Mam w robocie taką fajną koleżaneczkę, z którą łączy mnie chyba coś więcej niż tylko stosunki zawodowe. Pracujemy razem już kilka lat, a ja chyba gdzieś z rok temu zdałem sobie sprawę, że się w niej zabujałem. Niby taka zwyczajna laska nie żadna tam sexbomba, ale nie mogę przestać o niej myśleć i niestety podobnie ma kilku moich kolegów z roboty. Ona ma to coś, co przyciąga facetów. Niestety nie mam doświadczenia w uwodzeniu i do tematu zabrałem się mało fachowo.
Wiem, że ona mnie bardzo lubi (wszyscy mi o tym mówią i sam też to widzę), ufa mi. Gdy się dowiedziała, że jest w ciąży to najpierw mi o tym powiedziała, a dopiero potem ojcu dziecka. Zresztą ten facet to kompletny palant, który ją później zostawił.
Niestety w grudniu powiedziałem jej, że bardzo ją lubię. Od razu odpowiedziała, że skoro tak mówię to chyba bardziej niż powinienem (mam żonę i dzieci). Potem na imprezie wigilijnej jak powiedziałem, że przyszedłem tylko dla niej to się wściekła a gdy chciałem z nią zatańczyć to uciekła do domu. Oczywiście na drugi dzień zadzwoniłem i przepraszałem i zaproponowałem żebyśmy zostali przyjaciółmi. Problem tylko w tym, że ja wcale nie złożyłem broni…
Cały czas z nią flirtuję w pracy i staram się z niej lekko naśmiewać, ale oczywiście w granicach rozsądku. Widzę, że to o wiele lepsze działanie niż bycie cały czas milusim i usłużnym (odkryłem to dzięki waszej stronce). Tylko niestety mam już problem, żeby się z nią spotkać po robocie. Zwyczajnie nie ma na to ochoty…
W pracy za bardzo nie poszaleję z nią, bo jest za duża publika, a ja jak wiadomo żonaty i poważny człowiek. Ostatnio włączyłem do flirtu patrzenie jej w oczy i lekki dotyk. I o dziwo wygląda na to, że to jakoś działa, bo czasami już sama zaczyna mnie dotykać.
Niestety powoli kończy mi się czas, bo dziś napisała mi na skypie, że za tydzień idzie na zwolnienie lekarskie i do pracy wróci już pewnie długo po porodzie. Ten fakt niestety przerwie moje podboje, bo zakładam że na herbatę to się do niej raczej nie wproszę (już kilka razy próbowałem i w rezultacie byłem u niej w mieszkaniu tylko raz gdy potrzebowała kogoś do wniesienia ciężkiej paczki i niestety nie miałem wtedy czasu, żeby chwilkę zostać, a i tak miałem wrażenie, że zaproponowała to tylko z grzeczności). Aktualnie ja jestem na tygodniowym zwolnieniu i ona chyba trochę tęskni, bo już we środę mnie pozdrawiała przez kolegów, a dziś się odezwała na tym skypie i nawet napisała, że beze mnie firma jest taka pusta. Kurcze jak ja mam ją rozkochać w ten jeden tydzień? Czy może dać sobie całkiem spokój? Chciałbym ją, chociaż pocałować, ale nie wiem jak doprowadzić do sytuacji sam na sam… Może zostać po godzinach i zrobić to w robocie? Albo poczekać na nią po pracy i wtedy zaryzykować?
Sorki za przydługi tekst i z góry wielkie dzięki za jakąkolwiek podpowiedź.
Wiesz, że nasze podpowiedzi mogą wiązać się z tym, że będziesz musiał szykować kasę na alimenty?
w takim wypadku moze lepiej nic nie pisac, bo zniszczymy chlopu malzenstwo? daj cos z siebie dla zony, obudz w niej nimfomanke, odrazu wybije Ci z glowy koleznake.
Kiedy odroznisz iluzje od rzeczywistosci, swiat bedzie Twoj.
Jak to mówią kto nie ryzykuje ten nie zyskuje... Problem czy warto zaryzykować już mam za sobą. Wydaje mi się, że lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż tego że się mogło cos zrobić a nie starczyło odwagi.
wczoraj do nas dolaczyles, a juz radzisz olac zwiazek, tj. zone i dziecko, dla jakiejs kokietki z dzieckiem?
Kiedy odroznisz iluzje od rzeczywistosci, swiat bedzie Twoj.
Dobre...trafiło mnie...Tylko sprawa wygląda tak, że ja w tym związku nie czuję się spełniony. Wszedłem w to bo bałem się być sam i nie mialem jaj, żeby sie wymiksować w porę. czy w takim przypadku nie można poszukać szczęśćia na zewnątrz?
Ja bym na Twoim miejscu pomyślał o dzieciach.
Raczej zdajesz sobie sprawę z tego że jeśli wejdziesz w to głębiej to Twój ,,niespełniony" stan może się pogłębić, bo stracisz i rodzinę i możesz też nie znaleźć tego czego szukasz u swojej koleżanki z pracy.
Powiem jak to wygląda ze strony 18-latka. Może nie będzie Pan tego respektować co powiem, może Panu się to nie spodoba. Ale nie mogę tego czytać, ma Pan prawie 30 lat, żonę i dziecko, tu od początku jest coś nie tak, bo skoro Pan już założył rodzine to tego typu fora nie powinny Pana interesować. Pan nie kocha swojej żony, nie czuje się Pan z nią komfortowo, to co Pana z nią łączy, to jedynie dziecko i jakiś strach przed tym, że to co Pan z nią stworzył tak nagle może się rozpaść. Przede wszystkim niech wyzbędzie się Pan egoizmu, nie wyczytałem tekście ani słowa na temat tego jak to wpłynie na życie dziecka, stąd wniosek o egoiźmie. Rozumie Pan, że to już nie są młodzieńcze podrywy, ani żadne przelewki, to jest poważne życie. Nie życzę Panu źle, ale proponuję zastanowić się nad tym, i przemyśleć BARDZO dokładnie każdą Pańską decyzje i jej konsekwencje, bo tak się składa że moje decyzje wpływają jak na razie tylko na moje życie, ale Pana decyzja znacząco wpłynie i zmieni życie Pańskiego dziecka. Po woli, inteligentnie, jeśli Pan kocha swojego potomka to na pewno znajdzie się jakieś logiczne wyjście.
Z wyrazami szacunku
CN
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Szanowni Państwo gdybym potrzebował porad moralnych to bym pisał na forum kościelnym a nie tutaj... czy naprawde nikt nie jest mi w stanie udzielic konkretnej porady?
Olej koleżanke z pracy to jest moja rada
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Rozumiem co przeżywasz, naprawdę. Nie chcę Cię umoralniać, jeżeli już raz skoczyłeś, gdzieś w bok, to nic nie będzie powstrzymywało Cie i teraz. Znam takie przypadki, małżeństw z rozsądku. Szkoda takich ludzi. Najbardziej m szkoda tych kobiet, ale przecież widziały... na pewno widziała, że Ty jej od początku nie kochałeś, czy jest taką desperatką, a Ty takim egoistą. Twoja sprawa. Sprawa jest prosta, możesz koleżankę uwieść większą śmiałością, konkretnym działaniem, może trochę zuchwałością, ale zanim się zastosujesz do rad, to pomyśl czy warto skreślać dzieciaków, rodzinę na całe życie (bo już nie będzie jak było), bo Pani z pracy ma fajne nogi. Pozdro, czasami może warto nie dać się ponieść a na starość patrząc na uczciwych, wiernych synów w szczęśliwych małżeństwach, być dumnym, że się czegoś nie zrobiło
Rok byłeś zabujany w koleżance z pracy i nic nie zrobiłeś. Mało tego ona dała dupy i jest w ciązy z palantem, a Ty chcesz w jeden tydzień ją rozkochać w sobie. Odpowiedz sobie czego Ty chcesz wogóle: zwykły romans czy może chcesz porzucić rodzinę i wychowywać cudze dziecko? W końcu i tak możesz zostać sam znienawidzony przez wszystkich, ale wtedy w sumie mógłbyś zacząć wszystko od nowa.
Wszyscy pójdziemy do nieba i wszyscy pójdziemy do piekła.
Przeszłość kończy się teraz, a przyszłość zaczyna się teraz.
Ja to mysle bardziej o romansie...z uwagi na dziecko nie chce teraz odchodzic od żony...Pragnę tej dziewczyny i myślę, że się jej też podobam ale cały czas bawi się ze mna w kotka i myszkę. Wiem, że sie mi przygąda bo zawse komentuje moje nowe stroje. Chyba, że ona traktuje mnie jak psiapsiułkę...Nie wiem już sam co o tym myślec
Madmax, ja Ci powiem jak to będzie, przeżyłem coś bardzo podobnego. Też poznałem taką koleżankę, była nieszczęśliwa, ja żonaty, też nie spełniony w domu, z małą różnicą, nie mam dzieci. Związek romans po cichu nabrał kolorów, ale trwało to tylko 4 miesiące, potem kobieta przypomniała sobie o byłym, i po prostu zaczęła stosować swoje gierki.Byłem potrzebny jej do pomocy. W moim wypadku o tym skoku nie dowiedział się nikt. Mogłem śmiało wracać do żony, ale powiem Ci nie umiałem jej spojrzeć w oczy. Podjęliśmy decyzję o rozstaniu, były wielkie łzy itp. Dziś z perspektywy 1 roku, powiem tak. Zmieniłem w swoim życiu wszystko: straciłem pracę, straciłem dom, nie mam żony, straciłem trochę znajomych, ale wiesz co zyskałem? Zajebistą wiedzę, czego chce i jak ma wyglądać moje przyszłe życie. Nie będę Cię umoralniał, zrobisz jak zechcesz, chciałbym tylko żebyś wiedział jak dużo stawiasz na jedną kartę. Zbyt dużo, nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę. Masz ochotę na skok w bok? Zrób to z kobietą, która ma podobną sytuację jak Ty, nie będziesz miał konsekwencji. Skąd masz pewność, że Twoja koleżaneczka, gdy osiągniesz swoje, nie zakocha się w Tobie, i będzie wierciła Ci dziurę w brzuch, żebyś zostawił żonę i zaczął budować od nowa z nią. Poza tym chłopie, ona jest w ciąży, a w głowie teraz zmieniło się myślenie, ona myśli tylko i wyłącznie o dziecku, jak to będzie, na 100% nie będzie chciała sobie zawracać dupy flirtem itp. Poczekaj jak zacznie jej rosnąć brzuch. Dasz dupy na całej linii.Wszyscy uznają że to Twoje dziecko... Zobaczysz. Słuchaj ja bym poczekał na rozwój sytuacji, niech urodzi to dziecko, zobaczysz ona teraz nie zainteresuje się żadnym facetem, masz to jak w banku. Zastanów się i ogarnij trochę bo nie głupi z Ciebie gość tylko myślący kutasem, każdy w podobnym wieku to przechodzi, uwierz mi.
Rada dla Ciebie flirtu teraz z tego nie będzie, nie skreślaj jej ale daj na wstrzymanie, ochłoń, wyjdzie Ci tylko na dobre.
straciłem pracę, straciłem dom, nie mam żony, straciłem trochę znajomych, ale wiesz co zyskałem? Zajebistą wiedzę,
wiesz co, ja bym się jednak nie zamienił na tę wiedzę.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
heh czasami idzie zaplacic calkiem sporo za nowe doswiadczenia.
jezeli z zona czul sie niespelniony, dom mu o tym przypominal, znajomy ciagle sie krzywo patrzyli - do licha z tym. mozna to wszystko 'wybudowac' od nowa, ale teraz bedzie stalo na solidniejszych filarach.
teraz to trochę za późno na skok w bok.. zajmij się rodziną znajdź sobie jakieś fajne hobby coś co by ci sprawiało przyjemność..
" Za rączkę Cię złapie i przeprowadzę przez pasy spokojnie nie drapie nie opierdole z kasy "
nigdy nie jest za późno
a autor niech odpowie przed samym sobą czy jest gotowy na jednej szali postawić kochankę a na drugiej żonę, dzieci, dom, małżeństwo
a patrząc chłodnym okiem na to wszystko powiem ci że ja bym się za to nie brał, jeden prosty powód pracujecie razem.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Jak dla mnie to koleszka przestał myśleć logicznie...
Żona, dzieci, weź Ty sie czlowieku opamiętaj. Niszczyc wszystko dla paru chwil przyjemności, lepiej sobie przypomnij jak na to wszystko pracowales, co teraz masz! Innej dziurki Ci sie zachciewa? To weź zone od tyłu i będzie po klopocie. Skoro wiesz jakim czlowiekiem jestes to qrwa po co sie żeniłes? Bo tak trzeba? Jak CI sie nudzi to znajdz sobie zajecie, bo kolezanka z pracy po paru razach tez pojdzie w odstawke.
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
Dzięki za tych kilka cennych myśli. Faktycznie jakby to przeanalizować na chłodno to lepiej się w to nie pchać...ale niestety emocji nie umiem wyłączyć.
Chciałbym teraz zapytać jak działać w tym nadchodzącym tygodniu. Co zrobić, żeby jej sie wyryć w pamięci jako superfacet, o którym będzie śniła gdy będzie na zwolnieniu?
Ona strasznie lubi jak się jej masuje plecy. Niestety nie ja na to wpadłem tylko mój kolega, zawsze czułem się podle gdy jej to robił. W końcu nie wytrzymalem i sam zacząłem, początkowo nieporadnie ale po kilku razach chyba wyszło nienajgorzej...Jak jej to zrobiłem 2 tygodie temu to przy wychodzeniu z roboty usłyszałem najmilsze 'do zobaczenia' w swoim życiu
Mój plan jest taki. W poniedziałek nie będę zbyt przywiązywał jej uwagi ale posiedze do późna i może uda nam się zostać samym w robocie... Jak już plac boju się oczyści podejdę do niej od tyłu i zacznę ten masaż szepcząc do ucha, że to w nagrodę, że była dla mnie dziś wyjątkowo miła...Potem z pleców przejdę na szyję, skronie i włosy. Niestety całowanie odpada bo w firmie jest monitoring i wolę nie ryzykować.
Co myślicie o takiej akcji? Będę wdzięczny za wszystkie komentarze.
To nie tak, że ja jej wcześniej nie 'kręciłem' z perspektywy czasu wiem, że miałem u niej zawsze wysokie noty. Po prostu wcześniej ja nie traktowałem tego na serio bo byłem na innym etapie życia i myślałem, że w końcu będę szczęśliwy w małżeństwie. Wydawało mi się, że żona się zmieni na lepsze...ale to były tylko złudzenia...
Tak na serio to ja się nie chcę bawić w ojac jej dziecka...Chce ją tylko zbajerować, a co będzie dalej to na razie mnie nie interesuje.
Ok Gen...Więc mówisz, żeby zaniechać jakichkolwiek kroków? Wrócić do swojej roli 'szczęśliwego' męża i nie wykonywać żadnych ruchów w jej kierunku?
dodajmy do tego że już mają swoje lata i pracują razem, więc w razie W nie zmieni od tak roboty,
dobry przepis na niezły burdel
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Doceniam te wszystkie rady, żeby sobie odpuścić temat... Zdaję sobie sprawę, w jakiej jestem sytuacji i, że prędzej wyjdzie z tego jakaś bryndza niż miła zabawa.
Jednak mimo wszystko chciałbym spróbować ją uwieść. Może już nawet nie dlatego żeby ją przelecieć ale dla samej satysfakcji przechytrzenia tej laski. Czy jest szansa na jakieś porady z waszej strony? Jak mam się zachowywać żeby straciła dla mnie głowę?