieś kino, kolacja itp ale jak jej zaproponowałem to mi powiedziała że jeszcze nie wie jakie ma plany na ten weekend....dziwne bo uważam że skoro ja zapraszam i nie ma planów to powinna się na to zgodzić....na święta mi obiecała że sie zobaczymy w styczniu, mamy luty i nie widać żebyśmy sie mieli spotkać...
Ja jestem gotowy że moge ja stracic i nawet mam juz napisanego maila co o tym myśle ale jest troche agresywny i nie wiem czy nie odbierze tego w zły sposob...chce go wysłac z jednej strony może bym sie tym uwolnił od chorych mysli z drugiej nie bo mi na niej zależy...zaznaczam że nie ma tam nic jej krzywdzącego a jedynie kilka warunków które ona musi spełnic jezeli mamy nadal byc razem...czyli czestsze spotkania i równego zaangazowania skrótem mówiać...
W pewnym momencie sie zauroczyliscie soba, blizej poznaliscie i jestescie razem. Czesto taka sielanka dlugo nie trwa, biorac pod uwage te cholerne kilometry..
Zartuje oczywiscie... Fajnie kombinujesz...Mozna cos takiego zrobic... W koncu jako Twoja kobieta, powinna byc zadowolona z takiej "spontanicznej" akcji... Jesli sie bedzie rad, eh to powazna rozmowa was czeka... Cos mi sie wydaje ze ona te walentynki chce spedzic z tym swoim bylym...
Do bylego, czesto pozostaje sentyment. 8 lat zwiazku z tym gosciem zrobil swoje. Tego nie da sie wymazac tak po prostu. Przeciez to prawie 1/4 zycia spedzona z wybrana osoba.... Ciekawy jestem, jak szybko po tym jej rozstaniu zostaliscie para.... Jesli stalo sie to zbyt wczesnie to posluzyc mogles po prostu jako chusteczka na otarcie lez...lek na zapomnienie, pomoc w wyprowadzeniu na prosta....
ale nie chce mnie stracić bo ma pewnośc w stosunku do mnie i mówi mi
często że mnie kocha....i jest może w rozterce i trudno znowu jej
skrzywdzić mnie...
Ma pewnosc w stosunku do Ciebie... Czesto jej oswiadczasz o swoich uczuciach i gwarantujesz ze bedziesz zawsze przy niej? W rozterce to ona na pewno jest i nie bez powodu... Zafunduj jej zdrowa dawke emocji. Zdaj sie na meska intuicje i stan sie bardziej tajemniczy. Chodzisz na jakies imprezy, wypady ze znajomymi badz od czasu do czasu na jakas flaszke albo browara ze znajomymi? Jesli nie, to najwyzsza pora to zmienic. Pamietaj o czyms. Szczerosc jest wazna. Nie powinno sie oklamywac bliskiej nam osoby, ale NIE ZAWSZE TRZEBA WSZYSTKO MOWIC. Tak dla wlasnego jak i jej dobra...
Pomysl niespodziewanej wizyty jest calkiem niezly, przyznam. Ale na 400 km nie szkoda Ci benzyny ?
Ewidentnie wodzi Cie za nos..Skoro nie ma planow, powinna sie zgodzic na spotkanie z Toba! Stosunki troche ochlodzic mozna, ale mowie..z umiarem i wyjdz troche do ludzi.
/
Mialem kiedys taka sytuacje zwiazana z kumplem. Jechalismy do wiekszego miasta raczem w czterech,ot tak dla jaj bo nam sie nudzilo, a moj jeden ziomek mial jakis egzamin do zaliczenia. Jego panna w tym miescie studiowala. Podczas jazdy temat zszedl wlasnie na nia i stwiedzilismy ze to niemozliwe, zeby przez dluzszy okres "nie widzenia sie" nie zrobila czegos glupiego..... Wiesz jak to sie skonczylo? Zdradzila go. Nie pamietam w jaki sposob.I dowiedzial sie o tym w tym samym dniu. Heh. Jak to dalej sie potoczylo, pytal nas o rade, ja z jednym gosciem bylismy za tym, zeby z nia zerwal, ale wybaczyl.... W koncu jak chlopaczyna zrozumial ze ta laska nie jest jego wart, znalazl glupi pretekst to zakonczenia tej znajomosci i tym razem mial jaja...
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
To fakt...trafiliśmy na siebie dokładnie w momencie kiedy sie rozstali...i to było własnie w tym wszystkim niesamowite...ze taki zbieg okolicznosci....
Jezeli chodz i o mnie o moje zycie towarzyskie to nie mam problemu..czesto wychodze..co weekend praktycznie no i oczywiscie takie wypady jak mecze, ryby itp...
Myślę że wyjazd może sie tak skonczyć że to bedzie juz ostatni...z jednej strony bo mogę coś zobaczyć..z drugiej ona mi zaznaczała że nie chce żebym jej robił takie niespodzianki już na poczatku...ale to wynika raczej z niej trudnego charakteru myslę....
z tymi walentynkami to juz sam nie wiem..ona jest naprawde silna i nie koniecznie musi je obchodzić ale jest kobietą i może on jej cos zaproponował...zobaczymy jej zachowanie w te dni..czyli czy bedzie mogła rozmawiać itp
A masz jakieś rady na ochłodzenie...wiesz to jest odległość, troche trzeba delikatnie ale własnie jak?
Widzisz sam.. pomysl o innych zwiazkach, ktore obserwowales, kiedy to po dlugim okresie bycia ze soba, jedna strona konczy i znajduje sobie takiego "pocieszyciela"... poniekad po to, aby w tym bylym wzbudzic zazdrosc...
Przedstawiam to troche w ciemnych barwach, ale niestety tak to widze. Przynajmniej tak zinterpretowalem Twoj post.
Dobrze ze wychodzisz, tego sie trzymaj ale nie boj sie poznawac nowe kobiety, w takim sensie ze dystansujesz sie do nich. Ba... moge sie nawet pokusic o to, abys sprobowal kilka poderwac... Wtedy zrozumiesz ze Twoja panna wcale nie jest taka silna i zdecydowana jak Ci sie wydaje, w psychice Ci sie to zakoduje ze mozesz miec inne laski na jej miejsce i sytuacja wtedy czeesto sie odwraca na korzysc..
Myślę że wyjazd może sie tak skonczyć że to bedzie juz ostatni...z
jednej strony bo mogę coś zobaczyć..z drugiej ona mi zaznaczała że nie
chce żebym jej robił takie niespodzianki już na poczatku...ale to
wynika raczej z niej trudnego charakteru myslę....
Lepiej zyc w niepewnosci? Przeciez to widac na kilometr ze te mysli Cie zadreczaja. Nie chce niespodzianek bo ma trudny charakter.. Nonsens! Skoro tak bardzo chcesz to zrobic, to wsiadasz w samochod i jedziesz do niej, witasz ja buziakiem i tam dalej to co Ci bede mowil.. samo wyjdzie. Przynajmniej jej reakcje wyczaisz... Nie mozesz sie zaslaniac jej cechami charakteru.. Ona w tym zwiazku dominuje mam rozumiec? Czesto jest tak jak ona chce? Odpowiedz szczerze. Nam mozesz sklamac,ale wazne zebys sam siebie nie oszukiwal.. Warto sie postawic i przedstawiac swoje racje.
Ona musi poczuc ze moze Cie stracic.
Poczytaj jeszcze arty na stronie po lewej...
<--------
Naprawde przydatne i moze pare rzeczy dojdzie do Ciebie.
Co do chlodzenia..zalezy co chcesz chlodzic, bo nie wiem jak wygladaja wasze stosunki bardziej szczegolowo. W kazdym badz razie esy i telefony mozna ograniczyc i pierwszy koncz rozmowy.
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
szczerze powiem że takie mam przeczucie....troche zaczeło sie jakby psuć jak powiedziała o mnie swoim kolezanką a ich meżowie to jego znajomi....więc z ta zazdroscia moze tak byc...tylko czy to nie jest tak że jej sie rzucił na kolana a baby wiadomo jakie sa...choc on..trudno powiedziec...
masz racje powinienem może bardziej sie wyluzowac i powiedziec sobie że to nie jedyna na tym swiecie..ale to jest trudne...
Tak dominuje ale nie wiecej jak 60/40% dla niej..nie pytam jej o zdanie kiedy mam zamiar wyjsc itp...ale fakt że to bardziej ona decyduje kiedy możemy sie spotkać.....ale kilka razy dałem jej do zrozumienia że nie jest stroną dominujaca jak sie jej wydaje i kiedy jej troche zagroziłem że moze mnie stracic automatycznie sie bardziej otwiera i to ja dominuje wtenczas...ostatnio doszło do kilku rozmów bardzo powazżnych do poważnych słów z mojej strony to na drugi dziień sie bardzo łasiła i przepraszała...
stosunki mamy bardzo bliskie..nie mamy przed soba tajemnic(tak mam nadzieje jest)..tematów tabu...wspieramy siebie nawzajem i dajemy znać sobie o uczuciach...przed chwilą nawet pisalismy kilka smsów...ona sie źle czuje(chora) wiec nie moge tego olać...rozumiemy sie doskonale i czesto te smsy sa naprawde swietne a nie jakieś smętne teksty a rozmowy wieczorem jak by reszta świata nie istniała...choc zdażają sie dni kiedy trudniej nawiązać jakis ciekawy temat to zawsze cos wyjdzie w trakcie rozmowy...
Tego maila mozna sobie odpuscic. Wiem, ze roznica jest dosyc spora, ale skoro juz chce do niej przyjechac, to lepiej zeby porozmawial z nia osobiscie w 4 oczy. Przez maila nie uslyszy jej glosu, nie zobaczy jej wzroku, ktory moze uciekac gdzies w rozne strony co oznacza wahanie, niezdecydowanie, jakies kombinowanie.. Na spotkaniu bedzie mogl sprawdzic czy panna da sie dotknac, pocalowac, zgodzic na seks w dalszej perspektywie.
Dlatego takie sprawy lepiej zalatwiac spotykajac sie.
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
ale właśnie problem w tym że nie ma takiej możliwości... a na wyjeździe bedzie to trudne...bo po pierwsze nie chciałbym jej go zepsuć z drugiej jak sie widzimy to jest naprawde jak w bajce i aż trudno uwierzyć że nie chce sie ze mna czesciej spotykać..skoro jest tak dobrze nam razem...może ona sprawdza moją cierpliwość...?to ze mi zależy? zaznaczam ona jest bardzo silna i trudna...
za częsty kontakt...! Dzwonicie codziennie,. smsy w czasie pracy.... i kiedy ona ma zatęskic....jak na mój gust to masz efekt właśnie. Przywykła, że "po drugiej stronie" jesteś i smsy telefony wystarczają...
Jestem zdania, że wzbudzanie uczucia tęsknoty ma jednakowe znaczenie niezależnie czy masz do panny 400 km czy mieszkacie po sąsiedzku.
Utzymując tak intensywny kontakt telefoniczny przyzwyczajasz jado pewnych zachowań. Ona nie kojarzy z twoją osobą twojego zapachu, uśmiechu, nie kojarzy z Tobą chwil kiedy ją dotykasz... zamiast tego jest sms lub rozmowa przez tel....
Z reguły zwiazki na odległosc nie wypalają, cokolwiek osobscie znam przypadek będący wyjatkiem dlatego niczego tu nie wyrokuję... Jeśłi macie możliwośc spotkac się raz w m-cu na parę dni lub razem gdzies wyjechac to wg.mnie tragedii nie ma. Gorzej gdyby ta wasza znajomośc i dalej związek opierała się niemal wyłącznie na kontaktach niebezpośrednich.. taki przypadek tez znam..
Pozdro
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Bardzo mozliwe...próbowałem już mniej dzwonic i pisac...lub tylko wtedy jak sama mnie zacheciła do tego..z drugiej strony nie jest tak zebyśmy dzwonili po kilka godzin dziennie...też nie ma na to czasu a smsy w pracy również w te luźne dni...z drugiej strony fakt ze to przyzwyczajenie może powodac brak tesknoty fizycznej...ale co z seksem? nie potrzebuje? ona uwielbia i jak sie widzimy to po 3 razy dziennie minimum go uprawiamy...a może własnie za duzo i jest zaspokojona? już głupieje dlatego oczekuje szczrych rad od was koledzy...
Z tego co piszesz widzi mi się, że powoli przestajesz stanowic dla niej wyzwanie... a push&pull próbowałeś? Albo po prostu chłodnik pod yle pretekstem "tel mi się zepsuł"
Głupiejesz powiadasz.. wnoszę więc, że inwestujesz w wasz związek coraz więcej. A efekt będzie jeden - ona będzie dawac mniej. Żeby bilans się zgadzał...
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
nie własnie nie wnoszę..daje coraz mniej...staram sie to robić stopniowo...wyzwanie rozumiem masz na mysli że juz wszystko o mnie wie i tak jakbym był już w jej sieci?
Wyglada na to, ze ten byly ingeruje w Wasz zwiazek... Dlatego sie panna pogubic mogla.
I za kazdym razem tak jest? Czy to bylo jakis czas temu....?
Ale skoro 3 razy razy dziennie na jednym widzeniu to moze nie jest tak zle miedzy Wami
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
no tak to wygląda...przebudził sie bydlak....
za każdym:) i zawsze nie na siłe..razem czujemy kiedy juz nam sie chce znowu...były nawet kajdanki, w aucie i wszelkie meble w domu...ostatnim razem tak było...zobaczymy teraz...jak nie bedzie chetna na tyle i po samym jej zachowaniu i podnieceniu w trakcie stwierdze czy to robi z przyjemnoscią czy dla bzykania jako na odczepne...
To fakt i wyżalić i poradzić....
Rozmawialismy nie raz o tym żeby sie zblizyć..żebym zamieszkał u niej ale powiedziała mi że na to przyjdzie czas..nie chce od razu wchodzic w taki związek bez poprzedniego poznania dokładniejszego..tak mówi...z jednej strony tez mam honor i nie mógłbym tak siejej wbić za szybko do domu...to takie troche nie męskie...jeżeli chodzi o dzieci, rodzine to akurat nie w jej przypadku i to nie szybko...ona jest bardzo skupiona na swojej karierze i nie myśli o dzieciach....tego jestem pewien...chociaz kto wie co w tej głowie może sie zrodzic jak u kobiet...
powiem Ci szczerze jak by był ten 3 to bym nawet nie załamał sie cała sytuacja....i niech spier.....ale z byłym to bym nie podarował...nawet jej pomalowałem sypialnie i ponaprawiałem rzeczy w domu których nie mogła sie doprosić od niego...juz nie mówiac o tym że mi obiecała wiele razy że nie mam czego sie obawiać, o jej reflekcje itd bo pytałem co bedzie jak przyjdzie taki okres przemysleń to mowiła że na pewno nie po tym co przeszła.... bo nie tylko zdrada ale generalnie traktował ją jak szmate...zaufałem jej
nie nie zrozumiałeś mnie....na poczatku pytałem...teraz nie dotykam tego tematu....nie rozmawiamy na jego temat....to ona czesto pyta o moje byłe i staram sie tego równiez unikac i nawet wtedy nie pytam o niego...choc fakt koles mnie wkurwia bo oprzytomniał co stracił a ja niestety mieszkam daleko i jemu jest łatwiej dlatego tak mnie on zadrecza....
o sypialnie mnie prosiła bo były zrobił po swojemu i jej sie nie podobało i pomalowaliśmy w sumie razem..inee rzeczy zauważyłem i mi powiedziała wtedy ze nie mogła sie doprosic...i bardzo mi była wdzieczna...
ja wiem że mam komleks na jego punkcie...trudno nie mieć skoro ja nie mam okazji siebie udowodnić zbyt czesto....przeprowadzka nie wchodz w gre w ziazku z praca która akurat mam...ale bedzie musiał przyjsc taki moment albo tak jak piszesz koniec znajomosći...tylko że ja ja kocham, jest wyjatkowa...
tak tylko sa takie czasy że nie można zyc tylko miloscią....my obydwoje wiemy i chcemy kiedys zamieszkac razem tylko nie w tym momencie...na siłe nie pojade i zaczne zycia od nowa..to nie racjonalne...ona na pewno tu nie przyjedzie bo sie nie bedzie wstanie rozwijac zawodowo....trudna sprawa dlatego tu jestem i mnie nie wyzywaj bo nie wiesz i nie przezywałes takiej sytuacji najwidoczniej
No to Ci powiem Georgi lepiej dla Ciebie, żeby ona kochała Ciebie tak samo i też uważała za wyjątkowego...
Swoją drogą jeśli wasz związek w ogóle ma wypalic, to ja nie widzę innego wyjścia jak przeprowadzka jednego albo drugiego..
Inaczej sypnie się to bardzo szybko.
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
ostatnio po okolo ciezkim miesiacu...były kłotnie, gorzkie słowa ona znowu bardzo sie zaczeła otwierac...pisze i mówi mi wlasnie ze tak jest ale wiem(nie pytałem)gotowa na mieszkanie razem nie jest....moze własnie mnie sprawdza czy jestem wstanie to wytrzymać i w ten sposób upewnic sie że bardzo mi na niej zalezy?
rozumiem...chodzi o rade jak dać sobie rade teraz skoro nie chce skorzystać z tych dwoch wyjsc ktore proponujesz....czy jest cos co powinienem robic a czego nie?chodzi o takie najwazniejsze sprawy...dzwonienie, jak bardzo sie angazować, chłodnik a może zrobić jej niespodzianke?
Pojedz do niej i sie z nia spotkaj. Bedziesz wiedzial na czym stoisz.
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
Wiem macie wszyscy racje naprawdę tak szczerze to chodziło mi głownie o potwierdzenie tego co mysle o tym wszystkim...chciałem zobaczyc poglad innych na to czy czasem nie jestem wariatem...w wielu kwestiach naprawde sie potwierdziło...
potwierdzam że jeśli szybko no powiedzmy w tym roku nie zamieszkamy ze soba lub blisko siebie to nie ma sensu....chyba nie pora na eksperymenty w tym wieku i z kobietą która nie wie w gruncie rzeczy czego tak naprawde chce...choc jest mi jej bardzo szkoda i kocham ją to nie mogę jej dawac tego czego ona mi wstanie dac nie jest...
na ten moment zastosuje chłodnik, rozmowy bede pierwszy zakańczał, nie pytał kiedy się zobaczymy, na smsy bede tylko odpisywał...nie widze innego wyjscia jak przekonanie sie wtedy czy jej zalezy...po za tym pojadę i ja zaskocze a myśle jej reakcja da mi odpowiedz...bo tej reakcji na pewno nie da sie wyćwiczyć i najlepszy aktor sobie nie poradzi..
dziekuje wszystkim za pomoc i bede dawał znać o postepach...
Wiesz co? Byłem w zwiąsku na odległość z jakieś 6 miesięcy, na 200 km , takie coś naprawde niema sensu.. Masz 27 lat, warto się poświęcać, pewny jesteś że to kobieta na całe życie? Zastanów się czy ją tak dobrze znasz?! Przez smsy, telefon każdy może byc kim che, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.. założe się że jak byście byli przez miesiąc razem, 24 na dobe to odrazu byś stwierdził że to niema sensu.. Pomyśl czy naprawde warto się w to bawić? przecież takie jazdy są poświęceniem, czasu, pieniędzy.. na jak długo? ano dopuki się nie okaże że do siebie nie pasujecie.. Bo pisanie smsów a codzienne życie problemy itp to zupełnie co innego...