Witam !!!
Mam poważny problem, mianowicie :
Poznalem dziewczyne okolo 3 miesiecy temu calkiem przypadkiem, ktora bardzo mi sie spodobala.Zapoznalem sie z nia i zaczalem spotykac (dodam ze mieszkamy w akademiku i spotkania nie byly zadnymi randkami tylko normalnym skutkiem akademickiego zycia). Na poczatku powiedziala mi, ze ma chlopaka od 4 lat i ze jest jej z nim bardzo doobrze. Po pewnym czasie zauwazylem ze nie spotyka sie za czesta ze swoim chlopakiem i pomyslalem ze jest dla mnie szansa. Zaczalem ja zapraszac na filmy( podczas ktorych przytulalem sie do niej i nie prootestowala), kawki , zakupy itp.Mowila ze spedza ze mna bardzo mile chwile, lecz mowila rowniez, gdy tylko wszedlem na temat uczuc, zebym sie nie angazowal bo nawet jezeli cos poczuje do mnie to nie chce zmarnowac swojego zwiazku i mi o tym nie powie. Wydalo mi sie to dziwne i niewykonalne wiec nie przejalem sie tym co powiedziala. Od mniej wiecej 2 tygodni zaczelo mi na niej bardziej zalezec. Probowalem ja pocalowac ale sie odwrocila. Wtedy ona zaczela mowic ze nie chce niczego wiecej tylko zebysmy zostali na tym poziomie znajomosci na ktorym jestesmy. 4 dni temu miala bardzo zly humor po powrocie od lekarza i poprosila mnie zebym ja odwiedzil. Rozmawialem z nia i wyszlo na to ze zostalem u niej na noc. Wtulila sie we mnie i zasnela. Na drugi dzien napisala mi sms ze dziekuje bardzo, ze tylko dzieki mnie zasnela i ze jestem jej prawdziwym przyjacielem. Odpisalem jej ze ja sie nie czulem jak przyjaciel i jezeli ona naprawde mnie odbiera jako przyjaciela to chce zakonczyc ta znajomosc. Powiedziala ze skonczymy ta znajomosc ale musi ze mna porozmawiac. Zgodzilem sie i spotkalismy sie. Powiedziala mi ze jest mi cos winna. Zaczela od tego ze jestem dla niej bardzo wazny i ze nie traktowala mnie jak przyjaciela tylko powstrzymywala sie od pocalunków i pieszczot na swoje sposoby (nie mam pojecia jakie) i ze chce byc wierna swojemu chlopakowi, wtedy bardzo sie zdenerwowalem i powiedzialem jej ze jest glupia bo ja nie wiem jak mozna sie powstrzymywac od tego na co sie ma duza ochote i ze mnie oklamywala jednoczesnie bawiac sie moimi uczuciami. Ona na to ze nie jest jej z tym dobrze i ze sama sie nie rozumie do konca i ze kocha swojego chlopaka. Powiedzialem ze chce definitywnie skonczyc znajomosc. Chiala to jakos zalagodzic i spytala czy nie mozemy ograniczyc spotkan zeby wszystko sie jakos ulozylo. Powidzialem ze nie ma na to szans i tak wygladalo rozstanie. Zaciekawilo mnie jej kilka zdan jedno z nich to ze od przyjazni wszystko sie zaczyna a na koniec jeszcze powiedziala ze co ma byc to bedzie.
Dodam ze jestem swierzakiem i ze dopiero od niedawna czaczalem sie interesowac podrywem i uwodzeniem. Ogolnie nie mialem wiekszych klopotow z dziewczynami ale tej na ktorej mi zalezy nie moge jakos rozszyfrowac.
Teraz mam kilka pytan:
1.O co tu chodzi?
2. Czy ona jest nienormalna ? Czy ja cos zle robilem?
2. Czy dobrze zrobilem konczac ta znajomosc bo w sumie to powiedziala ze cos do mnie czula?.
3. Odezwac sie czy czekac ze moze ona sie odezwie?
4.Jest jakis sposob zeby to wszystko naprawic i przekonac ja zeby zaryzykowala?
5.Czy ona moze naprawde kochac swojego chlopaka jezeli wiecej czasu spedzala ze mna?
Dzieki z gory za przeczytanie chociaz wiem ze sporo tego jest, licze na wiele podpowiedzi. Pozdrawiam!!
Wpadłeś w ramę przyjaciela z której jest ciężko wyjść, ona jest normalna, dobrze zrobiłeś kończąc znajomość, a te jej teksty to czysta manipulacja żeby mieć wyjście awaryjne, lek na nudę i pieska na posyłki, dziękuje.
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Hehe. Miałem trochę podobną sytuacje, w twoim poście wyczułem te same emocje których doświadczyłem. Są tu dwie reguły; po pierwsze każda dziewczyna jest w stanie wymienić swojego chłopaka na innego, ponieważ w naturze mają to aby mieć najlepszego. Po drugie - co przeczy pierwszemu - kobiety nie są odważne; nawet jeżeli ten długi 4-letni związek nie daje jej już zupełnie ekscytacji, ani spontanicznych emocji to ogromną rolę odgrywa przyjaźń i przywiązanie. Może jesteś nawet od niego bardziej przystojny, zabawny i inteligentny, ale co z tego? Jak sam pewnie zauważyłeś taka dziewczyna jest pewniejsza siebie, swobodniejsza, jest wyluzowana, to Cię pociąga, ale... to na starcie daje jej tą oczywistą przewagę.
Moje odpowiedzi:
2. Myśle że nic "źle" nie zrobiłeś, choć każdy popełnia blędy o których nawet nie wie.
3. Jeżeli naprawdę Ci zależy to na pewno podtrzymuj kontakt, ale nie twórz sobie jakichkolwiek iluzji, i nie karm się nimi, bo tylko sobie zaszkodzisz. Spróbuj potraktować ją na luzie.
4. Jest sposób - bądź cierpliwy. Choć to nie gwarantuje Ci w tej rozgrywce żadnego sukcesu. Lepiej skieruj ster statku na inny cel.
5. Może go kochać - nawet jeśli to Ty dajesz jej całą frajdę związaną z flirtem.
Niby wszystkie poszukują odważnego, pewnego siebie badboya, ale dla większości emocjonalnych panien równie wielką rolę, a może większą odgrywa poczucie zaufania i stabilności jaką daje długi związek.
Będzie chciała się z Tobą spotykać, i pozwoli prawić sobie komplementy z kinem itd. bo każda to lubi. Myślę, że tu nie chodzi o żadne wyrafinowanie, po prostu w takim związku w jakim jest już nie ma flirtu, tylko rutyna. Dlatego jesteś i możesz być dla niej kimś ważnym, z tego względu pozwala sobie na to by cię zachęcać. Niestety na taką lojalną i przywiązaną do swojego chłopaka dziewczynę szanse masz właściwie tylko wtedy jeżeli jej koleś wreszcie coś spierdoli, i ich związek zacznie sie psuć. Bo trudno rozgrywać to sobie wg. reguły "to ja jestem dla niej nagrodą, a nie ona dla mnie", skoro ona swoją nagrodę już ma od dawna.
Ciężka sprawa kolego.