Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Minusy ujemne o poranku.

Portret użytkownika Nestor2000

Kobieta zmienną jest... czyli jak samemu sobie zrobić krzywdę.

To było tak. Pewnego styczniowego wieczoru, postanowiłem wybrać się w miasto na łowy. Uzbrojony w pełen worek pozytywnych emocji (jakkolwiek by to brzmiało) poszedłem do klubo-pubu. W zasadzie to było miejsce wyborne do nawiązywania znajomości... ale moją zdobycz upolowałem, wracając dopiero do domu w tramwaju. Wsiadam do wspomnianego środka transportu i widzę Ją, (siedziała akurat pod kasownikiem), 10-siątka jak nic (potem okazało się że jest foto modelką i to nadzwyczaj inteligentną- dobre geny:)). Zagadałem. Rozmowa się rozkręciła lepiej niż planowałem- Ja brylujący Ona roześmiana. Numer był mój.
Kolejne dwa spotkania bardzo dobrze rokujące na przyszłość.
Nadeszła trzecia randka ( nie lubię tego słowa na r- brzmi sztampowo). Poszliśmy do pubu gdzie w zasadzie bardzo dobrze się bawiliśmy. Powyżalała mi się jak bardzo jej się w ten dzień nie ułożyło (bla bla bla)... i zaprosiłem ją do siebie. Zgodziła się- sprzyjały temu okoliczności i przygotowany grunt.
U mnie odpaliłem na DVD romantyczną opowieść o kobiecie dla której kariera była ważniejsza od miłości. Oglądanie nie trwało długo bo bardziej się skupiliśmy na sobie (bardziej ja na niej) niż na klasyce kina. Nic nie zapowiadało nadchodzącej klęski.
Po grze wstępnej postanowiłem pójść o krok dalej i... zobaczyłem czerwone światło a w zasadzie usłyszałem NIE. Potem jeszcze dwa razy (qurwa ćam). Myślę sobie za trzy dni Walentynki- polecę za ciosem w najbliższej przyszłości. Rano trauma- budzę się z modelką u boku na widok, której ślini się 90% męskiej populacji i co i nic... jak jakaś przyjaciółka z fiutkiem czy inne dziwadło od roweru. A najśmieszniejsze było to, że tydzień wcześniej przeczytałem o tym artykuł na jakimś blogu - nie pamiętam tylko na którym i stwierdziłem, że mnie taka sytuacja nie dotyczy.
W konsekwencji takiego rozegrania dzień przed Walentynkami gdy już wszystko idealnie przygotowałem do kolejnego podejścia (likier czekoladowy i inne ,,konfitury”), dowiedziałem się, że wróciła do byłego. Karpia strzeliłem jak to usłyszałem (dobrze, że byłem po drugiej stronie telefonu).

Wnioski:
Teraz z perspektywy czasu dostrzegam, że jej NIE nie było raczej dużym ,,Nie”. Bardziej czymś w rodzaju ,,dlaczego by NIE...”. Konkludując- sama nie wiedziała czego chce a ja niedostatecznie ją zachęciłem. No cóż, człowiek uczy się na błędach. Szkoda tylko, że najczęściej na swoich. Parafrazując byłego prezydenta ( zwracał się wtedy do posła w przykrótkich spodniach i jego psa Saby) powiem- Forumowicze i ktokolwiek to czyta, jeżeli to możliwe ,,Nie idźcie tą drogą”... i czytajcie bloga przed spaniem bo może dzięki niemu uda się Wam uniknąć takich sytuacji.

Kobiety i tak są fajne. Nestor

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rejos29

Niedostatecznie ją zachęciłeś

Niedostatecznie ją zachęciłeś - otóż to. Pamiętaj że kobiece "nie" nie jest tym samym co męskie "nie" (ciekawy jestem czy zrozumiesz sens w tym;) )
btw. co do tytułu - czy "minusy ujemne" to nie jest przypadkiem błąd językowy? nie znam minusów dodatnich Wink