Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Mężatka w klubie

Portret użytkownika Kudlaty89

Nie ma to jak siedzieć przed kompem i nie mieć co robić.
Przypomniała mi się pewna moja akcja w pewnym Krakowskim klubie.
Zacznijmy od początku.Pewnego zimowego wieczoru postanowiłem odwiedzić znajomego w Krk.
Pojechałem do niego i jak zwykle wypiliśmy trochę i postanowiliśmy iśc na miasto, a dokładnie na rynek do klubu gorączka.
Po przybyciu do klubu jak zwykle bar, piwo i tak spędziliśmy może ze dwie godziny, bo ludzi nie bylo jak to przed świętami. Siedzieliśmy w loży sącząc piwo, ludzie zaczęli się schodzić.Nieźle napici ruszyliśmy na parkiet.
Bawiłem się w najlepsze, ale moją uwagę przykuła pewna dziewczyna (jeszcze nie widziałem żeby tak ktoś dobrze tańczył na dyskotece) Zbliżyłem się do niej i robiłem swoje (tzn. bawiłem się zaczepiając ja) chwyciła haczyk i bawiła się ze mną może to trwało ok godziny(nie gadaliśmy wgl) w pewnym momencie to ona zaczęła rozmowę. Pytała o moje imię i dawała komplementy na temat moich umiejętności tanecznych itp.Ja z uśmiechem odpowiadałem na jej pytania i zadawałem następne.W pewnym momencie przyszła jej koleżanka i powiedziała że zabiera ją na chwilę, uśmiechnąłem się i bawiłem się dalej, po chwili znudziło mi się to i poszedłem na piwo, spotkałem kolege napitego jak bela mówi mi że już nie daje rady i żebyśmy wracali na mieszkanie, zgodziłem się wziąłem bluzę i idę przez parkiet do wyjścia, a tu nagle coś mnie łapie za rękę, odwracam się a tu moja partnerka z którą się bawiłem(nazwijmy ją X)
X: Dokąd idziesz??
ja: do domu. Tutaj nie będę spał chyba że u ciebie(uśmiech)
X: Gdzie mieszkasz??
Ja: Daleko( uśmiech)
X: No ale gdzie?? Nie jesteś stąd??
Ja: Nie jestem, mieszkam w zakopanym.
X: Oo.. Co ty tu robisz??(zdziwiona na maxa)
Ja: bawię się:)
X: Bywam czasem w Zakopanem, jeździsz na nartach??
Ja: Nie jeżdżę,ale na desce tak ( uśmiech)
X: to mnie kiedyś nauczysz.(Pocałowała mnie)
Cała rozmowa była podczas zabawy na parkiecie, a tu znowu koleżanka nam przerwała i mówiła że już muszą się zbierać ja na to że my też idziemy. Ruszyliśmy w stronę szatni.Czekając na kurtki, mówię jej żeby dała mi nr telefonu a ona że nie może
-Ja na to dlaczego??
- no bo tak nie może i już
- jak nie możesz to w porządku ale spotkamy się tutaj następnym razem.
- Nie mogę bo nie chodzę w takie miejsca.
Trochę zdezorientowany pytam
- to dlaczego dzisiaj tutaj jesteś??
Ona milczy ale po chwili mówi:
-Mam dwójkę synów i męża.
Zgłupiałem... ale mowie jej że mam żonę i dwie córki (wyraz jej twarzy był bez cenny)
Już mieliśmy wychodzić a ona jeszcze raz mnie wzięła za rękę i mówi że jeszcze tylko jedną piosenkę zatańczymy.
Zgodziłem się i poszliśmy, na parkiecie pytała czy naprawdę mam dzieci i żonę??
Ja: żartowałem ( radocha)
pocałowała mnie i tak się rozstaliśmy.

ps. Kobiet nie da se zrozumieć niby mają wszystko (rodzina) a i tak szukają czegoś innego, trochę mam wyrzuty sumienia ale trudno życie...

Odpowiedzi

Chciala sie po prostu dobrze

Chciala sie po prostu dobrze bawic. Moze sie poklocili. Kumpela ma taki tekst, na "nie rozumiem" - ja jestem baba, mnie nie musisz rozumiec.
A sytuacja podobna do tego, co kiedys na disco mi sie zdarzylo.
Ja wtedy lat 20 z hakiem. Kobietka juz na oko ode mnie starsza z dyche sie wydawala. Ale to wcale nie musi byc minus. W dodatku taka wlasnie kruszynka, metr piecdziesiat max, z dlugimi ciemnymi lokami, drobnoksztaltna, jaka innym razem moglaby mi sie co najwyzej przysnic. Przyszedlem sie wtedy po prostu pobawic, skakalem sobie sam w najlepsze cieszac pluca tegim basem, ktory oddycha za czlowieka. Gdzies w tlumie co chwile wyhaczalem ten jej blysk oczu, ktorych wlascicielka tez po prostu przyszla potanczyc i dobrze sie bawila swoim tancem sama. A przynajmniej widac bylo, ze wytwarza pole silowe. Maly motywator w postaci "pole silowe dziala tylko na tych paru napitych wokol niej" i po chwili przetanczylismy sporo razem, potem na maly odpoczynek do cichszej sali barowej. Gadki o zyciu, ze sie rozwiodla, ze corka w tej chwili w liceum (kuna, w zyciu bym nie zgadl), o potrzebie oderwania sie na chwile od tego wszystkiego. Od slowa przez piwo do gestow, koniec koncow wyladowalismy w toalecie. Bez wyrzutow, po prostu, jak dwoje nieco samotnych ludzi, ktorym hamulce puscily. Potem znow parkiet, tym razem z muzyka do tanczenia zamiast tej lupaniny, Okazalo sie, ze i tu potrafi zaskoczyc. Kolo czwartej mowi, ze sie zbiera, ze musi po swoich isc. Sami sie napatoczyli. Krotka rozmowa (mili ludzie kolo czterdziestki,towarzystwo ich bylo po prostu przyjemne) uswiadomila mnie, ze o jedna rzecz nie zapytalem - czy wyszla za maz ponownie. Zimny pot, wizja wyjscia "za winkiel", jezeli z czyms sie zdradze. Uczucie, ktorego doznaje sie w chwile po wymijaniu z TIRem "na lusterka" na gorskiej serpentynie. Pozegnalem sie wymawiajac sie autobusem, ktory rzekomo mial zaraz przyjechac. Na przystanku odczekalem swoje, bo jechal przed piata, az tu nagle...ona przygaszona ja pies, ktory cos przeskrobal, z mezem za rece a obok przyjaciolka, ktora wyraznie zalapala, co sie stalo, ale "wargi na klodke", Tylko ten szelmowski usmiec. wracali w dodatku tym samym autobusem, jeszcze sie smiejajc, ze rozklad na sobote mi sie z piatkowym pomylil. Zasnalem dopiero kolo poludnia.
Do dzisiaj nie odpowiedzialem sobie, czy bym to powtorzyl.

Portret użytkownika Kudlaty89

Heh... w moim przypadku to

Heh... w moim przypadku to ona liczyła na więcej ale jak sie dowiedziałem że ma dzieci to adios seniorita i grzecznie sie wycofałem, nie mógłbym tego zrobić. To sprzeczne z moimi przekonaniami.

Gdybym wiedział, że nie jest

Gdybym wiedział, że nie jest sama, to bym grzecznie acz stanowczo ją sprowadził na ziemię. A dzieci - nie mogą jej przecież do końca życia zostawić w stanie zakonnym, zaś w takich miejscach wiadomo, że nie poznaje się faceta na dłużej.

Portret użytkownika saverius

To, że ktoś ma dzieci nie

To, że ktoś ma dzieci nie może uprawiać seksu? dziwne.

Portret użytkownika Kudlaty89

To nie o to chodzi.. nie

To nie o to chodzi.. nie mogłbym tego zrobić, taka moja zasada i jej nie złamie

Kazdy ma swoje zasady, wazne

Kazdy ma swoje zasady, wazne zeby nikogo nie krzywdzily i zeby sie ich trzymac.
I tak np. swiadomie bym sie miedzy pare nie pakowal. Mimo wszystko ja na dluzej nie zostane, ona potrzebuje stbilnosci, ktora dostanie od niego, nie ode mnie. A "moralniaka" komus zasadzc czy rozpieprzac swiatopoglad - juz mnie to nie bawi, bo w zamian nic nie dam. Nawet juz Jehowym nie zasadzam ziarenka zwatpienia, choc dyskusje z nimi nadal uwazam za swietny sport.

Portret użytkownika Kudlaty89

hehe dobrze mówisz Dać ci

hehe dobrze mówisz Dać ci wódki:)