
Wracając do mojego wiosennego podrywu. Pierwsze spotkanie – „spotkanie otwarcia” skopałem. Drugie było de facto spotkaniem o wszystko. Zabawa z rozwiązywaniem zagadek w centrum handlowym oraz emocje wywołane rywalizacją na torze gokartowym sprawiły, że trzecie spotkanie nie miało być jedynie spotkaniem o honor - jak w znanym wszystkim scenariuszu meczów polskiej kadry na mistrzostwach. Szansa poderwania dziewczyny stała przede mną otworem. Tyler lubi takie wyzwania!
Pogoda wybitnie sprzyjała randce na powietrzu. Na miejsce spaceru wybrałem park, przez który ona często wraca do domu z uczelni. W ten sposób chciałem zakotwiczyć w jej umyśle pozytywne skojarzenie moja osoba+bliski jej życiu park. Wyzwaniem, które postawiłem sobie na ten dzień był pocałunek w usta. W końcu to już 3. spotkanie, zatem czas najwyższy.
Park był tego dnia wyjątkowo oblegany. Nic dziwnego, było upalne sobotnie czerwcowe popołudnie. Widać nie tylko ja wyszedłem z założenia, że Karol Strasburger z „Familiadą” może poczekać. Przeszliśmy cały park wzdłuż i wszerz i nie znaleźliśmy wolnej ławki. W pewnym momencie postanowiłem skręcić w mniej uczęszczaną część parku. Ścieżka kończyła się i kiedy musieliśmy zawrócić przystąpiłem do natarcia. Zbliżam do niej swoje usta w nadziei że właśnie teraz nastąpi ten długo oczekiwany moment i…fail. Odwróciła głowę. Shit, trzeba będzie spróbować jeszcze raz, później. Pamiętam co mówił Wujek Gracjan – próbuj, próbuj, aż do skutku. Pozostałą część spotkania przeznaczyłem na budowanie komfortu wspólnego przebywania. Po godzinie przyszedł czas pożegnania się. Poszliśmy na przystanek na jej osiedlu, skąd odjeżdża autobus w stronę mojego domu. Czekając na autobus rozmowa stała się bardziej swobodna a moje starania zostały zwieńczone odwzajemnionym pocałunkiem w usta.
Kolejne spotkanie umówiłem na basenie. Bardzo dobrze wspominam ten basen. Właśnie tam nastąpiło przełomowe spotkanie przy moim poprzednim podrywie. Zabrałem tam laureatkę wojewódzkiego konkursu piękności. Chciałem ją poderwać i po raz pierwszy sprawdzić jak prezentują się w stroju kąpielowym jej miseczki „E”. Pamiętam, że przytulanie się w jacuzzi było czymś niesamowicie ekscytującym a kiedy skończyły się bąbelki nie potrafiłem ukryć w slipkach sterczącego berła. Pamiętam, jak zabrałem ją na saunę, pamiętam jak po wyjściu z niej (sauny) zaciągnąłem ją pod zimny prysznic, gdzie nasze ręce zaczęły łapczywie badać każdy zakątek ciała partnera a usta złączyły się w ekstatycznym pocałunku przesyconym pożądaniem. Mości Panowie, tym razem było dokładnie tak samo! Najpierw jacuzzi, później sauna i pierwszy raz moja dłoń poczuła swobodę krążenia po jej nóżce. Następnie zimny prysznic spędzony za zasłonką oddzielającą nas od wścibskich spojrzeń, gdzie mogliśmy dać upust przypływowi magicznego pożądania. Uściskom i pocałunkom nie było końca!
Podsumowując polecam basen – koryguje wady postawy, odpręża i podnieca 
The world is mine!
tyler durden
Odpowiedzi
Jak nie wiesz to poszukaj.
ndz., 2010-12-12 22:36 — MarcianoJak nie wiesz to poszukaj. Wyszukiwarka jest na stronie. Akcja pozytywna. Pokazuje też, że jedna nie udana próba pocałunku powinna nas motywować do dalszych.
....które są już skuteczne
ndz., 2010-12-12 22:40 — tyler durden....które są już skuteczne
Chwalić ;D Też muszę sobie
ndz., 2010-12-12 23:02 — AbrakadabraChwalić ;D
Też muszę sobie tak życie żyć.
zawsze chciałem laskę puknąć
ndz., 2010-12-12 23:29 — 007_007zawsze chciałem laskę puknąć na basenie. Widzę że ty jesteś na dobrej drodze
Próbuj, próbuj aż do skutku -
pon., 2010-12-13 07:28 — ItalianoPróbuj, próbuj aż do skutku - chyba aż takiego skutku się nie spodziewałeś
Na basenie zawsze są dobre
pon., 2010-12-13 18:12 — AragonNa basenie zawsze są dobre akcje. Wiem z własnego doświadczenia
Wpis pozytywny.
pozdr.
hehe fajnie.. pół roku to
pon., 2010-12-13 19:49 — Bastekhehe fajnie..
pół roku to pisałeś?
gówno cie to obchodzi
pon., 2010-12-13 23:37 — tyler durdengówno cie to obchodzi