
Zdrastwujcie:)
Chciałem podzielić się pewną historią z mojego życia,działo to się dokładanie w sierpniu tego roku.
Kumpel miał urodziny więc oblewaliśmy w parku,ja osobiście preferuje whisky,no ale przesadziłem troszkę i pokłóciłem się z jedną koleżanką kumpla.
Kiedy przeszła faza ogarnąłem się i przemyślałem sprawę,spokój i opanowanie.
Był wieczór,szedłem sobie normalnie z ekipą koło jeziora,a tu przypadkiem przy maltance (takiej drobnej restauracji) pod parasolem siedzi mój znajomy.
Mimo że że było ciemno to udało mi się dostrzec tez gwiazdę mojego dzisiejszego blogu nazwijmy ją ,,Te" (wcześniej widziałem ją w autobusie...troszkę na siebie zerkaliśmy)
Pani ,,Te" i on tworzyli parę która ostro się między sobą kłóciła ale to taki szczegół, aha i miała córkę z poprzedniego związku.
Znajomy jak mnie poznał to od razu :
Z-Siemano co tam porabiasz?
NINJA-A tak sobie spaceruje ze znajomymi:) Już pomykają do domów powoli.
Z-To jak nie masz co robić to podbij do nas 
NINJA-Nie gupi pomysł :)Opdrowadzę i zaraz wracam.
On sam powiedział głośno do swojej kobiety:
Z-Pamiętasz go? Jechał z nami w autobusie:)
Pani Te spojrzała się ukradkiem ale nie odezwała się słowem,mniejsza o to,dodam tylko że siedziała z nimi jeszcze jedna para całkiem sympatyczna.
Odprowadziłem kumpli na osiedle:
NINJA-Dobra smutne ryje kto wraca ze mną na maltankę?
Kumple-Weź przestań,już nam się nie chce ble ble ble....
NINJA-Nie to nie sam pójdę,może coś ciekawego mi się przytrafi...To nara.
Wróciłem do nich to tej pary,pogadałem o pracy,pożartowałem sobie i takie tam.
Nagle Te i jej boy zaczynają się kłócić,poszli nawet za restauracje żebyśmy nie słyszeli.
Po 20 min wzajemnego warczenia na siebie znajomy poszedł sobie w cholerę,myślę sobie napity był ale żeby taką zwałę odwalić?
No nic poszliśmy za nim,takie tam gadki szmatki z panią Te.
Usiedliśmy na ławce koło bloku owego znajomego,i tak sobie gadamy.
Te,i znajoma para siedzą sobie na ławce,ja opieram tylko nogę.
Po pewnej żartobliwiej rozmowie znajoma mówi:
Z-Tey ty to ogólnie fajny facio jesteś 
Te-No właśnie:)
I zaczyna mnie głaskać po włoskach,spojrzałem jej w oczy i wiedziałem że coś z tego będzie.
Ale myślę ona jest zajęta to mam w dupie.
Poszliśmy potem odprowadzić znajomą kawałek dalej na osiedle.
Chłopak Te ciągle głuchał,dzwonił,i pisał......zaczynało to się robić śmieszne nawet dla niej.
Pożegnaliśmy ich i ruszyłem z Te z powrotem.
Gadamy gadamy itp itd,jesteśmy koło katedry i mówię:
NINJA-Pójdziemy katedrą będziesz miała szybciej na zawady.
Ona spogląda na mnie taką zdziwioną miną:
Te-A na chuj Ci katedra.....
Chwyta mnie za rękę i prowadzi nad wartę bo była blisko.
Usiedliśmy na murku na przeciw siebie,i patrzymy sobie w głęboko w oczy.
Te-Ale Ty przystojny jesteś 
NINJA-Wiem 
Te-Heh nawet nie muszę Ci tego mówić:)
W tym momencie dostała buziaka.
Te-I do tego odważny heh 
No i zaczęło się.......................
Z uwagi na to że pewna liczba osobników nie pobrała jeszcze dowodów osobistych ,zamiast opisywać sytuację puszczę materiał eeee..... o langustach 
http://www.youtube.com/watch?v=C...
Po skończonej robocie gęgała coś że ma wyrzuty sumienia i że źle jej.
Sam miałem trochę,ale zgodnie z zasadą 13 To nie był kumpel ani przyjaciel,tylko znajomy,więc odpada.
Odprowadziłem ją pod chatę ale nie za blisko żeby nas nikt nie nakrył.Szliśmy boso przez błoto bo wpadła na taki romantyczny ekhm.... pomysł 
Wymieniliśmy się numerami głęboki buziak i narazie.
Po powrocie do domu o bodajże 6 rano,pierwszy telefon od niej (20 min)
I tam zaczęliśmy się potajemnie spotykać.
Spotkania,pifkowanie,często dzwoniła rekord to był 24 min.
No i był taki dzień że pojechałem nad morze na weekend,oczywiście dzwoniła,fajny facet jesteś i lubię z tobą rozmawiać.
Ostatni dzień morza a tu od niej sms że jej się o nas dowiedział,troszkę mnie to zdołowało.
Wróciłem do Poznania.
Miałem nadzieje że się nią spotkam tak jak zwykle.
A tu lipa.
Napisała że jej stary się nachlał i nie zostawi córki samej.
I na tym się skończyło,kontakt z nią,kiedy ja dzwoniłem to nie odbierała.
Znajoma która była z nami za pierwszym razem powiedziała że ona musi poukładać sobie z nim życie i jak to zrobi to się odezwie.
A ja na to że poukładać to sobie może klocki lego i ja już jej dziękuję.
Numer wykasowałem i na tyle w temacie.
Niby nie ciekawa ta historia ale czegoś mnie nauczyła.....Ba dużo mnie nauczyła.
Ps.Wiem że kiedyś się odezwie ale prawdopodobnie będę zajęty kimś innym 
Pozdrow.
Odpowiedzi
Może w tym przypadku to nie
sob., 2010-11-20 19:04 — ItalianoMoże w tym przypadku to nie był taki dobry kumpel czy przyjaciel. Ale ta sytuacja odzwierciedla sytuacje, gdy staramy się o dziewczynę dobrego kumpla. Po wszystkich zagrywkach, staraniach i w ostateczności seksu.Po jakimś czasie i tak wszystko walnie kopa z pół obrotu w głowę przez co tracimy zawsze SEX, KOCHANKĘ(?)-tak to nazwę-i co gorsza KUMPLA. Nigdy to na dobre nie wychodzi i trzeba tego unikać. Dochodzi nam jedynie bagaż błędów, który zamienia się w późniejszym czasie w doświadczenie.
, szczerze mówiąc zainteresowały mnie losy tego znajomego i jego "dziewczyny"
Ciekawy wpis
Pewnie się rozstali. No bo
sob., 2010-11-20 19:48 — Demon2103Pewnie się rozstali. No bo jak się facet poczuł jak go "kumpel" w h@ja zrobił??
Ale swoją drogą to nie opłaca się dobierać do laski kumpla bo jak już słusznie zauważył Italiano kiedy się wyda to tracimy i ją i kumpla.
(no chyba że żaden z niego kumpel tylko taki znajomy)
dobrze jest. tylko
sob., 2010-11-20 20:11 — skautdobrze jest. tylko zastanawiaj sie dwa razy, czy dobrze robisz podrywajac kobiete z dzieckiem.
Tylko znajomy. Jeśli jest
ndz., 2010-11-21 00:05 — Ninji-tsuTylko znajomy.
Jeśli jest ładna to czemu nie.
Haha xD dokładnie, jeśli jest
ndz., 2010-11-21 11:19 — mariuszekcz2233Haha xD dokładnie, jeśli jest ładna to czemu nie
Trzeba mieć jaja by robić to na co mamy ochote, a Tyy miałeś no i było fajnie ;b
"Gadamy gadamy itp
pon., 2010-11-22 00:48 — Daniel18"Gadamy gadamy itp itd,jesteśmy koło katedry i mówię:
NINJA-Pójdziemy katedrą będziesz miała szybciej na zawady.
Ona spogląda na mnie taką zdziwioną miną:
Te-A na chuj Ci katedra.....
Chwyta mnie za rękę i prowadzi nad wartę bo była blisko.
Usiedliśmy na murku na przeciw siebie,i patrzymy sobie w głęboko w oczy.
Wróciłem do Poznania."
Stary fajna historia i najlepsze że też mieszkam w Poznaniu:D
Jak zobaczyłem że piszesz o katedrze i że blisko jest warta to mówię:zajebisty chłop i z Poznania:).
Ja tam często chodzę na spacery, ale teraz właśnie błoto i w ogóle często pada to z moją HB nie poszaleje tam;p.
Historia fajna.Pozdro.KKS Lech:D.