
"Postępuj tak by to ona się starała."
"Myślę też o tym że jestem nagrodą dla kobiety."
"...mówisz jej że odchodzisz i nie wracasz do niej dopóki nie zasłuży na to sobie."
"...nie staraj się nigdy więcej niż ona."
To tak na początek kilka przeuroczych przykładów z lewej strony, jak to sobie ludzie wbijają do głów, że "wychowują" swojego partnera. Piszę "ludzie", bo nie chodzi mi tylko o mężczyzn. Gdybym porozmawiała z pierwszą lepszą koleżanką usłyszałabym mniej więcej to samo, tylko w drugą stronę.
Tak, zdaję sobie sprawę, że Wy to wszystko wiecie, że to, co tutaj piszecie to tylko odpowiedź na zachowania kobiet, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie wzajemnie i całemu światu iluzje na temat relacji damsko - męskich.
Tak serio serio to mnie to bawi. Przyglądanie się, jak wśród znajomych na co dzień, czy też w Internecie - nie tylko na tej stronie - zarówno mężczyźni jak i kobiety twierdzą zarozumiale, że potrafią sobie drugą połówkę "wychować", sprawić, by się bardziej starała i by sobie na miłość, czy też na sympatię, życzliwość, seks, spotkanie (niepotrzebne skreślić) zasłużyła.
Facet zaznajomiony nieco z technikami podrywania, lub mający w tym względzie wrodzone wyczucie, kiedy zaczyna się spotykać z kobietą, wkłada w ten związek sporo po to, by potem odwrócić sytuację, wychłodzić lekko relację żeby to dziewczyna zaczęła się starać. Ale kiedy ona już zacznie, to czy on przestanie? Czy ona teraz naprawdę stara się bardziej od niego? Myślę, że starają się tak samo. Przecież on też wkłada sporo wysiłku, kiedy pilnuje się na każdym kroku, by nie zachwiać proporcji i wszystko robić "jak trzeba". Przecież on się dalej stara! Cały czas i nieodmiennie musi się starać, żeby ona chciała się starać.
Identycznie jest z kobietami, które używają tej techniki. Myślicie, że jak dziewczyna ni z tego, ni z owego zaczyna rozluźniać relację, to już się nie stara? Oj, stara się i to jak, ale już w inny sposób. Przecież wiecie, że ona ma to wszystko zaplanowane, wie co i kiedy robić. I znów: ona się stara, żeby facet zaczął się starać.
I będzie jeszcze ciekawiej.
Bo oto on 1) nie wyczuł manipulacji i faktycznie zaczął się starać 2) wyczuł manipulację i... zaczął się starać, żeby się nie starać.
To jest błędne koło i naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie przyznawać się do własnych starań przed samym sobą. "Robię tak, że to on/ona się stara!" Zdawkowe "robię tak" oznacza w tym wypadku: zaznajamiam się z technikami, zasięgam porad, trenuję, udoskonalam, pilnuję się, by nie popełniać błędów. Ale oczywiście ja się wcale a wcale nie staram, tylko ta druga strona!
Myślę, że tak naprawdę starają wszyscy - i kobiety i mężczyźni - żeby sobie zasłużyć na zainteresowanie drugiej strony a nagrodą są tu wrażenia i emocje towarzyszące flirtowi i rozwijaniu znajomości.
Odpowiedzi
Postarałaś-się....
sob., 2011-10-01 21:06 — gosc z gorPostarałaś-się....
Ja się zawsze staram
sob., 2011-10-01 21:48 — AmeliaJa się zawsze staram
"Tak, zdaję sobie sprawę, że
sob., 2011-10-01 21:14 — Fan"Tak, zdaję sobie sprawę, że Wy to wszystko wiecie, że to, co tutaj piszecie to tylko odpowiedź na zachowania kobiet, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie wzajemnie i całemu światu iluzje na temat relacji damsko - męskich."
taaa, kolejną iluzję zapuść.
"Oj, stara się i to jak, ale już w inny sposób. Przecież wiecie, że ona ma to wszystko zaplanowane, wie co i kiedy robić. I znów: ona się stara, żeby facet zaczął się starać."
na prawdę?
A to mi się bardzo podoba i masz rację według mnie:
"Myślę, że tak naprawdę starają wszyscy - i kobiety i mężczyźni - żeby sobie zasłużyć na zainteresowanie drugiej strony a nagrodą są tu wrażenia i emocje towarzyszące flirtowi i rozwijaniu znajomości."
Tak my też sie staramy...
sob., 2011-10-01 21:18 — SneakersTak my też sie staramy... przyjsc na spotkanie, wsadzic to i owo tu i tam
tez sie staramy idac z nia na imprezke/obiad do mamusi/kosciola/imieniny cioci/wesele...
Nie wazne jaka relacja to czlowiek i tak bedzie sie staral bo chce cos osiagnac.. podrywacz bedzie sie staral panne zaliczyc.. inny postara sie z nia byc i utrzymac zwiazek.
lecz prawda jest 1..jesli facet popusci za bardzo to panna wejdzie mu na glowe wtedy zwiazek przepadnie bardzo szybko
Fakt faktem musi się
ndz., 2011-10-02 08:21 — DrMentorFakt faktem musi się postarać, aby do tego nie doszło:)
Mężczyzna musi kontrolować
ndz., 2011-10-02 14:56 — razdwaMężczyzna musi kontrolować sytuacje i koniec. Nie po to, żeby mieć poczucie władzy czy jakośtam się dowartościować (jestem lepszy) tak jak to się wyłania z Twoich rozważań. Mężczyzna musi sytuację kontrolować (w pewnym sensie rządzić, dominować) właśnie po to, żeby ten związek był udany i szczęśliwy, co moim zdaniem nie jest możliwe w innym wypadku.
Do mnie osobiście nie trafia
ndz., 2011-10-02 16:12 — kanguDo mnie osobiście nie trafia ten blog co nie oznacza że komuś innemu nie pomoże. Ostatnio pojawia się coraz więcej kobiet na podrywaj ;]
Mi takie zachowania nie
ndz., 2011-10-02 16:56 — FiodorMi takie zachowania nie przeszkadzają, to wszystko to jest tylko gra. Bardzo lubię grać w tą grę. Bez tego było by bardzo nudno. Po prostu gramy w grę.
Treść tego bloga to zaledwie
ndz., 2011-10-02 17:13 — KratosTreść tego bloga to zaledwie wierzchołek góry lodowej. To wszystko nie jest takie czarno-białe.
Dla mnie zaś tezy z bloga są
ndz., 2011-10-02 20:16 — JacekDrwalDla mnie zaś tezy z bloga są mocnym komplikowaniem sprawy. Semantyka rzekłbym.
Owszem - staranie staraniem. Pod staranie mozna nawet podpiać sam fakt podejścia. Co wcale nie oznacza, ze nie piszesz prawdy. Ja sie z Toba Amelio zgadzam.
@Razdwa - niestety nie zgodze sie z Toba. Jak trafi sie facet idiota - to mimo,zę moze sobie dominować - zwiazek nie będzie udany. Aby coś wyszło - powinno być zgranie. Pop prostu odpowiedni dobór (tak to chyba dobre słowo) po pierwsze osób, po drugie ich celów, oczekiwań i "oferty".
Może byc i facet idota i laska idiota, moze byc i facet niesamowity i laska niesamowita. I od gromiszcza stanó przejściowych.
@ Sneakers. Co do wchodzenia na głowę. To sie tyczy Każdego. w każdej możliwej relacji. Jak nauczyciel popuści uczniom to oni mu na ęłb wejdą, jak sierżant popuści szeregowcom to i oni sie rozbestwią, jak parnet popuści partnerowi to tez będzie włażenie na głowę, ba! Jak swojego zwierzaczka rozpieszczasz, to tez przestanie Cie szanowac ina łeb wejdzie. To się tyczy nawet nei tyle natury ludzkiej, co chyba natury ogólnie. Te włażenie na głowe z "popusczaniem".
@Fiodor - skoro to gra - to ja poprosze quick save'a, jakiegoś trailera i cheat na god mode'a. No dobra - starczy na full kasy.
Owszem - traktowanie tego jako grę - ułatwia sprawę - daje dystans, ale dla mnie - emocje - własne i kobiety - nie będa grą. No chyba, ze grą doskonałej orkiestry uczuć i wydarzeń.
No. Rzekłem
JackuDrwalu ale ja nie
pon., 2011-10-03 13:43 — razdwaJackuDrwalu ale ja nie pisałem, że to jest recepta na sukces tylko, że w przeciwnym wypadku będzie padaka. Posługując sie terminologią matamatyczną jest to warunek konieczny, niewystarczający.
@Jacek Drwal. Dla mnie to
ndz., 2011-10-02 21:34 — Fiodor@Jacek Drwal. Dla mnie to jest gra. Zawsze ma początek i prawie zawsze koniec. Zawsze jest to wynikiem naszych decyzji. Zapis? Bez ryzyka nie ma zabawy, a co dopiero na cheatach.