Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Leszczowe początki (tylko dla absolutnie początkujących)

Witam i na wstępie zaznaczam, że moje wypociny mogą zainteresować jedynie początkujących takich jak ja więc zaawansowani w temacie możecie sobie odpuścić czytanie. Piszę to ponieważ w ten sposób chcę się sam zmotywować do skuteczniejszego działania.

Otóż jak nadmieniłem w którymś temacie na forum, postanowiłem zacząć zmieniać swoje życie. Jako że moje kontakty z kobietami dotychczas były w zasadzie żadne a lata lecą, toteż głupotą jest czekanie na cud i trzeba wziąć byka za rogi. Przeczytałem większość tekstów na tej stronie i powoli zaczynam się wkręcać w temat.
Gdy troszkę mocniej się nad sobą zastanowiłem to musiałem przyznać, że faktycznie mój umysł przepełnia całe mnóstwo bzdurnych iluzji! Np. takie idiotyczne przekonanie, że jak wejdę do klubu to nagle wszyscy zaczną się na mnie patrzeć jak na gwiazdę filmową i tylko czekać na ewentualne potknięcie aby mnie wyśmiać - czyż to nie idiotyczne? Ale mózg tworzy takie schematy nie mam pojęcia czemu. Może dlatego, że od dość dawna nie byłem w żadnym klubie. Dlatego wczoraj wybrałem się wieczorem do pubu (mieszkam w małej mieścinie więc wybór niewielki) i w momencie przekraczania progu gdy mijałem ochroniarzy poczułem głupiego frajerskiego stresa przed irracjonalną obawą bycia wyśmianym przez kogoś wewnątrz. O dziwo, stres minął jak ręką odjął gdy tylko usiadłem i zamówiłem browar. Okazało się, że prawie nikt mnie nie zauważył co jest oczywiście zupełnie normalne. Powoli sobie sączyłem piwko i rozglądać się dyskretnie wokół. obserwując oczywiście to co najważniejsze czyli "targety". Byłem oczywiście sam ale czułem się zupełnie na luzie. Naprzeciw mnie przy stoliku siedziały i piły piwko dwie dziewczyny, obok nich przy innym stoliku trzy inne. Choć żadna z nich nie zafascynowała mnie na tyle bym się z miejsca podniecił to jednak spokojnie do 2 z tych 5 mógłbym podejść zagadać. Były w moich własnych kategoriach urody powiedzmy... "w miarę fajne". Ale nic nie zrobiłem. Nie dlatego, że się zesrałem w pory, nie nie. Po prostu jeszcze przed wyjściem z domu postanowiłem sobie, że dziś robię tylko taki lajtowy wstęp do tematu, moim głównym celem na wczoraj było po prostu utwierdzenie się w przekonaniu, że potrafię zupełnie swobodne przebywać w klubie wśród obcych ludzi i ogólne rozeznanie tematu (kto z kim przychodzi, kto kogo zarywa, jak robią to inni itp.). Nie planowałem też nic działać ze względu na brak "zaplecza logistycznego". Wiem, że to nazwiecie EXCUSE ale jestem na etapie przeprowadzki i chwilowo nie posiadam kabiny prysznicowej toteż gdyby się nadarzyła sytuacja, gdyby mi sie udało przyprwadzić pannę do domu, wówczas brak możliwości wykąpania się raczej stanowiłby istotny problem. Będę miał to załatwione w ciągu tygodnia więc na przyszła sobotę nastawiam się już na konkretne działanie. Siła wyższa:-)
Ale do rzeczy. Co dziś zyskałem? Przekonałem się, że od momentu zajęcia pozycji w pubie czuję się zupełnie luzacko. Ponadto zrozumiałem, że jeśli nie zacznę sam zagadywać lasek to zwyczajnie zanudzę się w tym klubie na śmierć i usnę bo siedząc czy stojąc nawet w widocznym miejscu jestem po prostu człowiek-widmo; żadna się nawet nie spojrzy a stanie jak buc niczym ochroniarz i gapienie się jak wiara tańczy jest nudne jak flaki z olejem. Próbowałem też spośród siedmiu dziewczyn jakie siedziały najbliżej mnie w trakcie gdy piłem jedno piwko i kawę, wyłuskać jakieś choćby minimalne sygnały zainteresowania w moją stronę w stylu uśmieszek od niechcenia poprawienie włosów itp. ale choć byłem skoncentrowany na tym to nieczego takiego nie zauważyłem - bylem dla nich po prostu obojętnym anonimowym kolesiem X, który siedzi i pije browara. W sumie nie było to dla mnie niczym zaskakującym i nie mam z tego powodu doła żadnego (jeszcze 2-3 lata temu bym miał frustrację) a te przeczytane i wzięte do serca lekcje Gracjana napełniły mnie tak sporą dawką optymizmu, że nie zamierzam bezczynnie czekać do następnej soboty tylko postaram sie przy każdej najbliższej okazji zaczepiać kobiety choćby po to by wymienić kilka zdań erle-perle aby nabrać większej swobody i obycia przed właściwym podejściem. Po prostu jakoś tak czuję, że coś z tego będzie. Od wczoraj ten temat mnie kompletnie pochłonął i w zasadzie o niczym innym nie myślę. Ponoć to też niedobrze ale pewnie mi opadnie nieco ten szczyt zainteresowania do normalniejszego poziomu za kilka dni.

Gdy w końcu dokonam jakiegoś konkretnego kroku to z pewnością to opiszę w następnym temacie. Póki co jestem zmotywowany, pełny optymizmu i chęci co, szczerze mówiąc, rzadko mi sie zdarza tak w ogóle.

Podoba mi się jedna taka dziewczyna, która pracuje na straganie z owocami. Na oko max 20 lat, córeczka właścicielki, spore cycki i coś a la "kurwiki" w oczach - kręci mnie to. W sobotę gdy robiłem tam zakupy przypadkiem zamieniłem z nią kilka zdań więcej niż "proszę.... dziekuję" i nawet się lekko roześmiała. Choć pewnie to prosta dziewczyna to jednak zauważyłem, że działa na mnie pdoniecająco. Dodam, że nie szukam elokwentnej wymądrzającej się intelektualistki bo to ma dla mnie drugorzędne znaczenie - szukam sexownej laseczki na dobry sex i to zaprząta moje myśli a więc może być ona nawet sprzątaczką byleby na mnie działała erotycznie. Nie mam określonych preferencji co do statusu społecznego kobiety a to chyba dobrze bo potencjalny wybór większy.
Mam plan by następny raz gdy tam pójdę po warzywka (a chodzę zazwyczaj piątki i soboty) po prostu centralnie bez zbędnego sciemniania wprost powiedzieć do niej coś w stylu:
"Słuchaj, podobasz mi się. Chciałbym Cię poznać. Umówmy się dziś/jutro wieczorem... Jestem {imię i podać jej rękę}". Dotychczas byłem tak zawstydzony, że nie przeszłoby mi to przez gardło ale teraz czuję, że NAPRAWDĘ JESTEM W STANIE TO POWIEDZIEĆ! I to zrobię - odmówi mi to chuj, przynajmniej nie będę miał frustracji, że nie spróbowałem bo te frustracje są najgorsze.

A i wracając jeszcze do tych baletów to mam dodatkowe spostrzeżenia.
Nie wiem na ile uważnym obserwatorem byłem ale z tego co widziałem to raczej statystycznie niezbyt wielu gości próbowało podrywać tam dziewczyny. Panienki, kóre poprzychodziły razem w 2,3 lub 4 razem z sobą tańczyły i razem wychodziły. Gdy wracałem widziałem też dziewczyny same wracające do domu. Kolesie będący tam albo stali przytulając browary albo pierdolili coś miedzy sobą. Skoro więc dosyć niewielu facetów podchodzi do dziewczyn (zaznaczam, że nie były to żadne SHB czy jak tam tylko dość przeciętne ale też nie paszczury) lub robili to nieudolnie, to zaczynam naprawdę wierzyć, że MAM SZANSĘ! Tu się kłania artykuł Gracjana "Zobacz jakie masz ogromne szczęście....." - wszystko kurwa prawda od A do Z, cięzko w to po prostu nie uwierzyć gdy się samemu widzi.
Ostatnim spostrzeżeniem jest to, że najbardziej frywolnie zachowywały się te laski, które były w dużej grupie mieszanej z facetami ale wniosek z tego dla mnie żaden bo z zasady nie planuję się mieszać w takie towarzystwa wzajemnego wspierania.

Ufffff rozpisałem się. Wystarczy na pierwszy raz. Mam nadzieję, że ktoś będący na moim etapie nauki podrywu coś z tego dla siebie wyciągnie.
Dobranoc.

Odpowiedzi

Portret użytkownika kamo

,,Mam plan by następny raz

,,Mam plan by następny raz gdy tam pójdę po warzywka (a chodzę zazwyczaj
piątki i soboty) po prostu centralnie bez zbędnego sciemniania wprost
powiedzieć do niej coś w stylu:
"Słuchaj, podobasz mi się. Chciałbym
Cię poznać. Umówmy się dziś/jutro wieczorem... Jestem {imię i podać jej
rękę}". Dotychczas byłem tak zawstydzony, że nie przeszłoby mi to przez
gardło ale teraz czuję, że NAPRAWDĘ JESTEM W STANIE TO POWIEDZIEĆ! I'' więc zrób to