Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Krytycznym okiem na "społeczność PUA"

Portret użytkownika SemperFi

Potrzebująca osoba trafiająca na materiały dotyczące uwodzenia serwuje sobie swoiste pranie mózgu. Pozytywnym aspektem owego zabiegu staje się to co wg mnie stanowi esencję tego co najważniejsze w uwodzeniu, czyli zmiana przekonań, poznanie wartościowych cech, które warto wypracować oraz przede wszystkim wyzbycie się frajerstwa i iluzji. Za, to cenię podrywaj.org, gdzie Gracjan przedstawił wartości uniwersalne, które bez względu na wszystko zawsze będą wartościowe i pożądane nie tylko przez kobiety, ale na każdym szczeblu życia codziennego. Iluzje niestety zostają również wtłaczane, głównie przez tą bardziej komercyjną odsłonę "PUA", wszelkie dziwne systemy i szkoły uwodzenia.

Do czego pije? Wielu, zdaje się zapominać, że to przede wszystkim biznes żerujący na nieudaczności potrzebujących. O tym pisać można równie wiele jak w materiałach, które właśnie krytykuje, a i tak większość (póki co) się nie zgodzi. Zamiast tego polecam lekturę książki "Gra", która nadal jest w dużym stopniu aktualna, jeśli chodzi o branżę pick up. Z mojego punktu widzenia nie jest to typowe wydawnictwo o uwodzeniu, a pozycja, która paradoksalnie pokazuje całą szopkę i maskaradę, która stoi za tym cyrkiem. Mamy tam "społeczność" - kółko wzajemnej adoracji samozwańczych "artystów" i "sztukmistrzów". Osoby w głębi duszy pełne kompleksów i depresji. Projekt Hollywood świetnie przedstawił całą tą maskaradę dumnie określaną mianem stylu życia. Banda aspołecznych dziwaków mieszkająca w szafach wynajętego domu, strojąca się na clownów mechanicznie polująca na numery, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. To jest właśnie ten styl życia "prawdziwego" uwodziciela? Robienie z siebie pajaca tylko po, to by za wszelką cenę się wyróżniać i zaczepianie biednych kobiet na ulicy bez względu na możliwy zaistniały kontekst sytuacji i oznaki zainteresowania? Myślałem, że jest nim ogólny samorozwój, hart ducha i dążenie do poprawy jakości prawdziwego życia, czyli coś, co automatycznie uczyni nas atrakcyjnym i wypracuje pożądane cechy, które trenerzy uwodzenia próbują od tak przylepić totalnym frajerom i nieudacznikom. Oczywiście, możesz być w tym dobry, jednak nadal pozostaniesz aktorem i na dłuższą metę nie pociągniesz tej maski stąd też tak wielkie parcie na "błyskawiczne uwodzenie". Jeśli w to uwierzyłeś, to powodzenia. Dzięki temu zostaniesz kolejnym pajacem macającym każdą koleżankę (w końcu eskalacja najważniejsza!!!) i zaczepiającym dziewczyny na ulicach i w sklepach niczym jakiś roznosiciel ulotek z oklepanym otwieraczem w celu wyżebrania numeru, który zaraz potem możesz sobie wsadzić w dupę. Oczywiście jest to początkowo fajne, bo pozwala przezwyciężyć nieśmiałość, podnieść pewność siebie i w gruncie rzeczy jest to fajna zabawa, jednak, czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi? Ile statystycznie ugrasz coś w ten sposób? Wystarczy nawet poczytać blogi na stronie i nie trudno wywnioskować, że większość raportów, to pieprzenie kończące się na wyżebraniu numeru od jakiejś zakłopotanej dziewczyny i "domyku". To jest dobre i efekciarskie, ale dla tych wszystkich szkół uwodzenia, bo pozwala szybko pokazać pozorne efekty, które z prawdziwymi oczekiwaniami i tym co nam pierwotnie obiecywano mają niewiele wspólnego. Czy pajacowanie po galeriach dumnie nazywane "day game" nie lepiej zamienić na coś bardziej wartościowego dla nas, czyli jakieś zespołowe hobby, sporty albo działalność w jakiejś fundacji, czy czymkolwiek innym skupiającym jakąś ilość ludzi dookoła? Za jednym zamachem rozwijasz siebie, tworzysz ciekawy styl życia, a do tego zyskujesz zdecydowanie lepsze okoliczności i warunki na poznanie kogoś wartościowego niż męczenie przypadkowych osób na zakupach niczym świadek Jehowy, czy inny akwizytor.

Powracając do tematu iluzji to, jak strona Gracjana, czy filozofia BadBoya pozwala odesłać je w zapomnienie, tak szeroko pojęte PUA na ogół sprytnie zastępuje je nowymi, które sugerują, że nieistotny jest wygląd, stan posiadania, a my możemy zdobyć każdą kobietę i bez względu na wszystko ewentualna wina leży po naszej stronie, a reszta, to nasze żałosne tłumaczenia. Z jednej strony jest to dobre, bo skutecznie pozwala na wyzbycie się wymówek i działanie wręcz z fanatycznym zacięciem, ale nadal jest to kolejny przykład działania marketingu PUA. Podobnie jest z tym całym parciem na negi, chłodniki i shit testy. Czasami, po prostu dziewczyna nie jest zainteresowana, a "shit test", to łagodne, dyplomatyczne powiedzenie "mam cię w dupie" i już", nie jest to żadne "testowanie ramy" wielkiego samca alfa za jakiego chcecie niezłomnie uchodzić. Całe, to parcie na łamanie rzekomych oporów paradoksalnie tylko zbliża Was tylko do bycia potrzebującym, czego przecież tak bardzo się wystrzegacie. Zamiast, więc wymyślać niestworzone rzeczy i zgłębiać się w coraz, to dziwniejsze techniki podrywu proponuje na chwilę powrócić do wcześniejszych "iluzji" i owy czas przeznaczyć właśnie na poprawę wyglądu, odżywianie, sport, czy rozwój zawodowy. Nie jest to przecież nic poza Waszym zasięgiem. Fakt, wymaga o wiele więcej pracy, zaparcia i motywacji niż ładowanie się głupotami z poradników o uwodzeniu, ale gwarantuje, że zyskacie na tym w każdej dziedzinie, a profit będzie na tyle mocny i długofalowy, że szybko zapomnicie o głupotach typu kotwiczenie stanu emocjonalnego, bycie spójnym ze sobą (wtf?!?!), czy chwilowa pewność siebie. Te rzeczy powinny wynikać z waszego stylu życia i osobowości, a nie być tylko pieprzoną pozą, łatkami, które mniej lub bardziej skutecznie można od tak sobie zaadaptować. Tak, to niestety nie działa. Powodzenie w stosunkach z kobietami jest tylko następstwem wielu wypadkowych. Twój wybór, czy zyskasz, to dzięki prawdziwie wartościowemu życiu i wypracowaniu osobowości ze stali, paradoksalnie zajmując się czymś innym niż uwodzenie, czy będziesz wolał pisać kolejne "field reporty" opowiadające o tym jak z kumplem po szkole ścigałeś dziewczyny w Tesco.

Pamiętaj, że Pick Up, subkultura uwodzicieli i cała otoczka temu towarzysząca, to komercyjny wytwór ówczesnych czasów, do tego dość daleki Polskim realiom. W czasach Twojego ojca, czy dziadka nic takiego nie było, a, mimo to ludzie się ruchali, a o ich atrakcyjności stanowiło coś więcej niż truizmy, sześciany i bazarowa błyskoteka. Jak myślisz, co takiego? Zamiast zajmować się pierdołami dojdź do tego, a zyskasz wiele więcej niż wszelkie "Mystery Method" i inne cuda na kiju są w stanie Ci dać. Pamiętajcie, że to wszystko, to tylko zabawa. Nie warto dorabiać do tego większej filozofii, czy stylu życia, bo to Was prędzej, czy później zgubi, podobnie jak bohaterów wspomnianej wcześniej "Gry" na czele z Mysterym. Dość już czytania głupot w Internecie typu "minusy bycia PUA", czy przechwałek ze strony 17-20 letnich chłopców, samozwańczych artystów podrywu, którym nawymyślało się, że od kilku szkoleń i ebooków złapali Pana Boga za nogi, a spenetrowanie paru młodych szparek świadczy o ich absolutnej zajebistości Wink. Ogarnęła mnie zarazem przykrość jak i śmiech jak podziwiany tu Hoon przyznał się do minusów takiego stylu życia i sporządzenia długiej listy rzeczy, metod i technik w dziedzinie uwodzenia, które zgłębił. To jest jakaś komedia. Który prawdziwy wiodący interesujące życia facet by się posuwał do takich głupot? Proponuje nieco więcej dystansu bo to całe PUA, niezależnie od efektów z płcią przeciwną robi ewidentnie niektórym wodę z mózgu. Bądźcie najpierw ludźmi a dopiero później alpha, pua i kim tam jeszcze chcecie. W tym wypadku racje mają Ci twierdzący, że na pewnym etapie "społeczność" jest lepiej po prostu opuścić. Wszystko co na prawdę ważne, wartościowe i ponadczasowe napisał Gracjan i kilku innych prawdziwych chłopów pokroju Davida X czy BadBoya a nie pajaców w butach na koturnie i puszystych kapeluszach. Czytając ciągle fora, nowe poradniki pakujemy się w coraz większe marketingowe gówno stworzone w jednym celu jakim jest zarabianie kasy na szkoleniach i wydawnictwach prezentujących coraz to nowsze, bardziej rewolucyjne metody wielkich ruchaczy i "uszczęśliwiaczy" kobiet. Słowem końcowym im wszystkim dedykuje cytat człowieka, którego styl życia i historie przyćmiewały ich najlepsze puowskie wojaże ubrane w całą żenującą otoczkę hb, shb, kc, ons, shittestów, afc i Bóg wie czego jeszcze:

"Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość, pieprząc się na prawo i lewo."

Czekam, więc na krytykę. Być może jestem kolejnym "excuserem". Cóż, w przeciwieństwie do wielkich samozwańczych artystów, narcyzów, kryptogejów i innych sztukmistrzów nie jestem nieomylny, a moja racja nie jest najmojsza. Uwielbiam poznawać odmienny punkt widzenia innych inteligentnych ludzi także niecierpliwie czekam na wszelką krytykę i spostrzeżenia.

Odpowiedzi

Dokładnie to są wszystko

Dokładnie to są wszystko bzdety, ja już odbijam powoli od tych klimatów, a wszedłem w nie z jakieś 2 lata temu. Ostatnio wyczyściłem swoja skrzynkę meilową z tego wszystkiego a miałem ja zawaloną rozmaitymi ebokami i innymi meilami od różnych Adeptów( moim zdaniem najbardziej sztuczny), Feniksów( jego oraz Stilla podejście do sprawy mi się podobało ale i tak skasowałem) Underów i innych cudaków, których nazwy nawet nie pamiętam. Nawet swego czasu zamówiłem sobie 2 książki( "Księga związków.."K. Króla; "Kobiety wola uwodzicieli" jakichś amerykańskich autorów) obie wyrzuciłem już w pizdu.
Od tego wszystkiego można na łeb tylko dostać, kiedyś np. przed wojną ludzie byli bardziej charakterni i nikt nikogo nie musiał prowadzić wszędzie za rączkę, owszem też mieli problemy sercowe, rozkminiali trochę ale jednak wszystko to było dużo bardziej szczere, prawdziwe, odważne. Nikt nie rozpatrywał tego wszystkiego w kategoriach jakichś ku**a "iluzji", " mów ciała", " sukotarcz", " byciem potrzebującym" czy tym podobnych bzdetów. Poza tym co kraj to obyczaj a to całe PUA jest po prostu bezmyślnym przeniesieniem na polski grunt tego co wymyślono na Zachodzie, a np. w czasie II Wojny Światowej kiedy w Anglii stacjonowały tysiące polskich żołnierzy to właśnie oni byli tam największymi wyrywaczami, tamtejsze kobiety wprost do nich lgnęły zachwycone ich sposobem bycia, manierami, szarmanckością połączoną z charakternością itp.

Dokładnie to są wszystko

Dokładnie to są wszystko bzdety, ja już odbijam powoli od tych klimatów, a wszedłem w nie z jakieś 2 lata temu. Ostatnio wyczyściłem swoja skrzynkę meilową z tego wszystkiego a miałem ja zawaloną rozmaitymi ebokami i innymi meilami od różnych Adeptów( moim zdaniem najbardziej sztuczny), Feniksów( jego podejście do sprawy mi się podobało ale i tak skasowałem) Underów i innych cudaków, których nazwy nawet nie pamiętam. Nawet swego czasu zamówiłem sobie 2 książki( "Księga związków.."K. Króla; "Kobiety wola uwodzicieli" jakichś amerykańskich autorów) obie wyrzuciłem już w pizdu.
Od tego wszystkiego można na łeb tylko dostać, kiedyś np. przed wojną ludzie byli bardziej charakterni i nikt nikogo nie musiał prowadzić wszędzie za rączkę, owszem też mieli problemy sercowe, rozkminiali trochę ale jednak wszystko to było dużo bardziej szczere, prawdziwe, odważne. Nikt nie rozpatrywał tego wszystkiego w kategoriach jakichś ku**a "iluzji", " mów ciała", " sukotarcz", " byciem potrzebującym" czy tym podobnych bzdetów. Poza tym co kraj to obyczaj a to całe PUA jest po prostu bezmyślnym przeniesieniem na polski grunt tego co wymyślono na Zachodzie, a np. w czasie II Wojny Światowej kiedy w Anglii stacjonowały tysiące polskich żołnierzy to właśnie oni byli tam największymi wyrywaczami, tamtejsze kobiety wprost do nich lgnęły zachwycone ich sposobem bycia, manierami, szarmanckością połączoną z charakternością itp.

sory przypadkowo nacisnęłem i 2 razy to samo wrzuciłem, niech jakiś moderator wywali 1 z tych wypowiedzi.