Mam zjebaną reputacje w swojej klasie - to tak w skrócie.
Wśród innych znajomych jestem ,lubiany, szanowany itp.
Przez to chodzenie do szkoły sprawia mi dodatkowe trudności (nauka+złe relacje z rówieśnikami)
Jestem w 2 klasie liceum.
Kiedy zaczynałem chodzić do nowej szkoły obiecałem sobie, że będę inny niż w gimnazjum (pizda), tak aby być szanowany ale zjebałem sprawe.
Kiedy ktoś coś na mnie powie, nigdy nie potrafię znaleźć riposty, a ignorując to pogarszam jeszcze sytuację.
Czy zbudowanie silnej ramy pomoże? Jeśli tak to jak to zrobić?
Może powinienem poczytać jakąs ksiazke o ciętych ripostach?
Albo wybuchnąć , powiedzieć co o nich myśle i mieć wszystko gdzieś (to będzie trudne, z reguły siedze cicho, jestem niesmialy w szkole)?
Dodam, że przez klasę często psuje sobie social w szkole.
Żadnego wybuchania. Okażesz słabość.
.
Buduj pewność siebie i pokazuj tym idiotom, że masz ich zdanie gdzieś
Też tak miałem, zmieniłem się, jestem pewny siebie i od razu inaczej na mnie patrzą.
Cięte riposty same z siebie wchodzą, zwykle jak w masło. Nie trzeba ich się uczyć. Po prostu znajdujesz słaby punkt danego osobnika i mu go w odpowiednich momentach przypominasz z uśmiechem
Powodzenia!
Najpierw dobrze się zastanów skąd się wzięła ta sytuacja. I może nam napisz właśnie dlaczego masz tak zjebaną reputację ? Podejrzewam, że to się nie wzięło z niczego
Oprócz zmiany siebie możesz też zastosować siłę i ich pokarać za to co mówią xD
Jeżeli oczywiście jesteś do tego zdolny.
Nie bój się. Pokaż że nie jesteś ciotą.
Facet którego kobiety pragną nie siedzi cicho i nie pozwala aby inni go męczyli. Przełam się, pewność siebie sama nie przyjdzie. Musisz robić wszystko aby przełamywać strach i opory.
Skoro tak sprawa stoi to od gimnazjum nic się nie zmieniło . Lepiej nie wybuchaj bo jak ci cała klasa ryknie śmiechem to się będziesz pod ławką ze wstydu chował . Przystań być pizdą poodwalaj coś z kolegami ,będzie wesoło i ludzie zaczną inaczej na ciebie patrzeć. Wiesz tylko nie pchaj się na chama bo u nas w szkole jest taki jeden : łazi za nami jak cień a jak coś się zaczyna to spierdala żeby go nauczyciele nie widzieli , przez to takie jazdy mu robię, że chuj .
a więc. Ja teeeż tak miałem w gimnazjum, przez co podobalność spada do miiinimum, lub dziewczyny boja sie tego pokazywać.
Aaale, głupi nie jestem, czytałem książki o relacjach z innymi ludźmi itp. Dale Carnagie "Jak zjednać sobie ludzi" i tym podobne, czyli książki o relacjach z innymi, o relacjach w małżeństwie/przed oraz biznesowe 9 o ludziach, którzy dorobili się fortuny, a najczęściej właśnie piszą o relacjach)... i w 3 gimnazjum się powoli naprawiało, zaś w 1 liceum, gdy porzuciłem połowę starych znajomych, (połowę, reszta była w sąsiedniej klasie!) do razu wzrosło powodzenie i u dziewczyn, do stopnia ogromnego (jedna z nich mówiła mi, że jestem najpopularniejszy na roku) a także relacje towarzyskie.
Piszę o tym, by uzasadnić, ze czytanie książek wcale nie jest takie głupie. oczywiście, książek związanych z tematem.
Dosyć łatwą drogą do zjednania sobie ludzi, jest wejście w grupkę chuliganów, gdyż ich towarzystwo najczęściej ma najłatwiejszy wstęp, czego nie polecam, bo oni też nie będą ciebie traktowali tak, jak tego chcemy. Dlatego przypodobanie się innym nazbytnim uchlewaniem się, lub paleniem zioła tylko dla szpanu, zostaw gdzie indziej( wiem, ze nie pisałeś o tym, ale wiele osób o tym myśli w twojej sytuacji).
Dobrym wyjściem, jest poszukanie przyjaźni i wsparcia w jednej, konkretnej osobie, która ma kilku, np 2 czy 3 znajomych o dobrej reputacji w twojej klasie. Zaprzyjaźnić się z nim, i wejść do ich grupy. Nie jest to trudne, wystarczy wykazywać się zdolnością do słuchania innych, rozumienia ich, i bycia w miarę miłym. wiem, to trudne. Mnie nie raz chciało się komuś wpierdolić za to co mówili/robili, ale zazwyczaj się powstrzymywałem. Kończyło się na groźbach, często wyśmiewanych, bo każdy wiedział, żę nic nie mogę zrobić, bo wylecę ze szkoły
( mimo iż potrafiłbym nabić guza nie jednemu)
Raz doszło do małej potyczki, ale to i tak nic nie polepszyło, więc i bójki nie są dobrym wyjściem.
W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że te stado małp, z osobna przypomina ludzi, więc starałem się, gdy ktoś mnie obraził podejść do niego, i powiedzieć "hej, czemu to powiedziałeś, nie chcę żebyś tak mówił, obrażasz mnie tym" Odpowiedzi, zaskakująco, były typowo ludzkie, a oni często łapali skruchę, i nie dołączali się do bandy idiotów. Oczywiście, trzeba wybrać do tego właściwą osobę, najlepiej mądrą, i nie jedną z tych, które są najaktywniejsze. i tak, powoli, powoli, eliminować opór, robiąc z wrogów kumpli, a z niektórych przyjaciół.
postaraj się samemu nie wyzywać innych, ani przy poznanych już przyjaciołach, wyzywać kogokolwiek, przynajmniej na początku.
a. jeszcze jedno. ślad w psychice zostaje zawsze, ale o tym nie będę dzisiaj prawił.
i jeszcze jedno. na samiusieńkim końcu, będzie tak, ze będą to mówili poza twoimi plecami. ale to będzie słabło. Ostatnia osoba, która mnie obraziła, usłyszała soczyste "odpierdol się, bo dostaniesz w ryja. Mówisz, że każdy tak mówi? ale mnie to nie obchodzi, oni mnie obrażają". Ale to już był sam koniec piekła, a z chłopakiem mam koleżeńskie kontakty, więc rób to umiejętnie
Mam nadzieję, ze przytaczając, jak to wyglądało u mnie, i robiąc ci mega długi post, nie wkurzysz się, a wyniesiesz z tego niezbędne ci informacje
Mam też nadzieję, że znajdziesz w nim odpowiedź na swoje pytanie.
--rules--