Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

muszę przezwyciężyć swoje frajerstwo...proszę o wsparcie ;)

14 posts / 0 new
Ostatni
antyklerykał
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: lbn

Dołączył: 2010-07-22
Punkty pomocy: 1
muszę przezwyciężyć swoje frajerstwo...proszę o wsparcie ;)

Cześć Panowie,
trafiłem tu całkiem przypadkowo. Chcę się podzielić moimi przemyśleniami z ostatnich kilku tygodni. Sukcesem jest to, że w końcu przestaję oszukiwać sam siebie i zaczynam rozumieć swoje frajerstwo i brak pewności siebie [tu następuje pewna sprzeczność, bo uważam się za fajnego gościa]. Naprawdę nie wiem skąd u mnie wzięły się te lęki przed wyrywaniem dziewuszek, nigdy nie dostałem kosza bo nigdy lasek nie wyrywałem, nie potrafię się jednak przełamać. Z pewnością spory udział w tym wszystkim ma moje podejście do ludzi. Jestem typem antyspołeczniaka, dość nieufnym, nie mam zbyt wielu znajomych, ale z drugiej strony jestem bardzo przyjazny. Nie zadaję się z byle kim. Mam dobre mniemanie o sobie i większość znajomych [no bo jakichś przecież mam] również myśli o mnie dobrze. Co ciekawe, uważam się za przystojnego, ubieram się fajnie, mam świadomość, że kobiety się mną interesują. Jeszcze większym zaprzeczeniem tego wszystkiego jest sposób w jaki zawsze do kobiet podchodziłem, jeśli już zdarzał się kontakt (szkoła, praca, jakieś imprezy etc.) Nie znałem jeszcze wtedy środowiska PUA, więc podejrzewam, że to jakiś wrodzony sposób radzenia sobie z nie okazywaniem strachu, nieśmiałości. Przede wszystkim czy kobieta mnie pociągała czy nie, zawsze traktowałem wszystkie tak samo..tak samo obojętnie, nigdy nie okazywałem, że mi się podoba [nieśmiałość], dużo "negowałem" w żartach, generalnie starałem się dużo żartować. Ogólnie, nie słyszałem o kobiecie, która by mnie nie lubiła, nie trawiła, czasem słyszałem, że mało o mnie wiedzą, że jestem tajemniczy [to chyba dobrze, choć przez przypadek ;)]. Miałem 2 dość długie związki w życiu, w obu przypadkach nie dawałem sobą rządzić, czułem, że nie byłoby to zgodne z moim "ja". Prawie nigdy nie pokazywałem, że mi zależy, dużo negowałem, nigdy nie nabierałem się na fochy, nigdy nie pokazałem zazdrości [choć jestem strasznym zazdrośnikiem], w obu przypadkach ja kończyłem związki w obu przypadkach one dalej chcą być ze mną [w przypadku jednej minęło z 4-5 lat, drugiej ponad 2 lata od rozstania]. Ta druga sama na mnie poleciała, zaczęła się do mnie zbliżać przez wspólnego kumpla, ja oczywiście zgrywałem obojętność, to ją chyba nakręcało, w końcu po jakichś 2 tyg. sama wlazła mi do łóżka, to też znegowałem, przetrzymałem ją ze 3 miesiące [nie chciałem zobowiązań], wyszedł z tego dość długi i udany związek. Widzę więc w sobie pewne prawidłowe, samodzielnie wypracowane postawy, które są wynikiem nieśmiałości, ale to dobrze, wychodzę z założenia, że nie pokazuję, że mi zależy. No dobra, wszystko ładnie, pięknie, z jednej strony znam swoją wartość, mam dobre mniemanie o sobie, ale nigdy, przenigdy nie zacząłem flirtować z przypadkowo spotkaną nieznajomą kobietą. To jest poza moim jakimkolwiek wyobrażeniem. Nie mogę sobie z tym poradzić mimo, że wewnętrznie zrozumiałem potrzebę zmiany. Poczytałem trochę o podrywaniu etc. Wszystkie te techniki wydają się być logiczne i zgodne z moimi przekonaniami, ale widocznie jest to tak głęboko zakorzenione we mnie, że się zamykam. Widzę czasem kolesi, których znam. Nie mają wiele do zaoferowania ani intelektualnie, ani wizualnie, utwierdza mnie to w przekonaniu, że przecież i ja w takim razie potrafię. I co? nic... Myślę, że 23 lata takiego stanu rzeczy to wystarczająco długo i trzeba zacząć czerpać z życia...ale jak zacząć? Wiem, przełamać się, trenować...Jasne, parę razy wychodziłem z takim nastawieniem i mimo wszystko coś mnie zżerało...
Trochę się wypisałem, sorki za przydługawy wywód. Wink

ejdzej
Portret użytkownika ejdzej
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 21
Miejscowość: Tak

Dołączył: 2010-07-17
Punkty pomocy: 101

Każdy miał strach przed pierwszym razem, ale weź pod uwagę to że za każdym kolejnym jego stopień malał. W Twoim przypadku będzie tak samo Wink

" Jedziesz samochodem i laska siedząca obok krzyczy
- Stój! Czerwone światło! Ludzie na pasach!
- Przestań pierdolić. Nie takie ST odbijałem! "
(Kratos)

Afs
Portret użytkownika Afs
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Kłodzko

Dołączył: 2010-03-26
Punkty pomocy: 0

hym a ja mam dla ciebie taka rade jest dobry sposób na przełamanie, wez jakiegoś swojego kumpla i poproś go zęby ci pokazywał laski ktore mu sie podobaja, nie musisz mu tłumaczyc po co ale powiedz mu ze do kazdej ktora on wskaze to ty podejdziesz i zagadasz. No i jedziesz wtedy z koksem a jak nie podejdziesz to bedzie ci głupio ze zrobiłes z siebie frajera przed dobrym kumplem.

antyklerykał
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: lbn

Dołączył: 2010-07-22
Punkty pomocy: 1

jak zwał tak zwał. faktem jest, że jestem świadomy swojego ograniczenia, bardzo chcę to zmienić, co gorsza mam świadomość, że mam spore rezerwy, ale coś mnie blokuje przed ich wykorzystaniem. wiecie, nigdy nie należałem do osób, które robią coś bez celu, dlatego nigdy nie wdawałem się w dyskusje dla samego gadania i w znajomości dla samej znajomości. prawdopodobnie zaczyna mi się to odbijać czkawką, ale już taki byłem. dziś zrobiłem sobie kolejny dzień z cyklu samotny spacer z książką w parku. delikatnie obserowałem, pomyślałem, że jak trafi się okazja to ją wykorzystam. trafiła się, nie wykorzystałem.
Pomysł z kumplem w roli selekcjonera dość ciekawy, o ile ma się dobrych kumpli Smile W miejscu zamieszkania z premedytacją zerwałem kontakty, także kumpli od piwa i rwania dziewczyn nie posiadam.
Wiecie co jest najgorsze? Każda osoba, którą spotkam twierdzi po pewnym czasie, że jestem zabawnym i przebojowym gościem, który potrafi gadać z ludźmi, wszędzie go pełno. Tak twierdzi cała rodzina, tak twierdzą znajomi. Maską nazwałbym więc stwarzanie pozorów osoby śmiałej i pewnej siebie przy zupełnie przeciwnych realiach. Standardowy problem podejrzewam..."o czym ja będę z nią gadał". Nie ukrywam...jestem trochę nudziarzem i domatorem, wielkich przygód w życiu nie doświadczyłem, staram się stworzyć pozór kogoś bardziej zajętego swoim życiem Wink
Kurcze, jak piszę co myślę, to odkrywam w sobie nowe rzeczy.

ps. dzięki za dobre słowo i rady.

nikomu znajomemu nigdy jeszcze nie powiedziałem tyle prawdy o sobie co teraz.
mam zamiar ruszyć coś w swoim żywocie, wiem, że potrafię. rzuciłem palenie więc chyba już nic nie jest mi straszne ;P

Afs
Portret użytkownika Afs
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Kłodzko

Dołączył: 2010-03-26
Punkty pomocy: 0

co do tematu na rozmowę to spontan, a przygód w życiu mieć nie musisz najlepsza rutyna to zmyślona rutyna tak ze zapisz sobie gdzieś kilka zmyślonych historyjek no i jazda Smile

antyklerykał
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: lbn

Dołączył: 2010-07-22
Punkty pomocy: 1

dzięki serdeczne! czas wziąć się w garść i przestać marnować życie Wink
nie omieszkam zdać relacji jak już się coś ruszy.

antyklerykał
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: lbn

Dołączył: 2010-07-22
Punkty pomocy: 1

polazłem dziś w miasto żeby się trochę wczuć w stan "alfa" Laughing out loud
także wdzianko na siebie i długa.
zacząłem spacerować dumny, klata przed sobą, głowa ku górze i idę opanowany jak sam chuj, staram się nie zwracać uwagi na otoczenie.
I tak chodzę i chodzę, szukam super panny, która mi powie jaki mamy czas.
Nie wiem czy to mój "musk" mnie sabotuje czy rzeczywiście nie było na czym oka zawiesić..no ale nie było.
Starałem się więc "walczyć" na spojrzenia z laskami.
Nie było z tym żadnego kłopotu. Pojedyncze sztuki dość szybko pasowały, w 2kach i więcej już były twardsze. Jedna w parze jakieś 20m ode mnie zaczęła mnie obcykiwać więc się gapię też, ona się wychyla już zza koleżanki bo cały czas idą, ja się gapię, uśmiechnąłem się delikatnie, ona zaczęła się śmiać i spasowała. Jedna parka to samo, walka na wzrok z jedną, minęliśmy się i się brechtają. W jednej trójce, którą mijałem po drugiej stronie uliczki usłyszałem "o, zajebisty" i w jednej dwójce "o, zajebisty chłopak" . Szkoda tylko, że w większości to jakieś wczesnolicealne siksy.
Zmierzam jednak do czegoś innego. Jak pisałem, nie spotkałem żadnej super super i najlepiej w podobnym wieku bądź starszej. Drażni mnie tylko, że skoro się rozglądam i muszę walczyć na oczy, to te gówniary napewno myślą sobie, że się nimi interesuję. Z jednej strony to fajnie, że mogę podbudować ich ego, ale z drugiej czy rzeczywiście na to zasługują...
No i kolejna kwestia. Miasto jest niewielkie. Jedna niezbyt obszerna galeria, gdzie ciągną te ładniejsze. Przespacerowałem miasto i nic. Jeśli chciałbym trenować w galerii to źle będę się czuł ze świadomością, że sztuki, które wypytywałem o godzinę mogą widzieć jak pytam kolejne, albo co gorsza mogę zapytać je drugi raz Laughing out loud
biednemu zawsze wiatr w oczy..ale domyślam się, że po części  to tylko głupie wymówki Wink
jutro jeszcze raz...

Johnyyyyyy
Portret użytkownika Johnyyyyyy
Nieobecny

Dołączył: 2010-07-25
Punkty pomocy: 1

Masz dwa charaktery : GRACZA LUB FRAJERA .

Zastanów się do,której grupy chcesz należec ??

Jak chcesz grac to naturalnie najlepiej !