Poznałem atrakcyjną dziewczynę, która na samym początku nie zwróciła zbytnio mojej uwagi. Wiedziałem jednak od kolegi, że jest mną zainteresowana i głównie po to bywa w tych samych miejscach co ja. Los chciał, że spotkaliśmy się na domówce podczas której doszło do KC. Myślałem, że dziewczyna jest z typu tych imprezowych, jednak myliłem się. Zaczęliśmy się spotykać przez jakiś miesiąc, po czym tydzień temu,
doszło do sytuacji którą można uznać za początek związku. Dziewczyna sprawia wrażenie totalnie zauroczonej, trzymam silną ramę, a ona stara się jak tylko może, by sprawić mi przyjemność. Nie ukrywam, że chciałbym by był to LTR. Świetnie się dogadujemy, pasujemy do siebie pod względem temperamentu i wszystko jest na dobrej drodze.
Przechodząc do sedna sprawy, chciałbym przedyskutować coś co sprawia, że jestem trochę zdezorientowany. Chodzi mi tu o takiego codziennego utrzymywanie kontaktu ze sobą. Zazwyczaj wychodzi on z mojej inicjatywy. Wczoraj np. cały dzień była cisza, oboje byliśmy zajęci. Wieczorem napisałem jej sms, popisaliśmy trochę i w sumie wszystko ok. Dzisiaj znów to samo. Cisza. Nie chcę jednak znów do niej pisać, bo w
pewnym momencie mogę wyjść zbytnio na 'needy'. Zastanawiam się co zrobić z tym fantem. Nie jest tak, że dziewczyna się w ogóle nie angażuje. Sama stara się inicjować spotkania, gdy ja tego nie robie, widać że jej zależy.
Wiem, że mój problem może być i pewnie jest śmieszny. Staram się nie nadinterpretować wszystkiego i żyć w zgodzie z sobą. Po
prostu mój poprzedni związek był porażką.. Ostatnie 2 miesiące jego trwania to okres totalnego zakochania i ogólnie pojętego pantoflarstwa. To jest to czego się boję. Nie chcę by znów tak było. Myślę, że głównie to sprawia, że boję się pokazać zaangażowanie jeśli ona tego nie zrobi.. I objawia się to właśnie teraz...
Z góry dziękuję za odpowiedzi. 
ale w czym mamy Ci pomóc? Bo wiesz jak było, co wtedy robiłeś źle, wiesz, co robić teraz. Arty po lewej pewnie czytasz, komentarze także. Wiec badz konsekwentny
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Niby tak.. Ale nie wiem sam co zrobić. Napisać teraz sms z pytaniem 'co taka zajęta, ze nie daje znaku życia' czy coś podobnego, czy olać w ogóle sprawe.. Porozmawiać z nią o tym czy puścić to wszystko swoim torem i z czasem sama zacznie bardziej się angażować w taki kontakt? Liczę po prostu na wasze doświadczenie, bo mi go póki co brakuje..
Daj się jej wykazać. Jak chcesz jeszcze podgrzać to spróbuj z push pull, powinno dać bardzo dobry skutek jak dziewczyna jest zauroczona.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Boli mnie na tym forum że na wszystko każdy ma jakąś strategię w zasadzie polegającą na manipulacji. Na Twoim miejscu bym z nią o tym porozmawiał przy najbliższym spotkaniu. Po prostu mówisz jej czego chcesz - nie prosisz, nie żądasz, mówisz tylko czego chcesz. Chcę tego i tego, nie interesuje mnie to i to.
Jeśli dążysz do LTR to proponuję Ci mniej pisać, więcej się z nią spotykać. Ten okres przez który się nie widzicie ona będzie spędzała na myśleniu o Tobie, robieniu sobie nadziei, zastanawianiu się co Ty o niej myślisz, będzie Cię obgadywała z najlepszą koleżanką i tym podobne.
Pamiętaj o tym że im mniej będziesz okazywał swoje uczucia, a mimo wszystko spędzał z nią zajebiście czas, tym bardziej się dziewczyna będzie zakochiwać.
Kobietom nie wystarcza seks i kilka spotkań. One chcą mieć papiery własności, nawet w postaci tego że powiesz jej że ją kochasz.
Pozdro