Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Krótki esej z życia... czyli o pierdołach, seksie i kobietach

Witam was panowie, no może i panie również.

Po ponad miesięcznej przerwie w udzielaniu się na forum spowodowana wieloma czynnikami postanowiłem trochę się podzielić moimi doświadczeniami, które bardziej mi pomogą uporządkować pewne rzeczy.

Ogólnie co do pisania pamiętnika, bloga etc. przeczytałem kiedyś, że to bardzo rozwija człowieka. Wielu genialnych i znanych ludzi piszę w jakimś sensie pamiętniki. Jest to swego rodzaju sen. Ktoś powie „muszę się z tym przespać” (na razie jeszcze nie mówię o kobietach ;p) i ma rację. Sen i taki pamiętnik są jak porządki wiosenne. Dobra koniec tej dygresji bo na ten temat można wiele pisać, a reszty sami się domyślacie o co biega.

Pisałem w poprzednich blogach, o tym, że chodzę na kurs tańca. Nie będę chwalił jakie to zajebiste. Najbardziej chodzi mi o doświadczenia jakie wyniosłem.

Jest sobie tam pewna blondyna, niech będzie, (wkurzają mnie trochę te oznaczenia, ale dobra) - HB8. Jestem trochę znany z mojego dogryzania kobietom, a nawet często, bardzo dużego negowania ich. W tej sytuacji przechodziłem nawet samego siebie;p Nie szczędziłem dla niej ostrych słów. Chciałem się pobawić. W końcu nawinęła się dłuższa rozmowa. Zapytała się mnie czemu jestem dla niej taki niedobry, czemu jej dokuczam, że wszyscy ją obrażają i poniżają… Hmm… Odpowiedziałem „chyba nie uważasz, że zacznę ci słodzić od teraz”. Odpowiedziała, że nie.

I teraz ona pokazała jak zachowują się kobiety – nielogicznie, mianowicie… Zaczęła mówić, że ma chłopaka, który jest jak misio, że jest delikatny dla niej, no ciepłe kluchy. W dalszej części rozmowy powiedziała, że ona jednak lubi facetów, którzy jednak ubliżają jej i są twardzi wobec niej. Cóż za logika! Mówiła, że nie lubi chamów (chamem określam kogoś, kto neguje, ale nie jest prostakiem, czyli ostra jazda po bandzie i wie co robi), ma milusiego faceta, a zaraz wyjeżdża z tekstem, że lubi jak po niej jeżdżą. Nie mam pytań! Dlatego już od dawna przestałem próbować rozumieć kobiety… Po kiego bata jest to komuś potrzebne.  I wiele innych podobnych sytuacji spotkało mnie, a jaki jest tego efekt?

Efekt jest wielki, teraz jak powiem jakieś miłe słowo do kobiety, po której jeździłem cały tydzień (co sprawiało mi to wielką radość, tak wiem moje podejście jest lekko hedonistyczne no cóż), to taki jeden komplemencik powoduje, że ona nie ma może w to uwierzyć, że ja coś takiego powiedziałem i czuję się ona wtedy naprawdę doceniona. Jakież wtedy zdziwienie maluje się na twarzy kobiety. Nie wolno słodzić kobiecie na siłę. Lepiej raz na pół roku powiedzieć coś naprawdę oryginalnego wynikającego z aktualnych okoliczności, niż te mniej lub bardziej wyszukane komplementy czy miłe słówka rzucane codziennie na dzień dobry.

Zresztą mój związek ma efekt uboczny. Jakimś cudem mało kobiet się wokół mnie kręci, to nawet lepiej. Jak byłem wolny to co dzień spotykałem nową, non stop coś się nawijało. Teraz nic. Może to dlatego, że jestem już zmęczony spotykaniem tych samych wręcz schematów? Niby kobiety różnią się od siebie, ale wiele jest bardzo podobnych do siebie. Nie chce mi się z nimi rozmawiać, bo cholera, większość, które spotykam, to mają coś nie tak „z tic taciem” czyt. z głową. No nie potrafię z nimi porozmawiać, bo po 20 min. rozmowy np. już wiem co ona ma pod tymi blond włoskami.

I doświadczyłem, też w końcu pewnej rzeczy. Narzucaniu się w podrywie. Teraz już wiem, co czuły dziewczyny jak podrywałem je kiedyś, jak się narzucałem, bo to samo spotkało mnie. Eh straszne uczucie jak dla mnie. Nawet to nie jest zabawne, wręcz można powiedzieć, że żenująco to wygląda i teraz sobie pomyślałem jak żenująco ja musiałem kiedyś wyglądać xD. Ale co do zabawy… to nawet się udało. Postanowiłem się trochę pobawić, nie w sensie nią, bardziej mi chodziło na ile w rozmowie, będę potrafił skłamać i jak bardzo ona to zauważy, taka mała maskarada. Doszedłem to takiego momentu, że wystarczyło by jedno słowo, abyśmy poszli do mnie i wiadomo jak by się to skończyło. Ileż to kitu można wcisnąć, niektórym kobietom i co najważniejsze naprawdę możesz mówić do niej o silnikach wysokoprężnych z common railem, że silniki ze zmienną fazą rozrządu mogą być równie ekonomiczne i przy tym bardzo dynamiczne. Liczy się jak to mówisz, jeżeli będziesz mówił to z przekonaniem i w ogóle ze wszystkimi dodatkami, to się skończy na tym, że ona faktycznie zacznie czytać na temat pompowtryskiwaczy i jeszcze wyleci z tekstem, że silnik wankla jest dużo mocniejszy od wszystkich innych (gdyby taka sytuacja miałaby miejsce to bym się chyba tarzał ze śmiechu xD). Aż takiej siły perswazji jeszcze nie mam. Trochę moja kreatywność to ogranicza, ale jest coraz lepiej.

Ogólnie to jestem bardzo zadowolony z mojej kobiety. Patrząc na przykład, na niektóre pary, gdzie laski non stop strzelają fochy, aż rzygać się chcę, to moja tak się nie zachowuje. Taki szczegół, a cieszy. A tak o kreatywności miałem jeszcze napisać. Wiadomo, na początku jak się podrywa to kreatywność bywa na wysokim poziomie. Jak już jest się dłużej z tą samą kobietą kreatywność trochę spada. Czy aby na pewno?

U mnie to wygląda tak, że nadal się jej uczę i rozwijam. Ta strona była, jest i będzie pewnie jeszcze przez jakiś czas moim nauczycielem, gdyż jestem bardzo pilnym uczniem. Dobrze jest jeżeli ma się milion sposobów na życie i jeszcze więcej pomysłów na to, by urozmaicić randkę czy tam spotkanie. Ja się uczyłem tak, że wpierw czytałem jaki ktoś ma problem, odpowiadałem sam sobie jak go rozwiązać, a potem porównywałem z pomysłami starych wyjadaczy. Bardzo taka czynność mnie rozwinęła pod tym względem. Na początku, no może nie leciałem z byle pierdołą na forum, ale ważne jest żeby sobie dać szansę na odpowiedź, trochę się wysilić nie zaszkodzi. Im więcej takich porównań, tym szybciej dojdzie się do dobrych efektów w shittestach, P&P, seksie czy w jeszcze innych rzeczach. Wkurza mnie to, gdy np. ktoś ma lepszy ode mnie pomysł i to jest motorem dla mnie. Dlatego robię wszystko, aby moje rozwiązanie dorównywało, a nawet było lepsze od innych.

Bardzo lubię używać skrajnych emocji. P&P, metoda nagradzania i karania, taki balans jest bezcenny, aby urozmaicać każde spotkanie. Co do nagrody, staram się, aby każde spotkanie było super przygodą dla niej, już nie myślę, w jakim miejscu się znajduję, co mówię, liczy się to, abym to ja był tą ważną osobą. Wtedy nie trzeba myśleć o wyszukanych sposobach na spędzenie czasu, męczy to trochę, przynajmniej mnie. Jako umysł ścisły lubię praktyczność i maximum treści, minimum formy. Nie dzwonię, nie piszę smsów, nie gadam na gg, jeżeli nawet to sporadycznie, a w 99% przypadków to żeby się umówić. Jaki jest efekt? Każdy sms o innej treści niż spotkanie, jest czymś w rodzaju nagrody, wyróżnienia. Kobieta cieszy się tym jak dziecko lizakiem. Od dłuższego czasu spotykamy się tylko i wyłącznie u mnie. Czasem jakieś spacery. Czy jej się to nudzi? Nie! Bo ja jestem. Wiem, że moją osobą wypełniam całą przestrzeń w pokoju. Powoduję, że nie myśli o niczym innym. Ktoś powie, że strasznie zarozumiały jestem i wszyscy mają mi padać do kolan. Nie, nie, nie. Chodzi tu o kolejną rzecz, o której powtarzam za każdym razem i bez której nie da się daleko zabrnąć, przynajmniej w związku.

Chodzi o balans, złoty środek. Lubisz negować i dobrze ci to wychodzi? Rób to. Ale trzeba pamiętać, że czasem trzeba odskoczyć od tego. Tak samo ktoś pyta ile można stosować chłodnik. Tyle ile uważasz za stosowne. Tylko znów trzeba mieć na uwadze, aby nie przegiąć pały. Ile razy można spotykać się z dziewczyną? Tyle razy ile chcesz. Są też inne zajęcia. Studia, gokarty, tańce, judo i wiele innych.

Trzeba się zajmować własnymi zainteresowaniami niż tylko latać za laskami. Jak dla mnie kobieta ma być dopełnieniem życia mężczyzny, a nie całkowicie go przesłaniać. Trzeba mieć na wszystko czas. Dawkować emocję, zapewniać huśtawkę emocji. Wtedy nie trzeba się martwić „co mam zrobić, aby inni podrywacze nie dopieprzali się to mojej laski”. Najlepiej to załóż jej worek na głowę, skuj kajdankami i zamknij w piwnicy, wtedy to pewno nikt jej nie będzie podrywał. Jeżeli ktoś się o to martwi, w takim razie jest dupa, a nie podrywacz. I znów zamiast pomyśleć samemu nad tym przez chwilę, to po co. Mam podrywaj.org od tego. Rzucę temat i będę miał gotowca za 5 min. A jak jesteś gdzieś z nią i rzuca ci shit testy to co? Wyciągasz iphona i piszesz na forum „pilne pomóżcie szybko”?

Nawet moja własna mama zaczęła mi mówić, aż wielce się zdziwiłem, że kobiety są wredne, nie przewidywalne i jak będą miały okazje to cię oskubają. I cholera ma rację. Poznałem tyle dziewczyn, że one by nawet w ciąże zaszły tylko po to, by cię usidlić bo masz dużo kasy. Brzydzę się takimi. A po za tym dużo kasy nie mam;p. Student jest z założenia biedny.

A no tak i jeszcze mały akapit na temat seksu. Heh, co ja mam pisać skoro użytkownik Andrew i paru innych napisali wręcz instrukcję obsługi kobiety podaną na talerzu. No tak jak zwykle jakieś podsumowanko by się przydało. Jak widać piszę ten blog w stronę jak zachowywać się w związku, aniżeli podrywać. Ale podrywanie i jak bycie w związku mają wiele wspólnego. Można wręcz określić żartobliwie, że to nieustanna walka ;p. W sumie piszę na tematy, które jest zostały wielokrotnie poruszane, jak kreatywność, P&P, jak zadowolić kobietę, jak nie popaść w monotonnie. Jedno jest pewne i to z tego co, widzę trzeba powtarzać na okrągło. Trzeba być pewnym siebie! Inwestować w siebie, a nie w jakieś błyskotki i wyglądać jak choinka. Ktoś ładnie to opisał w swoim blogu porównując życie do gry.

Jesteś postacią w grze, zbierasz kasę, materiały na budowę kolejnych wojsk, ale też skillujesz samego siebie. Jak przegrasz w bitwie stracisz wojsko, stracisz majątek, ale jednego ci nie odbiorą… doświadczenia, które nabyłeś. Inwestując w siebie, to jak inwestowanie w zajebistą lokatę. Bez ryzyka. Dlatego warto pracować nad sobą, zrzucić z siebie całą iluzję jaką wpaja nam społeczeństwo i byś sobą.

Tym optymistycznym akcentem kończę walkę z klawiaturą.
Powodzenia!
(a się rozpisałem xD)

P.S.
Ajć, zapomniałem jednej ważnej rzeczy dodać.

Nawiązując jeszcze do powagi słów: "kocham Cię". Tak, niby te słowa można powiedzieć kiedy będzie się klęczeć przed kobietą
i zakładać jej obrączkę na palec. Dla mnie po prostu jest to na tyle ważne, że w ogóle nie używam tych słów, podobnie jak "przepraszam", jeśli kogoś przepraszam oznacza to, że naprawdę zrobiłem coś złego. I znów się zapytam, jaki jest efekt? Wielki xD

Pozdrowienia;)

Odpowiedzi

Portret użytkownika rafciuuu

Bardzo dobry ten esej ale

Bardzo dobry ten esej ale nie zgodzę się co do jednego -nie jest o pierdołach.
Pozdro

Mały edit zrobiłem na końcu

Mały edit zrobiłem na końcu Wink

Bardzo dobry wpis. Zawarte

Bardzo dobry wpis. Zawarte jest w nim większość czego uczy ta strona. Po raz kolejny zostałem podbudowany i przypomniałem sobie o niektórych rzeczach, o których zapomniałem bo ich nie doświadczałem, a teraz mnie już nie zaskoczą.
Lubię czytać takie długie i wartościowe wpisy.

Portret użytkownika Dil

Piękny wpis motywuje i

Piękny wpis motywuje i uczy.

Fajnie napisane ; )Że tak

Fajnie napisane ; )

Że tak nawiążę do tej postaci z gry... Kiedyś właśnie wyciągałem kumpla na dwór i nie chciał iść, w ogóle nie zbyt często wychodził.. Powodem tego były gierki na kompie.. pFff... No każdy lubi pograć ale ile można? xD i właśnie mu powiedziałem, to co Ty świetnie opisałeś. Lepiej trenować swoje własne skillsy, i samemu zdobywać expa niż jakąś wymyśloną postacią...

Z fartem !

Chodzi o to, że taka

Chodzi o to, że taka sytuacja, zmienia życie. Drastycznie.

Dziecko to nie jakaś lalka, którą rzucisz w kont jak ci się znudzi!

Naprawdę jak na mój wiek, wiele w życiu przeszedłem. I cieszę się z tego, jak sobie przypomnę jak nieraz ciężko było i dawałem sobie z tym radę. Kolejna sprawa wiem co znaczą pieniądze, studiuje za własne, ciężko wyharowane pieniądze, nie żyję na garnuszku rodziców jak, niektóre darmozjady. Zapyatsz co ma kasa do tego? Dużo.
Można się łatwo domyśleć jak to się skończyło. Tylko chory człowiek chciałby usunąć ciążę!
Po za tym strasznie dużo jadu w twoim poście...
Tak z tego co widzę, inni dali radę się domyśleć, jak to się skończyło, tylko nie ty... Czyżbyś należał do tej grupy, która nie potrafi samodzielnie myśleć?