Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kobieta lekkich obyczajów

Portret użytkownika Rejos29

McDonald's. 2 lata temu. Siadam z kumplem przy stole, ciepłe żarcie i cola już czekają. Wreszcie, żołądek zaczął trawić sam siebie. I zaczyna się rozmowa.

-Rejos, jak to jest, że wokół ciebie kręci się zawsze jakaś dziewczyna?
-Nie wiem, po prostu tak jest. Ale to nie znaczy że nie mam problemu z kobietami.
-Jaki problem?
-Czasem wydaje mi się, że przez moją dobroć mógłbym pokochać dziwkę.
-Ja to bym jeszcze coś zjadł.

...

Wpis będzie podsumowaniem wydarzeń od około 3 miesięcy wstecz. Ma na celu zebranie moich myśli w jedno miejsce, by móc je łatwiej przeanalizować, wyciągnąć wnioski i dać w przyszłości przykład, jakie błędy popełniałem. Może być także przestrogą dla nowych użytkowników strony. Nauka na błędach innych też dobra.

Ostatni tydzień listopada 2010.

Czysty umysł. Żadnej dziewczyny w mojej głowie nie ma. Zająłem się nauką, więc też się nie przykładam by poznać jakąś. Wracam po szkole do domu. Mam chwilę wolnego czasu. Jak zwykle wchodzę na gg, bo jak co dzień, ktoś będzie coś chciał. Chora przyjaciółka (znamy się już 3 lata, z mojej klasy) prosi w opisie o notatki z lekcji. Przepisuję z formatu zeszyt do .txt, witam się, wysyłam z przekonaniem, że i tak już jej pewnie ktoś wysłał. Poczucie spełnienia dobrego uczynku jednak mi wystarcza.
Nie. Nikt jej nie wysłał. Radość dziewczyny duża. Mówi, że ostatnio jestem dla niej miły i kochany. Chce się odwdzięczyć buziakiem następnego dnia. Ok, czemu nie.

Idziemy schodami, tymi, którymi rzadko ktoś chodzi. Nikogo nie ma w pobliżu. Nagle łapie za ręke, przyciąga do siebie i daje obiecanego buziaka w usta. Jest długi, jest czymś więcej niż odwdzięczeniem się. Świetnie całuje. Miło, ale czas wrócić do rzeczywistości.

Dzień następny.
Nie brak z jej strony czułości. Przymila się. Słodzi każdym słowem. Robi z mózgu kisiel. Całuje. Pyta, czy przespałbym się z nią, gdybym mógł, bo ona ze mną - tak. Mimo tego, że ma chłopaka. Leci na mnie, po prostu. Czuję, że też zaczynam na nią lecieć. Z jednej strony perspektywa seksu, dawno już nie bzykałem, why not. Przestaje jednak to być przyjaźń. A skoro nie przyjaźń...
Mój błąd - uważałem że wychodząc z propozycją bzykania, szuka ze mną związku. Jeśli nie teraz, to za jakiś czas. Ale że będzie chciała się ze mną związać. Tak czy inaczej, wszystko mi odpowiadało - czy ma być moją dziewczyną, czy tylko dupą do ruchania.
Kolejny dzień - to samo. Zaprasza na domówkę w andrzejki, ona, ja i nasza wspólna przyjaciółka (nazwijmy ją A). Więcej osób nam nie potrzeba, zawsze się dobrze bawiliśmy w takim składzie. Kilka piw. Widzę, że już ledwo się powstrzymuje, by mnie zaciągnąć do łóżka.
Zostajemy sami. Czuję się zmęczony nieco po wypiciu, ale ona wręcz przeciwnie. Miałbym odmówić seksu? Gdzie tam. Spotkałem się z jej zachowaniem jak "kłoda" - rozebrałam się, to leżę i czekam, zerżnij mnie. Mój błąd 2 - nie upomniałem się o swoje. Powinienem powiedzieć "słuchaj, zajmiesz się mną, albo nic nie będzie". Nie zrobiłem tego. Alkohol dawał się już na dobre we znaki w mózgu.
Zmęczenie się spotęgowało. Nie dałem po prostu rady. Usłyszałem "Ok, nic się nie stało", "kocham cię", "ufam ci" i żeby rozluźnić sytuację, gadaliśmy tak pół nocy, a ja z każdym jej słowem i dotykiem przywiązywałem się do niej. Myślałem: byłoby zajebiście z nią to powtórzyć. Tym razem lepiej. I powtarzać to co jakiś czas. Też byłoby zajebiście. I być z nią, podoba mi się, chce ze mną spać, mówi same miłe, fajne rzeczy, ba, kocha mnie. Dlaczego nie?
Też byłoby zajebiście...

Grudzień.
Miesiąc ładowania iluzji. Spotkania, pocałunki, dotyk, intymny również, czułe słówka. Gdy trochę odpuściłem - fala tekstów, pokaz, jak to jej zależy. Miła, słodka atmosferka. Staczałem się coraz bardziej. Zaczęło mi coraz bardziej na niej zależeć. Byłem zależny od niej. Nic nie istniało, tylko ona. Tą przyjemnością, którą mi dawała co dzień, gdy ją widziałem i rozmawiałem w szkole, oraz tą większą przyjemnością u niej w domu, owijała mnie wokół palca coraz bardziej. Gdy trochę zobojętniała - nie mogłem się odnaleźć, zacząłem myśleć, dlaczego. Dała cukierka i go zabiera.
Chłopak z nią zerwał. Bardzo to przeżyła. Byli ze sobą długo. Wpadłem nieco w ramę przyjaciela. Co ciekawe, gdy on odszedł, to i mnie odsuwała. Fascynacja zaczęła powoli, małymi krokami jej przechodzić.
Sylwester.
Zaprosiła mnie, znów na domówkę. Prawie jak w andrzejki. Prawie, bo nie było naszej przyjaciółki (A). I tym razem ją przeleciałem solidniej. Przed seksem usłyszałem, że muszę dać jej czas. Że jeszcze nie będziemy ze sobą, nie teraz. Potrzebuje czasu po tym, jak jej były ją zostawił, zanim się zaangażuje w nowy związek. Z takim smutkiem to mówiła, a ja z takim smutkiem to przyjąłem, głupi ja, żyjący w nadziei, że będziemy razem...i potem dała mi dupy. Ot tak.
Słowa potwierdzające, jak jej dobrze i jaki to ja jestem wspaniały, podniosły moją pewność siebie. Tylko dlaczego do cholery wtedy tego nie skończyłem, nie odszedłem, mówiąc że szkoda mi czasu żeby czekać na nią. Moment byłby świetny - po dobrym seksie, o którym myślała przez cały następny tydzień. Kolejny błąd.

Styczeń.
Życzenia noworoczne jak zwykle się nie sprawdzą. Przynajmniej w styczniu się nie sprawdziły. To jej określenie "mój" przylgnęło do mnie. Miła atmosfera po nocy sylwestrowej trwała do kolejnego seksu. Trzecie podejście łóżkowe było nieudane. Zapadła deklaracja, że nie będziemy już tego już robić, że źle to zaczęliśmy, że powinniśmy najpierw coś zbudować, a potem się pieprzyć. To czemu się ze mną pieprzyła? Bo nie mogła się temu oprzeć, żeby to ze mną zrobić.
Mniej więcej do połowy miesiąca było jeszcze ok. Była miła i kochana, jeszcze bardziej niż wcześniej, co mnie zdziwiło, ale...podobało mi się. Pomyślałem że się stara, że chce ze mną być naprawdę. Pozostawał jednak ten "czas".
Później nadeszła obojętność. Mimo to chciałem jej kupić prezent na urodziny. Nie po to, zeby kupić jej uczucia. Po prostu, na urodziny, ode mnie, nie zależnie czy jestem jak chłopak/kochanek/przyjaciel/kolega/nikt. Jeszcze ostatnie podskoki entuzjazmu, gdy do niej przyszedłem bez zapowiedzi i spędziliśmy miło czas. Następnego dnia też przyszedłem bez zapowiedzi, z prezentem, z czego nie była zadowolona, ale trzymałem się swojego, mimo że mnie nie wpuściła do mieszkania, bo była z innym. Dałem prezent przed drzwiami i odszedłem, mając poczucie że z mojej strony było ok.

2 dni później zaprosiła mnie na urodzinowe piwo. Sporo tego dnia mi powiedziała. Najpierw, że mnie nie kocha, potem, że nigdy jej się nie podobało, gdy ją pieprzyłem/zadowalałem, że teraz nie chce, żebym ją nawet dotykał. Przyjąłem to na spokojnie. Pierdoliłem to i czekałem co zrobi dalej, w końcu dopiero byliśmy w drodze na piwo. Powiedziała, że możemy jednak to naprawić. Kiedyś, gdy będziemy razem. -Kiedy? (pytam już któryś raz)
-za...rok.
-rok? (w mojej głowie zabłysło wielkie WTF)
-no tak, nie wiem za ile
-to równie dobrze może to być za...miesiąc
-tak
-czas nie ma znaczenia?
-nie ma. Ale musi ten czas być.
-po co ci ten czas?
-żeby go marnować, tak jak teraz.

Po tym dialogu zostałem zmieszany. Z jednej strony nawrzucała mi na samym początku, z drugiej znów narobiła nadziei. Wieczór się rozkręcał z każdym piwem, a ona z biegiem czasu pokazywała, że wcale nie jest tak, jak mówiła na początku spotkania. Później tłumaczyła się tym, że była upita.
A ja wziąłem niepotrzebnie do siebie jej słowa po wypiciu. Że mnie kocha (a jednak, powtarzane tyle razy...), że może wyjedziemy razem na studia, że przyszłość, że to, że tamto...
spałem u niej, ale w pokoju obok. Mimo to, przez te wszystkie słowa z całego wieczoru, mogłem jednak poczuć się świetnie

W przeciwieństwie do dnia następnego.

Nie mogłem się rano zebrać do domu, topornie szło mi wstanie i ogarnięcie się, za co dostałem burę. Zwróciłem uwagę, że mogła mi powiedzieć, żebym się ogarnął bez nerwów, usłyszałem w zamian "może mi jeszcze napiszesz na kartce, co mam mówić". Cóż, poszedłem. Na koniec jeszcze dołożyła "może dajmy sobie z tym spokój". Zupełnie inna kobieta niż wczoraj.

W ciągu kolejnych dni dała mi do zrozumienia, że się narzucam, więc zastosowałem chłodnik. Zaczęła zwracać na siebie moją uwagę, co jednak tez ignorowałem.
W międzyczasie odkryłem, że na początku tej zabawy, nie byłem sam. Kilka dni po tym jak dała mi dupy 1 raz, zabawiała się z innym. Nie zrobili tego, ale można wysunąć wniosek, że była przed nim naga, i jest to wielce prawdopodobne. Miałem zamiar to skończyć. Ona sama mi powiedziała, że mnie nienawidzi. Z jakiego powodu - nie wiem do dziś. Odezwałem się pod koniec tygodnia. Jej postawa była sucha i obojętna jak zresztą już od pewnego czasu. Powiedziałem, ze znikam z jej zycia, robie tylko jej i przy okazji tez sobie, problemy, zostanie nam tylko znajomość i "cześć-cześć". Odszedłem.
Po 5 minutach dostałem smsa, że mam wrócić i pogadać o tym, bo mi przypierdoli, ze mnie kocha i nienawidzi jednocześnie.
Błąd kolejny - Wróciłem i pogadałem. Wyżaliła się tylko, jakie jej jest przykro i jaka jest teraz smutna. Ojej. Olałem to. Jej reakcja - a jakże - foch.
Sądząc, że mam ją w garści, rozmawiałem z nią po tym w ciągu kolejnych dni. Następny błąd. Tym razem jednak mało, że zobojętniała, to jeszcze zaczęła mi wrzucać, choć potraktowałem to jak jej przeczenie samej sobie. Ale kontakt zerwałem. Poczułem, że dość.

Ta przyjaciółka, która była z nami w andrzejki (A), zaczęła mi tłumaczyć, że to nie jest dziewczyna dla mnie. Jej związek z tamtym chłopakiem polegał przede wszystkim na seksie, a ona sama ma coś z nimfomanki. Chłopak od rozwożenia pizzy, chłopak z wypadów na rower, zawsze jest ktoś, przed kim można się rozebrać. Najbardziej wbiło mnie w ziemię jednak to, że przelizała się z chłopakiem tejże przyjaciółki, o której mowa w tym akapicie i to na jej oczach, a mało tego - na oczach jej byłego "kochasia".

Od przyjaźni, po seks, z miłością po jednej stronie, po drugiej z iluzyjną miłością, przez obojętność, aż do czystej znajomości. Mój niefart, że będę ją widział co dzień, tak czy inaczej. Jak teraz na nią spojrzę?
Co teraz będzie? Inne dziewczyny już są. Ale syf we łbie pozostał. Uwodzę inną, a w głowie myślę, jak to uwiodłem ją. A ona mnie. Rana w jakimś sensie też została.

Nie mam pojęcia co teraz. Póki co nie odzywam się do niej. Ale w następnym tygodniu będziemy się już widzieć. W szkole. Nie wiem, co zrobię.

Na koniec dodam pytanie, które usłyszałem w trakcie rozmowy z A, tym, którzy dobrnęli do końca, proponuję po przeczytaniu tego, wrócić na górę i przeczytać 1 dialog jeszcze raz:

"Kochasz dziwkę?"

Odpowiedzi

Portret użytkownika Emen

Co do twojego pytania

Co do twojego pytania "kochasz dziwkę" one mają to do siebie że szukają tejże miłości której tak naprawdę nigdy nie znajdą...wybrały inną drogę , czy ktoś może tutaj odpowiedzieć na te pytanie czy "mógł by pokochać dziwkę" moja odpowiedź...nigdy!
Jestem takim człowiekiem który nie mógł by pokochać kogoś , kobiety ,która za plecami mógła by działać za innym chłopakiem , nie przyjmuje do siebie nawet małej zdrady..Flirt , który mówi się że nie jest zdradą , dla mnie jest..Jestem typem romantyka,za bardzo przywiązuje się do kobiet , może to jest moja zguba? nie wiem...co do twojego wpisu i do tej kobiety , odpuść..one nie jest ciebie warta , jeśli zdradziła tamtego swojego chłopaka , jaka jest pewność że nie zdradzi i Ciebie...baa nawet zdradziła , gdzieś to pisało w twoim wpisie...

Portret użytkownika Maszyb

Traktuj ją jak zwykła

Traktuj ją jak zwykła koleżankę, suche cześć i idziesz w swoją stronę do koleżanek Smile
Mam podobną sytuacje co Ty tylko że u mnie wróciła do ex ,a w szkole się z nią widuję. Ale czym się będziemy przejmować Smile??
Inne też mają ,a i są ważniejsze problemy od dziewczyn Smile

chujowa historia jednak

chujowa historia jednak fajnie przedstawiona.
Co do kobiet podobnych do tej ktora tu opisales "dziwek" nie wyobrazam sobie bym mogl być z taka osoba. Wspolczuje Ci tego. Jednak sam mogles sie zastanowic nad tym dobrze, w sytuacji kiedy był u niej inny i nie chciala cie wposcic.

Glowa do gory, nie zwracaj uwagi na nia. Znajdz inna kobiete- teraz wiesz jakich unikac.Wink

Portret użytkownika outsider

ja bym na Twoim miejscu zadał

ja bym na Twoim miejscu zadał sobie pytanie "kiedy zauważyłem że z niej dziwka? i dlaczego tak późno?" ile iluzji Ci wcisnęła? może ta miłość też była iluzją? to było przywiązanie, zakochanie, ale nie widzę tam miłości

Portret użytkownika Power_Loaded

I tak najlepsza

I tak najlepsza riposta:
-"... mógłbym pokochać dziwkę
- Ja to bym jeszcze coś zjadł
Laughing out loud

Portret użytkownika Rejos29

Fakt, to się kumplowi udało

Fakt, to się kumplowi udało ;D

btw. http://www.youtube.com/watch?v=4... Laughing out loud