
Czasami człowiek marzy... Marzy bo czegoś mu brakuje. Marzy bo coś chciałby mieć. Marzy bo kimś chciałby być. Marzy bo coś chciałby umieć. Marzy bo... Bo tak naprawdę jest coś czego nigdy nie będzie mieć i dobrze zdaje sobie sprawę ze swojej niemocy. Marzenia pozwalają odpłynąć do krainy gdzie możemy wszystko czego nie możemy w życiu codziennym. W owej krainie możemy cieszyć się z czegoś czego nie mamy. Czerpać z tego ogromną radość... Marzenia to czysta przyjemność. Marzenia przynoszą ukojenie, spokój... Czasem stawiają przed nami cel, którego nigdy nie osiągniemy lecz podążając w jego stronę możemy zajść daleko. Bardzo... Daleko...
Lubię marzyć. Czasem dużo... Czasem nie ma na to czasu... Spośród wielu moich marzeń jedno było stosunkowo ubogie. Nie przyziemne aczkolwiek w porównaniu z całą resztą moich marzeń raczej mizerne... Może nawet trochę realne... Cóż... Nigdy nie miałem nadziei, że się spełni...
Pewnego dnia w szkole kolega powiedział do mnie: "Te bliźniaczki to całkiem fajne dupy są...". Próbowałem odnaleźć je wzrokiem w tłumie ludzi ale w mojej głowie rozszalała się niczym tornado jedna myśl... A mianowicie: "O kurwa! Przemek uznał jakąś dziewczynę za niezłą!! Ten zamknięty w sobie introwertyk spędzający sporą część życia znęcając się nad ludźmi w grach internetowych zainteresował się jakąś dziewczyną!! Szok!". No cóż... Mój wzrok nie odnalazł owych bliźniaczek. Temat szybko zdechł i nie wspominaliśmy już o tym więcej. Dla wyjaśnienia dodam, że był to mój początek drugiej klasy liceum. Doszły nowe mordy... I twarze... A spośród tych mord i twarzy przeciętny licealista zazwyczaj szuka ślicznej buźki, która mogłaby stać się jego obiektem westchnień. Ale ja nie byłem przeciętnym licealistą. Ja miałem już moją buźkę wymarzoną i oddawałem jej hołd za każdym razem gdy tylko się rozmarzyłem. Heh... To był pewien rodzaj wolności. Nie miałem problemów z dziewczynami, bo o żadną się nie starałem. Aż tu nagle pewnego dnia schodząc po schodach coś mnie pierdolnęło... Szok... Pierwsze co to położyłem rękę na sercu by sprawdzić, czy jeszcze żyję. Tętno jak po biegu sprinterskim... Co się stało? Zobaczyłem moje marzenie idące z naprzeciwka. Nie wierzę... Odwróciłem się, ale gdzieś zniknęła. Zaraz po tym widzę moje marzenie znowu... Drugi raz na tych samych schodach ale innej bluzce. Pomyślałem tylko "WTF?" i poszedłem dalej ze świętym przekonaniem, że coś mi się po prostu pojebało. Byłem trochę zdziwiony ale nie przejąłem się tą sytuacją za bardzo. Może nawet nie brałem jej na poważnie... Ale po jakimś czasie znowu je widzę, tylko razem. Mogłem się bardziej przyjrzeć... Dłużej... Wystarczająco długo, żeby się zakochać. Przecież to było moje marzenie... Uciekałem do tej dziewczyny w myślach kiedy było mi smutno... Kiedy czułem się samotny... Uciekałem do nie za każdym razem kiedy było mi bardzo źle jeszcze długo przed tym kiedy ją zobaczyłem... Nie wiedziałem co myśleć, kiedy zobaczyłem koło mnie dziewczynę w 95% podobną do tej, którą sobie wymarzyłem. Wyglądała tak samo... Poruszała się tak samo... Jej urok sięgnął głęboko w moje serce.
Kilka tygodni widywania jej w szkole i wreszcie rozpocząłem nieudolną próbę poderwania jej... Nie będę tu opisywał szczegółów moich licznych porażek na tym polu, gdyż dużo by tego wyszło a poza tym większość domyśla się jak mogło to wyglądać... Za pierwszym razem się nie udało. Nawet nie chcę myśleć co sobie o mnie pomyślała... Za drugim razem było niemalże dokładnie tak jak za pierwszym. Za trzecim razem mała zmiana... Ona odezwała się pierwsza... Byłem zdziwiony, zaskoczony, zmieszany, szczęśliwy... Pomyślałem, że spróbuję jeszcze raz. A co mi szkodzi! Po krótkim czasie moje uczucie się odrodziło a właściwie obudziło. Co tu dużo będę gadać... Trzecia porażka. Dałem sobie spokój już na zawsze. Niestety nadzieja umiera ostatnia i podświadomie zdawałem sobie sprawę z tego, że dalej coś do niej czuję i liczyłem, że może jakimś cudem jeszcze mi się uda. W końcu już jeden cud mi się przytrafił - spotkałem swoje marzenie... A właściwie dwa. Tylko, że zakochałem się w jednej - tej, która bardziej pasowała do mojego ideału. Wracając do tematu... Dzisiejszy dzień był dniem wyjątkowym... Nie dlatego, że spóźniłem się na maturę próbną z matematyki a na dodatek zapomniałem kalkulatora i musiałem liczyć na piechotę... Wyjątkowy był z innego względu. A mianowicie jakieś trzy tygodnie temu przy okazji zapytałem tą dziewczynę, czy nie chciałaby wznowić naszych kontaktów. Dodałem wtedy, że się zmieniłem, żeby jakoś ją zachęcić. Zmieniłem się w dużej części dzięki niej i jestem jej za to niezmiernie wdzięczny. Miała się zastanowić. Heh... Już ja to widzę jak ty się zastanawiasz - pomyślałem. Ale dzisiaj trafiła się kolejna okazja kiedy znalazłem się bezpośrednio przy niej i głupio by było gdybym się o to nie zapytał... A więc zapytałem a odpowiedź była negatywna, czyli dokładnie taka jakiej się spodziewałem. "Dobra, spoko. Nie to nie." - Tylko tyle powiedziałem, bo nie przejąłem się tym za specjalnie. Chwilę później zabrałem kumpla i poszliśmy zagrać ping-ponga. Pytanie tylko dlaczego o tym wspominam. Otóż dlatego, że to był pierwszy sukces od półtora roku, kiedy ją zobaczyłem. W pierwszej chwili nie przejąłem się odmową a nawet poczułem pewną ulgę... Ale dopadło mnie kiedy siadłem na angielskim i zacząłem myśleć. Dopadł mnie okropny wewnętrzny ból... Jak by ktoś mi wyrwał kawałek serca... Oto właśnie jest ból, który następuje zaraz po zerwaniu łańcucha. Musiałem się zranić aby stać się całkowicie wolnym człowiekiem. Jeszcze czuję jak przez wyrwę w sercu wyciekają resztki miłości ale tak trzeba... Przywiązałem się do czegoś co nigdy nie było moje... Straciłem coś, czego nigdy nie miałem... Życie dało mi szansę, ale nie wiedziałem jak ją wykorzystać... Nie wiem co jeszcze napisać. Czuję, że nie wyczerpałem tematu ale... Cóż... Kiedy czas zaleczy rany chwycę znów miecz i bogatszy w bezcenną mądrość ponownie wkroczę na swoją drogę.
To mój pierwszy blog. Być może ktoś wyciągnie z niego jakąś wiedzę...
Odpowiedzi
Przykro się czyta ten blog,
śr., 2011-03-09 21:15 — anonycoderPrzykro się czyta ten blog, opisujesz porażki, nieudolne próby poderwania.
@edit
Jak jesteś zainteresowany napisz na pw wyślę ci nagrania z kursów NLS.
Teraz to już umiem
śr., 2011-03-09 21:24 — wacekTeraz to już umiem podrywać... Chodzi o to, że nie umiałem, kiedy dostałem od życia szansę. Za dużo spieprzyłem i nie mam na tyle czasu, żeby móc to naprawić. W tej sprawie już żaden NLS mi nie pomoże. Nie umiem zawrzeć tego co czuję w słowach...
"Padłem... nikt nie poda
śr., 2011-03-09 21:41 — M@rlboro"Padłem... nikt nie poda ręki... sam wstanę... silniejszy" jakiś bokser to powiedział prawdo podonie Ali. Czytaj sobie to co dzien kilka razy dzienie !
Też do niedawna tak miałem,
śr., 2011-03-09 22:10 — MaqsTeż do niedawna tak miałem, uzmysłowiłem sobie jednak że po co mam się przejmować laską która mnie odrzuca, jezeli w kolejce czeka kilka innych które cieszą się z mojego towarzystwa
No normalnie jak w
śr., 2011-03-09 22:15 — radamantis010No normalnie jak w "Cierpieniach młodego Wertera"....
Czyli to co napisałeś nie jest już aktualne ??
Bo od początku czytania myslałem, że to fake jakiś ....
Już się właściwie
czw., 2011-03-10 12:09 — wacekJuż się właściwie pozbierałem... Heh. Szybko... Mam w tym doświadczenie. A co do aktualności tematu to zależy. Motyw jest uniwersalny i każdy coś z tego na przyszłość powinien wyciągnąć a z tą dziewczyną to koniec. Zerwałem ostatni łańcuch, nic mnie już tu nie trzyma więc idę dalej.
"większość domyśla się jak
czw., 2011-03-10 14:17 — saverius"większość domyśla się jak mogło to wyglądać... "
No pewnie. Zawsze było i nadal mi jest szkoda tych don juanów szkolnych
Coś mnie tu razi, coś obok
czw., 2011-03-10 16:27 — tiozzoCoś mnie tu razi, coś obok czego nie mogę przejść obojętnie.
"Zmieniłem się w dużej części dzięki niej i jestem jej za to niezmiernie wdzięczny"
Nie, zmieniłeś się dzięki sobie. Odkryłeś że rosną ci jaja i że potrafisz żyć bez kobiety.
"Inne też mają"
Podstawa.
Za bardzo nie kapuje o co ci
czw., 2011-03-10 20:07 — KrzychuuZa bardzo nie kapuje o co ci tu biega napisałeś coś z czego nic nie wynika.A co do nauki dla innych... przed tym nie da się uciec zawsze trzeba coś spierdolić żeby się nauczyć musiało ci się nudzić że to napisałeś takie rzeczy każdy przeżył ale dzięki temu trafił na tą stronkę i zaczął się uczyć praktykować wyciągać wnioski przynajmniej ja tak miałem i mam.
"Dodałem wtedy, że się zmieniłem, żeby jakoś ją zachęcić. Zmieniłem się w dużej części dzięki niej".
Rany zadane przez jedną laskę leczy druga laska a nie czas. Życie jest za krótkie na takie głupie rozmyślania.
To co ona ci takiego zrobiła że się zmieniłeś prawictwo zabrała czy jaja urwała.
Dlaczego ci nie wyszło? Miałeś ja za chodzący sen ideał za istotę która cię zmieniła, żal chłopie jak kolega z góry napisał odkryłeś do czego ci służy te tajemnicze narzędzie w kroku to to cie zmieniło hehe.
jak moze Ci sie spodobac
czw., 2011-03-10 20:52 — Alejandrojak moze Ci sie spodobac jedna z blizniaczek, skoro sa identyczne?
Dowód na to że marzenia
pt., 2011-03-11 17:10 — Curtis90Dowód na to że marzenia rzadko się spełniają...
LoL. Bliźniaczki nigdy nie są
pt., 2011-03-11 19:10 — wacekLoL. Bliźniaczki nigdy nie są identyczne. Zawsze są różnice. W tym przypadku jedna jest trochę niższa i okrąglejsza o ile w ogóle można tak powiedzieć. A co do tej zmiany co tu chłopaki piszecie, że to niby ja się sam zmieniłem... Gdyby nie ona to bym się nie zmienił. Dalej byłbym takim samym człowiekiem jak byłem. Może po studiach mając już dobrze płatną pracę wyrwałbym laskę, która robiłaby ze mną co by tylko chciała. Niszczyłaby mnie psychicznie i finansowo a ja pewnie jeszcze bym z nią chciał założyć rodzinę. Cieszę się, że mogłem spotkać na swojej drodze tą dziewczynę i piszcie sobie co chcecie, ale ja jestem jej wdzięczny. Pewnie nieświadomie wyświadczyła mi ogromną przysługę.
Ludzie wacek się przed wam
sob., 2011-03-12 21:42 — seth9Ludzie wacek się przed wam otworzył, a wy zamiast docenić dojrzałość, to że sam sobie dał radę, że idzie do przodu. Mając wyważony i dojrzały pogląd na życie to walicie jakieś dziecinne ala maczo teksty. Jego podejście jest przyczynowo skutkowe i faktyczne. Z tym co kształtuje charakter człowieka.
Wacek co do blogu to jestem pod wrażeniem idź swoją ścieżką i niech moc będzie z Tobą ;].
Tylko nie przesadzaj z podziękowaniami za kosze czy razy w dupę, bo coraz więcej będziesz przyciągać chętnych do kopania ;p
Popracuj nad wartością siebie, może zajrzyj do jakiejś książki o asertywności, jeśli nie znasz terminu. Dużo wniesie w twoje życie.
Pozdrawiam