
Nadszedł ten wyjątkowy moment kiedy naskrobię swój pierwszy tekst na stronie.
Na początek coś o mnie: mam 17 lat, pochodzę z okolic Lublina, doświadczenie z kobietami (związki) bliskie zeru, na stronie siedzę już prawie rok.
Rok. Dużo w moim życiu przez te 365 dni się zmieniło, niestety nie w kontaktach z kobietami… no może trochę. Przez ten cały czas szlifowałem swoją postawę, pewność siebie, wewnętrzne nastawienie, jednak moja osoba to doskonały przykład dla (innych) początkujących, że samą teorią niczego nie osiągniecie. Uwierzcie mi na słowo – NICZEGO! Lekcje Gracjana i ciekawsze artykuły znam na pamięć, na bieżąco śledzę wpisy na blogach i pytania na forum, ale co z tego skoro nie przekładam, a raczej nie przekładałem (o czym dalej) tejże wiedzy na praktykę.
Za działania w terenie wziąłem się od kwietnia. Zacząłem od uśmiechów, zalotnych spojrzeń, w końcu pytałem o godzinę i miejsca (nadal miewam z tym problemy). Przez ten czas pojawiła się w moim życiu pewna dziewczyna, ale nie warta jest tego, by poświęcać jej więcej niż jedno zdanie. W głowie mam wszystko poukładane – wiem już, że zupy nie je się widelcem, a nagrodą dla kobiety jestem ja. Opanowałem nawet swoją mowę ciała, nadal pracuję nad głosem. Jednak praktyka jak kulała tak dalej kulała i nic się nie zmieniało.
Ostatnio jednak zdecydowałem wziąć się za siebie. Koniec z ciągłym siedzeniem przed kompem, koniec z wiecznym wyszukiwaniem nowych artykułów i filmów – wychodzę w teren! Jestem Wisman, człowiek który nie boi się brać od życia tego co najlepsze! Facet z jajami!
A żeby nie być gołosłownym opiszę Wam moją wczorajszą przygodę:
Szukam pracy na wakacje. Znalazłem ciekawą ofertę w Lublinie i zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Nie jechałem z nastawieniem poderwania wszystkich panien promieniu kilometra, ale nie ukrywam, że chciałem trochę poćwiczyć.
Jak się okazało wyjechałem za późno i na spotkanie musiałem niemalże biec, więc o żadnym podrywie w jedną stronę nie było mowy. Doszedłem na miejsce. Już mam łapać za klamkę, gdy drzwi same się otwierają i wychodzi z nich śliczna, młoda blondyneczka, obcisła biała bluzka, krótka czarna mini, SHB na bank! Problem w tym, że ona wychodziła, a ja odwrotnie, przy czym byłem prawie spóźniony. Po za tym wyglądała mi na 20+, a wolę młodsze.
No nic, przepuściłem ją w przejściu i zaciśniętymi zębami wszedłem do biura.
Sprawę załatwiłem dość szybko (nie zajęło mi to 5 minut…) i udałem się w drogę powrotną. Wcześniej pogadałem z fajną brunetką (HB7) o pracy – też przyszła na rozmowę – ale wkrótce się rozeszliśmy. Idąc w swoim kierunku nagle zauważyłem moją SHB przed sobą . „Nie zmarnuję tego” – pomyślałem, po czym przyspieszyłem kroku. Idąc 5-10 m za nią widziałem te spojrzenia facetów, którzy się za nią oglądali. Wyglądali jak dzieci stojące w skwarze 40-stopniowego letniego dnia, patrzące na przejeżdżający samochód z lodami. Żaden jednak nie odważył się podbić, ani jeden, sami frajerzy... no oprócz jednego 
Tak panowie, zagadałem
Hurra, wiwat trzeci maj, wiwat konstytucja! Wreszcie zagadał! Rozmawiało się bardzo miło, nie było ciszy, okazało się, że chodzi do liceum o.O tu mnie zatkało…
Numeru nie wziąłem, bo jednak nasza rozmowa nie trwała dłużej niż 4-5 minut, ładnie się pożegnałem i nasze drogi się rozeszły.
Po drodze zmarnowałem jeszcze kilka sytuacji (sic!) ale i tak dzień na plus bo przełamałem się i to na SHB w miniówce. 
Podsumowując:
Panowie samą teorią niczego nie przeruchacie. Brać się do roboty bo nie ma na co czekać! Mówi to człowiek, który cały rok studiował wiedzę, praktykę odwlekając na "jutro" - nic z tego nie wyszło. Małymi kroczkami, cegiełka po cegielce dojdziecie do celu.
Na stronę wkraczam jako pokorny uczeń, ale obiecuję, że z każdym następnym wpisem będzie lepiej - zarówno stylistycznie jak i pod względem sukcesów.
Powodzenia wszystkim, a na dobry początek nutka-motywator:
3Y (Yez Yez Yo) -Się nie poddawaj
PS. Pracy nie dostałem...
Odpowiedzi
ajajaj, wiedziałem, że się
wt., 2010-07-06 13:38 — wismanajajaj, wiedziałem, że się zaraz do czegoś dojebią ;]
Sukces odtrąbiłem bo dla mnie niewątpliwie był to sukces, w końcu przełamanie.
Numeru nie wziąłem, bo jak wspomniałem była starsza (o 2 lata), a i na rozmowę nie miałem zbyt wiele czasu. No ile rozmawialiśmy... z 4, może 5 minut.
Hoon, co do teorii, ja nie neguję tego, że niesie ona wielką wiedzę, ale tą wiedzę trzeba umieć wykorzystać. To, że się czyta, nawet analizuje niewiele da, jeśli nie zastosujemy tego w praktyce.
Pozdrawiam
bo wolę młodsze?
wt., 2010-07-06 14:37 — wismanbo wolę młodsze?
to trzeba było potraktować to
wt., 2010-07-06 14:49 — Bradto trzeba było potraktować to jako trening i wziąć nr a jeżeli to też stało Ci na przeszkodzie to trzeba było rozmawiać z dziewczynami w twoim typie