
|"Dziś rano urodziłem się w jurcie na skraju stepu na nieistniejącej już planecie. Jutro urodzę się jako kto inny gdzie indziej. Jeszcze się nie zdecydowałem. Dziś rano jednak... aaach, to życie! Kiedy mój wzrok się wyostrzył, spojrzałem na zdeptaną trawę na zewnątrz i w blasku słońca zobaczyłem pełnych życia ludzi zajętych swymi słodkimi powszechnymi sprawami. Gdzież... ach, gdzież się podziała ta pełnia życia?"|
F. Herbert
Niemiłosierny żar lał się z bezchmurnego nieba. Plażę ogarniał ogrom ludzi. Ludzi z całego świata, korzystających z chwilowej przerwy w nieustannym biegu życia. Biznesmeni, politycy, urzędnicy i handlarze szukali ukojenia dla duszy i ciała w bezkresie błękitu ciepłych mórz. Lekka bryza koiła zmysły turystów...
- Ach... Raj na ziemi - pomyślała Ania, świeżo upieczona pani magister - przede mną jeszcze tydzień błogiego byczenia - wyciągnęła się wygodnie na leżaku nasuwając okulary przeciwsłoneczne na nos - Tato, kocham cię!
W ramach obrony pracy magisterskiej, ojciec Ani zafundował jej wakacje marzeń. Nie mogli narzekać na niedostatek. Tato ciężko pracował latami, by zapewnić im obojgu godny żywot.
Ania pochodziła z małego miasteczka zachodniej Polski. Była przeciętną dziewczyną o szczupłej sylwetce i szlacheckich rysach twarzy. Cieszyła się powodzeniem mężczyzn. Teraz cieszyła się pełnią własnego życia...
Wieczór był bajeczny. Morze gwiazd wylanych na czarnym całunie nieba odbijało się i świeciło w oczach Ani. Stała na tarasie popijając drinka. W środku impreza rozkręciła się właśnie do granic możliwości. Rozgrzane dziewczyny tańczyły, podkreślając swe wdzięki i kusząc nieśmiałych facetów. Były wakacje. Kto się nie bawił i nie odrzucał na moment odpowiedzialności... Ten nie żył.
Jakaś para właśnie zniknęła w toalecie. Ania lekko się uśmiechnęła. Nigdy nie widziała w tym nic złego.
- Jeżeli się sobie podobają - pomyślała - choćby na ten jeden wieczór...
Irytował ją pewien fakt. Stereotypowe podejście do kwestii kobiet. Słyszała multum plotek i opowieści o szmatach i kurwach, które dały dupy na imprezie istnym bohaterom i prawdziwym facetom.
Na jej ustach znów zagościł uśmiech, tym razem pełen zażenowania.
- Cóż za krótkowzroczność i hipokryzja, brak zrozumienia i prostactwo umysłowe - pociągnęła duży łyk drinka. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz.
- Cześć - niski, basowy głos dobiegał zza jej pleców - masz... Zmarzłaś - na jej ramionach znalazł się przyjemny w dotyku kocyk. Poczuła też silne, męskie dłonie, które uwijały się bardzo deliktatnie... Subtelnie - Na imię mi George - szept łaskotał jej ucho.
Czarnoskóry mężczyzna w średnim wieku stanął obok Ani, dołączając się do oglądania gwiazd.
- Patrz - wskazał palcem - tam jest Wielki Wóz, piękny dziś widok w pięknym mieście... Przy pięknej dziewczynie - jego palce wtopiły się we włosy Polki.
Ania zarumieniła się.
- Bajerant - pomyślała - Czarny... - przygryzła dolną wargę. W swym ojczystym kraju nigdy nie spotkała murzyna, nie wspominając o znajomości z takim. W jej oczach był czymś niezwykłym. Ze względu na sam kolor skóry. Przed oczami ukazał się jej obraz zazdrosnych i zazskoczonych koleżanek - Gdyby się dowiedziały, że miałam takiego w łóżku - Ania jak każdy człowiek lubiała innowacje. Były wakacje... Zostało jej ledwie parę dni... - Nazywam się Ania... Przejdziemy się? - powiedziała.
|"Twój Pan doskonale wie, co masz w sercu. Twoja dusza występuje dziś jako sędzia przeciw tobie. Ja nie potrzebuję świadków. Nie słuchasz swojej duszy, tylko gniewu i wściekłości"|
F. Herbert
George spał. Zbliżał się ranek. To była upojna noc. Zmęczona i zadowolona Ania zamknęła oczy. Zasnęła.
- Jak mogłaś to zrobic!? - niewidoczna postać zaatakowała słownie dziewczynę.
- O co ci chodzi?
- Spałaś z... CZARNYM!
- I co z tego? Póki ludzie są wolni i nikogo nie oszukują mogą sobie sypiać z kim chcą.
- To niemoralne!
- A moralnym wg ciebie jest sypianie z białym?
- Zależy w jakich okolicznościach. Nawet gdyby ten... Georg... Był biały, puściłaś się na impezie!
- Aha, a facet zaliczający laski co tydzień nie jest już męską kurwą?
- Yyy... Niieee...
- Seks powinien nieść ze sobą radość. Jeśli tobie to nie pasuje, nie rób tego!
- Seks to nie całe życie!
- Ale jego element. Jestem młoda. W czym rzecz? Co w tym złego? Seks może prowadzić do miłości, i odwrotnie.
- Miłość to nie seks!
- Miłość to zbiór różnych emocji i uczuć. Szczypta nienawiści, wstydu, zadowolenia, pożądania, itd. To wszystko elemnty miłości. Problem tkwi w krótkowzroczności ludzi i ich stereotypowym podejściu. Spróbuj zrozumieć!
- Nie mogę... - zjawa powiedziała to bez sił.
- Dlaczego?
- Jestem Polakiem.
Ania obudziła się zlana potem. Obok leżał czarnoskóry mężczyzna. Nocne koszmary zniknęły. Ania przytuliła się do George'a.
Odpowiedzi