Cześć. W skrócie przedstawię całą historię: poznałem dziewczynę przez moją koleżankę, która była w moim odczuciu inna niż wszystkie ( dobre nie - dopiero potem zrozumiałem błąd). Sytuacja wyglądała następująco - parę spotkań, kontakt dość solidny i ok. Z racji tego, że jesteśmy z innych miast było trochę ciężko i pokazałem Jej, że mi zależy. W końcu Ona napisała, że raczej ciężko się jej będzie zaangażować, bo ma plany na ten rok ( wyjazd do pracy za granicę) i nie chce ciągnąć związku przez pół świata. Zapytałem, czy gdyby nie jechała to byśmy się spotykali i usłyszałem ' tak' No i zaproponowała " przyjacielstwo" - odmówiłem i nie odzywałem się w ogóle. Przypadkiem wylądowaliśmy na dużej " masówce" ale nie spotkaliśmy się - tylko krótkie esy, że każdy z Nas się dobrze bawi. No i później z Jej strony krótkie wiadomości, nawiązywanie do byle głupot z naszych wcześniejszych rozmów..ogólnie z mojej strony zero emocji. Ostatnio dostaję od Niej maila z wiadomością, że jednak z pracą nic nie wypaliło i ma nadzieje, że się niedługo zobaczymy...Co z Nią robić dalej?
Czekać. Jak ma nadzieje, to niech zadziała.
To nie był ST. Bardzo Jej na tym zależało ale cóż - takie życie. Nie mnie się smucić