Witam, długo mnie nie było tutaj na forum. Kiedyś pisałem temat jak było z moją poprzednią kobietą, jak bezszczelnie mnie potraktowała i jak byłem ślepy, ogarnąłem sie po tym wszystkim - odpocząłem sobie od kobiet trochę, zeby móc zająć się sobą. Ale przyszedł czas że potrzeba kogoś obok stała sie bardzo silna więc zacząłem szukać.
Trafiłem na kobiete na bardzo fajną kobiete, miłą sympatyczną i pozytywnie zakręconą, mamy dużo wspólnych tematów i bardzo fajnie mi sie z nią rozmawia ale kiedyś zaczeliśmy rozmawiać o związkach i ona twierdzi że ma blokadę przed facetami, że nie szuka kogoś nowego po tym jak ją facet po 2 latach ją zostawił, mówi mi że czuje jakąś blokade przed związkami. Nie wiem czy uznać to za spławienie mnie? Napewno sie nie poddam i dlatego tutaj piszę!!
Jesteśmy umówieni na jutro, potrzebuje kilka rad i pomoc od was jak do niej podejść z innej tej słabszej strony która jest po za tą rzekomo blokadą, napewno ma ten słaby punkt.
Pozdrawiam i czekam na rady.
Jarek
rolą faceta jest wywieranie odpowiednich emocji w kobiecie, tak aby się zakochała. Jeśli to Ci się uda nie musisz w ogóle myśleć o tworzeniu związku bo ona sama będzie do tego dążyć.
Musisz pamiętać o tym podziale ról. Ty zrób swoje, ona wtedy też zrobi swoje
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
to pewnie shit testy, odbijaj, i tak jak kolega wyzej powiedzial niech ona dąży do zwiazku a Ty do sexu.
Wszystkim dziewczynom czegoś brakuje,grubym odchudzania, zdziecinniałym dorośnięcia,głupim edukacji, a tym pięknym i inteligentnym, mnie.
Gen chyba masz rację, ale przeanalizuje ją. Jeśli rzeczywiście nie uda mi sie do niej przebić to odpuszcze, no przeciesz latał za nią nie będe.