Witam,
Mam koleżankę z pracy, która oczywiście od początku podobała mi się. Różnica polega na tym, że w pracy praktycznie w ogóle nie przebywamy ze sobą, bo pracujemy w innych działach. Zawsze było tak, że jeżeli jakaś kobieta podobała mi się bardziej, to tym mocniej starałem się ją olewać - po prostu się nie angażować. Bardzo mi się podobało jak zaczęła pierwsza się do mnie uśmiechać, zaczynać rozmowę. Robiłem wszystko, żeby pokazać, że na niej mi nie zależy. Na początku myślałem, że to tylko może być co najmniej dobra koleżanka z pracy, jednak gdy ja ją olewałem bardziej, to ona zaczęła bardziej angażować się - przynajmniej tak mi się wydawało np. zaczęła mnie zaczepiać dotykiem, proponować, żebym gdzieś z nią szedł, tylko problem z tym pójściem był taki, że szło jeszcze dwóch kolegów z pracy - choć w sumie wiem, że ona na pewno nie jest nimi zainteresowana.
I teraz pojawiło się kilka nowych osób w pracy i nawet, że ostatnio trochę porozmawialiśmy i czułem, że jej się to podobało, czułem to po jej mowie ciała, po tym, że sama zaczęła angażować się w rozmowę - to jednak widzę, że troszkę inaczej zaczęła mnie traktować. Może robi to specjalnie, nie wiem.Wprawdzie, zawsze to ona prowadziła pierwsza rozmowę, ja tak naprawdę bałem się do niej odezwać, chociaż zdarzało się, że ja pierwszy mówiłem.
Jak w tym wypadku postąpić - wiem, że nie będę leciał do niej teraz jak piesek, bo to wyczuje, że wcześniej byłem raczej taki z dystansu, a teraz staje się wobec niej "inny". Może dobrym pomysłem będzie pokazywanie się w pracy z inną dziewczyną, a ją zostawić i czekać na jej ruch?
Miałem do nie dawna podobne nastawienie. Najlepiej żeby to kobieta się starała i pierwsza zagadała itp. Nie tędy droga, zmień nastawienie, pokaż jej się z najlepszej strony i dopiero wtedy możesz pokazać trochę obojętności
zaproś ją gdzieś. poradnik zapraszania na stronie.
Co masz na myśli - "pokaż jej się z jak najlepszej strony" Mam tak od razu jak gdyby nigdy nic zacząć z nią rozmawiać, jak wcześniej rzadko to robiłem? Mówię - ja nic wcześniej nie robiłem
ale z tego co piszesz, attraction masz, na co czekasz, zaraz ci sie zamknie okno domyku na mc i dupa.
Skończyło się w taki sposób. Zdarzyło się tak przez przypadek, że staliśmy akurat na jednym przystanku. Nie podchodziłem do niej czekałem na odpowiedni moment. Podjechał tramwaj, stanąłem za nią, czekałem, czy wsiądzie, bo akurat przyjechał tramwaj. Nie wsiadła to od razu wykonałem ruch. Zaczeliśmy rozmawiać, zaproponowałem pójście na autobus. Powiedziała, że pójdziemy na inny przystanek - a, że to dłuższa droga, oczywiście się zgodziłem. Rozmawiałem z nią swobodnie, chociaż byłem lekko zestresowany. Dopiero po jakiejś chwili, zaczęła sama wynajdować tematy do rozmowy, ja mówiłem o nowym sposobie brania prysznica
, o horoskopach, o psie jakiego bym kupił i oczywiście zapytałem się, czy to dobry wybór, no i o pracy, a tutaj ona przejeła inicjatywe rozmowy, co mnie zdziwiło, bo nie myślałem, że to ją może najbardziej interesować, więc ciągnąłem temat. Po wyjściu na odpowiednim przystanku, powiedziałem, że ide po coś do picia, poszła ze mną, w sklepie okazało się, że ona nic nie kupuje, chociaż kilka chwil wcześniej mówiła o wodzie
Poszliśmy drogą do pracy, którą ja wybrałem, i w odpowiednim momencie, przynajmniej tak mi się wydaje - zapytałem, czy nie pójdzie ze mną na piwo, poprostu, bez żadnych gier. Odpowiedziała, że nie może dziś, bo nie ma czasu, a w sobote wyjeżdza. Oczywiście, powiedziałem, że nie pytam się o czas, tylko kiedy pójdzie, w piątek, czy w sobote. Znowu powiedziała, że nie może. Zapytałem się o następny weekend, odpowiedziała, czy musi mi dziś już mówić. Powiedziałem, że nie, a ona na to, że powie mi czy będzie miała czas.
Napiszcie, co było nie tak. Myślę, że może samo zaproszenie na piwo, tak prosto z mostu mogło być błędem.
Nikt nie ma pomysłu, co było błędem?