No tak biorąc pod uwagę ,ze facet potrzebuje wrażeń i wyzwań, pozwoliłem sobie na pewien eksperyment.
background tego szaleństwa:
Żona denerwuje, rutyna wkradła sie do związku, zero przyjemności tylko zgrzyty, a i dzieci powoli olewają mnie ( nie dziwię się, w tym wieku powoli koledzy i koleżanki są ważniejsze, normalna kolej rzeczy ) więc zacząłem przerabiać lekcje Gracjana 
Na przerwie w pracy poszedłem na miasto i po paru nieudanych próbach - czyli podchodząc do ładnej laski dostałem cykora i po prostu ją ominałem
- nagle stosując zasadę 3 sekund (jakby w letargu) zagadałem do SHB pytając się o bankomat.
Ba, serce waliło mi jak młot
hahaha, dziewczyna usmiechała sie trochę mnie kokietując, nie wiem ile miała 19, 20 czy 23 ... nie wiedziała gdzie jest bankomat, wylecialo jej z glowy, ale sama starała się dalej podtrzymać naszą rozmowę, sprawiała wrażenie zadowolonej ,ze ją zaczepiłem => Nie poszła, mówiąc "Nie wiem".
Jak sie skonczyło ? No tak, wystraszyłem sie jeszcze bardziej, sam tak nie wiem czego, czy tego ,że jestem na pograniczu zdrady, czy że ona jest taka młoda a ja dwa razy starszy (mowią ,ze wyglądam szczawiowato).
A może spodziewałem się ,że to ona zwieje a nie ja
?
W sumie uczucie było boskie, jakbym się na nowo narodził, siedząc 20 minut później na ważnym meetingu ledwo mogłem się skupić, ciągle o niej myslałem (no i o tej mikro akcji).
Już znowu myslę, żeby jakąś zagadać, baaaa to jest trochę igranie z ogniem, to jest poruszanie się po cienkim lodzie...
Ciekawe czym się to skonczy. Czyżby początek końca związku, czyzby odezwała sie natura samca we mnie ?
Odpowiedzi
Rutyna zabija.
śr., 2011-02-16 22:10 — f3s_mkRutyna zabija.
podoba mi sie wpis
pon., 2012-02-06 14:27 — mcx997podoba mi sie wpis "emeryta"

na poczatku tej drogi bylem zdygany, a pozniej ciagle bylo malo
jak sie wejdzie na ta droge, to juz trudno z niej zrezygnowac