
Osiemnaście lat na karku a ja, niegłupi i przystojny chłopak (od niedawna, ale o tym później) nie całowałem nawet dziewczyny, kiedy wszyscy dookoła, zdawać, by się mogło "gorsi" mają już za sobą związki i wiele doświadczeń w relacjach damsko męskich. Strzelanie spermą w monitor przestało wystarczać a frustracja z powodu braku kontaktu cielesnego zaczynała narastać. Doszło do tego, że zacząłem zazdrościć seksu nie tylko samym rówieśnikom co i koleżankom, co podejrzewam, gdyby nie silny charakter mogłoby w końcu doprowadzić do frustracji i problemów o wiele poważniejszych niż brak kobiety. Zacząłem rozważać w czym leży mój problem i tak właśnie trafiłem tutaj.
Zabrałem się za lekturę lewej strony, a następnie za DawidaX, Tajemnice Największych Uwodzicieli i inne źródła w celu usystematyzowania wiedzy. W tej materii wiele przede mną. Najwięcej dało mi jednak czytanie Waszych blogów i przemyśleń, które są naprawdę świetne i motywujące. Ucieszył mnie fakt, że nie jestem aż takim frajerem za jakiego się uważałem. Wiele z rzeczy było mi znane, jednak korzystałem z nich w sposób nieświadomy, utwierdziłem się w nieśmiałych przekonaniach, pozbyłem resztek frajerstwa, zebrałem fakty i podbudowałem pewność siebie, która obecnie jest ogromna. Zacząłem zwracać uwagę na rzeczy, które dotychczas nieśmiało pomijałem oraz przede wszystkim na to , że od pewnego czasu zacząłem podobać się samemu sobie, a co z tym idzie, innym. Wystarczy olać system społeczny schlebiający przeciętności, bylejakości i fałszywą psią skromność w jakiej zostaliśmy wychowani i zacząć korzystać życia w każdej jego dziedzinie bez względu na zdanie i reakcje tłumu. Nie przełamiemy strachu przed innymi, skoro boimy się tego jakimi jesteśmy sami. Z miejsca odrzuciłem pierdoły typu wyuczone otwarcia, jakieś sześciany, NLP. Nie neguje ich skuteczności, jednak wiem, że to nie dla mnie. Jestem sobą, znam swą wartość i nie potrzebuje schematycznych wzorców o czym wielu zdaje się zapominać. Chodzi o mnie, czy jak wolicie o Was, a nie o to co ktoś napisał w Internecie. Jestem pewien, że nikt z Was nie chciał, by mieć do czynienia z kimś, kto tak naprawdę próbuje się wam "sprzedać" nie będąc do końca sobą. Bądźmy lepszymi ludźmi, jednak czyńmy to dzięki pracy nad sobą, a nie za sprawą wyuczonych sztuczek. Bez tego nadal będziemy bezwartościowi.
Problem wielu trafiających tu podobnie jak ja ludzi nie tyczy się kobiety a ich samych. Liczą, że to wszystko o czym napisałem powyżej załatwi sprawę za nich. Ścieżka na którą weszli daje jednak o wiele więcej niż rozwiązanie problemów z płcią przeciwną. Moim zdaniem to przede wszystkim spojrzenie w głąb siebie, na to jakimi jesteśmy i jak odbierają nas inni. Wiedzę tu zawartą możemy z powodzeniem wprowadzać w praktycznie każdej innej dziedzinie życia i kontaktów. Gdy ludzie mnie pytają co jest dla mnie najważniejsze, odpowiadam wiara. Pukają się oni w głowę, bo przecież co ja, ateista mogę o tym wiedzieć? Nie chodzi jednak wiarę w jakieś niestworzone rzeczy ze starych książek tylko o bezwzględną, fanatyczną wiarę w siebie i to co robimy, kim jesteśmy i kim chcemy być. Wiara zaprowadziła ludzi na księżyc, podbiła pół europy, tworzyła narody i je unicestwiała bez względu na subiektywną słuszność tych idei. To wszystko było niedorzeczne, jednak wiara tych ludzi przerodziła się w czyn dokonany. Jestem silnym człowiekiem. Wiara pozwoliła mi wyjść z 2 letniej depresji, mieć SWOJE zdanie bez względu na wszystko, odmienić swój wizerunek, styl życia, w końcu zrzucić 35 kilo i wypracować kondycję, hart ducha i pewność jaka kiedyś była dla mnie poza strefą najbardziej abstrakcyjnych możliwości. To jest mój fundament i dzięki temu wiem, że poradzę sobie ze wszystkim bez względu na przeciwności.
Stwórzcie swój fundament. Jeśli jesteście słabi to nie zrobicie tego na podstawie jakichś dyrdymałów z Internetu. Nawet największe prawdy są gówno warte, jeśli nie odkryjecie ich na nowo sami dla siebie. Tak naprawdę wszystko czego potrzebujecie jest w Was, bo tacy zostaliśmy stworzeni i tacy jesteśmy naprawdę bez względu na to, co próbują wmówić nam inni. Wygrywając najcięższą walkę jaką może stoczyć człowiek, bo walkę z sobą samym budujemy się na nowo stając się naprawdę wartościowi. Często inni zaczynają zauważać to szybciej od nas samych, przysposobionych przecież do beznadziejności w jakiej tkwiliśmy całe życie. Niekiedy wystarczy zacząć to dostrzegać i z nowym Ja otworzyć się na innych. Gdy już pokonacie siebie, pokonacie wszystkich. Wygraliście.
Odpowiedzi
Dobry wpis . Pozdrawiam i
pt., 2011-08-12 11:46 — OgarniamsprawęDobry wpis .
Pozdrawiam i powodzenia !
Motywujące...
pt., 2011-08-12 11:46 — Hektor84Motywujące...
"Z miejsca odrzuciłem
pt., 2011-08-12 11:49 — Fan"Z miejsca odrzuciłem pierdoły typu wyuczone otwarcia, jakieś sześciany, NLP. Nie neguje ich skuteczności, jednak wiem, że to nie dla mnie."
)
Na każdego NLP nie działa
"Gdy już pokonacie siebie, pokonacie wszystkich. Wygraliście."
A to trzeba z sobą walczyć?
Nie słyszałem jeszcze o
pt., 2011-08-12 12:14 — SemperFiNie słyszałem jeszcze o takim, który z dnia na dzień zmienił siebie i swoje życie. Sam zrobiłem to impulsywnie, jednak był to dopiero początek drogi. Zazwyczaj jest to długotrwała walka z własnymi nawykami, słabościami, błędami i wszystkim tym co cechowało nas dotychczas, także jakbyśmy tego nie nazwali walczymy ze sobą. Nie wystarczy przeczytać mądrej książki, by być oświeconym.
Bardzo pozytywny wpis,
pt., 2011-08-12 12:15 — MateonBardzo pozytywny wpis, powodzenia!
Bardzo mi się podoba Twoje
pt., 2011-08-12 12:18 — panxyzBardzo mi się podoba Twoje podejście, zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach.
co do wpisu, też mi się
pt., 2011-08-12 14:45 — Fanco do wpisu, też mi się podoba. ZGłoszę na główną, żeby i inni mogli zobaczyć, że dla chcącego nic trudnego
Dobra robota:)
pt., 2011-08-12 14:52 — Saint JimmyDobra robota:)
Podchodziłem do tego wpisu
pt., 2011-08-12 18:16 — Konrad KellerPodchodziłem do tego wpisu jak do wielu innych. Znów jakiś udany podryw, albo załamany chłopaczek, który pragnie odbić się od dna.
Myliłem się...
Przedstawiłeś swoje poglądy, swój filar. Stanowisz dla siebie wartość, a to naprawdę dużo w tych czasach, gdzie ludzie stają się schematyczni. Jestem pełen podziwu, a także szacunku. Niech te słowa będą Twoją dewizą: "Jestem sobą, znam swą wartość i nie potrzebuje schematycznych wzorców..."
Pozdrawiam, Konrad
Jak dla mnie wpis na główną,
sob., 2011-08-13 09:08 — _filozof_Jak dla mnie wpis na główną, pewnie przez to, że po części dotyczy mnie.
Opisałeś tutaj zmianę swojej osoby, swojego wnętrza i nie tylko (gratuluję zrzucenia tylu kilogramów).
A co z relacjami z płcią piękną, rozwiniesz to w kolejnych wpisach?
Czy dopiero przeszedłeś jeden z wielu etapów i teraz czas na kolejny (wyżej wymieniony)?
Pewne kroki już za mną,
ndz., 2011-08-14 17:45 — SemperFiPewne kroki już za mną, jednak nadal jest to wkraczanie na nowy etap rozwoju. Z pewnością będę pisał więcej, jeśli tylko będzie taka sposobność i potrzeba.
Bardzo dobry wpis. Ale nie
sob., 2011-08-13 09:11 — KontyniuszBardzo dobry wpis.
Ale nie odrzucałbym tak doświadczeń innych,Np.Openery uważam że stworzone przez siebie są najlepsze ponieważ ociekają autentycznością ,ale jak ma skleić dobrego otwieracza chłopak który nigdy nie podbił do dziewuchy na ulicy?Nie chodzi mi o to by dawać gotowe otwieracze ,ale wymieniać sie inspiracjami do ich tworzenia.
Wędka nie rybka.
świetny wpis
Kolega widocznie nie do końca
ndz., 2011-08-14 17:42 — SemperFiKolega widocznie nie do końca zrozumiał sens i przesłanie bloga.