Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Luźne przemyślenia, początek początku :)

Portret użytkownika brandon

Ostatnie pare lat zlecialo mi niesamowicie szybko; pamietam jeszcze jak dzis, kiedy jezdzilem na desce, gralem w noge praktycznie codziennie i wiecej mi do szczescia nie bylo potrzebne. Na kobiety uwagi raczej nie zwracalem (mysle, ze jak kazdy kto ma tyle lat) cieszac sie bardziej spedzaniem czasu z najlepszymi kumplami. Dopiero niedawno zdalem sobie sprawe z tego, ze juz za soba mam 18 latek zycia. Dla jednych (i pewnie wiekszosci uzytkownikow serwisu) to malo, ale tak na dobra sprawe to juz (w optymistycznej wersji) 1/4 zycia za mna. Takie wlasnie myslenie sklonilo mnie do zmiany postepowania, zdania sobie sprawy z bardzo szybko uplywajacego czasu i jego wykorzystania w jak najbardziej efektywny sposob.

Wracajac do tematu kobiet, to nie mam zbyt duzego pola do popisu. Jak spora czesc ludzi uwazalem zwiazki w wieku 15 czy 16 za conajmniej smieszne. Napewno jest w tym jakas racja, ale nie pomyslalem o tym ze zdobywa sie juz jakies doswiadczenie, ktore procentuje w przyszlosci. Majac cos kolo 15 lat spotykalem sie z pewna laska, ale ona zbyt czesto jak dla mnie wspominala bylego (o tym, ze jeszcze cos do niego czuje dowiedzialem sie od kumpla [sic!]) wiec ja olalem. Rok pozniej zaczalem krecic z laska z klasy, jednak bylem jeszcze dzieciakiem nie majacym pojecia o niczym wiec sprawe spierdolilem pierwszorzednie i po paru miesiacach znajomosci olala mnie dla najlepszego kumpla z klasy, z ktorym zreszta po paru miesiacach zerwala. Sadze raczej, ze nie chodzi tu o szczescie czy nieszczescie; w moim odczuciu decydujacy byl tu brak umiejetnosci, 'ogrania' Wink Po dwoch latach nastal czas liceum, wiadoma sprawa, imprezy, alkohol, wiec sytuacja normalna bylo 'przelizanie' sie z kims (jak ja nie cierpie tego slowa).

Nadeszla ostatnia klasa. Od wrzesnia mecza nas maturami, do ktorych jakos do tej pory nie bardzo przysiadlem, co musze zmienic w najblizszym czasie, ale nie o tym raczej moj wpis i blog w ogole. Druga wazna sprawa w trzeciej klasie jest studniowka. Wiadomo, kazdy chce wypasc na niej jak najlepiej i przyjsc z jak najfajniejsza laska, z ktora bedzie sie swietnie bawic. Pomijam fakt, ze przyjscie z jakims bezmozgiem, ktory moze i bedzie ladny, ale jesli ktos bedzie chcial z nia porozmawiac to zrobi jakis maksymalnie tepy wyraz twarzy, jest bezsensu. Dlatego tez gdzies kolo pazdziernika zaczalem sie zastanawiac kogo by tu zaprosic. Przed rozpoczeciem roku szkolnego zastanawialem sie nad wybraniem kogos z klasy; pare fajnych dup jest. Okazalo sie ze bardzo szybko znalazly sobie partnerow, ale jakos sie tym nie przejalem (w mojej szkole jest z dwa razy wiecej kobiet niz facetow) myslac, ze bezproblemowo kogos znajde.

Czas zapierdalal niemilosiernie, ani sie ogarnalem a juz byl listopad (spoko, mam jeszcze czas) i potem grudzien (o kurwa...). Trzeba bylo ruszyc do akcji. Wypatrzylem sobie wczesniej fajna laske, ktora widzialem w klubie (w ktorym bawi sie praktycznie cala szkola) i  zaczalem snuc plany jakby to teraz zorganizowac. Szybko okazalo sie, ze laska jest kuzynka jednego z moich lepszych kumpli z klasy. Sprawe to dosc ulatwilo; on stwierdzil ze ona z checia pojdzie na studniowke, ze uwaza ze jestem fajny blabla. Ciagle nie umialem sie jakos przelamac i do niej podejsc. Tydzien temu przechodzilem z kumplem po szkole, on stwierdzil ze X czeka przy schodach i ze mam do niej zapierdalac. Nastapila sekunda zawahania po czym polecialem jak debil do niej, powiedzialem cos w stylu: "Hej, wiem ze sie wlasciwie nie znamy, ale chcialbym zaprosic Cie na studniowke". Byla maksymalnie zdziwiona, ale zdawala sie byc tez rownie zadowolona, patrzyla mi ciagle w oczy, co staralem sie odwzajemniac. Nie pamietam jakie byly jej pierwsze slowa, ale odparlem ze jesli chce to moge dac jej pare dni zeby sie zastanowila, na co ona ze nieee, ze z checia pojdzie. Powiedzialem ze fajnie i sie pozegnalismy. X oczywiscie jak to kobieta zaczela o tym rozmawiac z kolezankami z klasy, ktore od tego momentu patrza na mnie podejrzliwym wzrokiem, ale mam na to wyjebane - osiagnalem swoj cel.

W najblizszym czasie X zaprosze do centrum handlowego pod pretekstem pomocy w wyborze kiecki na 100dniowke. Zdziwilbym sie baardzo gdyby sie nie zgodzila, a ewentualny opor postaram sie jakos przelamac. Od momentu kiedy X zgodzila sie zostac moja partnerka praktycznie codziennie odwiedzam strone, zeby poczytac jakies artykuly, blogi czy wpisy na forum. Mam swiadomosc tego, ze troche sie juz nauczylem i napewno w jakis sposob mi to pomoze jednoczesnie majac przeswiadczenie o tym, ze przedemna jeszcze wiele pracy.

Na koniec dodam, ze nigdy jeszcze nie prowadzilem bloga. Po prostu pomyslalem sobie, ze napisze to co mysle i pozostawie to waszej ocenie. Moze ktos bedzie mial jakies cenne wskazowki, rady, sugestie, ktore oczywiscie sa bardzo mile widziane. Uff, troszke sie rozpisalem.

Odpowiedzi

Portret użytkownika glinx11

Zazdroszczę. Ja na

Zazdroszczę. Wink Ja na studniówkę poszedłem sam. Wtedy mi to nie przeszkadzało, ale jak teraz sobie o tym myślę... Jezu, tak pamiętna noc, a ja ją zmarnowałem... :/

Taka moja mała porada odnośnie tego, że chcesz jej pomóc z wyborem kiecki. Czy ona wspominała Ci, że zamierza takową kupować? Bo jeżeli nie, to taka propozycja może ją ostro skrępować, bo na przykład nie ma kasy albo na jakąś niedawną okazję kupiła sobie jakąś nową, zajebistą. Poza tym może wolałaby Ci sprawić tego dnia niespodziankę? Słyszałem, że wiele dziewczyn tak robi.

Portret użytkownika brandon

dzieki za cenna porade, w

dzieki za cenna porade, w sumie o tym nie pomyslalem, a przed zaproszeniem musze ten temat poruszyc Smile