Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moj najdłuższy związek. Przyczyny porażki. Historia.

Witam wszystkich.

Z góry zaznacze że jest to mój pierwszy blog.

Na forum jestem już od 2 miesięcy z powodu który dotyczy bądz dotyczył większości z was czyli dziewczyna mnie zostawiła jak sprawić żeby wróciła, czy mam jakieś szanse. Nie ukrywam byłem z nią 4 lata i tak się zastanawiam jakim cudem utrzymałem ten związek tak długo, co ona we mnie widziała, czemu mnie pokochała. Czytając blogi użytkowników stronki doszłem do wniosku że nie świadomie wykorzystywałem uczucia zazdrości, obojętności, niezależności. Jak sie spotykaliśmy po dluższym czasie rozłąki to od razu rzucała mi się na szyje i mówiła jak bardzo tęskniła że brakowało mnie jej. Ja wtedy jakoś podchodziłem do tego chłodno bez większych emocji. Czasem jak byliśmy razem to zadzwoniła do mnie jakaś kolezanka, była strasznie zazdrosna ale to co nie moge mieć żadnych znajomych koleżanek. A co do uczucia obojętności to często było tak że nie miałem czasu jej odpisywać bo miałem dużo pracy, wtedy czesto pisała że się martwi o mnie czemu nie odpisuje i takie tam. Do tego ogólnie byłem niepoprawnym optymistą potrafiłem z każdej sytuacji wyciągnąć jakieś pozytywne zabawne wnioski.

To gdzie ja popełniłem w takim razie błąd, już wiem.?

2 lata temu przeprowadziła sie bliżej mnie dosłownie 15 min drogi odemie samochodem a wczesniej miałem godzine jazdy autem na dodatek mieszkała z rodzicami tak wiec jakoś mnie tam nie ciągneło. Wolałem kolegów imprezy a do niej od czasu do czasu pojechałem. Ale teraz sama mieszka bliziutko mnie kurde teraz jest jeszcze lepiej jak było wczesniej.

I zaczeło się 3 lub 4 razy w tygodniu byłem u mniej a że sama mieszkała to możecie sobie wyobrazić co z nią robiłem dosłownie wszystko każdą moją fantazje w łóżku spełniała. Do tego świetnie gotowała, miała fajne poczucie humoru do tego była bardzo inteligentna. Wtedy popełniłem pierwszy poważny błąd zaczeło mi bardzo zależeć na niej, mówie sobie ona jest zajebista idealna kandydatka na żone, matkie. Zaczełem się martwić że ją strace ciagle jej powtarzałem że ją kocham najmocniej na świecie że jest dla mnie wszystkim a ona zaczeła być co raz chłodniejsza zimniejsza zadawała mi dziwne pytania czemu nie jest tak jak było kiedyś, czy istnieje miłość czy to tylko takie przyzwyczajenie do drugiej osoby. I stało sie usłyszałem z jej ust że to koniec że nie potrafi być że mną szczęśliwa. Swiat mi sie zawalił pod nogami jak to przeciesz ona nie widziała nikogo po za mna, gdzie popełniłem bład. I tak zaczełem szukać odpowiedzi na moje pytania, które doprowadziły mnie na tą strone. Opisałem na forum moją sytuacje, dostałem mase cennych rad za które dziękuje użytkownikom. Do tego przeczytałem mase blogów, które może nie od razu pozwoliły mi zrozumieć moje błedy a było ich od cholery. Teraz już wiem, rozumiem że przestałem być dla niej atrakcyjny pozbyłem się wszystkich moich wczesniejszych atutów.

Nie ukrywam że teraz dużo się zmieniło emocje opadły zainwestowałem w siłownie, zmieniam prace, poznaje nowych ludzi. A ex pisze co raz częściej że tęskni, brakuje jej mnie. Wiem też że tamten co z nim kręciła kopnoł ją w dupe szybciej niż sądziłem.

To by było na tyle mojej przygody w związku.

PS. Nie jestem typem pisarza tak więc napisałem jak umiałem.

Odpowiedzi

jak dla mnie świetny blog ale

jak dla mnie świetny blog ale ważne że każdy uczy sie na błędach ... więcej tego błędy nie popełnisz a co ważne przestrzegasz przed innymi Smile

I wedlug mnie masz zle

I wedlug mnie masz zle poczucie pewnych rzeczy. To ze ci zaczelo na niej zalezec nie jest zle. Najwazniejsze, zeby tego tak bardzo nie okazywac. Powodzenia!

Rafal99 widac, ze jeszcze sie

Rafal99 widac, ze jeszcze sie nie pogodziłes z ta porazka i jestes w "dole". Czytałem Twoje wypowiedzi na forum o tym jakby tutaj szybko "puknac" inna laske żeby zapomniec. Jakos pozostaje mi to jednak w sprzecznosci z Twoim podejsciem do zycia, bo cos mi sie wydaje, ze tys jest romantyk i wrazliwy gosciu dlatego tak to przezywasz.

U mnie były wielkie obietnice, siedzenie pod gwiazdami, swietny sex i niestety tez sie posypało, takie zycie, trzeba sie jakos podniesc i isc dalej. Kiedys przeczytałem taki cytat, bardzo zapadł mi w pamiec "najważniejsze jest to, żeby iść". Jak sie nie zatrzymasz, to dobrze, chocbys miał sie czołgać do celu i do lepszego życia!

SunLight: Wiesz żebym wtedy

SunLight:

Wiesz żebym wtedy był tak uświadomiony jak obecnie to bym wiedział jak mam się zachować w danej sytuacji ale niestety takie jest życie człowiek uczy sie na błędach a własne błędy uczą najwięcej.

Stormbringer:

Masz racje żebym powiedział że już się z tym pogodziłem to bym okłamał siebie i was wszystkich. Ona jest jeszcze w mojej głowie i nadal coś do niej czuje i zależy mi na niej z tym że już nie tak bardzo jak wcześniej na poczatku rozstania. Dla mnie osobiście najgorsze były 2 tyg po rozstaniu, czesto wtedy sięgałem po alkohol z tąd te moje posty sprzeczne z moją naturą chciałem jak najszybciej zapomieć ale w zły sposób alkohol co prawda pomógł ale jedynie na pare godzin a nastempnego dnia miałem podwójnego kaca moralnego i fizycznego. Dosłownie staczałem się na samo dno aż wkońcu doszłem do wniosku że tak nic nie osiągne a jedynie się pogrązam. Teraz powoli podnosze sie, staje na nogi i aby tak dalej.