Witajcie ponownie, dawno tu nie zaglądałem bo w końcu zacząłem wychodzić na miasto aby otwierać- głównie sety 2-4os. z kolegą rzecz jasna (nawet dobrze mi idzie :P- pewność siebie idzie ufff do góry ) no i excuzów już mam naprawde malutko, na moje hasło "idziemy" to idziemy z indirectem, kolega jest tylko skrzydłowym który nie spełnia danej mu roli dla tego teraz zamierzam z lepszymi się spotykać. Musze przyznać że czym więcej otwieram tym łatwiej i bardziej na luzie idzie.
Temat z poprzednią kelnerką olany.
A teraz przechodzę do konkretów.
3 tyg temu, dobry dzień, poszedłem z kolegą do pubu. Wchodząc napotkałem kelnerką która czekała aby wejść do WC, uśmiechnąłem się ładnie, a ona zapytała czy może w czymś pomóc, powiedziałem że nie, że tylko tak przyszliśmy zobaczyć, a ona na to z takim śmiesznym głosem że znowu odwiedzający, idąć oczywiście z nami, powiedziałem aby nas oprowadziła więc. Pokazała nam cały pub, zatrzymaliśmy się koło fajnej loży w której było łóżko skórzane, zacząłem wypytywać z sarkazmem o te miejsce, możecie się domyśleć jakie teksty wpadały. No było miło, zaproponowała drinka, zapytałem na to jakiego poleca i powiedziałem że może się skusze, później coś nawiązałem temat odnośnie jej pracy, że wraca sama, już dokładnie nie pamiętam o co chodziło ale zadałem takie pytanie aby sama wyszła z tekstem że nie ma chłopaka (nie zapytałem o to wprost, tylko coś w stylu "a co Twoj chłopak na to" ) i odpowiedziała że niestety nie ma, nacisnąłem na to słowo "niestety" pytając dlaczego "niestety" odpowiedziała "stety i niestety" więc zapytałem dlaczego stety no i zaczęła nawijać, w końcu ona poszła obsługiwać, a ja kupiłem z kolegą piwo (bo tańsze
niż drinki
) Tak sobie siedziałem, minęło może z 10-15min. zauważyłem że nić nie robiła no i się patrzyła wiec zacząłem kiwać (uginać wskazującym) palcem aby podeszła, zapytała "co tam chłopaki" przedstawiłem się w końcu, chwila gadu gadu i polazła bo barman jej kazał sprawdzić coś tam (cham
). Później wychodząc, spotkałem ją o toaletę, pokazała mi i zatrzymałem żeby podała mi swój nr. No i tyle.
Zadzwoniłem po kilku 4 dniach, podałem godzinę miejsce spotkania, no ale odmówiła bo pracuje, od razu grafik tygodniowy mi sama podała (nie prosiłem aby mnie o tym informowała) więc wybrałem dzień ale spudłowałem.
Drugie podejście po tygodniu, uff udało się umówić przez tel. Wiało przez tel wielkim optymizmem z jej strony. Podjarany byłem że może szczęście mi dopisze w końcu. A tu benc, 4h przed spotkaniem napisała że nie może że musi odwołać spacer i że przeprasza. (PS> nie umawiałem się na spacer, ona to tak nazwała
) Zapytałem smsem kiedy będzie wolna, to ona na to że po weekendzie.
Po weekendzie we wtorek, zadzowniłem do niej, zpaytałem co u niej, chwila rozmowy o byle czym i zapytałem ją jaki ma dziś humor, ona na to że średni, no to jej powiedziałem że jej go poprawie, zapytała jak, ja na to że mam dla niej prezent, bardzo fajny prezent wręcz niezwykły, zahihotała się i zapytała jaki, no to jej powiedziałem że daje jej kupon dzięki któremu będzie mogła się ze mną umówić (żart się udał bo zaczęła się śmiać) no i zapytałem kiedy go chce wykorzystać, dodając że może tylko wieczorami. No i tu kurde niepotrzebnie to dodałem, bo ona powiedziała że ten tydzień i kolejnego do połowy bo od połowy jedzie nad Solinę i wraca 22go. :///
No to próbowałem się ratować że po południu któregoś dnia, no ale ona śpi do 14 a później o 16 jedzie do pracy (kolejna z poza mojego miasta- fuck ! ) Więc to mi się nawet nie opłaca, poza tym w upal taki nie potrafię myśleć pozytywnie, stąd wole wieczory.
Dziś poszedłem na NG z kolegami, pootwieraliśmy trochę setów. o 00 się rozeszliśmy już, więc postanowiłem podejść do tej kelnerki - mojego celu od 3tyg. Tylko że w łowie pustka bo zmęczenie + zmuła straszna więc troche chujowo wyszło, ale przynajmniej uzyskałem informację.
Idąc w jej stronę widzę gościa z kebabem, który idzie też w jej stronę, to sobie myśle "pierdole muszę być szybszy". No i dotarliśmy na równo ale pierwszy się odezwałem więc poszedł na bok. Coś tam powiedziałem, zpaytałem o której dziś tym razem kończy, no i waw że po 00, więc postanowiłem ją odprowadzić na przystanek (ale to w głowie), podchodzi kek szef i mówi " o to dziś dwóch ? " ona " taa" ja oczywiście spojrzałem na tamtego typa i wiedziałem o co chodzi, szef jej ponownie" żeby się nie pobili" spojrzałem dziwnie ponownie na tamtego typa przed którym zagadałem a on machną ręką i "aaa". W tedy o tym nie pomyślałem, ale teraz jak by się tak zastanowić to ten cwel mnie poniżył w ten sposób :/
Ona poszła zanieść szklanki do pubu więc ja się zmyłem bez pożegnania, stwierdziłem że ma w takim razie ją kto odprowadzać. Troche chujowo wyszło, gdybym miał humor to bym bardziej ją zagadywał, może by coś wyszło, chociażby zainicjowanie odprowadzenia, a tak wyszedłem chyba na frajera. Bo stałem, przyglądałem się opierając się o krzesło na którym w czasie pracy siedziała i gapiłem i zamieniłem może 4zdania :/ EHHHHH
Jak WY to widzicie ? próbować dalej, np. zadzwonić w PN i powiedzieć aby wstała dla mnie wcześniej i wpadła ? Czy poczekać cierpliwie, aby wróciła z odpoczynku i po kilku dniach po tym zadzwonić i próbować szczęścia.
Pewnie większość z was odpowie aby ją olał i coś w tym stylu. No ale kurcze, ja wiem i czuje że za mało z siebie dałem, w sumie na moje oko to wyglądało tak że zaakceptowałem to że pracuje więc się nie straam tylko zadzwonię 1x w tyg sprobuje i później nic.
A o staranie nie mam na myśli takie że będę ją błagał, przekupywał ją kwiatami, czy że pojadę lub odwiozę ją. Nic z tych rzeczy.
Chciałby po prostu jeszcze kilka razy spróbować i poznać swoje możliwości. A drugi pomysł jaki mi przychodzi do głowy żeby odezwać się po miesiącu, ale to chyba za długo. Dobrze że chociaż studiuje w moim mieście.
wpadnij do nie do baru. jak wyjedzie, to nie musisz sie kontaktowac, po przyjexdzie znowu wpadnij do baru
heh, trochę dziwna porada, chociaż ostanie zdanie już spełniłem, czyli znalazłem sobie inną na NG z domknięciem na nr tel i buziaka (na buziaka pierwszy raz się odważyłem ).
Pomyślałem o tym ponieważ podobno uwielbia horrory
Jeśli to nie wyjdzie, to ją oleje i następnym razem znajdę sobie 3 aby było 4 (większy wybór, ja jedna nie będzie mogła to zadzownię do kolejnej itd.
)
Zadzwonię do kelnerki po tym jak przyjedzie, skoro pracuje do 00 lub 02, to strzele tekstem "co by było gdybyśmy znaleźli się w środku nocy( ... ) " i po przedstawieniu jej tego, powiedziałbym ze przyjdę o 02 i wezmę ją na cmentarz, myslę że takiej pierwszej "randki" nigdy nie miała