Witam. To mój pierwszy post, chociaż stronę śledzę pobieżnie od jakiegoś czasu. Przepraszam, że wyszedł mi taki długi wpis, ale starałem się dokładnie opisać mój problem
Prosiłbym Was Panowie o radę i wytknięcie błędów. Tak jak wielu tutaj piszących mój problem polega na tym, że „dziewczyna się nie odzywa”.
Pokrótce postaram się skondensować całą historię w przejrzysty sposób. Pod koniec września tego roku przechodząc przez miasto natknąłem się na moją koleżankę (lat 25, starsza ode mnie o 3 lata), z którą uczęszczałem na język angielski (byliśmy w jednej grupie) i, z którą się nie widziałem 4 miesiące. Przytulając ją na powitanie, stwierdziła, żebym nie przesadzał, bo jeżeli mam dziewczynę ktoś może donieść. Ja odpowiedziałem, że w takiej sytuacji też może ktoś, donieść jej chłopakowi. Na to mi odpowiedziała, że takowego nie posiada. Zaproponowała również spotkanie. Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoim kierunku. Po jakiejś godzinie dostałem smsa „Miło było Ciebie spotkać. Poza tym dobrze wyglądasz”.
Nasze pierwsze spotkanie odbyło się jakieś dwa tygodnie później (tutaj chciałbym zaznaczyć, że wyszło to tak późno, gdyż jej praca zabiera jej dużo czasu i często siedzi do późnych godzin w pracy; ten fakt okaże się ważny za jakiś czas). Wybraliśmy się na spacer, rozmawialiśmy, trochę byłem uszczypliwy (ale czynie to zawsze i w rozsądnych ilościach) poruszaliśmy trochę prywatne sprawy itd. Spotkanie ogólnie zaliczone na plus.
Drugie spotkanie wynikło całkiem przypadkowo, gdy wybraliśmy się na imprezę większą grupą, lecz po krótkim czasie zostaliśmy we dwójkę. Muszę przyznać, że moje odczucie było o wiele gorsze niż po pierwszym razie.
Po tygodniu wybraliśmy się grupowo na kolejną imprezę. Byłem trochę do niej zdystansowany, ale normalnie rozmawialiśmy. Miałem też okazję wzbudzić w niej zazdrość, co też wykorzystałem – obcy, kompletnie pijany mężczyzna przyjaźnie zaczepiał jedną z naszych wspólnych koleżanek, na co zareagowałem mówiąc, że jest to moja żona i proszę, aby odpuścił sobie wszelkie działania w jej kierunku. Według mnie ten manewr odniósł pewien rezultat, gdyż widziałem jej wzrok, który był lekko zdziwiony, zaskoczony. Zaznaczam, że jest to moje subiektywne odczucie. Gdy po paru godzinach rozchodziliśmy się do domów, poszedłem ją odprowadzić (niedaleko jej miejsca zamieszkania jeździ mój autobus nocny). Usiadła mi na kolanach a po chwili zaczęła mnie całować. Niestety nadjechał autobus i musieliśmy się rozstać. Następnego dnia dostałem smsa, czy jestem zły na to co się stało. Nie pamiętam, w jaki sposób odpisałem wprost czy w jakiś zawoalowany sposób, że oczywiście nie.
Przy tak dobrych symptomach postanowiłem, że muszę wykorzystać tą sytuację. Po jakimś czasie zaproponowałem spotkanie. Powiedziała, że jak najbardziej i, że mam wpaść do niej z filmami. Seans okazał się sukcesem, gdyż poza całowaniem przeszedłem zwinnym ruchem do drugiej bazy. Jednak parę kolejnych prób, aby przejść dalej spotkał się z oporem. Jednak cały czas po tym była bardzo dobra atmosfera. Nie wiem czy teraz wyolbrzymiam ten moment, ale wychodząc od niej powiedziałem, że musimy częściej się spotykać (nie wiem czy tutaj popełniłem błąd), ona na to, że tak, ale, że później to przemyślimy a teraz mam uciekać bo się spóźnię na autobus.
Do kolejnych spotkań dochodziło z moich inicjatyw, jednak wpasowanie się w jej termin (praca) wymagało wielu pytań. Często też na weekendy wyjeżdżała do rodziców. Jeżeli się nie widywaliśmy, to kontakt utrzymywałem przez smsy, czasem telefony, gg i rozmowy przed zajęciami z angielskiego (teraz jesteśmy w dwóch różnych grupach, które zaczynają w te same dni zajęcia).
Kolejne dwa spotkania miały podobny przebieg jednak bez dojść do drugiej bazy. Pod koniec listopada zabrałem ją na imprezę. Byłem zdziwiony troszkę, że się zgodziła się pójść ze mną, gdyż nie lubi w tygodniu bawić się do późnych godzin. Na imprezie było dobrze. Było to też w okresie, gdy stwierdziłem, że sytuacja jest na tyle dobra, że mogę jej zadać sakramentalne pytanie „czy zostaniesz moją dziewczyną?” Niestety, alkohol okazał się złym doradcą i w trakcie powrotu, gdy trzymaliśmy się za ręce i nie daleko jej domu, spytałem się, czy „zostanie moją dziewczyną” (uważam, że tutaj popełniłem kolejny błąd, gdyż mimo swoich słusznych i prawdziwych intencji nie poczekałem na to jak będziemy zupełnie trzeźwi). Oczywiście była zaskoczona tym pytaniem. Na domiar złego, troszkę zerwał mi się film, więc spośród jej zaskoczonego monologu dużo nie zapamiętałem. Padło między innymi takie zdanie z jej ust, że czuje się dziwnie, bo kiedyś podbijałem do innej naszej wspólnej koleżanki (z która de facto oboje nie mamy kontaktu od przeszło pół roku). Również wiem, że powiedziałem jej, że liczę na szczerą odpowiedź, którą może w spokoju przemyśleć i nie chcę na nią naciskać.
Po dwóch dniach spotkaliśmy się na przysłowiowe „5 minut”, gdyż spieszyła się na pociąg. Nie było wzmianki na temat owej nocnej rozmowy, jednak cały czas mówił, że żałuje, że musi wyjechać na weekend i jak ja sobie poradzę. Wszystko to było okraszone paroma pocałunkami. W obliczu tego zaproponowałem jej spotkanie, gdy wróci. Wstępnie umówiliśmy się na najbliższy wtorek wieczór, gdyż w poniedziałek i wtorek do popołudnia ma konferencję. We wtorek popołudniu napisałem czy się widzimy, odpisała, że nie, gdyż ma jakąś imprezę z uczestnikami konferencji. Wcześniej też się zdarzało, że przekładała lub odwoływała spotkania w ostatniej chwili, jednak w końcu do nich do chodziło. Jednak od tego momentu coś zaczęło się psuć; w przeciągu trzech tygodni, mimo moich kilku smsów, do żadnego nie doszło (zastanawiam się czy było to jakiś jej test i czy nie popełniłem tutaj kolejnego błędu, gdyż naciskałem na spotkanie, zaznaczam, że nie robiłem tego nachalnie tylko raz na jakiś czas). Również zaproponowałem jej wspólnego sylwestra, jednak, jej odpowiedź była odmowna, gdyż „musi zostać w domu”. Mieliśmy się spotkać w weekend – nie odezwała się tłumacząc, że w sobotę była u naszej wspólnej koleżanki (prawda)a w niedzielę miała potężnego kaca. Spotkania w tygodniu – odpadały przez pracę (w to jestem w stanie uwierzyć do pewnego stopnia). Tydzień temu po kolejnym odwołanym spotkaniu przez pracę zaproponowałem jej, że przyjadę po nią i ją odwiozę do domu. Odpowiedziała, że nie, bo jeszcze potem idzie na zakupy. Trochę mnie to zdenerwowało, więc postanowiłem, że spytam jej się wprost, czy jej nie przeszkadzam w jej życiu i czy kontynuowanie naszej znajomości ma sens. Jej odpowiedź brzmiała, że tak, że teraz ma dużo pracy i, że mi obiecuje, że mi to wynagrodzi w przyszłym tygodniu (czyli tym, który się teraz kończy). W pewien sposób mnie to uspokoiło. W ten wtorek pisałem do niej co u niej itd. Odpisała mi, że jest na piwie z ludźmi z pracy i, że prawdopodobnie będzie miała czas w czwartek. W czwartek na mojego smsa czy się widzimy odpisała, że znów jest na piwie z ludźmi z pracy i nie wie kiedy będzie wracać. Rozsierdziło mnie to, odpisałem jej jedynie zdawkowego „Miłego wieczoru”. Moja złość nie znikneła w piątek co zaowocowało smsem, kiedy będzie miała chwilę czasu, bo chcę z nią poważnie porozmawiać. Od tego momentu zapadła cisza. Być może wpadniemy na siebie we wtorek rano, jednak nie sądzę, że wtedy mi coś powie.
Zastanawiając się nad tym czy gdzieś zrobiłem błąd, dochodzę do wniosku, że mogłem go przede wszystkim popełnić pytając ją o związek, co mogło ją przerazić lub nie zdałem jakiegoś jej testu. Prosiłbym Was o radę, zjebkę i ewentualne porady co zrobić, żeby odkręcić tą sytuację, jeżeli jest to możliwe.
Za bardzo się zaangażowałeś i Ona to wyczuła.
Na początku szło Ci nawet dobrze, potem zajebałeś,
Wiesz co ją przeraziło ? -"czy zostaniesz moją dziewczyną?"
"naciskałem na spotkanie,"
"Również zaproponowałem jej wspólnego sylwestra, "
"Do kolejnych spotkań dochodziło z moich inicjatyw, jednak wpasowanie się w jej termin (praca) wymagało wielu pytań"
zaczęło Ci zależeć ... i sie posypało
Daj sobie już z nią spokój, nie pisz, bądź obojętny
Pamiętaj że to TY masz być nagrodą dla niej !
W związku dominuje ten komu mniej zależy. !
Pozdrawiam
Rzuciłem wszystko, zostawiłem w tyle , Inny świat blisko, będzie za chwile...
Dziękuje Tobie za odpowiedź. Poza tym dać sobie z nią spokój jest równoznaczne z tym, że jest już to temat zamknięty, czy Twoim mniemaniu nie ma już to szans powodzenia?
Niepotrzebnie się zapytałeś "czy zostanie Twoja dziewczyną?". Ludzie dajcie sobie spokój z takimi pytaniami, to brzmi dziecinnie.. Czy wy macie po 16 lat? O takie rzeczy się nie pyta, one wychodzą same i jedynie się potwierdzają poprzez wzajemne relacje.
Jednocześnie tym pytaniem sprowadziłeś się do roli czekającego, dałeś jej władzę, to, że teraz to ona będzie decydować i przestałeś mieć jakąkolwiek kontrolę nad tymi relacjami. Teraz ona skrzętnie to wykorzystuje. Przy okazji urządza Ci wiele sprawdzianów na to jak się zachowasz, czy nie będziesz nachalny itp. Sama się nie odzywa, odpowiada to co chce i kiedy jej pasuje, robi to co chce i sprawia, że jesteś zazdrosny. Nie jako buduje sobie tym social.
Heh ta dziewczyna przyjęła role samca Alpha
Popełniłeś wiele typowych błędów, ale główne to te, że jak wielu innych okazałeś się niecierpliwy (to jest wręcz jakaś plaga). No i niestety, ale wychodzi, że jesteś nachalny.
Widzisz na początku dziewczyna wychodziła z inicjatywą pocałunku, pierwsza napisała smsa. Było dobrze, była Tobą zainteresowana ale jak ją zapytałeś o chodzenie ze sobą. Zepsułeś tym swoją niedostępność i to ryzyko w niej co z tego wyjdzie. To ona stwierdziła, że może Cię mieć w każdym momencie!!! A nie oszukujmy się za równo nas mężczyzn jak i kobiety pociąga to co jest ciężko osiągalne!!!
Co możesz zrobić. Przestań się do niej odzywać. Kompletnie i absolutnie. Jak ona się odezwie to też nie ciesz się jak mały piesek, tylko pokaż trochę dystansu i chłodu w zdrowym rozumieniu tego pojęcia. Po za tym nie myśl tylko o niej. Pokaż, że jesteś facetem i bez niej też możesz świetnie funkcjonować. Jeżeli znów dojdzie do bliższych relacji to spraw, żeby to ona przejawiała Tobą zainteresowanie i pokaż, że to Ty masz jaja i decydujesz. I nie oczekuj od niej rzeczy, na które ona nie jest gotowa a wypływają one z Twojej niecierpliwości i nachalności. Jesteś facet czy nie?
Na razie zajmij się innymi rzeczami, które lubisz. Fajnie to relaksuje człowieka. Jak lubisz samochody to zajmij się nimi, jak lubisz oglądać mecze to oglądaj. Pamiętaj tylko, by się pierwszemu nie odzywaj i o wskazówkach powyżej.
Proponuję jednak (czy ona się odezwie czy nie) spotykać się z innymi kobietami. Każdemu będę to powtarzał jak mantrę. Nie można się zamykać na tą jedną kobietę bo to prowadzi do niezdrowych, obsesyjnych zachowań. Inne też sa fajne.
Wszystko w porządku
dziękuje. Wiesz, jestem świadom, że dałem ciała na całej linii. W sumie bardziej napisałem tego posta, aby wśród doświadczonych graczy zrozumieć jakie błędy popełniłem i w jaki sposób ich się ustrzec na przyszłość. Przez Twój post zrozumiałem jak przez swoją porywczość zostałem zepchnięty na margines. I szczerze też tak postąpiłem, dlatego, że obawiałem się, że w moim mniemaniu to za długo trwało i nie chciałem, żeby wyszło na to, że jestem niezdecydowany.
Również jestem zdania, że do bliższych relacji już nie dojdzie, bo błędne kroki, które podjąłem sprowadziły mnie do cipki;)
"Zastanawiając się nad tym czy gdzieś zrobiłem błąd, dochodzę do wniosku, że mogłem go przede wszystkim popełnić pytając ją o związek, co mogło ją przerazić lub nie zdałem jakiegoś jej testu."
tak plus do tego pieskowanie i bycie nachalnym, nieogarniętym gościem, a wręcz małolatem co za nią biega i prosi o spotkania.
Jedynym słowem podpisuję się pod całym wpisem FunGusto,a szczególnie:
"Heh ta dziewczyna przyjęła role samca Alpha "
Daj mu jełopie plusa i wyciągnij wnioski!
Ja ci proponuję, abyś kompletnie ja olał i znalazł sobie inne. jak się zakochałeś, a można tak wywnioskować, to tym bardziej idź poznawać nowe panienki! I na tym angielskim ani się waż kurwa do niej zbliżać. Nie masz dla niej czasu, za to sporo znajdujesz go na poznawanie nowych.
EDIT: A i jeszcze jedno. Skoro ona znajduje czas na znajomych z pracy, a ciebie ma w dupie, to o czymś to świadczy, prawda?
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Tobie również dziękuje za dobre i ostre rady. Mam jedno pytanie (tak na przyszłość), jak sprawić w takim razie, żeby to one prosiły o spotkania (bo zawsze mam z tym problem).
Na pierwsze umawiasz się ty i ma się jej podobać, ale nie dajesz 100% na spotkaniu. musisz wyczuć moment i skończyć to w odpowiedniej chwili tak aby pragnęła ona kolejnego spotkania. Wtedy ci zaproponuje.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
dzięki. a wracając do właściwego tematu mam jeszcze pytanie. Ty poradziłeś mi, żebym ją olał. Ja sobie zakładam, że nic z tego nie wyjdzie. Ale jeżeli ona zacznie się odzywać (w co wątpię, zresztą jak sam zauważyłeś) i będę miał ochotę znów się z nią spotykać, to masz jakieś rady aby zmienić swoją postawę z pieska w samca alpha? Jeżeli to jest wykonalne oczywiście:)
"(w co wątpię, zresztą jak sam zauważyłeś)"
Jestem pewien, że jak zobaczy cię z 5innymi to wjedzie jej to na ambicje i będzie chciała się spotkać.
Wtedy masz właśnie wybór:
1)olać
2)umówić się
Wybierasz opcję drugą to liczysz się z konsekwencjami, że będzie cię sprawdzać czy dalej jesteś cipa. Wiele ST. Może ci mówić o was, że coś złego zrobiła, że czasu potrzebowała. Ty możesz jej mówić 'dobrze się stało, poznałem wiele nowych osób, a to mniej więcej twoja zasługa'. To ją zwali. Wtedy masz prowadzenie, tylko pamiętaj, abyś nie odechnął ją zbyt daleko- ty będziesz robił tzw. push&pull.
Tak poza tym, napisałem blog o ramie przyjaciela. Może ci się przydać, żebyś w coś takiego się nie wjebał.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
myślę, że zobaczenie mnie z pięcioma innymi może być dla mnie awykonalne:) nigdy nie byłem dobry w te klocki o czym świadczy mój wpis:) ale teraz widzę, że muszę zmienić siebie, tak jak pisałeś o tym na blogu o ramie przyjaciela. Poza tym pisząc przykładowo o zmianach w przeciągu 6 tygodni chodzi Tobie przede wszystkim o zmiany mentalnościowe, związane ze światopoglądem zachowaniem? Są tutaj jakieś artykuły poświęcone temu zagadnieniu?
Patrz na mój blog i oczekuj mojego najbliższego. Dzisiaj zacząłem pisać, a chcę w nim bardzo bardzo dużo napisać.
Tutaj ci daje bloga CoffeeTime, który będzie chyba najlepszym teraz dla ciebie wyborem, po moim 'jak się zmienić' (coś takiego napisałem art):
http://www.podrywaj.org/schemat_...
I jest wykonalne, aby się zmienić w 6ytg. to zależy ile pracy poświęcisz temu, bo nie grasz na czas tylko na efekt
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
jeszcze raz wielkie dzięki za rady i wskazówki.
, . nikt ci tego nie wytłumaczy w jednym komentarzu musisz dużo czytać i praktykować wtedy się tego nauczysz:) Każdemu powtarzam że musi mieć swoje najważniejsze zasady.
Czy ty je masz ?
my643
raczej szukam wskazówek, wiem, że muszę sam zacząć działać. a chodzi Tobie o zasady podrywania?
nie zliczyłem nawet ile razy się o nią prosiłeś, jakbyś nie miał innego życia poza nią...
szanuj siebie to i inni będą Ciebie szanować...
mój błąd, ostatnimi czasy za bardzo się na niej skupiłem. a życie poza nią również mam:)
Mam dwie zasady
1 To ja jestem najważniejszy w związku
2.co mnie obchodzi co sobie inni pomyślą
my643