Witam, mam 18 lat i wczoraj po raz pierwszy podszedłem do praktycznie nieznanej mi osoby z zapytaniem o spotkanie.
Dlaczego praktycznie? A no dlatego, że jest to moja sąsiadka z dołu
Tutaj proszę wywodów żadnych nie pisać 
Przeprowadziła się jakiś rok temu, przez dłuższy czas nawet jej wiele nie widywałem, nie mówiłem cześć, ale zdarzało się, że często jeździliśmy tym samym autobusem do szkoły, bądź nim wracaliśmy i dawało wyczuć się kontakt wzrokowy.
Tylko, że wtedy jeszcze nie bawiło mnie to, ani nie interesowało, aż pewne dnia na wakacjach olśniło mnie i chciałem spróbować.
Jak pisałem wcześniej rzadko ją widywałem, a do tego były wakacje, więc autobus odpadał. Ciężko mi było ją jakoś dorwać , bo jak już ją widziałem to całe życie z koleżanką.
Ale nastąpił zwrot. Nasze mamy się trochę znają i jej mama wie, że jestem w technikum inf. i coś tam się na kompach znam. Więc pewnego razu puk puk do moich drzwi, żebym coś tam zobaczył itd. Wtedy nie udało mi się z nią porozmawiać, ale miałem już jakiś punkt zaczepienia do rozmowy 
Następnego dnia kolejny przypływ szczęścia zauważyłem jaka wraca do domu. Więc podbiegłem, chyba trochę ja przestraszyłem, ale rozmowa się jakoś kręciła przez te 2 minuty do klatki schodowej. Miałem zamiar już wtedy nacisnąć i zapytać się o jakieś spotkanie, ale wiedziałem, że troszkę jest zestresowana.
Po tym zajściu minął chyba jakiś tydzień, oczywiście jak się widzieliśmy to uśmiech na twarzy, -cześć, -hej.
No i właśnie wczoraj nadszedł dzień, w którym znów miałem szansę z nią porozmawiać, a nie tylko powiedzieć cześć.
Zaczęło się całkiem miło, zapytałem jak tam pierwszy dzień w szkole, on zapytała się gdzie ja to chodzę i rozmowa się kręciła. Tyle, że zaczęła się kończyć droga do domu, więc chciałem dopiąć to do końca, a nie później żałować, że znów nie spróbowałem, i spotkanie ją samej będzie graniczyło z cudem.
Uśmiech na twarzy i walę prosto z mostu, czy nie spotkalibyśmy się razem w któryś dzień, żeby porozmawiać, lepiej się poznać. Co jej mina znaczyła? Nie wiem. Zakłopotanie, zdziwienie, a może co to za idiota mi coś proponuje? Poważnie dziwny to był wyraz twarzy, ale nagle oczywiście odpowiedziała: "zależy kiedy"
Tutaj się musiałem zastanowić. Proponować jakieś dni? Nie przecież zbywała, by mnie, że tutaj nie ma czasu, tutaj tam, tutaj to. Zapytała tak jakby prowadziła niezwykłe aktywne życie towarzyskie. A jedyne co robi to spaceruje z koleżanką po mieście, albo siedzi w domu, więc po tym właśnie stwierdziłem, że wybieranie dni nic nie da, gdyż będzie mnie zbywać.
Na całej jej "zależy kiedy" odpowiedziałem, że moglibyśmy się jakoś skontaktować. Wiedziałem, że się nie odezwie, i nic nie zaproponuje, więc ja naciskałem dalej z pytaniem, że może numer telefonu, a ona na to: "może kiedyś ci dam"
Po tym wszystkim już mnie troszkę zatkało, w głowie pustka i dalej to była równia pochyła do kompromitacji, ale jeszcze na chwilę wróciłem do siebie, bo wiedziałem, że już po ptakach i z uśmiechem na twarzy zasugerowałem, że dała mi kosza, a w odpowiedzi dostałem, że kosza może nie, ale zawsze mogło być gorzej...
Jak ktoś to wszystko przeczytałem to jestem wdzięczny. Nie wiem po co to piszę, ale chyba dlatego, że chce usłyszeć wasze zdanie na ten temat 
Teraz najciekawsze. Ona ma 15 lat chodzi do 3 klasy gimnazjum. Wydaje się nieśmiała i pozornie czasem wygląda na przestraszoną :>
Wiem, że to co napisze to z dupy, ale dam sobie rękę uciąć, że w życiu jej nigdy nikt nie proponował spotkania i w takiej sytuacji była po raz pierwszy.
Chętnie bym zobaczył w sumie odpowiedzi na takie dwa pytania.
Skoro rozmowa fajnie się kręciła, to może nie powinienem był przechodzić do tej propozycji spotkania? Ale jak pisałem następna taka sytuacja mogła by nastąpić nie wiadomo kiedy...
Ale przecież już przy pierwszej rozmowie powinno się umówić na spotkanie, czy też mieć numer celu, prawda?
I mam jeszcze wątpliwości właśnie co do tej prośby o numer, gdy odpowiedziała "zależy kiedy". Może jednak wtedy mogłem powiedzieć wtedy i wtedy?
Ma 15 lat, może jej mama zabrania rozdawać numeru telefonu 
Nie wiem dlaczego się nad tym wszystkim tak rozwodzę, pewnie dlatego, że to mój pierwszy kosz, ale chętnie bym coś od was usłyszał.
P.S. Po jakimś czasie mogę do niej zgadać, z tekstem: "Cześć, X dalej nie dostępna;)?"
Czy odpuścić sobie całkiem i dać spokój z uganianiem się za 15 latką...
Skąd wiedziałem ze zaraz napiszesz?




,,Czy odpuścić sobie całkiem i dać spokój z uganianiem się za 15 latka..."
I po co to wszystko wypisywałeś?Wystarczyło tylko to jedno krótkie zdanie w całym temacie...
Ja tym bardziej nie wiem CZEMU TO NAPISAŁEŚ?!Czy mnie to ciekawi ze ona ma 15 lat?NIE ZA BARDZO,szczególnie ze to podchodzi POD KURATORA!a ONA MA PUZZLE W GŁOWIE!Więc się nie dziw...CO do spotkania TO POCZYTAJ LEWA ZANIM NAPISZESZ!OCZYWIŚCIE ZE TRZEBA BYŁO ZAPROPONOWAĆ SAMEMU SPOTKANIE MIEJSCE CZAS ETC I PODRYWAĆ A NIE CYKAĆ SIĘ JAK BABA!Co teraz?Dupa w troki czytasz CAŁĄ LEWA i idziesz z nią jutro do szkoły zagadując...bierzesz numer(PORZĄDNIE,BEZ KRĘCENIA TYŁKIEM NA LEWO I PRAWO),i UMAWIASZ SIĘ(PORZĄDNIE,BEZ KRĘCENIA TYŁKIEM NA LEWO I PRAWO)a potem się zakręci...
CO do jej zbywania i gadaniu o ,,bogatym życiu towarzyskim" to jest oczywiste że to ONA TU JEST ALFA A TY TARGETEM NA RAZIE!Ona ci wciska kit żebyś uwierzył i się dostosował do ,,jej wymogów",i żeby urosnąć w twoich(niewieścich)oczach!To samo masz polecane po lewej!Poczytaj zaznajom się!
Pozdro&Poćwicz!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
wydaje mi się, że wyszedłbym teraz na bardzo needy i nachalnego jakbym znów do niej zagadał z propozycją umówienia się.
"bierzesz numer" - jeszcze jakbym ją spotkał następnego dni i powiedział twardo jak to piszesz bez kręcenia, że dziś wieczorem wychodzimy to ok. Ale z numerem to raczej już przesada
Teraz dochodzę jednak do wniosku, żeby to poje***, tzn ją w pewnym sensie.
Widzę jakie błędy popełniłem, wyciągnę wnioski i w przyszłości może to zaprocentuje.
W takim razie już nie masz ręki. Dodam, że 15stki (z własnego doświadczenia) lepiej zostawić jeszcze na ich placu zabaw.
"Dodam, że 15stki (z własnego doświadczenia) lepiej zostawić jeszcze na ich placu zabaw."
Pachenko święta racja sam miałem kilka przygód z małolatkami.
Daj sobie spokój to są jeszcze dzieci niedojrzałe emocjonalnie ja nie mówie że wszystkie ale większość.skoncentruj się na starszych i tą zostaw w spokoju
bo ona sama nie wie czego chce pozdro