Nakreślę nieco sytuację. Otóż poznałem ostatnio fajną laskę-studentkę medycyny. Nie jest jakąś seksbombą, ale znacznie powyżej przeciętnej i jest inteligentna. A inteligencja jest sexy. Wziąłem numer i zaaranżowałem spotkanie w ciastkarni. Wydawała się miła, ale jednocześnie skryta i niedostępna. Objawiało się to choćby tym, że gdy kładłem dłoń na jej kolanie, odsuwała się. Wspomniałem, że trenuję boks i za niedługo walczę na meczu bokserskim mojego klubu. Nie rozwijałem tematu, gdyż kobiet raczej nie interesują sporty walki, lecz wspomniałem, że jeśli chce zobaczyć mogę jej sprezentować wejściówki (każdy dostaje kilka dla rodziny). Wyjaśniłem kiedy gdzie i w jakiś godzinach odbywa się wydarzenie. Grzecznie odmówiła. Uznałem, że owa znajomość już się raczej nie rozwinie i więcej się z nią nie kontaktowałem. W końcu nadeszła moja walka, którą przegrałem przez kontuzję nosa. Byłem wściekły, unikałem rozmów, chciało mi się tylko gryźć i kopać. Miałem siniak pod lewym okiem, rozcięcie na nosie i ogólnie nie wyglądałem zbyt korzystnie. Gdy wychodziłem z hali, zauważyłem nieopodal wejścia obiekt moich niedawnych westchnień. Podeszła i spytała jak mi poszło. Powiedziałem, że "do dupy". Wtem dostrzegła moje skaleczenia i stwierdziła, że mieszka niedaleko a to trzeba opatrzyć. Nie miałem ochoty na pogawędkę, więc odmówiłem, odwróciłem się i chciałem odejść. Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Nie chciało mi się sprzeczać więc poszedłem. Już na miejscu wytworzyła się nieco intymna atmosfera, gdyż siedziałem na wprost niej twarzą kilka centymetrów od jej twarzy, gdy zaklejała mi rozcięcia. Po tym położyłem głowę na jej kolanach, ona głaskała mi włosy i było miło.
Nasuwa się pytanie. Dlaczego skończyło się tak dobrze, skoro wszystko zrobiłem nie tak? Postąpiłem zupełnie antagonistycznie do porad tu udzielanych. Czyżby to był jakiś ewenement?
PS. Mam nadzieję, że komuś chciało się doczytać do końca. Zwykle mam dużo do powiedzenia i potem moje posty wyglądają jak eseje.
Dobrze zrobiłeś kiedy nie pchałeś jej się do tyłka. Dostałeś nagrodę w postaci zaakceptowania. Gratuluję, nie spartacz tego.
laski lubia niegrzecznych facetów mi sie wydaje ze ona ostro na ciebie leci sytylacja za aranżowana przez nia tak mysle
musiało coś w niej ruszyć albo fizycznie ją pociągasz i jako inteligenta nie dawała od razu się hmm dotykać by grać niedostępną... Pojawiła się po walce jak szara myszka byś nie widział jej podczas walki i miał świeży umysł
Teraz lepiej opowiedz co się dzieje dalej w końcu romantycznych brutali kobiety uwielbiają
Lady Luck. Przez przypadek, nieświadomie zrobiłeś wszystko dobrze.
,,Uznałem, że owa znajomość już się raczej nie rozwinie i więcej się z nią nie kontaktowałem" - push and pull
,,do dupy" - mówisz co myślisz
,,położyłem głowę na jej kolanach" - dotyk
Owidiusz
"Fas est et ab hoste decorie"-"Godzi się uczyć i od wroga"
Wydaje mi się że panne nie kręci boks i tyle. Z resztą mało którą kobietę kręci oglądanie sportów walki. Ja ćwiczę Krav Magę i tez zadna laska jakos specjalnie za tym nie przepadała. Ale z pewnością czuły się dzięki temu bezpieczniej.
A kobiety lubią się opiekować. Poza tym masz jakąś pasję która jest dla Ciebie ważna. Czyli mimo wszystko nie skupisz na niej całej uwagi - idealnie.
Raportuj co i jak...
Niecodzienność sytuacji jest tym większa, że po walce nie prezentowałem się najlepiej przez te siniaki i rozcięcia. Poza tym byłem w wyjątkowo złym nastroju czego zresztą nie kryłem gdy do mnie podeszła.
Dziwi mnie, że na pierwszym spotkaniu, gdy wyglądałem normalnie i rzucałem żartami nic nie wskazywało na to, że jej w jakikolwiek sposób zależy. Może faktycznie to, że położyłem głowę na jej kolanach było dobre. Ale przecież zanim mnie do siebie zaciągnęła, nie kryłem zniechęcenia.
Nobla temu kto zrozumie kobiety...
A jak zweryfikujesz czy ktoś zrozumiał czy nie, skoro one same siebie nie rozumieją
sekcja zwłok? znałem taką...ale sucz była brzydka. Jakbym z trupem się pruł
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Jak ciepłe jeszcze to nie ma co narzekać...
Heh i znowu wszystko pieprzło. Zaprosiłem ją na spotkanie via sms i nie odpisała, mimo iż na poprzednią wiadomość odpowiedź otrzymałem natychmiastowo. Dziwna kobieta... Chyba muszę sobie darować tę koleżankę.
O ja niecierpliwy. Odpisała za 40 minut, a ja już myślałem, że mnie olała. Spotkanie zainicjowane
Mea culpa. Więcej grzechów nie pamiętam, a co do sms, mam mocne postanowienie poprawy.