Witam. Moja dziewczynę poznałem ponad 2 lata temu przez fotkę. Pisaliśmy jakiś czas, potem nie tak w koło, aż doszło do spotkania. Na pierwszym spotkaniu było miło, rozmowa się kleiła i nawet się całowaliśmy. Ale był to czas w którym miałem inne koleżanki, wiec nie pokazywałem jej, że mi zależy. Po kilku spotkaniach postanowiliśmy być razem. Na początku była spokojna delikatna uczuciowa, lecz ciężko jej było samej zagadywać o coś, nie umiała sama nawiązać tematu. Miala 16 lat. Z czasem było coraz lepiej pisała już normalnie jak ja, wszystko było pięknie. Aż po 4 miesiacach pokazała, że wcale nie jest taka spokojna… krzyczała po swojej rodzinie i była bardzo nerwowa, potrafiła się wkurzyć o byle co i w tym czasie mówiła „ nie odzywaj się do mnie, aż się uspokoję”. Trwało to może godzine, dwie i było dobrze. Nigdy nie było tak że kilka dni była obrażona. Jedyne co mi przeszkadzało to, iż zbyt ostro się malowała i wiedziała, że mi się to nie podoba i gadała” to poszukaj sobie takiej co się nie maluje”. Byłem szczęśliwy przez ponad rok. Spotykaliśmy się w piątki i niedziele, przeważnie siedzieliśmy u niej, czasami kino, pizzeria wspólne wakacje itp. Nasze rodziny się dogadywały, wszyscy u niej mnie bardzo lubili, choć na początku nie było łatwo z jej ojcem alkoholikiem. Wszystko było bajecznie poukładane. Po ponad roku związku zaszły zmiany. Stała się wobec mnie obojętna, oschła, nie ukazywała już tak uczuć, czasami odwracała wzrok od mojego, nie witała mnie w drzwiach jak kiedyś, jej smsy nie były już takie długie, a z czasem nie było o czym pisać…sprawy łożkowe również były dla niej obojętne wolała spać albo ja się prosić. Z wyglądu była jak modelka cudowna!!! i wiedziała, że przyciąga chłopaków do siebie. Miałem wrażenie że stała się samolubna myślała tylko o sobie i najważniejszy jest jej wygląd - ubrania. Nie barała mojego zdania pod uwagę. Cieżko jej było przegadać choć robiła źle. 2 razy powiedziałem jej, że chce to zakończyć niech robi co chce, lecz zawsze płakała błagała i jakoś jej ustępowałem, ponieważ kochałem ją bardzo i chciałem z nią być na zawsze. Z czasem było coraz gorzej, nie czułem już tego, że mnie kocha. Stawała się wobec mnie kochająca tylko wtedy, gdy ja miałem doła albo ją olewałem. Wtedy się mną interesowała. Ja też stałem się innym człowiekiem, nie byłem sobą nie wiedziałem co mam robić, jaka jest przyczyna tej zmiany. Sprawdzałem jej telefon, dzwoniłem do jej rodziny czepiałem się czasami o byle głupoty, ale chciałem wiedzieć co jest grane. Aż pewnego razu spotkałem kolesia który mi powiedziałem ze od poł roku był z nią i już nie jest od 3 tygodni. I Wtedy do mnie dotarło, że od poł roku ona była inna a potem stała się lepsza i tak jest od kilku tygodni. Wiedział o niej i o mnie wiele. Mówił ze czasami jak idzie na solarium(może 3 razy do roku) to spotyka się z nim, ze był u niej w szpitalu, że jak ja od niej jadę to on przyjedzie, byli w zakopanym razem itp. Byłem po prostu w szoku na to i niewiedziałem co powiedziec. Zadzwoniłem do niej i powiedziałem jej to co on mi powiedział. Znałem go bo była z nim na studniowce rok wczesniej. I wtedy powiedziała ze to koniec ze jestem poje… jak mogę wierzyć komuś a nie jej, tymbardziej, że jesteśmy ponad dwa lata razem. Zostawiła mnie. Wtedy myślałem na spokojnie i wywnioskowałem ze do konca nie mowil prawdy bo wiedziałem swoje co do nas, ale jednak wiedział duzo i chciał nas skłócić. Pamiętam smsa kiedyś od niego w którym napisał „skarbie” a ona jakoś z tego wyszła. Jej rodzina również zaprzeczyła temu co on powiedział na jej temat. Smiali się z tego.A kilka razy jak tam przyjechałem jej nie było… raz niby z koleżanką gada i wróciła za godzinę. A raz pojechała do kina ze znajomymi i do tego ja miałem jechać bo nazbierała kasę, ale była kłótnia i mnie olała. Po tygodniu od spotkania tego kolesia i przerwy w gadaniu ze sobą nastąpiło spotkanie w którym nie przyznała się do tego wszystkiego jedynie powiedziała, że odwiedził ją w szpitalu i tego mi nie powiedziała bo bym się wkurzył. I Nic ich nie łaczyło. Pisała tylko z nim. Mieliśmy się miesiąc nie widzieć do końca wakacji za kare. Lecz ja jej nie wierzyłem w to wszystko i sam się przyznałem do tego, że była inna dziewczyna w tym czasie kiedy ona była taka zła dla mnie i chciałem ją zostawić, ale postanowiłem ze chce ratować ten związek i olałem tamtą. Wtedy się załamała i mnie zostawiła. To ja wyszłem na tego najgorszego jak zawsze zresztą ona zawsze się umiała wytłumaczyć ze wszystkiego. Wiem ze sam się pogrążyłem ale miałem nadzieje ze przez to ona tez się przyzna… Na drugi dzień powiedziała że mi to wybaczy i musimy to jakoś naprawić. Lecz było to pod presją jej rodziców. Był warunek, że ona będzie taka jak kiedyś zmieni się na lepsze, a ja miałem nie być taki zazdrosny, nie sprawdzać jej nie dozownic po starych itp. Spełniłem swój warunek. Ona nie… była jeszcze gorsza krzyczała już nawet po mnie byłem załamany… aż pewnego dnia jak mnie wkurzyła że mam na jej punkcie obsesje… musze się leczyć… wyszyłem z jej domu nie bacząc na nią. Na drugi dzień powiedziała mi ze to koniec. Powiedziałem dobrze jeśli tak chcesz to ok. potem jeszcze gadała, że chce żebyśmy zostali przyjaciółmi. pisali ze sobą czasami, żebym tam wpadł pogadać i mogę na nia liczyć. Lecz ja zawsze wcześniej zrywam kontakt, nie mam koleżanek. W ten sam dzień na gg pisała, że uznajmy to za kryzys i ma nadzieje, że jeszcze do siebie wrócimy itp. Byłem tam wczoraj po moje rzeczy i w czasie naszej rozmowy zapytałem czy to kryzys tak jak napsiała, i powiedziala że to jednak koniec definitywny ona się nie zmieni. Płakała cały czas co jej się rzadko zdarza, widziałem, że nie jest to łatwe dla nas obojga… wiem że mnie kocha jeszcze a ja ją. Teraz pytanie czy zmiana nastapiła przez tego chłoaka( o ile było cos miedzy nimi) czy po prostu dorosła??? Zrozumiała że jest piękna i może wszystko???? Podkreśle że jest z pod znaku barana co z doświaczenia rodzinnego nie jest dobrym znakiem. Może miała ze mna za dobrze, zawsze miała co chciała było jej wygodnie aż za bardzo i wiem ze bd jej tego brakować i jej rodzinie również która polegała na mnie zawsze. Ja się do niej nie odzywam, ale nie wiem czy warto czekać aż ona zrozumie jakie popełniła błędy a wiem ze to nastąpi z czasem;) zbyt wygód zniknie. No chyba ze znajdzie kogoś innego… raz pisze tak raz inaczej sam nie wiem co robić…. zależy mi żeby to naprawić, ale nie wiem czy to ma sęs;/ wiem że jest tego dużo ale mam nadzieje, że znajdziecie czas i pomozecie mi w tym wszystkim. Może ktoś miał podobnie;)
nie kolego to juz nie ma SENSU.
zajmij sie soba i odpusc te lale.
popracujesz troche nad soba i bedzie lepiej
laska ci wrzuca ze jestes pojebany, jakies flirty na boku a ty nadal ja chcesz?
nie wierz w durne powiedzenia "stara milosc nie rdzewieje"
albo przekonania ze "jak sie kogos kocha to trzeba o ta osobe walczyc"
ziomek przeczytaj to jeszcze raz i zobacz ile razy zjebales.
nie wrzucam ci czy cos,ale jak ogarniesz lekcje i wezmiesz sie za siebie sam wylapiesz bledy.
czas od teraz przeznaczasz na zmiane .!
___________________________________________________
pierdole krzywe akcje i dwulicowość.
___________________________________________________
I czego oczekujesz od niej teraz? Że zakocha się w tobie jeszcze raz, będzie zafascynowana tobą etc.? Nie będzie szukać innego. Facet musi facetem. Podziękuj jej grzecznie i weź się za robotę. Będzie to o wiele pożyteczne. Jak raz sobie zrobiła skok w bok( na poł roku!) to kto Ci zagwarantuje że to ostatni raz? Ogarnij się.
Dzięki za rady;) ale sami wiecie że nie jest to takie proste... od rozstania mineło zaledwie kilka dni;/ choć wiem ze nie jest jedyną laska na świecie to nie umie sobie wyobrazić, że ma innego tuli ją całuje itp. Ale z drugiej strony wiem jak sprawa wygląda. nie wiem czy to do końca prawda z tym kolesiem... nie mam dowodów;) tylko słowa... szczerze mówiąc to jakoś nawet nie mam ochoty zarywać do innych choć zawsze to było dobre rozwiązanie to teraz odpada... nie wiem co robić dalej;(((
Ja powiem to dobitnie WEŹ SIĘ KURWA OGARNIJ i zacytuje kolegę wyżej "Byłeś pieskiem/frajerem!! Do ,,związku" wkradła się zapewne rutyna poznała kogoś innego więc po co miała dalej Cię wykorzystywać? Znudziłeś się jej, otrząśnij się, przeczytaj lekcje Gracjana i zacznij podrywać nowe"
Dobrze chłopak radzi a ode mnie jeszcze tyle że jeśli masz jakąś pasję to poświęć się jej na jakiś czas to pozwoli Ci o niej tyle nie myśleć a jeśli masz kolegów to idź z nimi na piwo bo na pewno też skrócą Ci ten czas
Pozdro i powodzenia z nowymi bardziej wartościowymi kobietami niż małolatki po 16-18 lat.
Pierwsze spotkanie ?? ----> tutaj http://www.podrywaj.org/gdzie_za...
Każde "NIE" zbliża nas do "TAK"
Urzekła mnie twoja historia...
Stary ja nie rozumiem co ty tak na prawdę chcesz ratować?
Przeczytaj to jeszcze raz tak ja ci radził sanchez i pomyśl. Wszystko układa się w logiczną całość... była z innym, na tobie się wyładowywała.
Ona nie potrafi się przyznać do błędu, odwraca kota ogonem i na samym końcu i tak to Ty czujesz się winny. Już zacząłeś doszukiwać się problemu w sobie. Obiecuje ci różne pierdoły, że się poprawi itp, a Ty łykasz to jak młody pelikan.
"Podkreśle że jest z pod znaku barana co z doświaczenia rodzinnego nie jest dobrym znakiem." - Bez komentarza.
"Może ktoś miał podobnie;)" - Wielu miało podobnie i każdemu radziliśmy to samo.
Kopnij ją w dupę i idź żyć własnym życiem.
/Edit/
Proponuję jebnąć chłodnik...Tylko taki dożywotni