Właściwie, to liczę tutaj na jakieś porady, co zrobiłem źle, bo ta noc mi totalnie nie wyszła... ale to była pierwsza noc z takim nastawieniem.
Pierwszy raz wszedłem do klubu z nowo poznanymi wiadomościami. Faktycznie, tak jak mi ktoś napisał w komentarzu do poprzedniego bloga, jak chce się wyrywać panny, to nie warto pić. Przez to pozapominałem wszystkie standardowe negi, otwieracze i testy typu "sześcian".
Dodatkowym utrudnieniem było mnóstwo ludzi, 70% kolesi i słabe towarzystwo z którym przyjechałem i z którym nie mogłem za bardzo budować social proof. Jak zawsze wychodzę z dwoma numerami i przynajmniej jednym takim gorącym KC, to dziś było wyjątkowo słabo.
No to dobra, pierwsza laska tańczyła sobie na scenie, była jakaś piosenka w której tańczy się w parach, to po krótkim EC podbiłem. Kompletnie nie umiała tańczyć, co z resztą powiedziała, więc zaproponowałem żebyśmy usiedli.
Było strasznie głośno i źle się rozmawiało, zrobiłem jej test na liczbę od 1 do 10, ale pomyślała sobie 8 (byłem blisko w każdym bądź razie), potem powiedziałem że idę poszukać kolegi, bo go zaniedbuję (tekst ukradziony od kogoś z tej strony ;p). Miałem do niej wrócić, ale już jej potem nie mogłem znaleźć.
Następna akcja, to dwie panienki i zawalona sprawa z mojej strony. W każdym razie tańczyły one dwie i nas dwóch i widać było że są zainteresowane. Do tej mojej (tej zainteresowanej mną) podbija koleś, powiedziałem mu że nie ma szans, stwierdził że się nie znam. Za 20 sek go odepchnęła i bawiła się ze mną, potem jakby dziewczyny poszły głębiej w parkiet i pokazały żeby iść za nimi, ale właśnie nie wiedzieć czemu nie poszliśmy. Właściwie to już wcześniej powinienem ją wziąć i pogadać i sprawa by była załatwiona, ale jakoś brakło mi odwagi chyba... a szkoda, bo całą impreze za nami łaziły a ja czekałem aż same do mnie podbiją co było błędem.
kolejna panna, słaba bo słaba, ale zagadałem do niej tak dla testu, żeby poprawić sobie humor, przetrzeć szlak. Sprawdziłem jak działa na laski tekst, że jestem gejem i w sumie fajna sprawa, dziewczyna była tym( nie wiedzieć czemu) bardzo podjarana. Ten tekst będę na pewno jeszcze wykorzystywał.
Ostatnia już akcja była nieco egzotyczna. Byłem już po paru piwach więc pewnie moja mowa ciała nie była taka jaka być powinna, no i już byłem zrezygnowany, bo godzina ok 4 była.
Stoję koło dj'ki sącząc piwko i złapałem EC z HB7. Dziewczyna chciała wziąć ode mnie łyk piwa, więc nie miałem nic przeciwko. Zaraz po tym powiedziałem że teraz musi ze mną zatańczyć. Coś do mnie zabełkotała, a ja kompletnie nie rozumiem co
próbuje na wiele sposobów, w końcu dowiedziałem sie, że nie mówi po polsku. Zaproponowałem jej cichsze miejsce do rozmowy, usiedliśmy sobie w loży i trochę gadaliśmy, głównie to skąd jest i dlaczego jest w Pl. Jak już mówiłem nie myślałem już o mowie ciała ani w sumie o niczym innym tym bardziej że ciężko się gada po angielsku o 4 nad ranem po całej nocy i 6 piwach. Na koniec ona wzięła ode mnie nr (wiem wiem.. to ja powinienem wziąć od niej i zapewne nie zadzwoni)i rozeszliśmy się.
Jeszcze w między czasie z kumplem przegadywaliśmy się która maskotka w klubie jest lepsza. Są 3, ja twierdziłem że lepsza jest maska, kumpel że spiderman. Zapytaliśmy barmanki który jest lepszy, ona sprytnie wybrała shreka...
Barmankę zostawiłem kumplowi, nic z nią nie zrobił (ja też bym nic nie zrobił z resztą)ale otwieracz niezły
teraz pora na wypisanie moich błędów które zauważyłem:
1/ nie można iść do klubu tylko z nastawieniem że się coś wyrwie, przede wszystkim trzeba nastawić się na dobry fun
2/ nie można pić jak chce się wyrywać
3/ to Ty musisz robić zawsze pierwszy krok i pewność siebie w tym co robisz jest naprawdę ważna
czekam na wasze sugestie co mogę jeszcze poprawić
Odpowiedzi
To miejsce (obecnie
czw., 2010-12-30 12:44 — LimbaTo miejsce (obecnie pomarańcza) jak dla mnie ma jakieś fatum. Za starych czasów przedfrajerskich, kiedy normalnym dla mnie było KC, względnie SC* na disko, tam (wtedy jeszcze nazwa Wyższy Wymiar) nie udało się "zarwać" nic, (chyba, że zarwanie nocki też się liczy
).
)
Teraz pojawiam się tam jedynie w czwartki, żeby pohasać przy '80'90, bo to jedyny klub gdzie jak obiecują 80'90, to nie puszczają 60'-2000'
Jak się znów wkręcę, chętnie wybiorę się tam dla sportu, tudzież zabrać jakiegoś wprawnego żeby zagrać w debla. Z grona zawsze łatwiej urwać dwie do kwadratu niż jedną dla siebie, a potem ten kwadrat rozpykać na podprogramy, kiedy już obie przejdą wstępny debug. (Divide et empera
BTW Slang komputeropodobny został mi właśnie z początku studiów, kiedy nazywając różne rzeczy po infolsku pozbywaliśmy się tremy. W końcu dogłębna obsługa kompa była nam bardziej wrodzona niż "pójście na laski".
BTW2 Shrek jest w dechę z tym swoim bandziochem
BTW3 za czasów W-W też tam właśnie poszedłem. Jeden z pierwszych School Connection. Z identycznym nastawieniem (na kompilację), i identycznym skutkiem. Skoro tak grzecznie poprosiłem rzeczywistość, to dostałem od niej kopa w d.. Browarek "dla kurażu (falat error na dzień dobry), potem nastęne 6 browarów (a trza wiedzieć, że piwa nienawidzę) a największym wyczynem dostanie ognia od jakiejś lasi na tyle naćpanej, że chyba nie wiedziała jakiej jest płci.
*nowe dla mnie słownictwo cały ten slang, zawsze miałem swoje nazwy i trochę inny toolbox. POzdrawiam tych wszystkich kolesi, którym w tamtym miejscu udaje się KC/SC po pół godziny, bo takie akcje są tam normą.
właśnie zawsze tam miałem KC
czw., 2010-12-30 12:52 — Jarviswłaśnie zawsze tam miałem KC po pół godzinie, ale nigdy nie byłem z takim nastawieniem, jak dziś.
za to w spiżu nigdy, tamten klub to znowu dla mnie fatum
Masz plany na Sylva? Ja
czw., 2010-12-30 13:12 — LimbaMasz plany na Sylva?
Ja właśnie idę do Spiża. Wbijaj, wejściówy do kupienia do samego konca. Jutro na pewno uda Ci sie przerwać fatal error string
mam już plany na sylwka, ale
czw., 2010-12-30 13:36 — Jarvismam już plany na sylwka, ale kiedyś możemy się razem udać poplażować
No, najważniejsza jest
czw., 2010-12-30 13:54 — LimbaNo, najważniejsza jest zaprawa i seropozytywne myślenie. Wtedy będziesz jak ze spiżu.
To miejsce chyba rzeczywiscie
pt., 2010-12-31 08:17 — LimbaTo miejsce chyba rzeczywiscie bogowie opuscili. Pomarancza byla dzisiaj wyraznie sfermentowana.Wlasnie wrocilem z imprezki 80s/90s, jesli to mozna nazwac imprezka. Narodu z 80 sztuk jesli wliczyc obsluge, klimat dyskoteki szkolnej z podstwwowki moze gimnazjum (nie wiem, nie bylem w gim., za stary jestem) Tak jak piszesz 70% kolesi, zestaw gosciówek mozna by rzecz "z przypadku", ogolnie drewno i smutek wyzieraja z kazdego rogu.
Udalo mi sie z paroma pogadac tylko, ale klimat imprezki udzielil sie wszystkim. Nic sie nie kleilo, z reszta po jednej nieprzespanej nocy poszedlem tam juz nieco zmeczony.
Nolmarnie stracilem nocke, nawet sie nie pobawiwszy.