
Witam, jestem tu świeży, założyłem konto bo wiele waszych wypowiedzi dało mi do zrozumienia co robię i co będę robił. Mam nadzieję że to co ja napiszę, też wam w pewien sposób pomoże lub coś uświadomi.
Mam dopiero 17 lat, moja laska ma 18. Właściwie po dzisiejszym to chyba była.. Może nieco o tym opowiem żebyście nie byli ciemni i żebyście mnie trochę zrozumieli. Poznaliśmy się w połowie przez mojego znajomego i w połowie przez net, takie 50/50. Kojarzyłem ją z pewnej gry, a mój kumpel ją dobrze znał, zapoznał nas ze sobą kiedyś. Zaczęliśmy ze sobą gadać przez tel, gadu godzinami, tak przez jakieś 6 miesięcy jak nie więcej. Trochę pogadaliśmy, w końcu ja się zakochałem w niej, a ona we mnie. Uważaliśmy się za ideały, typowe zakochanie.. Po miesiącu musiała wyjechać, wyjechała na tyle daleko, że nie mogłem do niej jeździć zbyt często, zbyt duże koszty, słabe dojazdy itd. Przez jakieś 5 miesięcy był to związek na odległość.. Dawaliśmy sobie radę, było dobrze, praktycznie nie było czuć tego że jesteśmy daleko, było to jak rozmowa na gadu/tel późnym wieczorem. No a teraz do rzeczy. Zrozumiałem w końcu, że się mną bawi. Skąd tak nagle to pojąłem i skąd w ogóle mi się to wzięło skoro było tak pięknie? Już wam mówię. Ano stąd, że pomału zaczęła mnie olewać, próbowała wzbudzać we mnie zazdrość, chociaż wiedziała że jestem o nią zajebiście zazdrosny. Olewała mnie, mówiła że wychodzi z ' kolegą ' itp. Ostatnio gdy spytałem czy ma czas aby porozmawiać, odpowiedziała że tak, gdy tylko o coś ją zapytałem (pytanie standard- co dziś robiłaś itd), odpisała że jednak nie może rozmawiać bo wychodzi. Spytałem gdzie i z kim, odpisała że na spacer z jakimś kolesiem. Moja reakcja jest chyba oczywista - wkurwiłem się na nią niesamowicie, że mnie spławia dla innego, stwierdziłem że jej nie zależy i że mnie już nie kocha. Odpisała że to nieprawda. Nie uwierzyłem jej, bo ostatnio, od jakiegoś miesiąca, rozmawiamy ze sobą coraz mniej, po godzinie dziennie..
Pewnego pięknego dnia napisała mi, że poznała kogoś, na miejscu. Że chce to ze mną skończyć. Spytałem ją dlaczego, odpowiedziała że przez odległość. Zrozumiałem ją, nie wiem czemu, nie wiem po co, ale nadal ze sobą rozmawialiśmy, nawet częściej niż jak byliśmy razem. Byliśmy przyjaciółmi, którzy gdy tylko nadarzyła się okazja 'lizali się' jak idioci.. No i po pewnym czasie postanowiliśmy wrócić do siebie. Nie układało nam się z innymi. Wróciliśmy do siebie, było dobrze, przez... tydzień! -.- Od jakichś 3-4 dni zaczęła znów mnie spławiać dla znajomych, mało ze sobą rozmawiamy, dużo się kłóciliśmy a bardziej sprzeczaliśmy, o nic... O byle gówno. Dzisiaj napisała mi, że nie chce ze mną rozmawiać. Wkurwiłem się na nią, bo to ona chciała wrócić do mnie, a nie ja do niej. Napisałem jej, że 'chyba chodzi jej tylko o to, żebym się odpierdolił, więc to zrobię'. I żeby mi tylko napisała 'o co do chuja jej chodzi'. Więc.. To raczej koniec tego idealnego związku...
Teraz przejdę do tego, jak zrozumiałem że się mną bawiła. No więc, to było tak, często zmieniała nastroje (nawet jak nie miała okresu), sprawdzała w ten sposób, na ile może sobie pozwolić. Ja niestety kochałem ją tak bardzo, że robiłem co mi powie i pozwalałem jej na dużo. Zawsze byłem wobec niej grzeczny kulturalny itd.. Ona wobec mnie, nie zawsze ... Bawiła się mną, nie wiem jak wam to dobrze wytłumaczyć, umawiała się, później wystawiała, nie przychodziła, i tak w kółko.
Nie wiem co o tym myśleć, bo naprawdę było nam dobrze, trochę żałuję że się rozstaliśmy bo mieliśmy wiele wspólnego, nie była pusta, była inteligentna, ładna, zgrabna i mnie rozumiała. Jak wiecie takie zdarzają się niestety bardzo rzadko, a jak już, to są zajęte lub nieosiągalne.
Wiem że to co napisałem brzmi trochę jak zagubione serce młodzika, ale fakt jest taki, że młodzikiem nie jestem. W planach były zaręczyny, wspólny wyjazd za granicę i tym podobne rzeczy i czyny.
Może piszę bezsensu, ale jeśli się nie podoba to trza było nie czytać ;]
Chcecie to komentujcie, chcecie to mi pojedźcie że jestem debilem, róbcie co chcecie, po prostu chciałem wam napisać, jak to jest na odległość, bo wielu myśli że wie, a tak naprawdę to CHUJA WIECIE. Ja też myślałem że wiem i co? Jakoś wiedziałem za mało..
Odpowiedzi
Problem sa twoje wyrzuty. Tak
wt., 2010-06-29 01:24 — magczuProblem sa twoje wyrzuty. Tak nie robisz nigdy.
Pamietaj, ze kobiety zawsze szukaja lepszego i zastanawiaja sie z kim bedzie im lepiej. Kochasz ja to pokaz ze jestes dla niej najlepszym wyborem, a nie jednym z wielu, bo cie zostawi.
Nie znam cie, jesli jestes nudny i bez emocji to cie zostawi..sorry nie doczytalem...zostawila cie chyba z tego powodu...
ona ma 18 lat... chce sie bawic....
Poszło o odległość, nie o to
wt., 2010-06-29 01:33 — GronkiPoszło o odległość, nie o to kim jesteśmy. Próbowałem pokazać jej że ją
kocham, ale miałem zbyt mało czasu. Po miesiącu wyjechała. Jeśli
wszystko dobrze pójdzie, za rok zejdziemy się. No ale to nic pewnego,
zależy od wielu czynników.
Ani ja ani ona nie jest nudna, było dobrze, ale przeszkodził nam jej wyjazd.
Jeśli chce się bawić to teraz ma na to czas..
Nie podoba mi sie ton, w
wt., 2010-06-29 04:56 — salubNie podoba mi sie ton, w jakim sie do nas zwracasz. Tutaj staramy sie pomoc takim osobom jak Ty, a teksty typu "chuja wiecie", zostaw dla siebie. Równie dobrze mogłes sie wyzalic na pudelku, o ile już tego nie zrobiles.
Nic nadzwyczajnego w tej historii nie ma. To nie był idealny związek. O ile wogóle związkiem go nazwać można. Odległość ogranicza Ciebie i ja. Nie pisz, ze nie jesteś mlodzikiem, bo jesteś nim i w przeciągu kilku lat, Twoje poglądy będą sie często zmieniały. Wg mnie, warto jest walczyć o swoją kobietę, jeśli wiesz, ze to byłoby coś cudownego, coś na lata. Póki co, jesteś zaslepiony jej osoba.
Przeczytaj artykuły na stronie, to zrozumiesz o czym mówię.
Zaręczyny w wieku 17-19lat?
wt., 2010-06-29 07:41 — kusmi19Zaręczyny w wieku 17-19lat? O_o
mieliśmy wiele wspólnego, nie
wt., 2010-06-29 08:20 — Sagułaromieliśmy wiele wspólnego, nie była pusta, była inteligentna, ładna,
zgrabna i mnie rozumiała. Jak wiecie takie zdarzają się niestety bardzo
rzadko
No pewnie z milion takich w Polsce jest, to faktycznie rzadko sie zdarzaja
salub ma rację... teraz tak
wt., 2010-06-29 10:01 — Sick Puppiesalub ma rację... teraz tak myślisz, za pół roku te emocje które odczuwasz w tym momencie będą inaczej postrzegane, to tylko jedna z wielu historii Twojego życia. Pamiętam swoją historię tego typu, wylądowałem u psychologa (sam chciałem bo nie dawałem rady) pamiętam jak spytał ile laska ma lat i powiedziałem że 17 (to tylko rok mniej od tej Twojej;) i uwierz to bardzo mała różnica) to prawie sie nakrył kopytami, pamiętam jak powiedział TERAZ nie wiadomo jaka ona będzie, ona to jeszcze nie jest ukształtowany człowiek... kobieta jest w miarę ułożona ok. 22-23 roku życia. Ta historia jest banalna jak każda, KAŻDEGO z nas... nie myśl o niej, NIE utrzymuj żadnego kontaktu, nie próbuj odzyskać, chyba że chcesz nabrać doświadczenia (że nie warto tracić na to czasu).
Związki na odległość to nie wyższa szkoła jazdy, to gra nie warta świeczki:)
Byłeś ładnym pieskiem nie
wt., 2010-06-29 10:05 — poczatkujacyByłeś ładnym pieskiem nie dziw się, że ona Ci takie jazdy robiła, a Ty za nią latałeś
P&P to ona wyśmienicie opanowała, jebała Cię jak burą sukę, a Ty wybaczałeś i nic pewnie nie mówiłeś...
Początkujacy - no dokładnie
wt., 2010-06-29 10:11 — GronkiPoczątkujacy - no dokładnie tak. Dopiero po przeczytaniu tu kilku tematów to zrozumiałem.
Reszcie dziękuję bo daliście mi do myślenia, teraz prawdopodobnie zniknie z mojego życia ;]
na max 2 tygodnie;) ale
wt., 2010-06-29 19:53 — Sick Puppiena max 2 tygodnie;) ale odpychaj myśli z nią związane. Na zmianę ZŁYCH (;p) nawyków potrzebujemy 21dni:)
A ja jestem ciekawy jak
wt., 2010-06-29 14:53 — PrzemoA ja jestem ciekawy jak daleko zaszły Wasze relacje intymnie? Pocałunek, dotyk, nagość? Pytam oczywiście poważnie, a nie dla zwały.
Chciałem jeszcze ogólnie zwrócić uwagę, że tacy jak on ( po pieskowatych związkach za młodu) mają jednak o wieeeeeeeeeeele łatwiej niż Ci którzy dziś w wieku ok. 25 lat nie wiedzą na własnej skórze co to nawet dwudniowy związek i uczą się mozolnie podrywu prawie od zera. Leniwych nie bronimy. Kolega tutaj przypuszczam uważa za normalne, że ona była w nim zakochana, że był w tak długim związku, że wybrała go z tak wielkiego grona innych kandydatów - nie potrafi tego docenić, ale też ma łatwiejszy start