Hmm cześć wam
. Jestem nowy, mam problem i mam nadzieje że ktoś mi pomoże. To może być troche długie i skomplikowane więc postarajcie się doczytać do końca, a więc tak:
Byłem z dziewczyna troszkę ponad 2 lata, ona za mną biegała, próbowała się pokazać w moich oczach i pewnego razu w sklepie tak mnie urzekła że zacząłem do niej zarywać. Jakieś pól roku temu ze mną zerwała ( mało tego to nie pierwszy raz bo takich sytuacji było hmm z 10 ) no ale później jeszcze dużo się wydarzyło, nie odzywałem się aż w końcu ona się przełamała no i napisała ze tęskni itp. mówiła żebym wrócił a ja jak głupi debil poleciałem od razu, skończyło się po tygodniu, znowu dostałem od niej po uszach. Musiałem się na nowo zbierać, w końcu było już fajnie ale jakiś pech chciał ze znowu mnie prosiła żebym wrócił. Na pewnej imprezie się do niej nie odzywałem i siedziałem po drugiej stronie stołu, jeb kosz. Wtedy pomyślałem ze mam ja w dupie no i tak było aż do zeszłej niedzieli kiedy to jej przyjaciółka zaczęła temat o niej i o mnie. Wtedy nagadała mi bzdur i namieszała w głowie, teraz widzę ze ta była coś się stara, znowu zaczyna pisać do mnie.
No nie było takie długie nawet, ale skomplikowane raczej trochę tak..
Jak myślicie co mam robić ?? Zostawić to w końcu za sobą ??
A ile razy chcesz do niej wracać ???
Powiedz jej że wracasz, spotkajcie się, wydymaj ją i już Cie nie wygoni
cześć, jestem początkujący
Kurwa jeszcze sie pytasz? Skasuj jej gg, ustaw nie pokazuj msg od nieznajomych, nr fona i zapomnij o niej. Bierz sie za nastepna jak masz ochote
Mr Gerro14 weź sie ogarnij.Laska ma nie za bardzo poukładane w głowie są i takie typy.Wiem że trudno na początku znaleźć kogoś nowego bo wspomnienia wracają (jestem na takim samym etapie od wczoraj), ale musisz to zrobić....Powiem tak olej ją na maksa i zmień sie moze wróci ale nie proponuje takiej zabawy , sam to przerabiałem pół roku temu i nic z tego nie wyszło.
Może ty coś źle robisz, za mało emocji, brak pocałunków itp
Nie, myślę że wszystko przez to że przez pewien czas jak mnie już owinęła wokół palca to ja więcej wnosiłem do związku, bardziej się starałem, prosiłem o spotkania, chociaż popadły w rutynę bo nie miałem już pomysłu co z nią mogę jeszcze robić, gdzie zabierać itp,
Gerro14 myślę, że wielu użytkowników jest w stanie podać historię z własnego życia o uczuciu do byłej. Zresztą co najmniej raz na tydzień pojawia się podobny wątek na forum. Wiem jak potrafi to boleć, jeszcze bardziej boli gdy widzisz jak wiele dajesz z siebie. Robisz wiele by związek ratować i rozwijać ale uwierz mi jeśli związek jest budowany przez faceta w większości to już jest po tym związku. Ból świadomości, że stoisz nad przepaścią i łapiesz się byle gałęzi niczego nie zmieni. To jest jak lawina, rozpędza się coraz szybciej i szybciej. Im dłużej w tym tkwisz tym mocniejsza kula Cię pierdolnie w serce. Kobieta jest emocjonalnym stworzeniem i dobrze, taki ich czar. Pomyśl jednak czy warto siedzieć w centrum tej lawiny i szykować sobie co raz to mocniejszy wstrząs? Ja wychodzę z założenia, że jakby nie bolało to powrotu być nie może jeśli kobieta sama nie zrobi wiele (naprawdę wiele) aby Ciebie odzyskać. Jeśli w ogóle ma on sens.Mało tego jeśli odzyska od razu to wbrew naszej logice stajesz się w większości przypadków mniej dla niej atrakcyjnym. Jestem pewien, że te zrywania i powroty następowały dość szybko po sobie. Jeśli nie jesteś masochistą odejdź i idź ku przyszłości. Kochać bez wzajemności to zdecydowanie gorsze niż nie kochać nikogo. W życiu należy być egoistą.
A i jeszcze jedna sprawa nie daj sobie wmówić, że wszystko było Twoją winą. Facet ma dowodzić jednocześnie pewien element związku to stabilność. Nie może być codziennie fajerwerków. To jak z jedzeniem czekolady ... pierwszy kawałek pobudza podniebienie, kolejne co raz to mniej. Mózg specjalnie odcina działanie dopaminy. W związku również jest czas na emocje, fajerwerki jak i na trochę stabilizacji. Chodzi o to aby obydwie strony wnosiły coś od siebie i tyle.
Dobra chyba się za bardzo rozpisałem;) Pozdrawiam
No5feratus a może on poprostu zabardzo przesycił ją różnorodnościa spotkań w końcu napisał "chociaż popadły w rutynę bo nie miałem już pomysłu co z nią mogę jeszcze robić, gdzie zabierać itp"
Możliwe, że bardzo długo był inicjatorem świetnych pomysłów. Wyrobił w dziewczynie bierną postawę a później zebrał żniwo. Bo sam zaczął co oczywiste zwalniać tempo a jej wymagania rosły. Co spowodowało duży dysonans. Tak czy inaczej bycie w związku zmierzającym w długą drogę obarczone jest sumieniem obydwojga. Cóż tak czy inaczej należy czasami stosować metodę minimalizowania strat. Tutaj polega ona na tym aby nabrać w końcu powietrza a nie ciągle jechać na bezdechu.
Nie wracasz i podrywasz inne zeby o Niej nie myśleć, jak nową znajdziesz to byłą chuj strzeli ze kogoś masz ^^
Ten sposób skutkuje, ale nie zawsze.
pozdro
A to zależy od ego dziewczyny, czasami potrafią sobie wkręcić że jak masz nową to znaczy, że na niej Ci tak naprawdę nie zależało. Dlatego też nowa dziewczyna nie powinna być sposobem na wzbudzenie zazdrości u byłej. Nowa dziewczyna ma być po prostu kolejną dziewczyną.
Powiem Ci tak.
Ostatnio z kumplami założyłem się , że moja była jest w stanie wrócić do mnie.
Napisałem jej jednego , jednego jedynego esa prosto i szczerze - oczywiście na początku było , że jest zaskoczona , że mógłbym subtelniej itd. Wcześniej utrzymywałem z nią sporadyczny kontakt (chyba sumienie mi tak kazało) - i teraz lata za mną , bada teren....Ale nie wyobrażam sobie powrotu do niej i zaczynania wszystkiego na nowo - a wiesz dlaczego? Bo nigdy nic do niej nie czułem i czuć nie będę , a po drugie nie jestem w jakimś tam stopniu aż takim hipokrytą. Koniec? - To koniec. Idziemy dalej , było mineło, układaj sobie życie na nowo. I tyle.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
E3 dobrze radzi.