
Ciezko bylo mi na poczatku przyporzadkowac swoj drugi wpis na podrywaj.org do ktorejs z mozliwych kategorii, ale nie o tym zamierzam sie rozpisywac i temat, o ktorym chcialem tylko napomknac od razu zamykam
*Wpis ten umieszczam tutaj, zeby miec do czego powrocic za kilka miesiecy - miec porownanie. Jesli liczysz na to, ze po jego lekturze dowiesz sie tysiaca nowych rzeczy nt podrywania to jestes w bledzie, sa to luzne przemyslenia, ktore przelalem na papier, tyle.
Dzisiejszy wpis bedzie na temat tego co dzialo sie u mnie w przeciagu ostatnich 3-4 miesiecy. Wybralem akurat taki przedzial czasowy, bo to wlasnie w grudniu natrafilem na strone, dzieki ktorej w moim zachowaniu i kontaktach interpersonalnych poczynilem spore postepy. W owym grudniu prosilem was o porady w sprawie panny, ktora chcialem zaprosic na studniowke, co zrobilem z swietnym efektem. Ten moment byl w moim przekonaniu dosc przelomowy. Po kilku spotkaniach z panna, z ktora na studniowce bawilem sie calkiem niezle nabralem wiecej pewnosci siebie, o czym bede pisal za chwile. To, ze z nia nie wyszlo to inna sprawa; juz na balu otrzymywalem niepokojace sygnaly, ze moze z nia 'nie pyknac', bo pomijajac to, ze naprawde bawilismy sie dobrze, to siedzac przy stole w ogole praktycznie nie rozmawialismy. Wiadomym jest, ze to ja powinienem nakrecac rozmowe, szczegolnie ze panna byla dosc niesmiala, ale nie przypominam sobie zeby w czasie imprezy odezwala sie pierwsza. Za to w tancu czesto chciala zlapac ze mna kontakt wzrokowy, czego ja staralem sie unikac (tu pewnie zapali sie w Twojej glowie lampka ostrzegawcza - chlop popelnil blad), ale robilem to dlatego, ze juz wtedy mi nie pasowala i nie chcialem doprowadzic do czegokolwiek miedzy nami. Po studniowce spotkalismy sie jeszcze z 3 razy, ale to wlasciwie zmierzalo ku koncowi. Nie miala zadnych glebszych zainteresowan, a oprocz ciekawych gustow muzycznych, o ktorej zdarzalo nam sie rozmawiac to nie bylo w niej nic interesujacego. W relacjach z ta panna popelnilem jeden wiekszy blad, ktorego zaluje, a mianowicie zakonczylem nasze relacje totalna olewka. Powinienem jej wyjasnic, ze nie chce sie z nia spotykac bo mnie nie interesuje, nie mialem do tego jaj, przyznaje sie i bije w piers. Byl nawet moment, kiedy na jednym spotkaniu zapytala dlaczego sie nie odzywam, czy nie chce sie spotykac i odpowiedzialem wykretnie, ze zastanawialem sie nad tym ostatnio i doszedlem do wniosku ze jeszcze raz powinnismy sie spotkac (dobrze, ze chociaz zaznaczylem ze 'raz' nie mowiac, zebysmy sie jeszcze SPOTYKALI).
Wczesniej wspomnialem o pewnosci siebie, wiec teraz wypadaloby napisac co nieco o tej sprawie. Zaczne moze od blahostki i pewnie na twarzach wielu z Was pojawi sie usmiech czytajac o Walentynkach. Tak, tak, o walentynkach
Jako, ze uczeszczam jeszcze do Liceum Ogolnoksztalcacego (klasa maturalna - co ja tu kurwa robie - do nauki, ktos moglby pomyslec), to zostala zorganizowana akcja z kartkami walentynkowymi i innym badziewiem. Nigdy (pewnie podobnie jak wielu z Was) nie bylem zwolennikiem tego 'swieta', ale jak siedzac sobie spokojnie na lekcji zobaczylem panne, ktora weszla do klasy pytajac ktory to X. X, bo dostal 3 kartki to nie powiem, bylem zadowolony. Szczegolnie, ze te walentynki to byly jedyne, jakie przypadly na nasza klase, ktora jest baardzo liczna. W jednej panna wyznaje mi milosc, w drugiej narysowala postac z napisem o podobnym przekazie, a trzecia byla dosc smieszna i mialem wrazenie, ze dostalem ja od 12 latki.
O tym, ze podobam sie kilku niezlym pannom z mlodszych rocznikow wiedzialem wlasciwie juz wczesniej, bo te czesto staraja sie lapac ze mna kontakt wzrokowy na korytarzach. Po spotykaniu sie z ta panna ze studniowki postanowilem, ze troche sobie odpuszcze i w tym czasie bylem dosc aktywny na forum, czytalem ksiazki (tu moge polecic 'The Game' Straussa, E-Book DavidaX czy inne pozycje z chomika dostepnego gdzies na stronie) po to, zeby podlapac troche teorii i udzialajac porad innym podrywaczom nie wypasc z wprawy, zmusisc mozg do dzialania.
Czas na panne, ktora poznalem na ostatniej 18stce jakiegos znajomego (najgorsza impreza w zyciu, gdyby nie ta wlasnie panna
. Zupelna przeciwnosc tej, z ktora bawilem sie na studniowce. Ma pasje, zupelnie inna uroda, jest maksymalnie otwarta, zdaje sie byc pewna siebie, a to duzo bardziej mi odpowiada niz typowa szara myszka. Jedynym bledem na tej imprezie bylo to, ze napierdolilem sie jak T 74 (ilosci spozywanej wodki ograniczam od tego incydentu, nic dobrego z tego nie wynika; napierdolic to sie mozna wsrod swoich kumpli, a nie na imprezie gdzie sa panny ze szkoly i ogolnie ludzie, ktorzy potem rzucaja w Twoja strone przypalowe usmiechy [chuj z nimi, ale mimo wszystko takie sytuacje bede staral sie ograniczac]) czego panna na szczescie nie zobaczyla. Sama wpisala mi numer do komorki i wkroczylem do dzialania. Ogolnie pomijajac owa wpadke z %, to do momentu w ktorym lezalem martwy bylo bardzo dobrze. Znajomosc z ta panna zaczalem od nega (interesujace jest to, ze w ogole tego nie planowalem; moze siedzenie tutaj codziennie od jakiegos czasu, lektura ksiazek przyniosla tak dobre efekty?
, momentalnie lapiac z nia kontakt. Wiele rzeczy nie pamietam, ale wiem, ze praktycznie non-stop utrzymywalem EC, z czego jestem troche dumny, bo panne az oniesmielilem (patrzy mi w oczy, zaczyna sie smiac i mowi 'O jejku' czy cos w tym stylu). Nie przepadam za smsowaniem i moglem rozegrac to troche inaczej, bo teraz wymieniamy dziennie kilka dosc dlugich wiadomosci. Licze na to, ze dzieki jej otwartosci bedziemy mieli jednak o czym rozmawiac.
W ogole od jakiegos czasu wiecej rozmawiam z kobietami. Wczesniej bedac w szkole siedzialem sobie grzecznie na laweczce sluchajac muzyki, teraz staram sie jednak nawiazywac kontakt z ludzmi, z ktorych wiekszoscia strace pewnie kontakt za miesiac (tym sie tez nie przejmuje, bo wiekszosc tej wiekszosci jest nieciekawa), a szczegolnie z ciekawymi pannami.
W miedzyczasie dowiedzialem sie o tym, ze podobam sie dosc ciekawej pannie i teraz mam maly dylemat. Za miesiac matura, a jako ze chce sie dostac na jakies ciekawe studia wypadaloby poswiecic troche czasu na nauke i ciezko bedzie mi ciagnac spotkania z dwoma pannami naraz. Dlatego poki co ogranicze sie do jednej, a jesli z nia nie wyjdzie to nawiaze kontakt z druga.
Podsumowujac; nie wiem jak trafilem na ta strone, ale gdybym wiedzial jaki to byl dzien, to wpisalbym go do kalendarza nadajac mu grubym czerwonym markerem tytul PRZELOM.
Studia zapowiadaja sie na calkiem, kurwa, zajebisty czas 
Odpowiedzi
oj, w moim przypadku to na
sob., 2010-03-27 13:48 — brandonoj, w moim przypadku to na pewno nie beda studia techniczne, nie wiem jak u Andrew7
ja prawie cale studia mialem
sob., 2010-03-27 14:13 — KRZEMEKja prawie cale studia mialem ltr. kurwa i to jeszcze nie zdradzalem, zaluje jak...
ja całe studia zapier*
sob., 2010-03-27 14:54 — Książe Pomorskija całe studia zapier* autobusem po 35 h w tę i nazad, a ostatni autobus 22:00. Zajebiście wspominam ten okres, jako czas w którym z braku funduszy przejebałem młodość nad książkami, zamiast bawić się na dyskotece to zapierdalałem do jakiejś tam dorywczej pracy, by mieć na ten autobus. Plusy ? Może dzięki temu mam obycie i mało czego się boję, ale z zabaw to może z trzy ?
... ale słyszałem, że pieniądze się nie liczą. Gratuluję podejścia.