Witam
Pisałem dużo wcześniej o pięknej pannie, która zaintrygowała mnie swą osobą w szkole. Jest to jednak nieaktualna sprawa, dziewczyna jest w związku, więc nie zawracam sobie nią głowy. Mam inny problem. Zdecydowanie bardziej skomplikowany i złożony.
Mianowicie mam nazwijmy to "przyjaciółkę", z którą chodzę do jednej klasy. Dlaczego w cudzysłowie? Gdyż nie jest to typowa przyjaciółka, wiem o niej dużo, ona o mnie również, aczkolwiek nie spotykamy się zbyt często face to face, tylko we dwoje. W zasadzie okazji do pogadania na spokojnie (nie liczę szkoły) jest stosunkowo mało. Znamy się od 3 lat, tak jak pisałem wiemy o sobie dość dużo, aczkolwiek nie rozmawiamy o wszsytkich sprawach nas nurtujących. Dobra, mini wstęp już był, teraz konkrety. Tak, czuję miętę do tej dziewczyny, mimo jej wad, mimo tego, że inaczej wygląda mój "ideał" dziewczyny, to coś do niej mam. Tak, 3 lata, całe 3 lata żyję z przekonaniem, iż moja "przyjaciółka" jest kimś więcej niż tylko zwykłą psiapsiółą.
W czym tkwi problem? Tak, wpadłem w ramę przyjaciela, tak, miała chłopaka (2 tyg., ale miała), ale wiem, jestem pewny na 95%, że też jestem dla niej kimś więcej. Na te 95 pieprzonych procent myślę, że chciałaby ze mną być. A to koleżanki coś chlapnęły, a to kolega przyuważył dziwne zachowanie. Również sam staram się ostatnio wyciągać wnoski z naszych rozmów. Tylko zostało te 5%, które mówią: "ee, synek, to nie jest tak różowo, jak myślisz". Dlaczego? Jak rozmawiamy to temat ZAWSZE schodzi na facetów, jakich to ona widziała ostatnio przystojnych, jaki to ostatnio z nią tańczył i napisał na NK, itp. itd. Kwituje te gatki ciągle słowami "aha", "mhmm", nigdy nie drążę tematu. Przyznam, iż jest to dla mnie swoistego rodzaju demotywator przed działaniem zmierzającym ku pocałowaniu jej, bo to jest aktualnie mój cel numer 1. Testuje mnie? Czy jednak jestem tym facetem, któremu może się zwierzyć, jakich to mężczyż ona nie widziała/poznała (przyznam, że robi mi się niedobrze, gdy słucham opowieści o przystojnych brunetach z umięśnionym torsem). Co jeszcze mnie powstrzymuje? Ciągle mówi, że woli starszych facetów (jesteśmy w tym samym wieku), naprawdę często to podkreśla. Jak gdzieś chcę wyskoczyć, do pubu, gdziekolwiek, na imprezę, to od razu: "a może zadzwonimy po chłopaków i dziewczyny, może pójdą z nami?". Kurwa, chcę iść wyłącznie z tobą, nie z Olą, Basią, Tomkiem, Rafałem, tylko z tobą... (o! do kina chodzimy wyłącznie we dwójkę). Kiedy zapominam o tych jej gatkach szmatkach, kiedy widzę, że może to jest ten moment, nagle, jak z bicza trzasnął zaczyna się monolog o facetach. Ni z gruchy ni z pietruchy, po prostu. I to mnie demotywuje, myślę sobie: "nie no, do dupy, nic nie ugram, znów to samo". Jaka jest opinia kolegów, przyjaciół płci męskiej? Jedno zdanie: "Stary, ona na ciebie leci, coś jest na rzeczy!" Tylko czemu ja tego nie widzę?
Widzieliśmy się wczoraj, widzieliśmy się dzisiaj i coś we mnie pękło, ostatecznie. Jednoznacznie zdałem sobie sprawę, że ja nie umiem być jej kolegą, przyjacielem, misiem lubisiem. Ja ją pożądam, tyle. Tu więc nasuwa się moje pytanie? Być bezpośrednim, dążyć na następnym spotkaniu do pocałunku, jak się uda - być szczęśliwcem, jak nie - spalić się ze wstydu. Czy też zastosować inne metody? Bardzo proszę o rady
Pozdrawiam
Cześć

Nie jestem tutaj specem, ale nie możesz odbijać tematu? tzn, zacząć opowiadać o koleżankach i przygodach z Nimi związanych?
Nie właź jej w dupę, postaw się na jej miejscu 'Twoja przyjaciółka komunikuje Ci że czuje do Cb coś więcej..'- Znacie się za pewne na wylot, wyjść z ramy przyjaciela to przesrana sprawa
Spróbuj wyjść z waszymi znajomymi, spróbuj poflirtować z jej koleżankami- zazdrość całkiem dobry sposób.
pozdro.
Więc tak..
Wielokrotnie padało to hasło, ale pozwolę sobie je jeszcze raz przytoczyć.
"Nie bierz dupy z własnej grupy" - Samo mówi za siebie, nic nie trzeba wyjaśniać.
Wybierz tą właściwą drogę, którą chcesz podążać. Jest to twoja Przyjaciółka, dokonaj wyboru, czy aby na pewno chcesz ją wprowadzić do twojego świata. Pamiętaj, że możesz zniszczyć przyjaźń, która jest między wami.
"Jak rozmawiamy to temat ZAWSZE schodzi na facetów, jakich to ona widziała" - w zaistniałej sytuacji należy natychmiast zmienić temat. (Nie wiesz o tym ?! , więc czytaj na lewo wszystko.)
"Jak gdzieś chcę wyskoczyć, do pubu, gdziekolwiek, na imprezę, to od
razu: "a może zadzwonimy po chłopaków i dziewczyny, może pójdą z
nami?". Kurwa, chcę iść wyłącznie z tobą, nie z Olą, Basią, Tomkiem,
Rafałem, tylko z tobą.." - Jeśli interesują cię trójkąty... Tak, idź śmiało.
Nadmieniłeś jeszcze, że ją "pożądasz" .. i co jeszcze? marzysz o niej nocami?.. Ogarnij Się. To ma być na odwrót .
<---
"Jeśli nie masz po co żyć, znajdź coś, w imię czego gotów byłbyś umrzeć." - Tupac Amaru shakur
Pamiętaj, że możesz zniszczyć przyjaźń, która jest między wami.
Eeee...?
Co do wychodzenia z ramy przyjaciela bardzo dużo jest na stronie, poszukaj.
Gdy ona zaczyna mówić o jakichś chłopakach powinieneś jej powiedzieć coś w stylu ,,wiesz co... nie interesują mnie mężczyźni, wolałbym porozmawiać o dziewczynach;)". Albo jej po prostu powiedzieć, że nie interesuje Cię to co ona opowiada i zmienić temat.
ja bym zrobił tak: jak bedziecie face to face...i zacznie paplać o dupie maryni...przysun się do niej i powiedz " widzę tylko jeden sposób by zamknąć Ci buźkę" i wtedy ją pocałuj....a jak nie pyknie to powiedz że zordon wzywa i spyierdalay xD
Jeśli ona się odsunie i powie "co robisz?" to niech się uśmiechnie. Jak by spierdolił w tej sytuacji gdzieś wyszedł by na kompletnego frajera bez pewności siebie. Oczywiście niech ją uprzednio jakoś "urobi" do takiej sytuacji
haha a jak się tak przysuwasz i powie co robisz...to powiedz że wydawało Ci się że ma dziurę w ząbku...czy coś takiego
Nieznajoma11.42: początki naszej znajomości sięgają 1 kl. gimnazjum. Wtedy się poznaliśmy, lecz nasza znajomość opierała się na słowach "cześć, cześć", nic więcej. Rozwinęło się to w 3 kl., gdy okazało się, że będziemy chodzić na warsztaty z historii do tego samego liceum. Wspólne spacery do domu, rozmowy, nabrało to tempa. Spotkaliśmy się pare razy w wakacje i w końcu wylądowaliśmy w jednej klasie w liceum. Byłem najbliższą jej osobą w nowej klasie, więc trzymała się blisko mnie i do dzisiaj tak jest. Tak więc "przyjaciółmi" staliśmy się gdzieś tak przed pójściem do liceum. Kto pierwszy nawiązał kontakt? Z tego co pamiętam to ona pierwsza napisała sms'a, nie przypominam sobie jednak czego on dotyczył.
Nieznajoma11.42 być może i jest jakaś prawda w tym co napisałaś. Może też upływ czasu bez jakiejkolwiek próby pocałowania jej, czy zrobienia czegokolwiek więcej miał na to wpłw? Wyciągnę ją w piątek nad morze albo gdzieś indziej i pocałuję ją. Jak mnie odrzuci - trudno, postawiłem sobie jasny cel i będę do niego dążył. Raz się żyje. Dzięki za porady.