Dziewczyna jest pod dużym wpływem matki która manipuluje córką. Młoda jest niestety nad wyraz podatna na to co stara jej mówi.
Stara na pozór jest - very open, wyrozumiała, chciała dla nas jak najlepiej.
W rzeczywistości to kawał starej suki na którą zawsze uważałem...
Mieszka sama, dwa nieudane małżeństwa. Uważa że życie samemu jest super. W rzeczywistości męczy się okrutnie i ma łeb zryty do granic możliwości.
Steruje emocjonalnie córką, która niby ma swoje zdanie, ale każdy z was wie - jakie są zazwyczaj relacje na lini matka-córka. Dziewczyna ślepo wierzy i ufa temu co stara jej zakoduje.
Swoje widziałem już od dawna i niestety mój błąd że nie wyczułem w porę że stara będzie chciała mnie wysadzić z interesu.
Jestem silną osobą i stara to widziała. Po świętach mieliśmy z dziewczyną zamieszkać razem, ale... z dnia na dzień nagle zaczęło być coś nie halo... zaczęła zmieniać zdanie. No i oczywiście doczekałem się nieśmiertelnego - zrywam z Tobą. W tym czasie dużo ona rozmawiała przez telefon z matką, która codziennie wbijała jej przez telefon to co chciała...
Młoda jest raczej dobrym materiałem na założenie rodziny i wszystko byłoby jak należy gdyby nie wpieprzyła się wiedźma.
Młoda jest na etapie- zerwaliśmy, nie kocham, nie pasujemy do siebie, nie wyszło...
)) Czyli klasyka. Ja trzymam fason 
Kwestią czasu jest to że wróci... i wiem co robić... ale... mimo tego że nieźle kumam klimaty o ktorych pisze się na tym forum, to przyznam że nie wiem za bardzo co zrobić by wysadzić wiedźmę i uniknąć w przyszłości takich sytuacji?
Jak pokierować młodą by zrozumiała co się dzieje?
Za rady - paczka z wąglikiem, albo starej chuja potrzeba, z góry dziękuję 
pozdro
Ponieważ znam bardzo dobrze podobny przypadek, to powiem Ci szczerze.
Jeśli myslisz o związku z tą panną to jedyna rada jest zamieszkac gdzies indziej tak co najmniej 200-250 km od matki. A najlepiej na drugim końcu kraju lub za granicą. Inaczej mamusia wiecznie będzie sie wam wpieprzać az w końcu rozwali wasz związek na dobre.
Jeśli nie chcesz lub nie mozesz z nią wyjechać to najlepiej odpuść sobię ta panienkę. W obecnym układzie razem z nią zabierasz pod dach jej mamę...
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Dziękuję za odpowiedzi.
Sęk w tym że ona mieszka za granicą z daleka od matki, ale macki starej trzymają ją bardzo mocno - darmowe rozmowy do PL przez tel robia swoje. Stara bombarduje non stop.
Sam właśnie zamknąłem wszystkie sprawy i wyjeżdżam na stałe z Polski tam gdzie ona jest (niezależnie od tego że ona tam siedzi, zwyczajnie fajne miejsce do zycia) miałem do niej... ale cóż...
Sprawę komplikuje jakiś "kleszcz" ktory się zaczął kręcić obok niej. Nie trzeba być "mózgiem" by sobie reszte dopowiedzieć... Jednym słowem ugrzęźliśmy a wiedźma i kleszcz karty rozdają.
pozdro
Ja tam bym powiedzial mlodej w prost co o tym mysle a na koniec bym dojebal starej "to ze Ci sie nie udalo w 2 malzenstwach to nie znaczy ze nam sie nie uda" szczerosc boli najbardziej
Magic
z calym szacunkiem magic, ale jak ty bys zareagowal gdyby laska zaczela cisnac twojej matce? Ja z pewnoscia bym zerwal ta znajomosc. W gowie dziewczyny może pojawic sie mysl "Skoro nie szanuje mojej matki to jak będzie ze mna?"
a ja się zastanawiam czy matka nie była tylko pretekstem lub gwoździem do trumny tego związku,
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Faktem jest że kleszcza wyrwać trudno, nieumiejętnie usuniesz, to i tak zostawisz głowę.
Nie będę zaprzeczał że mógł kręcić wcześniej, ale dużo wskazuje że nie bo mamy wspólnych znajomych i zawsze ktoś puści parę.
Stara napieprzała od początku roku... wtedy jeszcze normalnie rozmawialiśmy... ale z dnia na dzień... coraz słabiej...
Totalny odwrót u młodej nastąpił w połowie stycznia, wtedy przyznała się że kogoś poznała...
klocki same sie układają
mamusia przygotowała grunt pod rozstanie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
z kleszczem i ze wszystkim sobie poradzę... wiem co robić...
gorzej ze starą bo babsko będzie nadal mieszać...
stąd ten wątek
dzieki za odp