Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

kryzys vs zerwanie

17 posts / 0 new
Ostatni
marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1
kryzys vs zerwanie

witam
Moze po krotce sytuacja:

Jest sobie zwiazek. Facetowi zalezy i lasce (chyba tez). Niestety u laski sie popierdzielilo troche w zyciu i pojawily sie problemy w rodzinie. Wczoraj sie widzialem z nia, i jescze nigdy nie czulem sie tak chlodno. Kilkukrotnie unikala pocalunku wszystko co mowilem negowala. Czesto pojawiala sie cisza. U niej dochodzi jescze sprawa tego, ze juz nie chce studiowac, wkurza sie na studia. Tak mowi, ale nie rzuci na 5tym roku. Ogolnie bylo nasze najgorsze spotkanie (jestesmy ze soba 8 miechow). Dzis napisala ze sory za wczoraj(oczywiscie dopisala jescze cos zeby nie wyszlo ze przyznaje sie ze robila zle), a ze ona rzadko za cos przeprasza wiec uznalem ze no coz, mogla miec zly humor i napisalem ze dziwnie sie czulem i ze mam nadzieje ze jak najrzadziej bedzie tak bywalo. W odpowiedzi dostalem ze "zeby unikac takiego mojego czucia lepiej bedzie jak przestaniemy sie widywac bo nie jest w stanie stwierdzic kiedy jej "przejdzie" " (2 rzeczy...nie napisala ze narazie do poki jej nie przejdzie tylko permanentnie to zabrzmialo, 2- nie rozumiem tego "przejdzie" w cudzyslowiach, to brzmi jakby nie bylo to cos do przechodzenia). Dla mnie sms jest klarowny...hehe...zerwac przez sms, geeez. Wyjebiscie mi na niej zalezy, ale dzis nie dalem rady zeby pojechac, musialem zadzwonic. Nic konkretnego nie powiedziala, ale dalo sie zauwazyc ze ma juz postanowione. Raz jak powiedzialem co mysle i jakodbieram to stwierdzila ze skoro tak chce. Heh, nie, nie dam sie w to wplatac ze to na mnie wszystko pojdzie ze to ja jestem ten zly. Wina zawsze lezy po 2ch stronach i nie dam na siebie zrzucic calej. Probowalem w rozmowie zapytac co sie stalo itd, konczylo sie milczeniem badz jej plataniem. Stwierdzilem ze zajebiscie zalezy mi na niej, ale nie bede na sile jej przy sobie trzymal i zmuszal jej do bycia ze mna, powiedzialem zeby sie zastanowila czego oczekuje i pragnie a ja przyjade w przyszlym tyg i pogadamy(stwierdzila ze jeslibym dzis przyjechal to byloby zle). Dla mnie sprawa jest klarowna. Chce zerwac ale nie potrafi jasno tego powiedziec. Nie sadze ze wiele rzeczy zjebalem, wrecz przeciwnie, a jej znajomi mnie bardzo lubia i dlatego tak moze sie dziac. I tu moje pytanie. Tak jak napisalem ma problemy ktore moga dobijac i wprowadzac kogos w kurewsko zly nastroj(choc ja sadze ze jesli jej zalezaloby to nie odsuwalaby sie a wrecz przeciwnie). Jade do niej w przyszlym tyg pogadac, ale nie wiem jak sie odniesc...z jednej strony sytuacja jest kurewsko jasna (mimo ze w rozmowie nie powiedziala tak ani nie), ale z 2giej czy to nie przez to co ma na glowie nie moze sie odniesc? Chcialbym jej pomoc zeby miala we mnie oparcie, ale sam nie zrobie tego? a moze powinienem? Co dalej zrobic? Nakierowac ja na zerwanie czy moze starac sie byc oparciem, nawet na sile? Nie sadze zeby to byl ST. Hmmm...czy milczec az do momentu kiedy sie zobaczymy czy cos odzywac sie...neutralnie czy jak do tej pory?

Sorki ze sie rozpisalem...teraz ide po wodke...

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

wiesz. Kawalek czasu jestesmy ze soba. Nie sadze zeby po takim czasie bylo P&P. Wygadala sie wczesniej odnosnie jej sytuacji ze jest ciezko.

[quote]
Czyzby dz nie czuła się dość dowartościowana przez CB ? w sumie mowiłeś jej jak Ci zalezy o "Kochasz" nie wspomniałeś.
To chyba nie to, inny wniosek...Jeśli jesteś pewny że chce zerwać zob to pierwszy , przez telefon, wychodzisz z tego jeszcze jakoś.. i teraz Co to kurwa za ustalanie spotkań o zerwanie? ( możemy inaczej to nazwać) ..To mi takim czekaniem na cud czekać.
[/quote]

BYla przez caly zwiazek dowartosciowana. SAdze ze az nazbyt. Pokazywalem ze mi zalezy, i to ja ubiegalem sie o uczucia. W pewnym momencie doszlo do 90/10. Ale znalazlem ta stronke i zaczalem od 2 michow sie zmieniac. Teraz bylo troche inne proporcje, niemniej jednak wieksze z mojej strony. To ja bardziej sie angazowalem, wiem blad, ale malymi krokami chcialem wyrownac. "zerwala" (bo na to mi ten es wyglada) przez sms...kurwa. Jesli ona nie ma odwagi to musze cos zrobic zeby kurwa chociaz skonczyc to z honorem. Nie, nie dam rady zerwac. Z 2ch powodow. Tak, niestety jestem za slaby (choc z 2giej strony jesli da mi do zrozumienia ze sie "meczyla" ze mna to to zrobie), 2-nie chce zeby wyszlo ze jestem skonczonym chujem i jak ma problemy to olewam ja i staje sie egocentrykiem i moje uczucia sa nagle najwazniejsze, bo tak nie jest.

Sex byl, ale przyznac musze ze bez rewelacji. Hmmm, ale sex nie jest wyznacznikiem zwiazku ( z mojegoprzekonania), jest dodatkiem "utwardzajacym".

[quote]
Ps: Emocje ogarnji , obojętność pokaż i nie rób czegoś co mocy jej doda i utrwali w przekonaniu.
[/quote]
ogarniam. Samego mnie to dziwi, ale moze daltego ze jest to swieze sprzed 3ch godzin. Staram sie byc obojetny. W rozmowie powiedzialem ze "to zalezy od niej, moje zdanie zna i ze zalezy mi na niej ale nic na sile, nie moge jej do czegos zmuszac".
Nie rob czegos[...] - nie rozumiem do konca. Co moze ja utrwalic - nie napisze mam cie w dupie. Co najwyzej obojetny bede jak napisales. Z ta rama meskiej przyjaciolki nie do konca sie zgodze. Bo jesli rzeczywiscie problemy doprowadzaja ja do takiego stanu to sa mocne i bardzo na nia dzialaja. WIec powinienem byc oparciem.

Jak wygladal przed?
P&P jak sie zastanowie(dopiero teraz do mnie dotarlo). Ja musialem sie starac. Jest to zarowno jej jak i moj pierwszy powazny zwiazek. Uczylismy sie oboje. Ktos ja kiedys skrzywdzil i zwiazek ciezko czasami "zyl". Nie potrafila sie czasami zachowac (z mojej perspektywy) i jak miala humory czy okres to mi dostawalo sie. Olewala mnie jak miala zle nastroje. Jak miala dobre bylo ok. Z tym ze ja musialem zabiegac o nia. I ciagle jakies wymowki. Nie bedzie nocowac u mnie bo nie lubi rano wracac bez makijarzu, dy stwierdzalem zeby zaierala ze soba wykrecala sie. Nie bedzie do mnie przychodzic bo za daleko. Olalbym to wczesniej, ale wiem ze nie bylaby ze mna gdyby jej nie zalezalo. Zreszta dowiedzialem sie ze jednak zalezy jej od naszych znajomych. Z tym ze nie potrafi okazywac uczuc, a jak juz to robi to...hmmm...nie to ze sie wstydzi ale cos w tym kontexcie. Jak juz je okazuje to zadko badz dodaje jakies slowko zeby wyszlo ze (brakuje mi slow) ...zeby wyszlo bardziej lajtowo ze jej tak nie zalezy.

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

na pewno nie bedzie kwiatkow, zreszta zauwazyla ze takowe dostaje tylko na jakies okazje, np. na rocznice (dostawala, bo kiedys stwierdzila ze nie lubi rocznic). W rozmowie przez tel bylem maxymalnie jak tylko potrafie zimny, ale pokazalem ze nie jest mi obojetna.
Jesli mi powie koniec na spotkaniu, ostatnie resztki dumy kaza mi wstac, ostatni raz ja przytulic, powiedziec ze ten czas z nia byl dla mnie magiczny i odejsc...i tak zrobie.
Powiem tak co do zazdrosci. Czasami celowo wzbudzalem (rzadko ale jednak), ale dobra jest w te klocki. Bardzo ciezko bylo poznac ze jest zazdrosna, ale byla. Niestety do konca nie potrafie. Za pozno tu zawitalem, a zanim tak sie stalo dazylem do psiakowania (nawet zaczela zartowac ze jestem psiakiem, ale od2ch miechow skutecznie z tego wychodze). Niestety, sadze ze bylem zbyt dobry, glupio to brzmi ale tak. Jak mowicie rzadko pojawial sie ten wachlarz emocjonalny.

Tylko najgorsze jest to ze nie moge nic zrobic i musze czekac na jej ruch. Nienawidze bezsilnosci. Dzis na szczescie mam przeswiadczenie ze to koniec i jakos latwiej mi egzystowac.
I tu tez mnie jedna rzecz nurtuje. Czy to ja powinienem umowic spotkanie? Czy czekac az ona sie odezwie?

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

ciekawa koncepcja z ta intryga. Z tym ze chcialbym pokazac ze to ona duzo traci nie tylko ja. Owszem, zalezy mi i chcialbym, ale musze dostosowac sie do stanu rzczy bo lezy on juz nie w mojej kwesti niestety.

hmmm...zastanawiam sie nad jednym. Gdy pojdzie w ta strona badz w przeciwna jeszcze wiem jak sie zachowac. Ale za cholere nie mam pojecia jak zacznie sie miotac badz co gorsza prosic o czas. Od razu powinienem stwierdzic ze po takim czasie powinna wiedziec czego chce i jak juz sie zastanowi to niech da znac i wyjsc. Ale ciagle to podkreslam, i to jedyne co ja "ratuje" od mojego stwierdzenia ze koniec to ta jej nieciekawa sytuacja. Nie wiem juz czy mydle sobie nia oczy(choc mam wrazenie ze ona zaslania sie tym) czy rzeczywiscie tak na nia wplynela. Jakies rady?

PS.
kolejna rzecz (lubie miec z gory, na ile sie da, zaplanowane...wiem ze nie wszystko sie da). Mam zamiar zadzwonic w pn, powiedziec ze o tej i o tej bede(pod wieczor zeby nie siedziec zbyt dlugo, bo zazwyczaj jezdzilem do niej na cale dnie) i ze spotkamy sie tam i tam. Z tym ze co jesli stwierdzi ze nie ma czasu/nie chce/cos innego? Nie moge sie prosic i nie bede, ale sytuacja wymaga wyjasnienia. Bo teoretyczne zerwanie przez sms doprowadza mnie do smiechu. To absurd.

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

Od czwartku milczymy, nie zmiekla Oups Dzis sie bede chcial ustawic i pojade do niej.
Ponawiam pytanie. Jak zachowac sie gdy nie bedzie sie chciala spotkac ew nie odbierze telefonu (napisac sms, ze zadzwonie OSTATNI RAZ w srode zeby sie umowic, a pozniej juz nic nie bede robil?). Jak postapic w momencie kiedy poprosi mnie o czas (tak, raczej klarowne, niemniej jednak tu chodzi o jej sytuacje i ona moze miec duze znaczenie, wyjde na kolesia ktory w dupie ma to co ja otacza, a tego nie chce)

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

knokkelmann1
Portret użytkownika knokkelmann1
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-22
Punkty pomocy: 139

mydlisz sobie oczy....niestety

Kawałek mięsa a jaką ma moc!

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Misiek, jesli nie bedzie chciala odebrac telefonu od Ciebie ani sie spotkac, to chyba z nia cos jest nie tak? Bo ze wzgledu dla szacunku wspolnych chwil trzeba umiec sie pozegnac. Mi niestety zabraklo tego w srode, za duzo powiedzialem, ale dzis juz udalo mi sie powiedziec i odejsc z honorem. Jak odejdziesz z honorem, to predzej czy pozniej, bedzie chciala wrocic, tak juz one dzialaja. Tylko ze ty juz bedziesz mial inna i bedziesz z nia szczesliwy. AVE

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

Zerwala, zreszta wiedzialem po co jade i gdyby nie ona to pewnie ja bym to zrobil (mam nadzieje). To tyle a nizej jesli kogos interesuje sytuacja:
[ehh...troche dlugo wyszlo, ale takie wylanie mysli na elektroniczny papier pomaga]

zadzwonilem w poniedzialek. Tel wylaczony. Ok, dzwonie po 5 min i mowie (najbardziej obojetnie jak sie da) ze wlasnie wychodze na dworzec i bede u niej niedlugo. Jak wsiade w pks dam znac. Czy wyjdzie tam gdzie zawsze sie spotykalismy(zgadza sie). Papa i rozlaczam sie. Wsiadam w pks dzwonie ze bede za godzine narazie. Rozlaczam sie. Jadac tam mialem dziwne zalozenie. Ubierze sie w spodnie koniec, zalozy spodniczke mam szanse (heh, glupie, ale sadze ze po ubiorze widac zainteresowanie kobiet, jak sie stroja dla nas. Szczegolnie wie ze lubie spodniczki). Stoje i czekam na nia (spoznia sie 15 min ale czesto roznie podroz dlugo uplywa wiec puszczam to plazem). Pisze ze juz jestem tu i tu. Odpowiedz "juz ide". Za chwile sie pojawia. Czesc i usmiech na twrzy u mnie. Zadnego cmok. Chcialem zabrac ja do parku, stwierdza ze zimno. Proponuje pobliski bar do ktorego czasami chodzilismy jak bylem u niej. Caly czas zartuje. Zachowuje sie normalnie. Mowie o imprezach na ktroych bylem na weekendzie. A btw. zalozyla spodnie hehe. Nie ubrala sie tak wyzywajaco jak zazwyczaj to robila. Wzielismy piwko pijemy gadamy. Co jakis czas pojawiala sie cisza. Ale spoko. Przeciagam rozmowe. Chce pokazac ze usmiecham sie. Co jakis czas widac jej grymas usmiechu (cos taki smutny usmiech jak o czyms mysli), jej mysli co jakis czas gdzies bladza. Ja zaczynam sie przygotowywac co powiedziec, tez zatracam sie w myslach (mialem nadzieje ze nie widac ale na pewno). Rzuca slowo ktorego nie lubie "to teraz mozesz zaczac panikowac". Stwierdzam ze nie bede i ze potrfie podejsc do wielu rzeczy z dystansem. Cisza (...i zdziwienie w jej oczach? choc z tym zdziwieniem moze przesadzam). Poszedlem po drugie piwo. Coraz wiecej ciszy. Widac ze bladzi. Co jakis czas te smutne usmiechy na jej twarzy (kurwa to mnie zabolalo, ale nie okazalem, i tego jestem pewien). W koncu zaczela mowic. Bez ogrodek. Ze przemyslala wszystko. I ze lepiej bedzie jak zerwiemy. Zapytalem czy jest tego chce. Po chwili namyslu "tak". Stwierdzilem ze rozumiem. Zalezy mi na niej ale nie bede zmuszal do mnie(heh, powtorzylem sie), chce i potrafie byc dla niej oparciem ale nie na sile. Szanuje jej zdanie i tak bedzie. Mialem wyjsc ale impuls. Nie moglem. TU zjebalem. Tak, ale wyjasnilem jedna bardzo wazna kwestie. A nawet pare. Mamy wspolnych znajomych i poprzednia para wsrod nich jak sie rozeszla to bylo wybieranie, raz idziemy z tymi raz z tymi. Stwierdzilem ze bedzie czasami niezrecznie, ale nie zamierzam z nimi zrywac stosunkow i ze chce gdy bedziemy sie widziec zeby bylo neutralnie. Powiedzialem tez ze nie zamierzam wpadac w ramy przyjaciela. Kolezanek mam sporo. Nie wiem czy kolezanki czy to ze nie chce byc przyjacielem ja kopnelo. Bo mialo pasc cos sarkastycznego. "nie chcesz byc moim przyjacielem", ale nie bylo w tym tyle sarkazmu co powinno. Nie wyszlo jej. Zranilem ja tym, ale nie mailem innego wyboru. Opierdzielilem ze nie jestem 16letnim gowniarzem i ze nalezy mi sie szacunek i nie powinna robic tego przez esa. Przyznala mi racje. Powiedzialem ze wiedzialem ze tak sie skonczy nasza rozmowa. Ona stwierdzila ze nie wiedziala ze tak sie skonczy, gdy wyslala esa. Ze to byl impuls ale widocznie bylo cos nie tak i przemyslala. Zapytalem co bylo prawdziwwym powodem tego zerwania. Stwierdzila ze czula sie ostatnio (gdy przyjechala i byla masakrycznie zimna) jak "zaglaskany kotek". I ze czesto tak sie czula. Powiedzialem ze nie bede sie tlumaczyl. Ze owszem czasami sie tak zachowywalem. Ze bylem zbyt dobry, i ze jest zasada 100%...ze ktos daje 70 to druga osoba 30. Zapytala czy dawalem 70%. Odpowiedzialem ze nawet wiecej i to byl moj zajebisty blad i nigdy wiecej go nie powtorze. Skonczylem piwo. Powiedzialem ze nie chce wpasc w ramy przyjaciela. Ale jakby miala powazne problemy to zawsze pomoge. Dodalem ale powazne. Zapytala jakie to. Powiedzialem ze takie jak teraz ma. Zapytalem czy moge prosic o 2 rzeczy. Zgodzila sie. Pierwsza to cos przyziemnego chcialem zeby wyslala mi zdjecie tatuazu jak skonczy. I 2ga...zle zrobilem ale chcialem tego. Musialem wrecz. Poprosilem czy moze sie ostatni raz przytulic. Wstalem zeby przytulic sie i odejsc. Powiedziala zebysmy siedli i sie przysuneli. Siadla na chwile, przysunela sie i lekko mnie objela (nie przytulila sie)...stwierdzila "chwile". Przytulila sie tak jak rzadko to robila. Czule. Wtulila sie we mnie. Powiedzialem ze taka ja wlasnie zapamietam, tak kiedy zaczelismy byc razem kiedy ona mnie poprosila czy moze sie przytulic, siadla mi na kolanach, a pozniej mowila ze powinienem juz isc ale nie chciala mnie puscic. Powiedzialem ze dziekuje za to co bylo. Powiedzialem, wiesz za 5, moze 10 lat jak juz bedziemy w swoich zwiazkach, moze bedziemy miec swoje dzieci, podaruje jej mysl...ostatnia...jedyna...Chwila ciszy. Staralem sie mowic spokojnie. Powoli. Wtulila sie mocniej. Powiedzialem, wiesz, chyba nie powinienem o to prosic (o to zeby sie przytulila). Wstalem, zalozylem kurtke. Powiezialem farewell i wyszedlem. Przed wyjsciem powiedzialem ze mam jeszcze taki osatatni prezent. I wreczylem jej lizaka w ksztalcie serca ktorego od niej dostalem na walentynki, z napisanym przezemnie "sayonara" w hiragawie(oboje kochamy japonie). Nie przyjrzala sie tylko pospiesznie schowala do torebki. Wyszedlem, ona zbierala sie do wyjscia.

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

knokkelmann1
Portret użytkownika knokkelmann1
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-22
Punkty pomocy: 139

Bożetymój!

Kawałek mięsa a jaką ma moc!

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

hehe wiedzialem ze niektorych przerazi. TAk jak napisalem, sytuacja po krotce dla forumowiczow i dluzej (dla mnie samego).

aha...i btw...dzieki do wszystkich za cenne rady.

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~

kusmi19
Portret użytkownika kusmi19
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: x

Dołączył: 2009-06-28
Punkty pomocy: 20

Dzisiaj mam zamiar obejrzeć film Man behind the sun. Więc myślę, że po tym filmie jakoś nie będę przepadał za Japonią:) a co do tej telenoweli to zapomnij o niej. Wszystko co i jak masz po lewej stronie.

marcin88
Nieobecny
Wiek: 24

Dołączył: 2010-09-05
Punkty pomocy: 1

Dla mnie zbyt mocny film. Ale w kazdej armi zdarzaly sie "haniebne oddzialy".

~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~