Wiecie, czasami jak piszę to coś, to czuję się dość nieswojo a może nawet głupio, że dzielę się moim życiem prywatnym, o którym nie mógłbym pogadać z rodzicami. Oczywiście zostają jeszcze kumple i przyjaciele, ale oni też chyba czasami mają mnie dosyć. Mnie i moich problemów, rozterek, ale chyba mimo wszystko mnie lubią (tzn. tak myślę i mam taką nadzieję). Ale to tylko taka mała dygresja na początek.
Przejdźmy zatem do rzeczy. Otóż jest jedna dziewczyna, która mi się podoba. Wg Was to pewnie błąd i to kardynalny, ale zależy mi na niej, i to bardzo, chociaż co najwyżej można nas nazwać przyjaciółmi, albo po prostu dobrymi kolegami, chociaż może to za dużo powiedziane.
No więc ta dziewczyna miała dzisiaj urodziny. Sopdziewałem się, że gdzieś wyjedzie do rodziny, albo będzie z nią świętować, ale jak się potem okazało, nic z tych rzeczy.
Mimo ogromnej tremy i trzepiących się rąk zadzwoniłem do niej i zaprosiłem ją na ciacho (tzn taki krok mi podpowiedziała przyjaciółka).
O dziwo się zgodziła (ma luba), a nawet więcej, była ucieszona, bo tak, to by siedziała w domu, a przecież w urodziny nigdzie nie wyjść to trochę dziwne, nie? (ja mam urodziny w sylwka, więc gdziekolwiek pójdę, tam będzie impra)
No więc się spoktaliśmy, co zaskakujące mieliśmy koszulki pod kolor i poszliśmy na spacer po mieście, gdzie spotkaliśmy znajomą nam parę, a nawet dwie. Nie wiem, co se tamci pomyśleli, ale jakoś mało mnie to w tej chwili obchodzi. Ostatecznie poszliśmy na lody, a nie na ciastko, a potem na długi spacer z pałzą na ławeczce.
Całkiem nieźle pomyślicie, ale niestety, nie wiem czemu, ale jak bardzo się starałem, to i tak jakoś oschle było, a na "kino" się nie odważyłem (chociaż powtarzałem sobie -> Miej jaja by robić i mówić, na co masz tylko ochotę).
Dla mnie, dla którego bliższe kontakty z dziewczynami prawie nie istnieją, było to przyjemne, ale jak czytam to, co Wy osiągacie, robi mi się przykro i trochę poupadam na optymiżmie (wiecie, że zawsze będę sam, że nie mam do tego głowy, ani talentu) -> za co pewnie mnie zganicie, ale jestem tylko człowiekiem.
W każdym razie na koniec spartoliłem kompletnie, bo zapomniałem jej dać miśka (na urodziny) i musiałem do niej dzwonić, żeby jeszce na chwilkę wyszła. Oczywiście ucieszyła się ze słitaśnego miśka, ale potem się tak jakoś ukłoniła (jako podziękowanie), że już straciłem nadzieję, bo było to takie ironiczno-poważne, ale tu se pewnie już tak wymyślam, ze kurczę. Potem się pożegnaliśmy "przytuleniem" (coś z kina) i powiedziałem, że mam nadzieję, że kiedyś jeszcze razem wyskoczymy, ale chyba odpowiedziała coś w stylu No (może) .
W każdym razie nie wiem, co dalej, ale naprawdę ją lubię, i chciałbym z nią być. Myślicie, że to się może udać? Że ja się do tego nadaję?
PS i nie piszciemi tu "To jej cipki już nie zobaczysz) bo mi nie o to chodzi. To nie jest mój cel
Pozdro
Proszę o jakieś porady czy coś.
Nie spartoliłeś dlatego, że zapomniales dac jej miska.
Ja specjalnie bym "zapomnial" i to kilka razy, zeby sobie pochodzila (w tą i w tą strone).
Wszystko na luzie, żarciki, kino. Przeciez ona nie gryzie a może właśnie myśli podobnie o tobie jak ty o niej.
Źle zrobiłeś, że powiedziałeś "mam nadzieje że sie jeszcze spotkamy". Już lepiej "zadzwonie do Ciebie jak znajde trochę wolnego czasu i może wtedy gdzieś wyjdziemy". Ptzytaknęłaby lub nie-raczej tak.
Kolejne spotkanie najlepiej zeby bylo jakieś lużniejsze a jednocześnie zeby sie dużo działo.
Musisz mieszac jej w głowie -nie chodzi mi tutaj o psychologiczne wyuczone zagrywki a o twoje zachowanie.
Spacer nie bedzie zły -bo bedziesz się swobodnie czuł.
Zatrzymujcie się zeby usiąsc na ławce-znowu pochodzic -znowu usiąsc.
Rób co chcesz i sie nie spinaj.
Jak dojdzie do tego ze bedzie sie robiło drętwo i bedziesz sie zle z tym czuł, powiedz, że musisz juz uciekac.
( To tak na wszelki wypadek)
Wramach żartu możesz pośmiac się z jej stroju -ALE TYLKO JESLI BEDZIE PERFEKCYJNY bo to moze przyniesc efekt odwrotny od zamierzonego.
Bądź meżczyzną
Brakuje Ci pewności siebie. Popracuj nad tym.
Miej jaja!
Po pierwsze, nie użalaj się tak nad sobą. Po drugie, zdecydowanie mniej myśl o Tym co ona myśli, i nie ANALIZUJ tyle tylko działaj z uśmiechem na ustach. Po trzecie, podchodz z lekkim dystansem do tego co czytasz w internecie, tutaj każdy może być zajebisty i nie wiadomo jakie to akcje z panna zaliczyć.
Po czwarte, zagaduj do innych dziewczyn i nawiązuj z nimi kontakty, bo twoja sytuacja przypomina mi uzależnienie się Polski od gazu z Rosji. "Dywersyfikacja", to jedna z moich zasad w podrywie. Będziesz miał 20 alternatyw, może w 3-4 przypadkach coś z tego wyjdzie, ale wyjdzię. Stawiając wszystko na jedną kartę niczego nie osiągniec. Poczytaj lewą stronę, te iluzje o tej jedynej/specialnej miłości w życiu to mit napisane przez same kobiety. Dystans do samego siebie jest bardzo ważny, nie patrz co inni robią/myślą o tobie. To ty masz być zajebisty, a wtedy wszyscy będą za tobą szli! W tej sytuacji, wyjdź na ulicę i zagaduj do każdej łądnej dziewczyny. Powtórzę, może otworzysz 20 dziewczyn, a z nich tylko z 3-4 wylądujesz w łóżku. Moim zdaniem to i tak niezły interes. Pozdrawiam
Stary ty ją strasznie idealizujesz i traktujesz jak anioła. To tylko dziewczyna! Nabierz trochę dystansu. Wyobraź sobie ją jak się najadła grochu i teraz pierdzi tak śmierdząco że aż chce się rzygać.
Jeżeli jej cipka cię nie obchodzi to chyba coś jest nie tak. Co ty chcesz ją na ołtarzu postawić i bić czołem?
Weź się w garść!
"Lepiej żyć jeden dzień jak lew, niż sto dni jak owca"
Lew bierze co chce, owca czeka by coś dostać.
Pochwalcie go troche a nie
Miałeś chłopie odwagę zadzwonić itp duży plus dla Ciebie. Już jesteś o wiele dalej niż większość facetow na Ziemii
Jak tu trochę pisali w komentarzach: musisz pozbyć się iluzji bo jeszcze trochę ich siedzi w Twojej głowie. Na początek po prostu czytaj sobie lewą stronę, analizuj i dąż do najlepszej wersji samego siebie
Powodzenia.