Siemka mam takie pytanie. Od dłuższego już czasu widuję się z dziewczyną w szkole na początku to Ona mnie wybrała, wodziła wzrokiem, uśmiechała się. Z czasem podchodziła i prosiła o pomoc w czymś co wiedziałem, że już zrobiła, a sama prośba była tylko pretekstem. Niestety w tamtym czasie mimo, że lubiłem ją bardziej niż inne kobiety, które mi się podobają (jedynie fizyczność) to z przyczyn osobistych i problemów z tym związanych nie podjąłem żadnych kroków (teraz żałuję i ta historia nauczyła mnie jedynie tego, że nie można nic odkładać na później, bo może już nie być tego później).
Oczywiście przy okazji spotkań wymienialiśmy się zalotnymi spojrzeniami (moje raczej nieudolne) uśmiechem i przyjacielskim "hej". W wyniku niesamowitego zbiegu okoliczności, w który zamieszany był wyskokowy trunek (na litość Boską...) dowiedziała się niebezpośrednio ode mnie, że mi się podoba. Od tego czasu, nic się w naszych relacjach raczej znajomych niż koleżeńskich nie zmieniło, zauważyłem tylko bardziej połyskujące oczy... Czyli coś tam się ruszyło. Z czasem wszystko zaczęło iść co raz gorzej, a po dłuższej przerwie niewidywania się po pierwszym spotkaniu nawet się nie przywitała mając wzrok jakbym wyrządził jej jakąś krzywdę. Oczywiście nie muszę chyba pisać, że mnie to dotknęło (bo to chyba pierwsze tak dojrzałe uczucie do kobiety w moim wykonaniu, osoby raczej pozbawionej fundamentalnych umiejętności życia w społeczeństwie, do tego czasu odbierałem JE jak obiekty seksualne, wszystko zmieniło się z NIĄ i ubolewam nad tym, ale nie mogę tego zmienić - sam nie wiem dlaczego).
Po kilku takich nieprzyjemnych sytuacji kiedy potrafiła patrzeć się w oczy kiedy przechodziłem a po chwili odwrócić wzrok w podłogę z jakimś żalem na jej twarzy (a przecież nic nie zrobiłem?!). Postanowiłem z nią porozmawiać. Sama konwersacja przeszła wbrew moim oczekiwaniom normalnie, wyraziła opinię iż nie ma żalu , ciągle chichotała zakrywając usta mówiąc, że ją zaskoczyłem, i że nie wiedziała nic o moich wiadomościach bo ich nie dostała (to akurat kłamstwo...). Po tym epizodzie rozanielony miałem spokój na kilkanaście dni, tzn. sama witała się pierwsza, a w kilka dni po naszym spotkaniu miałem wrażenie jakby bardziej się stroiła (może to przypadek). Oczywiście przez to jak mi zależy zachowuję się jak totalny idiota, będąc onieśmielonym za każdym razem kiedy ją widzę. Sielanka trwała jak już wspomniałem 2 tygodnie. Potem znowu zaczęło się już normalne witanie, ale mina jakbym ukradł jej ukochanego pluszaka i zrywanie chwilowego kontaktu wzrokowego, widocznie ziemia jest atrakcyjniejsza ode mnie... Oczywiście odbija się to również na mnie, bo znowu za miast zająć się sprawami bieżącymi zastanawiam się o co może chodzić. Spotkałem się więc jeszcze raz i po raz kolejny ta sama reakcja, lekkie chichotanie rozmowa o dupie Marynie (o niczym znaczy się...) ale jakaś taka bardziej drętwa niż ostatnio, mam też wrażenie, że chciała mnie w jakoś sposób zbyć wymyślając nagle, że musi gdzieś iść. Myślę, że popełniłem błąd pytając się czy mnie nie lubi, bo jeśli tak to po prostu nie będę jej 'nachodzil' (jako kolega), odparła, że nie wie, bo przecież nawet mnie nie zna (jak mnie nie zna?, co prawda nie przebywamy ze sobą codziennie, ale przecież rozmawiamy). W tym momencie mina się zmieniła, miałem wrażenie ze jest zła, ona już prowadziła drogę niestety spotykając swoje znajome, poszła w ich kierunku i jakby tylko z czystej kultury obróciła się uśmiechnęła (raczej miło choć teraz to ja już nie wiem) i powiedziała cześć. Sorry pewnie dla was to tekst frajera.
Sam nigdy oprócz jakiegoś epizodu (kiedy bylem młodszy i czytałem oznaki kobiecego zainteresowania) nie bawiłem się w tego typu gry i nie zamierzam. Jednak pierwszy raz czuje coś takiego. Zostałem tak w to wkręcony ze już sam nie wiem, a najgorsze jest ze mi zależy. A z doświadczenia (nie tylko z babami) wiem, ze jak się ktoś za bardzo stara albo mocno komuś na czymś zależy to zawsze się coś sp#^^doli. Pewnie, że byłoby mi smutno jakby okazało się, że ma mnie w dopie, ale między innym dlatego chciałem ją wybadać, bo nie mam zamiaru się tym zadręczać. Jak widać nie wyszło...
"mając wzrok jakbym wyrządził jej jakąś krzywdę. "
To był test.
"Oczywiście nie muszę chyba pisać, że mnie to dotknęło "
Inne też mają.
"(bo to chyba pierwsze tak dojrzałe uczucie do kobiety w moim wykonaniu, osoby raczej pozbawionej fundamentalnych umiejętności życia w społeczeństwie, do tego czasu odbierałem JE jak obiekty seksualne, wszystko zmieniło się z NIĄ i ubolewam nad tym, ale nie mogę tego zmienić - sam nie wiem dlaczego)."
Wypisz sobie na kartce że masz na nią wyjebane (czy jakkolwiek to ujmiesz) i powtarzaj sobie to codziennie po parę minut, powinno pomóc.
"się w oczy kiedy przechodziłem a po chwili odwrócić wzrok w podłogę"
Odwracanie wzroku w dół to pozytywny dla ciebie sygnał.
" i że nie wiedziała nic o moich wiadomościach bo ich nie dostała"
Nigdy, przenigdy nie pisz z dziewczynami. Dzwoń!
" Myślę, że popełniłem błąd pytając się czy mnie nie lubi, bo jeśli tak to po prostu nie będę jej 'nachodzil' (jako kolega)"
Nie myśl tyle, działaj!
"że nie wie"
Prawdopodobnie ST odp: Albo czegoś chcesz, albo nie.
"ona już prowadziła drogę"
Wyszedłeś na pizdę.
" poszła w ich kierunku"
Zmienia towarzystwo na bardziej interesujące.
"Zostałem tak w to wkręcony ze już sam nie wiem, a najgorsze jest ze mi zależy."
Miej wyjebane, a będzie ci dane.
". Pewnie, że byłoby mi smutno jakby okazało się, że ma mnie w dopie, ale między innym dlatego chciałem ją wybadać, bo nie mam zamiaru się tym zadręczać. Jak widać nie wyszło..."
Rozpierdolił*ś mnie tym..
Weź sobie to do serca lepiej:
1. Ty prowadzisz w związku!
2. Dąż do seksu, a nie do związku!
3. To ty masz być nagrodą!
4. "Miej wyjebane, a będzie ci dane"
5. Zapraszam na lewą stronę, napisałem ci co jest źle (może nie wszystko wymieniłem)
Człowiek umiera tylko raz, a odradza się tyle razy ile tylko chce..
Tak... wszystko co powie laska jest shit testem.
Przedewszystkim, idealizujesz ją. Zrozum jedną rzecz. Jeśli czujesz coś do kobiety i masz w głowie projekcję że ona jest lepsza od innych ale ona NIE odzwierciedla twoich uczuć w żaden sposób TO NIE MIŁOŚĆ LECZ OBSESJA.
Miałem bardzo podobny przypadek do twojego w szkole średniej, dziewczyna była po prostu moim ideałem ideałów, bóstwem chodzącym po ziemi, kiedy obok mnie przechodziła moje serce biło 5 razy szybciej, w domu myślałem nad tym jak do niej podejść, rozpisywałem sobie całe podejście i wszystkie możliwe scenariusze, nie potrafiłem podejść tygodniami, miesiącami - ale spotykałem się z innymi, po prostu ona wydawała mi się tak zajebista, że jest najlepszą z najlepszych...
W końcu się udało, poznałem ją bliżej - okazała się być nudna, przewidywalna, zero spontaniczności, kiepsko sie z nią rozmawiało (zaznaczam że nie dlatego że źle prowadziłem, wiedziałem wówczas jak to robić mając kontakty z wieloma innymi) - po prostu nic w niej nie było - pozatym że świeciła dupą i cyckami.
Rozumiesz?
Co do tego że Ci powiedziała że nawet się nie znacie. Wiesz dlaczego? Bo nie sprawiłeś żeby ona się poczuła jakbyście nadawali na tych samych falach.
Ty w tym momencie szukasz magicznej pigułki którą my tobi e damy żebyś ją zdobył, ale musisz wiedzieć że to się nie wydarzy. Zrobili byśmy to gdybyśmy mogli ale sam wiesz że takiego czegoś nie ma, jedyną pigułką którą daje jakąś tam skuteczność jest praca nad sobą, (również autentycznie tak jak koleś u góry napisał "mieć wyjebane").
Zrozum że trafiłeś na forum które bardzo propaguje dewizę, żeby kobiete zdobyć trzeba być gotowym ją stracić. To buduje w tobie doświadczenie które później możesz wykorzystać by zminimalizować odrzucenie w przypadku następnej dziewczyny.
Kolejna rzecz, to najprawdopodobniej postawiłeś ją tak wysoko na piedestale że zapomniałeś o sobie, o tym jakim ty jesteś miłym i fajnym facetem. Nie myśl o tym co ona sobie pomyśli kiedy coś powiesz, po prostu rób to na co masz ochotę i mów to co chcesz. Oczywiście w granicach rozsądku, przecież nie powiesz jej że chcesz ją przelecieć mimo że o tym myślisz, trzeba być troszeczkę bardziej finezyjnym, zarazem oryginalnym. najlepiej szczerze powiedzieć że Ci się spodobała. (czasem wypracowanie tej umiejętności zajmuje miesiące, lata..)
W tym momencie jesteś w niezłej dupie ponieważ spieprzyłeś z tą dziewczyną, i ona nie widzi w Tobie już faceta z którym chciałaby być. Możesz rozegrać to na dwa sposoby:
1.szczera rozmowa
2.chłodnik - czyli brak kontaktu przez jakiś czas a następnie ukazanie się z lepszej strony.
Powodzenia
Stare dziadki potrafią, a Ty nie potrafisz?!
http://www.youtube.com/watch?v=B...
Czyli jak powinien wyglądać ten chłodnik, starać się jej unikać,a w razie spotkania tylko przywitać?
Ile to ma trwać? Dajcie jakieś rady jak wyjść z tej poronionej sytuacji
.
Było.
Chłodnik polega na w moim wydaniu na kompletnym zlewaniu jej, np: ona ty i jej koleżanki stoicie w grupie. Rozmawiasz z każdym oprócz jej, jak się zacznie dopominać strzelasz negiem i po sprawie. Robisz tak do czasu aż nie zacznie się dopytywać co zrobiła źle w taki bezpośredni lub inny sposób. Z doświadczenia wiem że to zależy od osobowości od 3 dni do 2 tygodni to zazwyczaj zajmuje. Twoja rozmowa powinna się ograniczać do "cześć". Możesz próbować otwartych pętli po tym jak się ona tobą zainteresuje, jeżeli w miarę ci to pójdzie to ona sama będzie dążyć do spotkania. Jak będziesz miał ją wyizolowaną powinieneś jej powiedzieć co ci się nie podoba, dlaczego. Jeżeli się z tobą zgodzi/wykona pozytywną reakcję lub coś w tym stylu to nagródź ją nlp+przytulanie lub jak nie łapiesz ocb. w nlp to normalnie chwyceniem za rękę i powiedzeniem np:" Zawsze gdy patrzałem w twoje oczy widziałem że jesteś inteligętną kobietą. < uśmiech i przytulasz lub całujesz>.
Pamiętaj że to ty masz mieć jaja, a nie ona!
Człowiek umiera tylko raz, a odradza się tyle razy ile tylko chce..
No i w tym wypadku mamy dwie opcje. Jeśli ona sama przyjdzie to ok, ale jeśli nie? Wiem, że to zabrzmi głupio, ale nie zdradzam tutaj wszystkich detali, po prostu ta dziewczyna jest wolna i bardzo nieśmiała, czy mam uderzyć ponownie sam? Po rozmowie "wyjaśniającej" jak napisałem była bardzo rozochocona gdy się widzieliśmy radosna, gadatliwa, a potem po kilku dniach znowu zapaść, mam kurna wrażenie, że Ona też czyta jakieś poradniki i tym sposobem nigdy nic nie wyjdzie
... Pamiętam jak się poznaliśmy często byliśmy w swoim otoczeniu ale nie wchodziliśmy w żadną interakcje, jak np. mówiłem coś do kogoś, a patrzyłem na nią (pomyślała, że mówię do niej) to od razu maksymalnie się speszyła oczy miała jak 5 zł patrząc na mnie z otwartą buzią, potem jak wspomniałem sama parę razy uderzyła, ale przez swoją durnotę i problemy to olałem, mam wrażenie, że teraz się mści w jakiś chory pokrętny kobiecy sposób... Bo jak raz może być cacy normalnie super, a następnym razem tzw. "foch" (...) i żal o niewiadomo co, żeby podczas rozmowy wszystko wróciło do normy (ciągle mówiła znalazła nawet sensowne wytłumaczenie na to dlaczego się dąsa, tylko nie wiedział pod uwagę, że robi to od kilku dni, a jej powód pojawił się np. dzisiaj..., a ja słuchałem...). O ile w innych przypadkach mimo tego, że nie jestem Casanovą potrafię ocenić kiedy dziewczyna jest zainteresowana, a kiedy zlewa mnie i pora odpuścić to tutaj mam mega zagwozdkę... Może dlatego, że staram się nadmiernie analizować jej zachowanie, a mój mózg nie mogąc pojąć o co w nim chodzi próbuje to jakoś przeskalować na moje ramy...
Jeszcze z edytuje i dodam pominiety fakt. Po naszje nieobecnosci wywalila mnie ze swoich znajomych na na portalu co odnotowalem z wielkim opoznienim, bo uzywam tego zk onicznosci, natomiast po naszej pierwszej rozmowie znowu dodala... Już sam nie wiem tutaj chyba trzeba Dr Hannibala żeby to rozgryzc
.
Było.
Heh, tylko czy dla zabawy czy na poważnie...
Było.