Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Mielizna

Portret użytkownika franzllang

„- Coś długo się z kumplem
zbieraliście, żeby do nas podejść.

- Cóż, na bezrybiu, i rak ryba”



Mierność. Słowo, które mi się
coraz częściej ciśnie na usta, odwiedzając poznańskie kluby.
Nie, to nie excuserstwo, to świadomość swojej wartości i
posiadania wymagań względem kobiety. Ilekroć idę do klubu, to
nawet jeżeli stosunek kobiet do mężczyzn wynosi 3:1, to i tak nie
ma w czym wybierać.


Widzę je. Czuję ich wzrok na sobie,
chcą bym podszedł. Niektóre przechadzają się obok mnie, inne
podchodzą i zostawiają metr ode mnie szklanki piwa, w których
zostały jeszcze 3-4 spore łyki. Jeszcze inne zerkają na sekundę,
by od razu odwrócić głowę nadal stojąc przodem lub lekko pod
kątem. Chcą. Niemal wołają.


Nie chcę. Nie mam ochoty. Czuję
rozczarowanie. Nie tak to miało wyglądać. Nie mam nawet motywacji,
by uruchomić zleżałe już pokłady intelektu i postarać się.
Jedno wielkie nie.


Przestań się o mnie ocierać, nie
mam na Ciebie ochoty. Mam w pompie to, czy się przeliżemy, czy
zaciągnę Cię do łóżka i będziemy uprawiać sex. Swoim
pierdoleniem od rzeczy o nienawiści do tej całej marketingowej
papki, którą sama uprawiasz, odebrałaś mi ochotę na jakiekolwiek
zabiegi o Twoją Cieśninę. Przestań chrzanić o tym, owym, bo jak
Ciebie słucham to na usta ciśnie mi się pytanie: „Co Ty, z Rejem
do klasy chodziłaś?”.


Cola z lodem. Bez alkoholu, ostatnimi
czasy piję go mało. I dobrze mi z tym, cholernie dobrze.
Przełamywanie barier po alko nie jest tak budujące. Nie ma tylu
emocji. Zwycięstwo smakuje lepiej.


„- Nie dam Ci swojego numeru, bo
później tego bardzo żałuję.

- Luz, tym razem nie pożałujesz,
bo po prostu nie mam zamiaru nawet dzwonić”


Coraz bardziej jestem przekonany, że
kluby nie są dla mnie. Chłam, jaki się tam przetacza,
niekoniecznie pod względem estetycznym, ale w 90% pod względem
mentalnym, skutecznie demotywuje. Co z tego, że świetnie tańczy,
co sugeruje całkiem dobre pukanie. Co z tego, że ma duże cycki,
skoro nie potrafi poskładać zdań do kupy. Co z tego, że ma ładną
buzię i niezłe ciało, skoro sztywno stoi/siedzi i gapi się na
mnie na sroka w knot. Jakbym do niej mówił w niezrozumiałym
języku.


Kręci mnie intelekt. K*rwa nie mogę
bez tego żyć. Nie mogę patrzeć na laskę i się nią zachwycać,
nie mając pewności, że nie ma trocin w głowie. Kręci mnie panna
z klasą. Kręcą mnie ładna pupa i nogi.


Wiem czego chcę. Wiem, że nie mogę
sobie przede wszystkim pozwolić na durną dzidę. Mam zbyt wiele do
stracenia. Zbyt wiele wartości, które wyznawałem, wyznaję i
wyznawać będę stoją na straży moich wyborów. Majątek
majątkiem, ale życie jest zbyt piękne by marnować je z kimś, kto
nie jest tego wart.


Nie warto, nie ma sensu robić tego na
siłę. To, że jej nie przelecę, nie oznacza końca świata. Wcale
nie oznacza, że jestem łamagą. To, że mnie wystawi, albo powie,
że nie wie czy ma dla mnie czas, świadczy jedynie o tym, że to ona
traci szansę.

Odpowiedzi

święte słowa 

święte słowa 

Portret użytkownika Guest

każdy ma jakieś kryteria

każdy ma jakieś kryteria wyboru, przy czym oka tego sita są dla każdego inne
Zwracamy uwagę na inne cechy, ale pytanie: na ile jest to świadoma selekcja, a na ile excusy...

Cholera!To mamy dokładnie

Cholera!
To mamy dokładnie odwrotnie :
na moim blogu przygoda wakacyjna - laska studiuje filozofię.I nawet lubimy tych samych filozofów...
Druga przygoda - laska chce architekturę studiować...
Rozmawiałem z obiema o filmach - nie lubią akcji tylko dramaty lub coś mocno psychologicznego.

A tych durnych do parzenia znaleźć nie mogę.
Przydał by mi się target ,z którego mógłbym zrobić swoją prywatną nimfomankę.

Bardzo rzeczowy i wylewający

Bardzo rzeczowy i wylewający zimne wiadro wody na rozgrzane umysły niektórych chłopaków wpis. Szanujmy się, bo nikt za nas tego nie zrobi;)
Do mnie też wiele dociera po takiej lekturze. Dzięki za to:)

Portret użytkownika franzllang

Heh, na usta mi się ciśnie

Heh, na usta mi się ciśnie tak tekst: "Widzisz błąd?"

Nie muszę się podbudowywać, z prostego powodu - znam swoją wartość. I jestem jej pewny. Wiem, że zasługuję ma równie mądrą dziewczynę, jak ja sam. Uważasz, że to za wywyższanie? To pewnie jesteś jednym z tych, którzy podpierają ściany w klubie.

Portret użytkownika PVR

Jak chcesz bogactwa rozumu to

Jak chcesz bogactwa rozumu to nie idź do klubu w którym grają jakiś dance tylko Hip-hop, to takie moje spostrzeżenie. Zauważyłem że laski które słuchają rapu są 2x inteligentniejsze, 2x bardziej rozmowne = 4x bardziej interesujące;)pozdro może się przyda moja rada

Portret użytkownika franzllang

Owszem, pytanie było trafne.

Owszem, pytanie było trafne. A odpowiedź na nie już w zasadzie zawarłem w tekście, wyliczając, co mnie kręci.

To jest właśnie metoda na excuserstwo. Ustalenie zestawu cech, których pożądam u płci pięknej. I trzymanie się ich bez wyjątku. Jeżeli widzę u dziewczyny te cechy fizyczne, które mnie kręcą, to do niej podchodzę. Jednocześnie mam w pompie czy ma chłopaka, czy jej się podobam (bo często wiem, że się jej podobam, bo niby dlaczego się uśmiecha), czy umiem tańczyć (a wiem, że jestem przeciętny, w parach nawet słaby, na co często laski próbują mnie gasić), albo jakim tekstem mi rzuci.

Ale zarazem w ciągu kilku minut klasyfikuję ją pod względem intelektualnym. To, że umie zarzucić kilka ST, jeszcze o niczym nie świadczy. Ba, często są one jedyną bronią werbalną, jaką dana sztuka potrafi zastosować. Bo bardziej skomplikowane dysputy często kwitowane są dyskwalifikującymi "nie wiem" albo "yyyy, chyba".

Portret użytkownika franzllang

Rzucasz się jak chiuaua Jak

Rzucasz się jak chiuaua Laughing out loud Jak poważny temat dla Ciebie to LM, no to sorry... Ja lubię pogadać chociażby o tym, jak wykorzystać kozie pęcherze do zapobiegania trzęsieniom ziemi.

Serio, jednych zadowala to, że zamoczą, dla innych to będzie za mało. Nikomu z podrywających nie zarzucam, że są "be" bo lubią cycki. Stwierdzam, iż dla mnie to za mało. Kwestia posiadania określonych wymagań, z których żadne nie nie mają wyższego priorytetu od drugich.

Ty zachowujesz się tak, jakbym co najmniej Cię spoliczkował.

Uderz w stół...