Cześć, jestem tu nowy, przeczytałem z ciekawością większość tekstów z poradnika po lewej stronie i choć przyznam, że do tej pory pewne pomysły były dla mnie herezjami (jestem raczej romantykiem), to nie wątpię, że wam się te triki sprawdzają. Ale do rzeczy:
Podoba mi się dziewczyna z roku, z którą mam bardzo dobry kontakt, i z którą spędzam sporo czasu (mieszkamy blisko siebie, jeździmy razem na uczelnię, należymy do tego samego koła naukowego itp.)
Mam też wrażenie, że jest mną zainteresowana, przedstawię konkrety:
Wciąż ma nowe pomysły co możemy razem robić i gdzie pójść, umówiliśmy się już na wspólne szukanie praktyk, pieczenie ciastek na wigilię urządzaną przez nasze koło (u niej nie ma piekarnika, ja mam, każdy pretekst jest dobry:P), odważyłem się nawet zaprosić ją do kina, kiedy rzuciła raz, że moglibyśmy się wybrać na jakiś koncert a koncert nie wypalił. Powiedziała, że zobaczy jak starczy jej czasu (jest bardzo ambitna, robi kilka kierunków, nawet zarządza swoim dawnym rokiem przez internet - przyjechała z drugiego końca Polski w ramach wymiany, o tym później).
Po ostatnim zebraniu koła czekała nawet na mnie dłuższy czas pod raczej dziwnym pretekstem, że "nie będziesz miał z kim wracać".
O drobiazgach jak IOI w postaci wymiany uśmiechów, spadających ramiączek podczas rozmowy na Skype czy kina (na zebraniu stykamy się pod stołem nogami i ja ich nie cofam, ona cofa po pewnej chwili) nie wspominam, bo nie wiem na ile to autentyczne a na ile to zbieg okoliczności.
Tu dochodzimy do głównego problemu. Ona ma chłopaka. Nigdy nie widziałem, póki ona jest w moim mieście to związek na odległość, wiem tylko że on ma do niej pretensje, że go olewa (bo olewa, potrafi po miesiącu wpaść do siebie na 1 dzień i nawet się z nim nie zobaczyć), jest zazdrosny, oskarża ją o imprezy i picie (tu ciekawostka: ona jest całkowitą abstynentką, nawet ją namawiałem, że może z czystym sumieniem zacząć się dobrze bawić skoro on i tak już ją o to podejrzewa:P) i generalnie zachowuje się jak typowy facet źle znoszący rozłąkę. Sam kiedyś taki byłem i miałem taką dziewczynę, po jakimś czasie odeszła z kolesiem, którego praktycznie jedyną zaletą było to, że mieszkał blisko.
Jednocześnie ona się wyraża o nim tak lekceważąco, że jeszcze czegoś takiego nie słyszałem, ogólnie ma się wrażenie, że on jej przeszkadza w życiu i ważniejsza jest dla niej kariera naukowa. Moje pytanie, kręcić z nią? Okazji nie zabraknie (o tym też później)
+Jest bardzo otwarta i miła w stosunku do mnie
-Nie wiem na ile tu chodzi o mnie a na ile to sprawa po prostu jej sposobu bycia
-Jestem typowym nieśmiałym AFC a moje doświadczenia z kobietami są raczej żenujące
+To właśnie dzięki jej "easygoing" stylowi potrafię się otworzyć, poza tym po tym jak o mało na nią nie zwymiotowałem jak jechaliśmy na wycieczkę a tył autokaru zamienił się w alkoholowy żyg-room, już chyba bardziej się zbłaźnić nie mogę
-Ona jednak ma chłopaka
+Zawsze może mieć lepszego, ode mnie laski odchodziły do innych, to może pora odwrócić tą złą tendencję?
+Cierpi przez niego, ciągle się kłócą, nie ma go nawet w statusie na facebooku
-Jednak wciąż z nim jest, powiedziała raz o nim, że to wspaniały człowiek a do statusu oczywiście nikt nie musi przykładać wagi (choć to jak brak obrączki na palcu:P)
-Mieszka mimo wszystko na drugim końcu Polski
+Będzie tu myślę że do czerwca, uwielbia moje miasto, uważa że u niej nie ma przyszłości a jeśli jej chłopak będzie miał pretensje, ze chce się przenieść, to go zostawi
Co o tym myślicie? Ona i tak mi się podoba a poza tym ma dużo w głowie, dlatego będę próbował, ale to jednak niecodzienna sytuacja z tym jej chłopakiem, więc nie wiem czy sprawdzą się standardowe techniki. Moje najbliższe plany: pocałować ją na tej wigilii (gadka o jemiole itp) a także wysłać jej kartkę świąteczną (kto dziś to robi?) i/lub napisać sylwestrowego smsa z życzeniami.
Mam nadzieję, że nie tl;dr 
Wiec tak po pierwsze jest w ziwazku z tamtym bo nie chce byc sama.
Poszukuje kogos innego czesto kobiety tak robia .
Widac ze im sie najlepiej nie uklada , o gosciu z mena zrobil sie frajerem co ja razi w oczy..
Dwa slowa nie zastaniawiej sie tylko dzialaj stopniowo .
I daz jak najpredzej do KC .
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
polecam przeczytać blog
tomek.frk Podryw zajętej laski, cz.6
http://www.podrywaj.org/koniec_z...
może oświeci.
i blog ostatnio opublikowany:
coś chyba: "Krzywa akcja z laską" usera bodajże adam...
http://www.podrywaj.org/krzywa_a...
Rozjaśni Ci się sytuacja, żebyś potem nie miał zdziwka na twarzy.
Po oszałamiającej ilości odpowiedzi wnioskuję, że chyba jednak tl;dr, ale musiałem to dokładnie opisać, żebyście mieli pełny obraz. Mały update:
Ostatnie spotkanie pokazało, że sytuacja naprawdę jest niezła, kc może nie było takie, jakie bym chciał, ale jednak w usta i z jej inicjatywy (ale nie z języczkiem). Poza tym przytulaliśmy się i całowałem ją w policzek o wiele częściej niż to przewidziane przy składaniu życzeń świątecznych/odprowadzaniu do domu itp. Powiedziała też,że jestem kochany (daj Boże, żeby to nie była rama przyjaciela) Mam z nią związane dalsze plany, ale nie jestem pewien czy tym przypadku sprawdzą się tradycyjne techniki w rodzaju chłodnika (przerwa świąteczna to na to idealny czas) czy social proof skoro ona jednak w dalszym ciągu ma tego chłopaka. Tzn czy to wywoła pożądany efekt, czy lepiej jednak podejść do tego bardziej aktywnie i próbować ją przekonać, że może mieć lepszy związek niż ma teraz?
Nie masz żadnej szansy, a więc wykorzystaj ją.
No, takie proste pytanie czy w tej nietypowej sytuacji sprawdzi się pasywność w rodzaju chłodnika, czy lepiej przejąć inicjatywę, postarajcie się, wiem że potraficie.
Nie masz żadnej szansy, a więc wykorzystaj ją.