Witam Wszystkich!
Mam 20 lat i bardzo zależy mi na mojej dziewczynie. Niestety od jakiegoś czasu zauważyłem, że przestała angażować się w nasz związek. Jesteśmy ze sobą od 18 miesięcy. Jest ona moją pierwszą dziewczyną tak samo jak ja jej pierwszym chłopakiem. Zawsze starałem się jak nigdy żeby wszystko było dobrze, ona podobnie. Przez ostatnie parę miesięcy potrafiła denerwować się o byle pierdołę i przestała się starać o to żeby dalej było wszystko ok. Nie miała ochoty się nawet godzić ze mną. Aż nie dawno wybuchła i powiedziała, że nie widzi już tego co dawniej i że zależy jej na mnie jako przyjacielu a nie chłopaku. Mimo tego doszliśmy jakoś do porozumienia, które wydaje mi się tylko chwilowe i nadal jesteśmy razem. Czuje, że to ostatnia chwila, aby coś zmienić. Proszę doradźcie mi co mam zrobić żeby przywrócić to co było, strasznie mi na niej zależy.
Dwa skrajne wyjścia:
* przełam rutynę -> zacznij być spontaniczny
* ty też się wywal na związek -> olej -> zmień
przeslodziles stary... zle "zwiazek" utrzymales.. nie lam sie chlopie, nie ta to inna:) wujek sneakers teraz dobrze Ci napisze cos waznego.. wyobraz sobie, ze masz DOPIERO 20 lat.. oraz 18 mc doswiadczenia - tak wlasnie, nazywaj to DOSWIADCZENIEM
proponuje Ci cos o wiele lepszego od "naprawiania" relacji... a mianowicie zachecam Cie do zmiany na lepsze.. nie dla niej, nie dla was lecz dla SIEBIE:) po lewej stronie masz najlepsze wskazowki do tego aby wszystko w sobie zmienic.. musisz myslec o sobie, ale nie w kategorii "zalezy mi na niej".. wyobraz sobie, ze jej nie ma.. To, ze WAM sie psuje to też troche winy.. podejrzewam, ze co bys nie zrobil to i tak chujnia bedzie..bo predzej laska bedzie kochac 100 facetow jednoczesnie, niz po raz drugi tego samego wiesz? powiem Ci, ze ogarnieta laska po 18 mc nie odpierdala takich tekstow "kocham Cie jak przyjaciela" no chyba ze byles naprawde pieskowaty... ale no kurwa nie przesadzajmy:) owszem krytyka mobilizuje.. lecz musisz zmobilizowac sie do ZMIAN NA LEPSZE.. i juz nieważne z jaką bedziesz.. czy z nia cudem czy z inna... grunt to ZMIENIC SIEBIE.. niestety nikt Ci nie poradzi na tyle aby ona nagle orgazmow dostawala na Twoj widok znow.. musisz sie kurwa sam zmienic bo sytuacja Cie do tego zmusza..
NIE PRZEJMUJ sie jak bedzie koniec.. powiem Ci, ze ja owszem kiedys przejmowalem sie i z perspektywy czasu smieje sie z tego:) tutaj masz najlepszy dowod na to, ze nie nalezy sie łamać
powiem wiecej... teraz ja osobiscie lepiej sie czuje NIZ JAKBYM BYL NA TWOIM MIEJSCU.. nie baw sie w zwiazki w tym wieku, a tam gdzie laski robia problemy to po prostu spierdalaj z daleka od nich:) po chuj sie meczyc dla jakiejs co tak odpierdala?
dam Ci jedna rade na sam poczatek zmian.. Ty dajesz 10 % a laska 90 i tak ma byc dlugo dlugo nie mozesz sobie pozwolic nawet na 50 do 50.. zawsze laska musi chociaz o 1 % wiecej sie starac pamietaj
Ty masz byc nagroda i radze Ci zmienic sie DLA SIEBIE i aby miec nowe lepsze cipki
powodzenia !
ps. sorki za chaotyczny post ale jestem juz troche napity i ide spac
Zasady portalu
Przeczytaj to co jest napisane po lewej stronie tam znajdziesz 100% odpowiedzi na swoje pytanie i pamiętaj że na tej jednej dziewczynie świat się nie kończy
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."
Bardzo podobnie ja mialem, Twoj zwiazek chyli sie ku upadkowi, nie sadze abys pociagnal go dlugo, zar wygasa, rutyna i nuda wpierdolila sie jak nic... Ty przestales ja zaskakiwac moze tez malo wycgodzicie razem, byl sam sex malo gadki, malo smiechu, nudno jednym slowem, daj jej troche emocji, tylko zeby nie widziala ze Ty to robisz na sile, na sile chcesz wszystko posklejac, nie sadze aby miala innego ale jesli tak nadal bedzie niedlugo ktos sie pojawi,(moze nawet ja
)
A wiec zaskakuj ja i zdobywaj ale nie na sile, pozwol rowniez jej byc kreatywna daj jej do zrozumienia ze ma byc to obopulna sprawa a nie tylko jedna osoba, ale nie mow jej tego.
Ps. Moj zwiazek sie rozpadl, prosilem blagalem haha i wrocila i potem ja odszedlem a jeszcze potem poznalem wiele rzeczy ktore mnie popchnely i dzis sie tylko usmiecham
Próba tchnięcia życia w ten związek to jak resuscytacja trupa - i tak nic z tego nie wyjdzie a pozostanie niesmak. Możesz co najwyżej przedłużyć agonię. Im szybciej pogodzisz się z tym, lepiej dla Ciebie. Masz 20 lat. Ja tutaj trafiłem mając niespełna 25. NIE SPIERDOL TEJ SZANSY.
Cześć, gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol
Tak strasznie leje i mokro wszędzie
Ty dziwnie oburzona odpowiadasz: nie trzeba
Odchodzisz w swoją stronę, bo tak cię wychowali
Podpisuję się obiema rękami pod tym postem. Też trafiłem tu przed 25. urodzinami. Gdybym trafił tu chociaż mając te 21/22 lata jak stronka powstała, to myślę, że moje życie wyglądałoby duuuużo inaczej. Ale że nie lubie gdybać, więc jebać to:D dobrze, że w ogóle tu dotarłem.
Tak więc Autorze korzystaj i ucz się
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
"które wydaje mi się tylko chwilowe" - niestety raczej dobrze Ci się wydaje.
"strasznie mi na niej zależy." - no i to niestety raczej doprowadzi do tego, że nawet jak będziesz wiedział co robić, emocje wezmą górą i sprawa będzie przegrana.
Sneakers dobrze napisał, praca i jeszcze raz praca nad sobą, skupienie się na własnym "Ja" i rozwój, raz, że to może pomóc a dwa nawet jak nie wyjdzie, będziesz miał swoje życie.
Życzę powodzenia !
Tyle pięknych dziewczyn na świecie a Ty się uganiasz za taką która po takim czasie mówi Ci takie coś. Zastanów się czy warto.
18 miesięcy to mało nie jest ale dobrze, że to wyszło teraz niż gdyby miało minąć kolejnych 18.
Masz dopiero 20 lat (jak ja), Twój związek chyli się ku upadkowi i nie ma sensu ratować go na siłę. Znudziliście się sobą i tyle.
Pomyśl ile jeszcze poznasz dziewczyn. Rozstanie czasami wychodzi na dobre (jak w moim przypadku) więc nie ma się co łamać.
ależ Ci ta "gumka" po głowie chodzi

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie założyłem tego tematu żeby ktoś się kłócił przez to. Chciałem się jedynie dowiedzieć jakie inni mają zdanie odnośnie mojego problemu i co mogą mi doradzić bo nie mam takiego doświadczenia w tych sprawach jak niektórzy i czy jeszcze widzą jakieś realne szanse na wyjście z kryzysu. Wszystkim bardzo dziękuję za wypowiedzenie się, to dało mi dużo do myślenia i już trochę inaczej na to wszystko patrzę. Będzie mi ciężko podjąć jakąś decyzje, ale w miejscu też nie mogę wiecznie stać.