Witam po krótkiej przerwie. Na stronę zaglądam dość rzadko, gdyż znacznie ograniczyłem czas spędzany przed komputerem na rzecz działania, oraz zmiany swojego trybu życia na dużo bardziej aktywny. Chciałbym podzielić się z Wami efektami, oraz wrażeniami jakie się z tym wiążą.
Nie od dziś wiadomo, że to jak wyglądamy odzwierciedla nasze samopoczucie. Ktoś może powiedzieć, że mając fajny samochód ma się fajne laski pod ręką. Ubranym w garnitur armaniego, jadając w drogich restauracjach mamy piękne i eleganckie kobiety na wyciągnięcie ręki. Wyglądając jak model z kaloryferem na brzuchu mamy kobiet na pęczki. Skwituje to jednym słowem- gówno prawda. Wszystkie te rzeczy mają głównie wpływ na nas samych. Zwiększamy dzięki temu naszą atrakcyjność, ale tylko w naszych własnych oczach. Wierzymy, że dzięki którejś z tych rzeczy jesteśmy lepsi i... faktycznie jesteśmy. To poprzez wiarę odnosimy sukces. Materialne dobra poprawiają nasze samopoczucie, oraz pewność siebie. Dam na to prosty przykład. Osoba ważąca 200 kilo nie ma powodzenia u kobiet, ale tylko dlatego, że sama w swych oczach nie czuje się atrakcyjna. Gdyby posiadała pewność siebie na poziomie PUA mogłaby zdobyć każdą dziewczynę.
Dlatego też stwierdziłem- nie umiem tańczyć? Ok to pójdę i się nauczę. Słabo z kondycją i tężyzną fizyczną po wakacjach? Pojadę na basen 15 km w jedną stronę na rowerze i to zmienię. Nie mam kobiety? To wyjdę z domu i sobie wezmę. Brzmi to trochę prymitywnie, ale takie jest życie. Masz wszystko co tylko chcesz na wyciągnięcie ręki. Musi się chcieć ją wyciągnąć.
Od około miesiąca obserwuję u siebie gruntowną zmianę. Nie zawsze się chce i nie zawsze do końca wychodzi, jednak mimo to nie poddaję się i dalej kroczę naprzód. Małymi kroczkami, na początku za rączkę, teraz już sam... czuję w sobie mnóstwo niespożytkowanej energii i mam ochotę robić wszystko czego do tej pory z różnych względów (głównie przez lenistwo) sobie odmawiałem. Nie interesuje mnie opinia innych kursantów w szkole tańca gdy na ich oczach podchodzę i bajeruje z dobrym skutkiem kursantki. Robię to co chcę i jest zajebiście.
Sorry za mało merytoryczny i de facto nic nie znaczący wpis
pozdrawiam 
Odpowiedzi
znaczacy znaczacy,
śr., 2011-06-15 10:35 — skautznaczacy znaczacy, ale....
pawdziwa pewnosc siebie nie moze byc uzalezniona od ilosci zer na koncie, ani od tego, ze 'dzisiaj mam upierdolona najlepsza koszulke i musze isc w tej gorszej'. wszystko musi wychodzic ze srodka, a nie znajdowac odzwierciedlenie w rzeczach materialnych.
trudne, ale do zrobienia. praca u podstaw IG sie klania.
Masz rację. Nie mówimy tutaj
śr., 2011-06-15 11:49 — PuC3KMasz rację. Nie mówimy tutaj o skrajnościach. Ważne by mieć swój styl np ubierania się i czuć się w nim pewnie. Zera na koncie również nie są priorytetem. Jeśli pomagają mu one podnieść pewność siebie i sprawiają że czuje się dobrze emanując pozytywną energią, a nie skupiając się na dorobieniu jeszcze jednego zera to wszystko ok. Grunt to cieszyć się z tego co jest a dopiero potem skupiać się nad tym co można mieć jeszcze
Dokładnie zgodzę się z
śr., 2011-06-15 13:00 — RPKDokładnie zgodzę się z skaut,mam takie samo zdanie na ten temat im lepsze ciuchy tym pewniejsi siebie a co gdy usiądzie obok nich ktoś lepiej ubrany??
Wtedy do gry wchodzą
śr., 2011-06-15 13:33 — PuC3KWtedy do gry wchodzą umiejętności. Jest duża szansa na to że gościu nie zna się na rzeczy. Poza tym lepsze ciuchy nie oznaczają tego, że ma lepsze poczucie własnej wartości, jest bardziej pewny siebie, ma lepszy dzień niż Ty w trochę gorszych ciuchach. Efektem tego może być że laska resztę wieczoru spędzi z Tobą mimo jego lepszych ciuchów, lub mimo tego że on jeździ jaguarem, a Ty oplem
Dokładnie każdy kij ma dwa
śr., 2011-06-15 16:33 — SOADDokładnie każdy kij ma dwa końce. Jeśli swoją samoocenę oprzemy tylko na atrybutach takich jak pieniądzę, rzeczy materialne czy nawet pochwały innych osób to automatycznie jeśli któryś składnik ulegnie zmianie na gorsze cała pozytywna samoocena może się zawalić, a proces ten może się powtarzać w kółko. Raz na wozie raz pod wozem. Jeśli mamy poukładane w głowie jak należy, znamy swoją wartość to wtedy takie poczucie pewności siebie jest dużo bardziej stabilniejsze.
Przedstawiam podobne
śr., 2011-06-15 19:50 — vagabondPrzedstawiam podobne podejście do Twojego.
Nie masz czegoś? Po prostu po to sięgnij. Nie myśl. Sięgnij.
kurs tańca taaak, początki bywaja trudne ;]
Stary zajebisty wpis,bo raz
śr., 2011-06-15 21:17 — smashStary zajebisty wpis,bo raz prawdziwy, a dwa niech zmotywuje on innych do przemyśleń i na pewno będzie w tym pomocny.I rozkmińcie teraz,ile osób faktycznie w ten sposób myśli, a ile z tych osób tak myślących faktycznie jest tego świadomie próbują praktykować ten pogląd...
Po prostu wreszcie do mnie
śr., 2011-06-15 21:30 — PuC3KPo prostu wreszcie do mnie dotarło że nie wolno uciekać od problemów i robić krok w tył. Nie umiałem gotować? Poprosiłem mamę i wytłumaczyła mi co i jak. Pewnie Kuroniem jeszcze nie jestem ale obiad zrobić bez problemu umiem
Nie czułem się pewnie na NG bo wyrywanie dziewczyn wiązało się z tańcem, a tego nie lubiłem i nie umiałem- idź na kurs tańca i się naucz proste. Nie masz fajnej fury? Idź do roboty i na nią zarób. Jeśli chodzi o styl ubierania- kiedyś ubierałem się na luźno (wiecie krok w kolanach itd) doszedłem do wniosku, że to mało męskie. Dobre dla gówniarza, ale laski w pewnym wieku już się na to nie zarwie. Zmieniłem image i teraz widzę kokieteryjne spojrzenia kobiet, nie umiałem podejść do laski? Znalazłem tą stronę i zacząłem próbować. Miałem gówniany samochód, który non stop się psuł z silnikiem 1.0 poszedłem do roboty i kupiłem lepszy (który w sumie też się psuje
) Na tym właśnie polega życie. Na obieraniu celów i dążeniu do tego. Te wszystkie drobne rzeczy pozwalają się cieszyć z życia i masz świadomość ciągłego parcia do przodu. Zaglądając na tą stronę już poczyniłeś pewien krok. Zdałeś sobie sprawę, że coś w Twoim życiu jest nie tak i wierzysz, że można to zmienić. Tu nie chodzi o to by być mistrzem w każdej dziedzinie- mega tancerzem, mechanikiem, kucharzem, wysportowanym i zarobionym metro. Chodzi, żeby ogarnąć się w jakikolwiek sposób. Na tym trzeba budować swój inner game
Powiem ci tak do czegos
czw., 2011-06-16 11:17 — ChaninngPowiem ci tak do czegos nawiazujesz mozna było sie wcielic w ciebie to zauwazyłem ze chciałes ogarnac temat pewnosci siebie i podchodzenia zmienianie nawykow na dobre;D pozdr