Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kobieta z dystansem

Podaje przyklad sytuacji, w której za pewne nie jeden z Was sie kiedys znalazl.
Kumpel zapoznaje Was z nowa kolezanka, która Wam sie bardzo podoba, tak bardzo, ze az ciezko z siebie wydobyc pare konkretnych zdan. Po prostu Bogini. Na dodatek kolezanka ma swoje cudne oczy tylko dla kolegi i nie obdarza Was zbytnio swoja uwaga....

I jak sie czujecie? Na pewno nie najlepiej, prawda?
Mimo Waszych staran i podejmowania rozmów jej odpowiedzi sa lakoniczne, chlodne i obojetne, do tego calego non stop szuka rozmowy z kolega a nie z Wami....Czujecie sie jak piate kolo u wozu?

Przyznaje, ze nie czytalem do tej pory rad Gracjana i moja pierwsza mysl byla, ze albo jest zajeta, albo juz zakochana, albo mnie nie lubi, albo, albo, albo...inaczej mówiac szukalem frajerskiej wymówki aby siedziec cicho.

Oczywiscie wypytalem pózniej kolegi, czy ona ma faceta, okazalo sie, ze tak i ze jest w nim bardzo zakochana. Na koncu kolega dodal, abym se dal spokój, bo nic nie wskóram.
Poniewaz i tak mam zone to se odpuscilem i przestalem do kolegi dzwonic, aby jej juz nie widziec.

Tydzien pozniej bylem z kolega na bieganiu i sie ponownie z nia widzialem. Kolega zaprosil do siebie do domu na wino, wiec nie odmówilem, mimo, ze bylem w dresach, spocony i smierdzacy. Nie zalezalo mi na niczym.

Jeszcze raz podkreslam, ze nie bylo mnie do tej pory na stronie Gracjana, troche szkoda, bo bym od razu rozgryzl jej zachowanie.
Otoz po paru "glebszych" piekna ta kolezana nagle mi mówi, ze mam ladny nos...(czyzby to ona czytala rady Gracjana?) i ze wygladam jak Latyno-Lover. Obsypuje mnie takze i innymi komplementami, miedzy innymi, ze "szkoda, ze mam zone" i ze "ona nie ma u mnie szans, bo zona jest mlodsza o pare lat". Zarazem podkresla, ze kocha swojego faceta i ze piekny jest z nim seks.

Ogólnie to jestem facet "dupa", który nawet nie radzi sobie ze swoja zona...szkoda slów.

Mozna latwo wywnioskowac, ze nagle adorowanie kolezanki mnie tak zaskoczylo, ze bylem jak sparalizowany. Przelamalem sie i wzielem ja do tanca, jednak powiedziala, ze jest pijana i uciekla...Chwile pózniej masowalem jej dlonie i uslyszalem, ze moje malzenstwo to blad, bo kobiety nie maja ze mnie korzysci.
W pewnym momencie zaproponowala, abym pózniej ja odprowadzil do domu, chwile pózniej zmienila zdanie, tlumaczac, ze jestem za "niebezpieczny". Chyba nie zdawala sobie sprawy, ze bylem frajerem i nic bym i tak nie zaczal.
Oczywiscie odprowadzil ja kumpel a ja frajersko sobie wytlumaczylem, ze moze tak i lepiej, bo mam przeciez zone.

Czy mozna bylo po tym wieczorze cos wywnioskowac? Wedlug Gracjana bardzo duzo, wedlug mojege ciotowatego myslenia NIC.
Na nastepny dzien zona wyjechala do mamy a siedzialem jak ciota w domu i sie do kumpla nie odzywalem.
Pare dni pózniej spotkalem go przypadkowo na bieganiu. Zapronowalem mu, aby poszedl ze mna na impreze w piatek no i aby wzial kolezanka, bo mam na nia ochote (Do kumpla to gadke mam odwazna). Po raz drugi kolega mi uswiadamial, ze ona jest zakochana, ze nie mam szans i ze wyjde na durnia. Po raz drugi dalem sie przekonac jak ostatnia ciota.
Jak pech chcial znowu przyszla i ona, nawet sie dobrze ze mnia przywitala i mnie olewala. Kumpel zaczal rozmawiac przez telefon i zaczelem z nia zwykla rozmowe na powaznie, bez zadnych intencji. Rozmawialismy o zwiazkach, o slubach, o mojej zonie, podkreslala, ze bardzo pasuje do swojego faceta i bardzo im dobrze itd. itp. Miedzy zdaniami opieprzala kolege, ze tak dlugo gada przez telefon. Na koncu spaceru pozegnala sie nim usciskiem a mnie prawie nie zauwazajac ominela i poszla do domu.

W tym miejscu moge tylko zacytowac najmadrzejsze zdanie, które tutaj przeczytalem:
"Kobiety same nie wiedza czego chca, albo cos udaja grajac w dziwne gierki".
Oczywiscie tego nie wiedzialem i stwierdzilem, ze nie chce jej juz wogle widziec, bo jej zachowanie mnie irytuje i denerwuje.
Szkoda, ze nie przeczytalem tej piekniej tutaj wyeksponowanej wiedzy wczesniej!

Trzy dni pózniej, na kacu po piatkowej imprezie, poszedlem z kolega na pare pompek i podciagniec do parku. Plan mój byl potrenowac, zapalic sobie trawke i isc grzecznie do domu spac. Poniwaz niedawno musialem sie zonanizowac, to nie mialem tez zadnej ochoty na damskie towarzystko. Po treningu i zapaleniu kolega zaczal cisnac aby isc na impreze, zaczal dzwonic po kolezankach, miedzy innymi tez i do tej "jednej". Mi sie natomiast strasznie nie chcialo, szczególnie, ze bylem po chmurce i po koniowaniu. Kolega zaznaczal, ze beda tylko dwie kolezanki z pracy (bo "tej" nie bylo) i ze nie musimy z nimi tanczyc, tylko wypijemy po piwku i wracamy. Na taka akcje sie zgodzilem. Ogólnie po buchaniu jestem zmeczony i niesmaly, mialem nadzieje, ze kolezanki sobie pójda na tance a my siadziemy kameralnie na piwku.
Jak widzicie bylem stereotypowym frajerem, którego szczytem sobotniego wieczoru byly pornole i jaranie trawy.
Na szczescie nie chcialem stworzyc wizerunku "cioty" i dalem sie namówic.
Po wejsciu do samochodu kolega mnie powiadomil, ze bedzie tez "kolezanka". Nie usmiechalo mi sie to za bardzo, mialem nadzieje, ze skonczymy na spokojnym piwku bez bab. Byla tez z nami niewygadana malolata z aparatem na zebach, ktora tez znalem, za mloda na zabawe, oprócz tego nieatrakcyjna i dziecinna. Jeden plus jednak miala: nie prowadzila zadnych glupich gierek.
Stanelismy samochodem przed klatka "tej" kolezanki i kolega do niej zadzownil. Chciala koniecznie wiedziec, jak ma sie ubrac, szczególnie jak JA jestem ubrany. ????
Mojej reakcji na tak jednoznaczny sygnal nie musze oczywiscie opisywac...nie bylo zadnej.
Za chwile wsiadly jeszcze dwie nastepne kolezanki (te które mialy z nami jechac) i sie zajelismy rozmowa z nimi, malolata i "ta jedna" siedzialy na koncu same. Postanowilem, ze bede "ja" ignorowal, bo mnie znowu zawikla w swoje gierki. Balem sie jej. Byla nieobliczalna.

Przyszlismy do klubu i zaczelem sie czuc zle. Nie mialem nic wypite a trawka nadal dzialala. Od prawie trzech lat nie bylem w zadnym klubie i wyszlem z wprawy luzniej gadki. Zrobilem poze typowo frajerska, czyli wsadzilem rece do kieszeni, zgarbilem sie i stalem jak tak pizda.
Klub byl pusty i "te dwie" zaczely tanczyc. Akurat z tanczeniem nie mam problemów i sie do nich dolaczylem, nie moglem juz zniesc tego bezczynnego stania. "Ta" kolezanka wygladala tak pieknie w ten wieczór, ze az sie balem spojrzec jej w oczy. Nawet nie pamietam, czy na mnie zerkala czy nie. Tanczenie i pare "krótich" zaraz po tym dobrze mi zrobilo i zaczelem zagadywac malolate, przynajmniej w tym czulem sie swobodnie. Chcialem rozkrecic jakokolwieg gadke aby wpasc w rytm. To tej "jednej" sie nie odzywalem a ona do mnie tez nie.
Po paru minutach wyszlismy z klubu i trafilismy do "rockowej knajpy". "Tych dwóch" juz z nami nie bylo, zostala "malolata" i "ta jedna".

Nadal nadawalem tylko to malolaty i robilo sie nawet wesolo. W pewnym momencie zaczela mnie zagadywac "ta", czyli "Bogini Pieknosci i Wdzieku". Zapytala miedzy innymi, czy mi sie podobaju tutaj jakies kobiety, na co jej pokazalem sympatycznie wygladajaca szatynke obok nas. Stwierdzila od razu, ze mam straszny gust...
W tym momencie cos mi zaczelo switac, jednak nie zaswitalo tak, jak by to zrobilo po przeczytaniu rad Gracjana.
Ona chiala wiedziec, jaki typ kobiety mi sie podoba. Niestety "ta jedna" byla blondynka i zupelnie innym typem urody niz wskazana przeze mnie szatynka. Po paru chwilach zrozumialem, ze to test i powiedzialem jej prosto w oczy, ze ONA mi sie tez bardzo podoba, zachowujac przy tym dystans. Odwzajemnila sie jej pieknym usmiechem i uroczym spojrzeniem. Jednak nadal ja ignorowalem, natomiast ona coraz czesciej mnie o cos zagadywala.
Po paru chwilach poszlismy do kluby muzyki latino i black. Tam juz wszystko poszlo jak po masle, mimo, ze nic nie chcialem. W trakcie tanczenia zaczela mnie zaczepiac swoim spojrzeniem, biodrami i ruchami. Nie odmawialem jej tego, jednak szybko sie wycofywalem i stwarzalem znowu dystans.
Nie dazylem ani do pocalunków ani do intymnych dotyków.

Nie chcialem zdradzic mojej zony a zdrada zaczyna sie dla mnie od pocalunku.

Jednak pod wplywem tanecznych przytulen, jej zapachu i ruchów nie wytrzymalem. Pocalowalem ja w policzek i pare razy w szyje. W koncu tez i w usta.
Nagle kolega chcial isc do domu a poniewaz byl kierowca to byl szefem. Zaproponowalem jej, ze zostaniemy sami, jednak byla w dylemacie i jedyne jej argument to byl, ze nie, bo "bede tego zalowal". W sumie miala racje. Za pewne bym zalowal.
W drodze do samochodu znowu mnie bajerowala komplementami. Z drugiej strony zarzucila mi, ze mam zone i ze calowanie "kolezanki" w czasie tanca bylo niefer. Odbilem pilke, ze ona przeciez ma kochanego faceta z którym jest tak samo dlugo jak ja z moja zona. Jednak ona znowu odbila, ze to nie to samo, bo my jestesmy malzenstwem.

Zaszlismy jeszcze na jedzenie. Jej gierki nie ustawaly, nagle moje paznokcie byly jej brzydkie, jednak ogólnie to ja jako facet fajny, zaznaczala, ze nie bedzie ze mnia spac, bo sie brzydzi obcych facetów. W sumie to olewalem, bo mielismy w domu gosci i spalem w pokoju z lózeczkiem dzieciecym. Kiedys zrobilem sobie taka zasade, ze jesli juz mial bym zdradzic moja zone na calosc, to NIGDY w sypialni z lózeczkiem mojej ukochanej córeczki. Nie mógl bym tego zrobic.
Po podjechaniu pod jej dom oczywiscie znowu to samo. Nie zegna sie ani nic i otwiera klatke. Wyskoczylem z samochodu i sie spytalem, czy nie che sie ze mna pozegnac. Nagle mnie zaprosila, abym ja odprowadzil na góre, co zrobilem. Przed wejsciem do mieszkania sie jescze raz delikatnie pocalowalismy i bylo to nasze ostanie widzenie.

Na koniec prosila mnie tylko, abym nikomu o tym nie mówil.
Spytalem sie jej tylko retorycznie, ze nie ma co sie bac, bo to JA mialbym o wiele wiecej do stracenia niz ona.

Na nastepny dzien wyjechala do domu. W sumie dobrze, ze sie tak skonczylo i ze nie zostala pare dni wiecej. Jeszcze bym sie w niej zakochal!!! Ale za to mam mile wspomnienia a co najwazniejsze znowu czuje sie atrakcyjny. A jeszcze wazniejsze to ten fakt, ze zaczelem myslec o podrywaniu i trafilem na strone Gracjana.

Szkoda, ze nie mialem tych informacji wczesniej, moja znajomosc z "Boginia Pieknosci" za pewne przebiegla by inaczej.

No nic, za rok znowu przyjedzie do swojej mamy.

Na koniec mój apel do wszystkich poczatkujacych:
Nie poddajcie sie, ani Waszemu pesymizmowi, ani Waszym
babom, ani nikomu innemu. Jak chcecie podrywac kobiety to
to róbcie, zawsze i wszedzie, tylko róbcie to madrze i nie przesadzajcie, jesli jestescie zonaci i macie dzieci!!
Czytajcie rady Gracjana, lepszych w zyciu nie widzialem!!!
I jeszcze jedno: uwazajcie na swoje uczucia, nie ma nic gorszego jak nieodpowiednio sie zakochac!!!

Odpowiedzi

Portret użytkownika thorgalus

trawa zrobiła Ci siekę z

trawa zrobiła Ci siekę z mózgu,czy tylko mi się wydaje..

Moze i tak, ale mi sie to

Moze i tak, ale mi sie to podoba Wink

Portret użytkownika berrad

Niedługo dojdziesz do takiego

Niedługo dojdziesz do takiego momentu, że osoba zada Ci pytanie a Ty odpowiesz w ogóle co innego, niezwiązanego z pytaniem. Mój kolega tak miał który to lubił sobie 'często' zapalić. Co do Twojej akcji to dziwię się, że coś zaszło między Tobą a tą blondyną. Może Twoje milczenie ją uwiodło ;]

współczuje Twojej małżonce, i

współczuje Twojej małżonce, i życze Ci żeby nigdy tego nie przeczytała.